Teatr Nowy w Poznaniu – Jubileusz 100-lecia

Teatr Nowy w Poznaniu|Tadeusz Łomnicki|Krystyna Feldman|Sława Kwaśniewska|Helena Modrzejewska|Teatr Nowy w Poznaniu ALTE HAJM-STARY DOM

Nowy nie idzie na ustępstwa głupoty w wielu jej wymiarach i odcieniach. Głupoty takiej, co kusiła w latach przeszłych i kusi obecnie. Nowy ma swój czar, urok i godność. Wysoko zadziera głowę i sięga nieba tuż przy ul. Dąbrowskiego. I choć na ulicy jest i głośno, i gwarno Nowy potrafi wyciszyć człowieka przekraczającego jego progi. Potrafi skłonić do refleksji, zadumy, a innym razem rozbawić aż do łez. Pomimo swoich stu lat jest naprawdę wciąż nowy duchem. Uczy nas szacunku do inności, tradycji, do drugiego człowieka, uczy interpretacji dzieł wielkich twórców, uwrażliwia na piękne melodie i wartościowe słowa. Nie pozwala przejść obojętnie, gdy komuś dzieje się krzywda. Teatr Nowy po prostu uzależnia. To jeden z najbardziej utytułowanych i znanych teatrów w Polsce.

Czar i wdzięk Modjeskiej

Teatr Nowy rozpoczął działalność 14 września 1923 r. jako placówka prywatna i nosił dumnie imię Heleny Modrzejewskiej, polskiej aktorki propagującej twórczość Williama Szekspira, specjalizującej się w rolach tragicznych. Nowy wybrał sobie za patronkę najwybitniejszą aktorkę w historii teatru w Polsce, zaliczaną do najpiękniejszych kobiet epoki.W początkowym okresie działalności teatru dominował repertuar lekki, operetkowo-farsowy, natomiast w okresie międzywojennym grano także repertuar dramatyczny, a w teatrze występowały takie gwiazdy polskiej sceny teatralnej jak: Stefan Jaracz, Juliusz Osterwa, Józef Węgrzyn oraz Irena Solska. Po II wojnie światowej, niestety, nie wrócono już do nazwy Teatru Nowego im. Heleny Modrzejewskiej. Lata 70. w Nowym to bogactwo formy i treści. Wówczas trzy wielkie osobowości teatralne, Izabella Cywińska, Janusz Nyczak i Janusz Wiśniewski, odcisnęły znaczący wpływ na tę scenę. Szczególnie ważnym wydarzeniem było objęcie w 1967 r. placówki przez Izabellę Cywińską i niezwykły rozwój repertuaru klasycznego oraz dramaturgii w teatrze, a także poszerzenie oferty o spektakle dla dzieci Andrzeja Maleszki, odnoszące wiele sukcesów w kraju i za granicą.

Niezwykła osobowość – Tadeusz Łomnicki

Za dyrekcji Eugeniusza Korina (lata 1990-2002)Teatr Nowy utrzymywał się w czołówce najwybitniejszych krajowych scen, mając swoją wierną publiczność i blisko 100-procentową frekwencję na małej i dużej scenie. Ważną datą w historii instytucji jest dzień 22 lutego 2002 r. – wtedy to teatrowi nadano imię Tadeusza Łomnickiego, najwybitniejszego polskiego aktora powojennego, cenionego reżysera teatralnego oraz filmowego. Symboliczna była jego śmierć – zmarł na scenie Teatru Nowego w Poznaniu, 22 lutego 1992 roku, podczas próby „Króla Leara”W. Szekspira. Ostatnimi jego słowami były:
Więc jakieś życie świta przede mną.
Dalej, łapmy je, pędźmy za nim, biegiem, biegiem!
(akt IV, scena 6, tłum. St. Barańczak)

Teatr Nowy w Poznaniu ALTE HAJM-STARY DOM
Scena ze spektaklu ALTE HAIM/STARY DOM

Paleta barw i talentów

Do dwóch scen teatru, Trzeciej i Nowej, dochodzi się przez Zaułek Krystyny Feldman, uwielbianej przez poznaniaków aktorki, związanej pod koniec życia właśnie z Teatrem Nowym. Z tą instytucją związani byli również Tadeusz Drzewiecki, Sława Kwaśniewska, Mariusz Puchalski, a obecnie – Jerzy Satanowski, Michał Grudziński, Stanisława Celińska i inni.
W październiku br. odbyła się w Nowym 25. edycja Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej”, niezwykłe wydarzenie przywołujące ponadczasowe wiersze nieżyjącej poetki, podczas którego odkrywane są młode wokalne talenty. Dzięki Nowemu Agnieszka Osiecka jest wciąż żywa; jej teksty żyją w naszej pamięci.
Ponadto, tegoroczny festiwal został połączony z jubileuszem 50-lecia pracy artystycznej Jerzego Satanowskiego, dyrektora tego festiwalu, a także kompozytora współtworzącego wiele spektakli w Teatrze Nowym. Do Poznania pod adres J. H. Dąbrowskiego 5 zapraszani są przeróżni artyści, chociażby Krystyna Tkacz, Wojciech Wysocki czy Zbigniew Zamachowski.

Patrzymy na Teatr Nowy w kontekście lat i zasług, a także artystów, którzy swym talentem i mistrzostwem słowa wciąż rozświetlają scenę.Nowy przepełniony jest sztuką, tym, co współcześnie ważne, nawiązując jednocześnie do przeszłych dat i zdarzeń. Upamiętnia i wspomina wielkich artystów zgodnie z myślą „non omnismoriar”. Odwołuje się do arcydzieł literatury polskiej i światowej, kreuje nowe odsłony konkretnego zjawiska artystycznego, przełamuje stereotypy mówienia o czymś w jeden określony sposób czy myślenia szablonowego. W Nowym uczymy się i doświadczamy wszystkimi zmysłami. Czujemy smutek i ból, wzruszamy się i płaczemy, podziwiamy i radujemy. Przeżywamy sceniczną mozaikę uczuć, którą fundują nam nieustannie wspaniali twórcy, reżyserzy, scenarzyści, kompozytorzy i ci na pierwszym planie – aktorzy.

Dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu Piotr Kruszczynski z zespolem 1024x576 1
Piotr Kruszyński z zespołem teatru

Sezon jubileuszowy

(…) W listopadzie zapraszamy na długo oczekiwaną premierę WESELA Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. W Święto Niepodległości będzie można znaleźć schronienie w Teatrze Nowym, by osobiście zweryfikować, na ile celnie i ponadczasowo Wyspiański opisał kryzys polskiego społeczeństwa naznaczony jego podziałem. Na scenie zobaczą Państwo niemal cały zespół Nowego.
W pierwszy weekend grudnia zapraszamy z kolei na współczesny komediodramat JEDNOOKI KRÓL, konfrontujący dwie przeciwstawne postawy – kontestatora politycznej rzeczywistości i stróża prawa. Roli reżyserki tego kameralnego spektaklu podjęła się tym razem znana Państwu aktorka Teatru Nowego – Antonina Choroszy. Wystąpią: Edyta Łukaszewska, Anna Toporski, Sebastian Grek, Andrzej Niemyt i Dariusz Pieróg.

(…) Dopełnieniem sezonu stulecia będą premiery 2023 roku, m. in. w reżyserii Jana Klaty, Zdenki Pszczołowskiej, Michała Telegi. Zachęcamy do uważnego śledzenia repertuaru i celebrowania razem z zespołem Teatru Nowego tego wyjątkowego czasu otwarcia na nowe stulecie.


Fragment listu autorstwa
Piotra Kruszczyńskiego
Dyrektora Teatru Nowego w Poznaniu

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Teatr Nowy w Poznaniu|Tadeusz Łomnicki|Krystyna Feldman|Sława Kwaśniewska|Helena Modrzejewska|Teatr Nowy w Poznaniu ALTE HAJM-STARY DOM
REKLAMA
REKLAMA

Teatr Biuro Podróży | Z Poznania na festiwal w Bagdadzie

Artykuł przeczytasz w: 7 min.

Tekst: Natalia Klupp, Teatr Biuro Podróży
Zdjęcia: Hayder Ettihad

Plenerowy spektakl „Silence. Cisza w Troi” Teatru Biuro Podroży został zaproszony do stolicy Iraku, miasta, którego blizny wojny wciąż są widoczne, a niektóre rany bolesne. Pokaz odbył się podczas 6. edycji Baghdad International Theater Festival.

Teatr Biuro Podróży opowiada o losach uchodźców. Przygląda się sytuacji z punktu widzenia mieszkańca oblężonego miasta, na które spadły bomby, człowieka, któremu jeszcze kilka lat temu nie przyszłoby do głowy, że stanie się uchodźcą. Bohaterami spektaklu są dzieci – niewinni świadkowie śmierci bliskich, ofiary tułaczki, głodu i przemocy. Dla tych dzieci i ich przyszłego spokoju, aktorzy próbują choć na chwilę postawić się w roli uchodźcy. Teatr Biuro Podróży wykorzystując środki teatru plenerowego: symboliczną scenografię, ogień, szczudła oraz lalki – postaci dzieci i przejmującą muzykę autorstwa Krzysztofa Wiki Nowikowa, opowiada o ludziach, którzy znaleźli się w zawierusze wojennej i którym pozostały już tylko marzenia o ucieczce. – Jechaliśmy do Bagdadu nie bez obaw. Najtrudniej jest grać spektakl o wojnie dla ludzi, którzy tej wojny doświadczyli bezpośrednio. Świadomość, że my tak naprawdę mamy wojnę tylko w swoim mentalnym i międzypokoleniowym doświadczeniu jest krępująca.

Jednak, podobnie jak z „Carmen Funebre” i tym razem spektakl „Silence” nie stał się tylko eufemistycznym opisem a priori. Obrazy spektaklu, metafory wojny i przemocy zostały przyjęte przez widzów Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Bagdadzie z szacunkiem i uznaniem – tak relacjonował całe przedsięwzięcie Paweł Szkotak, reżyser i dyrektor Teatru Biuro Podróży.
A propos samego miasta i jego mieszkańców wypowiadał się bardzo ciepło i pochlebnie. – Bagdad, miejsce podnoszące się z ruin wojny z terroryzmem, a później wojny domowej z Daesh, chce wejść na drogę ku międzynarodowej społeczności. Miasto jest tętniące życiem, ludzie ciekawi  obcokrajowców, których jeszcze stale prawie nie ma. W herbaciarni, wysadzonej przez ISIS kilka lat temu w powietrze, spotykamy młodą programistkę z ojcem. Opowiada nam ona o życiu w Bagdadzie, które nie różni się wiele od naszego. Inni młodzi ludzie dzielą się z nami informacjami o swoich marzeniach i ulubionych filmach. Pijemy wspaniałą cytrynową herbatę. I my, i oni czujemy się dobrze, jak spełnieni obywatele świata. Mimo trudów codzienności Irakijczycy chcą nam pokazać, że żyją normalnie. My grając dla nich spektakl teatralny, chcemy pokazać, że też tak właśnie czujemy.

Teatr Biuro Podrózy w Bagdadzie

„Silence. Cisza w Troi” spotkał się z entuzjastycznym i pełnym wzruszenia przyjęciem ze strony festiwalowej publiczności. Pokaz odbił się też szerokim echem wśród działaczy i krytyków teatralnych, których analizy przedstawiają interesujące ścieżki interpretacyjne.
Abbas Azeez Ali, Członek Federacji Tłumaczy Irackich i Członek Związku Pisarzy Irackich, w recenzji „Silence: Cichy krzyk w symfonii chaosu” napisał: „(…) Autobus, niegdyś symbol życia i łączności, staje się płonącą pułapką, grobowcem na kółkach. To nie tylko atak na ludzi; to atak na pamięć, na przyszłość, na samą tkankę społeczeństwa. Akcja sztuki osadzona na „Baghdad’s Celebration Square” ma głębokie znaczenie. Zakorzenia abstrakcyjną tragedię w bardzo realnym, historycznym kontekście Gazy, miasta, które wielokrotnie doświadczało niszczącej radość wojny. Wybierając tę lokalizację, sztuka przekracza alegorię i staje się konkretnym, bolesnym echem wydarzeń rzeczywistych. Jest hołdem dla wszystkich publicznych placów, rynków i autobusów od Bagdadu po Gazę, od Ukrainy po Jemen, które zmieniono z przestrzeni życia w miejsca masakry. Tytuł „Autobus” staje się zatem wiecznym symbolem. To szkolny autobus, autobus codziennego dojazdu, autobus uchodźców – zawsze nośnik ludzkich historii, a coraz częściej cel ataku. Podsumowując, „Autobus” to monumentalne dzieło sztuki protestu. Jego cichy format jest jego najpotężniejszą bronią, zmuszając widza do zaangażowania się nie w retorykę, lecz w surowe ludzkie emocje. Trzyma ciemne lustro nad naszym światem, ukazując absurd i brutalność używania zaawansowanej siły militarnej wobec bezbronnych cywilów. W ostatniej, druzgocącej scenie cisza nie jest już pusta; jest ciężka od echa utraconego śmiechu i wypełniona krzykiem, który rezonuje długo po opadnięciu kurtyny. To bolesne, konieczne i niezapomniane doświadczenie teatralne, które nie potępia słowami, lecz głębokim, uniwersalnym językiem ludzkiego cierpienia i żywotności.” [Tłumaczenie: Teatr Biuro Podróży]

20251120 Teatr Biuro Podrozy Silence photo Hayder Ettihad 5

Zaś Ali Raheem Obayes (Ali_Bakrri) w publikacji „Czytanie obrazu poetyckiego i jego zastosowanie w przestrzeni teatralnej” zamieścił odnośnie „Silence” w reż. Pawła Szkotaka takie oto słowa:

„(…) Spektakl nie unikał odważnych tematów ani nawiązywania do religijnych tabu. Posąg niesiony i wciągany  przez żołnierzy i uchodźców na dach autobusu przypominał wizerunek Chrystusa w zachodniej myśli chrześcijańskiej – „Boga, który umarł” w filozofii Nietzschego – którego twarz w produkcji Szkotaka pozostawała zasłonięta przed tragedią uchodźców. Wybrzmiało to jak zakodowany przekaz dotyczący  głębokiej samotności  i egzystencjalnej pustki odczuwanej przez osoby przesiedlone. Spektakl przedstawiał również surowe i  do bólu fizyczne obrazy przemocy, ukazując brutalność władz i represyjnych systemów wobec uchodźców – sceny, w których ciało było ciągnięte ulicą przez motocykl, oraz wiele innych uderzających momentów. Jednocześnie pokazywał obrazy czci i pamięci, przypominające unikalne irackie metafory kulturowe: w jednej ze scen aktor umieszcza kwiat w bucie ofiary – czyn głęboko zakorzeniony w irackich tradycjach oddawania hołdu męczennikom, zwłaszcza po niedawnej wojnie z terroryzmem. Spalenie autobusu przy użyciu tych samych pojazdów, które kiedyś były używane przez egzekutorów do terroryzowania ofiar, symbolizowało koło czasu i historii, echo słów Mahmouda Darwisha: Historia kpi zarówno ze swoich bohaterów, jak i ofiar; rzuca na nich okiem – a potem idzie dalej. Te i wiele innych obrazów wzmacniało humanitarny przekaz spektaklu – przekaz, który nie dziwi, ponieważ jest wynikiem artystycznej chęci eksplorowania najtrudniejszego aspektu ludzkiej natury: stanu wojny.  Możemy powiedzieć, że ten spektakl został stworzony przez człowieka, dla człowieka i o człowieku. Udało mu się przekazać przesłanie wszystkim, którzy byli jego świadkami – bez zbędnej symboliki czy nadmiernej abstrakcji, polegając zamiast tego na precyzyjnym rytmie, wierze w kondycję ludzką oraz estetycznych obrazach służących głęboko humanistycznym celom.”[Tłumaczenie: Teatr Biuro Podróży]

Spektakl „Silence. Cisza w Troi” powstał w 2016 roku na zamówienie Greenwich+Docklands International Festival / London oraz Hull UK City of Culture 2017 / Freedom Festival, w koprodukcji z GDIF. Był grany niemal 150 razy w Polsce, Anglii, Szkocji, Hiszpanii, Bułgarii, Rumunii, Czechach, Niemczech, Iranie, Indiach oraz Iraku.

  • * *
    Teatr Biuro Podróży istnieje od 1988 roku. Jego założycielem i reżyserem jest Paweł Szkotak. W ciągu ponad trzydziestu pięciu lat poszukiwań artystycznych teatr wypracował własną metodę pracy nad spektaklem oraz rozpoznawalny styl teatralny, przygotował 25 autorskich spektakli, w tym piętnaście widowisk plenerowych. Teatr Biuro Podróży był uczestnikiem największych światowych festiwali teatralnych. Spektakle teatru zaprezentowane zostały w blisko 60 krajach świata, na sześciu kontynentach (m.in. w Argentynie, Australii, Brazylii, Chinach, Kolumbii, Kubie, Egipcie, Indiach, Iranie, Izraelu, Jordanii, Korei, Libanie, Meksyku, Palestynie, Singapurze, Taiwanie, USA oraz w większości krajów europejskich). Otrzymał wiele prestiżowych nagród na międzynarodowych festiwalach, m.in. w Edynburgu, Teheranie, Atenach, Brześciu, Kairze.

Natalia Klupp

Teatr Biuro Podróży
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Szafa przesuwna do sypialni: porządek i miejsce tam, gdzie go brakuje

Artykuł przeczytasz w: 3 min.


Szafa przesuwna to nadal najprostszy sposób, by zyskać przestrzeń i porządek w sypialni. Mieści więcej niż klasyczna, a jej drzwi nie blokują przejścia ani ustawienia mebli. Jak zatem wybrać ją dobrze, aby służyła nam przez lata?


Tekst: Hanna Szumińska | Zdjęcia: Komandor

Szafa przesuwna to rozwiązanie, które łączy pojemność z czystą linią wnętrza. Drzwi przesuwne pracują w płaszczyźnie frontu, więc nie kolidują z łóżkiem, stolikami nocnymi czy ciągiem komunikacyjnym co jest szczególnie ważne w mniejszych pokojach. O jakości decydują stabilny korpus, dobre płyty oraz prowadnice i okucia, które zapewniają cichą, równą pracę przez lata. Atutem jest także pełna personalizacja: wymiary, wykończenia i układ środka dobierasz do własnych potrzeb. Szafa przesuwna to także oszczędność miejsca na co dzień. Sypialnia zyskuje wygodniejszy układ, bo nie trzeba rezerwować przestrzeni na otwarcie skrzydeł. Łatwiej zaplanować ciągi komunikacyjne, a przechowywanie staje się przewidywalne: drążki na rzeczy wieszane, półki na swetry, płytkie szuflady na dodatki. To ogranicza bałagan i skraca poranne wybory.

Jak wybrać dobrą szafę przesuwną?

Najpierw dopasuj wymiary do ściany i wysokości pomieszczenia, tak aby mebel nie przytłaczał i nie zostawiał przypadkowych przerw. Potem wybierz wykończenie, które współgra z resztą: lakier dla nowoczesnego efektu, drewno dla ocieplenia, lustro dla rozjaśnienia i optycznego powiększenia pokoju. Zwróć uwagę na kulturę pracy systemu jezdnego – to on przesądza o komforcie użytkowania – oraz na sensowny podział stref wewnątrz.

20251117 szafa3

Style, które łatwo dopasować

Szafa może pozostać tłem albo grać pierwszoplanowo. W nowoczesnych aranżacjach sprawdzają się gładkie fronty i dyskretne podziały. W przytulnych – drewno o wyraźnym rysunku. W loftowych – ciemne profile i szkło. Kluczem jest spójność z wystrojem sypialni, nie sama efektowność.

20251117 szafa2

Gdzie szukać sprawdzonych rozwiązań?

Komandor to marka, która od ponad 30 lat projektuje, produkuje i montuje w Polsce i w 42 krajach szafy, garderoby i zabudowy, przeszklenia i kuchnie na wymiar. Marka rozpoczęła działalność od systemu drzwi przesuwnych. Teraz można zamawiać wszystko na dokładny wymiar z obsługą premium od doradztwa po montaż. Własne oprogramowanie Komandor Software jest jednym z najnowocześniejszych na rynku. Może dlatego, że zostało napisane przez firmę, która produkuje i wykonuje wszystko na wymiar i w sposób spersonalizowany. To polska firma, polska produkcja i polskie usługi. A już wkrótce akcja „Na 30 lecie – zmień fronty”. Szczegóły niebawem. Więcej na www.komandorpoznan.pl.

Hanna Szumińska

Hanna Szumińska

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Legenda w cieście zawinięta, czyli historia Rogala Świętomarcińskiego

Artykuł przeczytasz w: 5 min.
Rogale świętomarcińskie


Każdego roku, 11 listopada, kiedy w całym kraju rozbrzmiewają hymny z okazji Święta Niepodległości, w Poznaniu słychać coś jeszcze – śmiech na ulicy Święty Marcin i zapach świeżo pieczonych rogali. To właśnie wtedy stolica Wielkopolski świętuje swoje wyjątkowe imieniny, Imieniny Świętego Marcina. Tradycja, która łączy duchowość, legendę oraz wyjątkowy smak, trwa tu nieprzerwanie od ponad wieku. Rogal Świętomarciński stał się nie tylko przysmakiem, ale i symbolem poznaniaków. A jego historia? Zawiła jak ciasto, z którego jest zrobiony i pełna smaku jak makowe nadzienie.

Tekst: Zuzanna Kozłowska | Zdjęcia: Adobe Stock

Święty Marcin – patron, legenda i symbol dobroci


Święty Marcin z Tours był rzymskim żołnierzem, który przeszedł do historii nie z powodu bitew, lecz gestu miłosierdzia. Gdy pewnego mroźnego dnia spotkał zziębniętego żebraka, rozciął mieczem swój płaszcz i podzielił się nim z nieznajomym. Tę opowieść przez lata powtarzano w poznańskich kościołach, szczególnie w parafii pw. św. Marcina. Właśnie tam, w 1891 roku, proboszcz ks. Jan Lewicki podczas odpustu wezwał wiernych, by na wzór świętego, wsparli potrzebujących. Ta przypowieść o dobroci i współczuciu zapaliła iskrę, z której narodziła się tradycja, dziś już nierozerwalnie związana z tożsamością Poznania.

Od pogańskich ofiar do poznańskiego przysmaku

Zanim Rogal Świętomarciński trafił na stoły poznaniaków, jego kształt pojawił się już w dużo starszych obrzędach. Pierwsze wzmianki o zawijanym cieście przypominającym rogi pochodzą jeszcze z czasów pogańskich. Podczas jesiennych świąt składano w ofierze bogom ciasto uformowane w kształt bawolich rogów, jako symbol siły i urodzaju.
Z biegiem stuleci ta forma przetrwała, zmieniając znaczenie, lecz zachowując swój charakterystyczny kształt. Z ofiary dla bóstw uczyniono ofiarę z serca, gest dobroci i dzielenia się z innymi. I właśnie ta przemiana, z pogańskiego rytuału w chrześcijański symbol hojności, sprawia, że Rogal Marciński jest tak wyjątkowy.

Rogale świętomarcińskie

Sen cukiernika i narodziny tradycji

Legenda głosi, że w przeddzień odpustu świętomarcińskiego piekarz Walenty nie mógł zasnąć, myśląc o słowach proboszcza, który nawoływał do pomocy biednym. Modlił się o znak i w nocy przyśnił mu się sam św. Marcin, jadący konno przez śnieg. Rano przed domem piekarza leżała podkowa. Walenty zrozumiał przesłanie. Całą noc wypiekał ciasteczka w kształcie końskiej podkowy, nadziewane makiem i bakaliami. Następnego dnia rozdał je ubogim po mszy.

Tak narodził się słynny rogal!

Z czasem legendę przejął rzeczywisty cukiernik Józef Melzer, który, według źródeł historycznych, w 1891 roku naprawdę namówił swojego szefa do wypieku rogali z okazji odpustu. Zamożni poznaniacy kupowali je, a biedni otrzymywali za darmo. Pomysł okazał się tak trafiony, że wkrótce dołączyły kolejne cukiernie, a w 1901 roku tradycję przejęło Stowarzyszenie Cukierników. Tak rozpoczęła się historia, która trwa do dziś.

Prawda ukryta w archiwach

Choć legenda o piekarzu Walentym porusza serca, fakty są równie fascynujące. W archiwach zachowały się ogłoszenia z „Dziennika Poznańskiego” z 1860 roku, w których reklamowano już „Rogalik Św. Marciński”. Oznacza to, że tradycja wypieku istniała wcześniej, zanim pojawiła się słynna historia z 1891 roku. Badacze, w tym dr Wojciech Mania z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, wskazują, że rogal mógł mieć wiele źródeł. Jedne z nich łączą go z pogańskimi rytuałami, inne z triumfami Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Jednak wspólny mianownik jest jeden – Poznań od wieków potrafił łączyć historię, legendę i smak w coś, co dziś stało się jego kulinarną wizytówką.

Rogale świętomarcińskie

Rogal dziś – duma Poznania

Współczesne Imieniny Świętego Marcina to święto radości i wspólnoty. Ulicami miasta przechodzi barwny korowód z postacią świętego na białym koniu, słychać muzykę, a w powietrzu unosi się zapach świeżo pieczonych rogali. Szacuje się, że w listopadzie poznaniacy i turyści zjadają nawet milion rogali!
Oryginalne rogale przygotowywane są wyłącznie w certyfikowanych cukierniach na terenie
Wielkopolski, zgodnie z tradycyjną recepturą i pod ścisłą kontrolą. W 2008 roku Rogal Świętomarciński uzyskał unijny certyfikat „Produktu o Chronionej Nazwie Pochodzenia”, co oficjalnie potwierdziło jego wyjątkowość.

Jak rozpoznać prawdziwego Rogala Świętomarcińskiego?

Prawdziwy Rogal Marciński to nie zwykły rogalik z makiem. Jego sekret tkwi w szczegółach.
W cieście półfrancuskim, lekkim, a jednocześnie wilgotnym. W nadzieniu z białego maku, migdałów, orzechów, rodzynek i kandyzowanej skórki pomarańczowej, słodkim lukrze i chrupiących orzeszkach na wierzchu, a na końcu w jego wadze. Waga prawdziwego rogala świętomarcińskiego musi mieścić się między 150 a 250 gramów – nie mniej, nie więcej.

Każdy z tych elementów musi być zgodny z recepturą zatwierdzoną przez unijnych inspektorów.
Tylko wtedy rogal może nosić dumne miano „Świętomarcińskiego”.
W żadnym innym miejscu w Polsce listopad nie pachnie tak słodko jak w Poznaniu. Rogal
Świętomarciński to coś więcej niż deser, to oznaka hojności, tradycji i dumy z lokalnych korzeni. Gdy w jesienny poranek nad miastem unosi się zapach ciepłego ciasta, wiadomo, że nadszedł czas Imienin Świętego Marcina – dnia, w którym Poznań staje się najsłodszym miastem w kraju.

Zuzanna Kozłowska

Zuzanna Kozłowska

REKLAMA
REKLAMA
Rogale świętomarcińskie
REKLAMA
REKLAMA