Poszerzanie świadomości i wiedzy na temat zaburzenia ze spektrum autyzmu


Co roku w kwietniu obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu mający na celu zwrócenie uwagi i poszerzenie świadomości oraz wiedzy społecznej w zakresie tego zaburzenia. Obecnie ok. 1 na 100 dzieci w Europie otrzymuje diagnozę zaburzenia ze spektrum autyzmu. Co ciekawe, na jedną zdiagnozowaną dziewczynkę przypada aż 4 chłopców z tą diagnozą. W ostatnich kilkudziesięciu latach liczba osób diagnozowanych ze spektrum autyzmu wzrosła, co wynika najprawdopodobniej ze wzrostu świadomości w społeczeństwie i większej uważności na objawy, a także rozszerzenia kryteriów diagnostycznych.

tekst: Barbara Maciejewska, zdjęcia Adobe Stock

Zaburzenie ze spektrum autyzmu (ang. autism spectrum disorder, ASD) należy do zaburzeń neurorozwojowych i wiąże się z występowaniem trudności w trzech obszarach: komunikacji, socjalizacji i zachowań motorycznych. Zazwyczaj diagnozowane jest we wczesnym dzieciństwie i utrzymuje się w wieku dorosłym, jednak pod wpływem edukacji oraz zdobywanego doświadczenia jego postać może się zmienić. Zaburzenie ze spektrum autyzmu najczęściej współwystępuje z ADHD, zaburzeniami lękowymi, nastroju i obsesyjno-kompulsyjnymi. Wczesna diagnoza i wdrożenie odpowiedniej terapii może znacząco wpłynąć na dobrostan i funkcjonowanie osób z ASD, dlatego tak ważne jest poszerzanie wiedzy w szczególności dotyczącej objawów tego zaburzenia.

AdobeStock 141664003

Kryteria diagnostyczne zaburzenia ze spektrum autyzmu według klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM-5 obejmują trwałe deficyty w zakresie komunikacji i interakcji społecznych oraz ograniczone, powtarzalne wzorce zachowań, zainteresowań czy aktywności. Dodatkowo objawy muszą być obecne we wczesnym dzieciństwie, a ich występowanie ogranicza i upośledza codzienne funkcjonowanie. Wyodrębnia się 3 poziomy nasilenia ASD: „wymagający wsparcia”, „wymagający znacznego wsparcia” i „wymagający bardzo znacznego wsparcia”.

Do zaburzeń w komunikowaniu się i interakcjach społecznych u osób z ASD należy m.in. brak inicjatywy w podejmowaniu komunikacji, opóźnienie lub brak rozwoju języka mówionego, odwracanie zaimków, nienawiązywanie kontaktu wzrokowego, brak zainteresowania innymi ludźmi, a także nieadekwatne reagowanie na emocje innych osób i nieadekwatny do sytuacji wyraz twarzy czy mowa ciała. Z kolei w obszarze powtarzalnych wzorców zachowań osoby z tym zaburzeniem mogą posiadać sztywne i ograniczone zainteresowania, posługiwać się stereotypowymi, powtarzającymi się wypowiedziami i przejawiać nadmierne przywiązanie do rutyny lub opór wobec zmian oraz dużą lub niską wrażliwość na bodźce zmysłowe.

AdobeStock 205701458

Do najbardziej skutecznych metod wykorzystywanych w leczeniu zaburzenia ze spektrum autyzmu opartych na dowodach należą m.in.: techniki poznawczo-behawioralne, wysiłek fizyczny, trening umiejętności społecznych, interwencje wprowadzane przez rodziców i te za pośrednictwem rówieśników, interwencje w środowisku naturalnym, interwencje wspomagane technologicznie, wzmacnianie, modelowanie oraz trening samokontroli. Chcąc wspierać osoby z ASD warto stale poszerzać swoją wiedzę na temat tego zaburzenia, pozostawać uważnym na trudności, z którymi mogą się mierzyć, takie jak np. wrażliwość na konkretne dźwięki czy światło, a także dbać o konsekwencję, spójność i strukturę w kontaktach, by tworzyć przewidywalne i bezpieczne środowisko. Cierpliwe podejście, znajomość charakterystycznych objawów i szacunek do przestrzeni osobistej oraz wrażliwości sensorycznej mogą okazać się kluczowe w nawiązywaniu wspierających relacji z osobami z zaburzeniem ze spektrum autyzmu.

Źródła:
Hirota, T., King, B. H. (2023). Autism spectrum disorder: A review. Jama, 329(2), 157-168.
Hume, K., Steinbrenner, J. R., Odom, S. L., Morin, K. L., Nowell, S. W., Tomaszewski, B., Szendrey, S., McIntyre, N. S., Yücesoy-Özkan, Ş., Savage, M. (2021). Evidence-Based Practices for Children, Youth, and Young Adults with Autism: Third Generation Review. Journal of Autism and Developmental Disorders, 51(11), 4013–4032.
Lai, M., Anagnostou, E., Wiznitzer, M., Allison, C., Baron‐Cohen, S. (2020). Evidence-based support for autistic people across the lifespan: maximising potential, minimising barriers, and optimising the person–environment fit. The Lancet Neurology, 19(5), 434–451.
Micai, M., Fatta, L. M., Gila, L., Caruso, A., Salvitti, T., Fulceri, F., Ciaramella, A., D’Amico, R., Del Giovane, C., Bertelli, M. O., Romano, G., Schünemann, H. J., Scattoni, M. L. (2023). Prevalence of co-occurring conditions in children and adults with autism spectrum disorder: A systematic review and meta-analysis. Neuroscience & Biobehavioral Reviews, 155, 105436.
Morrison, J. (2016). DSM-5 bez tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Barbara Maciejewska

Barbara Maciejewska

Psycholog
Psycholożka, absolwentka Uniwersytetu SWPS, której bliski jest nurt poznawczo-behawioralny, w szczególności tzw. III fala oraz psychologia okołoporodowa. Pracuje z osobami doświadczającymi trudności związanych z obniżonym nastrojem, napięciem i stresem, z budowaniem relacji, ze stratą na wielu płaszczyznach, a także z kobietami i ich bliskimi w okresie okołoporodowym.Instagram: @wspolne.rozkwitanie
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

REKLAMA
REKLAMA

LEK. MICHAŁ GRZESZCZAK | Wsparcie w szpitalu MedPolonia

Artykuł przeczytasz w: 9 min.


Chirurgia to dziedzina wymagająca nie tylko precyzji i wiedzy, ale także ogromnej odporności psychicznej i empatii wobec pacjentów. Michał Grzeszczak, doświadczony chirurg ogólny i naczyniowy, od września br. będzie swoją wiedzą i doświadczeniem służył również pacjentom w szpitalu MedPolonia w Poznaniu. Jakie cechy niezbędne są w zawodzie lekarza? Co oznacza umiejętność budowania zaufania zarówno w zespole, jak i w kontakcie z pacjentem? O jakie nowe zabiegi zostanie wzbogacona oferta szpitalna przy ul. Obornickiej 262? To opowieść o odpowiedzialności, pokorze i satysfakcji, które kryją się za białym fartuchem.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska | Zdjęcia: Dominika Szemiel, archiwum Med Polonia

Wielu pacjentów mówi o Panu, że jest Pan „lekarzem z powołania” – otwartym, tłumaczącym i bardzo ludzkim. Jak Pan sam postrzega swoją rolę?

LEK. MICHAŁ GRZESZCZAK: Na pewno nie należę do osób z parciem na szkło. Zdarza się jednak, że po dyżurach czy spotkaniach telefon dzwoni bez przerwy – znajomi znajomych, pacjenci, ktoś z rodziny chorego. To taka pajęczyna połączeń. Mimo to staram się zawsze pamiętać, że lekarz musi być przede wszystkim pokorny.

Skąd wybór chirurgii naczyniowej i ogólnej? To przecież bardzo wymagająca specjalizacja.

Z ciekawości i chęci wyzwania. To dziedzina trudna, wymagająca odpowiedzialności, przewidywania, ale przede wszystkim pokory. Spotkałem w swoim życiu chirurgów z „kompleksem Boga” – uważali, że są najlepsi. Moim zdaniem prędzej czy później to wychodzi na jaw. Lekarz nie powinien stawiać siebie ponad pacjenta.

Pacjenci podkreślają, że Pan bardzo dużo tłumaczy i nie pozostawia ich samych z diagnozą.

Tak, uważam, że pacjent musi wiedzieć, co się z nim dzieje. Dlatego zawsze dostaje ode mnie kartkę A4 z trzema–czterema zdaniami: diagnozą, zaleceniami i informacją, co mu się należy w ramach NFZ, a za co trzeba dopłacić. Pacjent nie może wyjść z gabinetu z większą niewiedzą niż wszedł. Nie może też zostać przytłoczony nadmiarem informacji.

Jak Pan ocenia świadomość zdrowotną społeczeństwa? Czy profilaktyka jest dziś traktowana poważniej niż kiedyś?

Widzę poprawę, głównie dzięki mediom społecznościowym. Ludzie mają łatwy dostęp do wiedzy, pytają, sprawdzają, stają się coraz bardziej świadomi. Zawsze powtarzam, że cenię pacjentów, którzy zadają pytania – wtedy jest między nami prawdziwy kontakt. Jednocześnie przestrzegam przed diagnozowaniem się na podstawie Internetu. Trzeba się zawsze skonfrontować z lekarzem odpowiedniej specjalizacji.

Czy choroby naczyniowe różnią się w zależności od płci?

Nie ma prostego podziału na „kobiece” i „męskie” schorzenia. Zakrzepicę może mieć zarówno 20-latek z chorobą nowotworową, jak i 70-latek z ograniczoną mobilnością. Duże znaczenie mają geny, styl życia i choroby współistniejące.

Podkreśla Pan zawsze wagę rozmowy – nie tylko z pacjentem, ale i z rodziną.

Tak, to niezwykle ważne. Wiele spraw sądowych czy odszkodowawczych bierze się z tego, że pacjent lub jego bliscy czują się niedoinformowani. Ja wolę powiedzieć więcej, nawet ostrzej, żeby potem pozytywnie zaskoczyć, niż ukrywać fakty. Ale trzeba też wyczuć psychikę pacjenta – nie każdy zniesie trudną wiadomość wprost. Dlatego rozmowa z najbliższymi w wielu sytuacjach kryzysowych, nagłych czy w chorobach terminalnych, jest zasadna.

Jak wygląda sytuacja pacjentów w stanach terminalnych?

Czasem trzeba powiedzieć rodzinie: „dajmy mu humanitarnie odejść”. To nie eutanazja, tylko rezygnacja z terapii daremnej, która przedłuża cierpienie. Miałem wielu pacjentów, którym mogłem pomóc tylko poprzez rozmowę z bliskimi i skierowanie do hospicjum czy poradni leczenia bólu. To też jest część naszej pracy.

Wracając do profilaktyki – jakie badania uważa Pan za kluczowe?

Kolonoskopia, tomografia komputerowa, USG jamy brzusznej, badania endoskopowe. Proste badania mogą uratować życie – np. USG wykrywa tętniaki. To bezbolesne, tanie i skuteczne badanie.

Wykonuje Pan badania obrazowe, takie jak USG jamy brzusznej czy USG Doppler. Czy potrzebę zastosowania Dopplera trzeba jeszcze tłumaczyć pacjentom?

Mówię prosto: są tętnice i żyły – tętnice doprowadzają krew, żyły odprowadzają. Badanie Dopplerem pozwala ocenić ich drożność. Pacjent nie potrzebuje skomplikowanych definicji, tylko jasnego wytłumaczenia. Taki konkret w wielu wypadkach bardzo pomaga.

20250424 przychodnia

Duże znaczenie dla naczyń, kości i stawów ma odpowiednia dieta, ruch, aktywność fizyczna. Czy o tym Pan musi przypominać pacjentom?

Trzeba mówić pacjentom wprost: palenie, tłusta dieta, brak ruchu to droga donikąd. Nie da się zmienić wszystkiego od razu, ale krok po kroku można poprawić zdrowie. Ja zawsze powtarzam: „Proszę Pana, zdrowie to bilet w przyszłość. Decyzja należy do Pana”. Czasami lepiej powiedzieć: „Ma pan dla kogo żyć” niż straszyć, że ktoś umrze od papierosów czy tłustego jedzenia. Argument emocjonalny działa skuteczniej niż zakazy. Poza tym pacjenci dziś mają łatwy dostęp do mediów i coraz częściej sami interesują się zdrowym stylem życia.

A jak wygląda kwestia leków na cholesterol, zwłaszcza statyn? Opinie są podzielone.

Obowiązują pewne standardy – statyny są podstawą leczenia miażdżycy. Ale nie zawsze trzeba je od razu włączać. U młodych kobiet ze szczupłą sylwetką często wystarczy dieta. Natomiast gdy cholesterol jest znacznie podwyższony, statyna jest konieczna. Trzeba pacjentowi jasno powiedzieć, że to leczenie przewlekłe – odstawienie leku powoduje gwałtowny wzrost cholesterolu. To nie antybiotyk na kilka dni, tylko lek brany latami. A najlepiej w temacie statyn wypowiadają się kardiolodzy, bo to oni prowadzą pacjentów najdłużej.

Zajmuje się Pan także przypadkami nagłymi. Z jakimi sytuacjami spotyka się Pan najczęściej?

Jako szef oddziału dyżurowałem bardzo często i nie było taryfy ulgowej. Spotykałem ostre zapalenia wyrostka, niedrożności, zapalenia pęcherzyka żółciowego, urazy jamy brzusznej, a także powikłania pooperacyjne – krwotoki, problemy z gojeniem ran. To codzienność chirurgii.

Wspomniał Pan wcześniej o tętniakach. Jak się je wykrywa i leczy?

Tętniaki aorty – pierwszym badaniem przesiewowym jest USG jamy brzusznej. Tętniak daje objawy dopiero później, pacjent często nie zdaje sobie sprawy, że go ma. Jeśli osiągnie określoną średnicę, kwalifikuje się do operacji – klasycznej, z protezą, albo endowaskularnej, ze stent-graftem.

Jakie zabiegi będzie wykonywał Pan w szpitalu MedPolonia?

Skupiamy się na chirurgii ogólnej – operacjach przepuklin i pęcherzyka żółciowego. To stosunkowo bezpieczne zabiegi. Nie operujemy tu tętniaków czy skomplikowanych przypadków – takie wymagają pobytu w ośrodku referencyjnym. Natomiast przepukliny czy laparoskopowe usunięcia pęcherzyka żółciowego będziemy wykonywać regularnie.

20251021 logo 3

A co z leczeniem żylaków i tzw. „pajączków naczyniowych”? To temat bardzo bliski kobietom.

Pajączki są pierwszym stopniem niewydolności żylnej, żylaki – drugim. W szpitalu MedPolonia będziemy oferować różne metody leczenia: klasyczne (stripping) i wewnątrznaczyniowe. Zainteresowanie jest ogromne. Każdy pacjent i każda pacjentka muszą jednak przejść kwalifikację. Uważam, że najlepiej, jeśli ten sam lekarz prowadzi diagnostykę i operuje – wtedy pacjent czuje się bezpieczniej.

Poczucie bezpieczeństwa pacjenta. Jak to wygląda w praktyce?

Wprowadziliśmy system, w którym każdy pacjent ma imiennie przydzielonego lekarza prowadzącego. Dzięki temu wie, do kogo może się zwrócić. Pacjent musi czuć, że ktoś go słucha i że jest dla lekarza ważny. To buduje zaufanie, a relacja lekarz–pacjent przypomina czasem rozmowę u psychologa – pacjent chce się wygadać, poczuć, że ktoś go rozumie.

Jak radzi Pan sobie z presją czasu, kiedy w poczekalni czeka kilkunastu pacjentów, a Pan np. spóźnia się przez dyżur w szpitalu?

To trudne. Staram się być punktualny, bo nie lubię, gdy ktoś czeka na mnie, tak jak ja nie lubię czekać na innych. Jeśli wiem, że się spóźnię, zawsze dzwonię do rejestracji, żeby pacjenci zostali poinformowani. Szacunek do czasu pacjenta jest podstawą.

Wspomniał Pan o przewlekłych dolegliwościach, a teraz chciałam zapytać o sytuacje nagłe, jakimi Pan się zajmuje.

Przede wszystkim to pacjenci przywożeni karetką, np. po wypadku. Jeśli mamy ewidentny uraz brzucha – pacjent blady, spocony, ciśnienie spada – nie ma czasu na przedłużoną diagnostykę. Od razu podejmujemy decyzję: stół operacyjny i działamy. Oczywiście, podstawowe badanie, np. USG, powinno być wykonane, ale każdy przypadek jest inny i wymaga szybkiego osądu.

Jak Pan się regeneruje po długich dyżurach, po sytuacjach stresogennych?

Różnie. Lubię wsiąść na rower, żeby przewietrzyć głowę i dotlenić mózg. Wiem, że po pracy w zamkniętym pomieszczeniu potrzebuję oddechu. Zdarza się też, że wracam do domu zmęczony, ale wsparcie bliskich bardzo mi pomaga.
Jednak staram się planować czas w granicach możliwości organizmu. Mam wsparcie żony, rodziców i bliskich. To pozwala zachować balans i cieszyć się zarówno pracą, jak i życiem prywatnym.

W tym roku obchodzi Pan trzydziestolecie pracy zawodowej. Jak zaczynał Pan swoją drogę?

Zaczynałem od pracy w firmie farmaceutycznej jako przedstawiciel medyczny, później szpital powiatowy, wojewódzki, klinika chirurgii naczyń, a następnie ordynatura na Lutyckiej. Zawsze, co pragnę podkreślić, interesowało mnie kształcenie i zdobywanie doświadczenia, nie same tytuły czy stanowiska.

Co te lata pracy nauczyły Pana o zarządzaniu zespołem?

Najważniejsze to praca z ludźmi, nie nad nimi. Staram się, żeby każdy miał możliwość wykazania się. Będąc ordynatorem, nauczyłem się podejmować decyzje oraz brać odpowiedzialność – bo według mnie brak decyzji jest najgorszą decyzją.
Dużo dała mi praca w szpitalu powiatowym w Wągrowcu – operowałem na ortopedii, chirurgii naczyniowej, neurochirurgii. Nauczyłem się pokory, że można wiele zrobić, ale nie wszystko. Trzeba też wiedzieć, kiedy odesłać pacjenta do ośrodka referencyjnego. W medycynie warto skupić się na wybranej dziedzinie i być w niej naprawdę dobrym.

Jak rozpoczyna Pan współpracę ze szpitalem MedPolonia?

Nie wyobrażam sobie pracy bez osób, którym w pełni ufam. Współpraca w grupie jest kluczowa – samodzielnie można się wiele nauczyć, ale wspólnie osiąga się najlepsze rezultaty. Ordynatura nauczyła mnie też, że nie chodzi o tworzenie wrogich miejsc pracy, tylko o wspieranie się nawzajem.

Czyli jest Pan dostępny dla pacjentów?

Nigdy nie zostawiam pacjenta bez odpowiedzi. Zachęcam do kontaktu ze szpitalem MedPolonia i umówienia się na wizytę w odpowiednim terminie. Jestem do dyspozycji pacjenta i z chęcią udzielę wyczerpującej odpowiedzi oraz wszelkiej potrzebnej pomocy medycznej.

Dziękuję, Panie doktorze, za inspirującą rozmowę.

Również dziękuję. Cieszę się, że mogłem podzielić się doświadczeniem.

Magda Ciesielska

Magdalena Ciesielska

redaktor prowadząca
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Seksualność a szczęście. Czy satysfakcja w życiu intymnym wpływa na nasze ogólne zadowolenie?

Artykuł przeczytasz w: 3 min.


Dwudziestego marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Szczęścia. A czy zastanawialiście się kiedyś, jak bardzo seksualność łączy się z poczuciem szczęścia? W codziennym pędzie łatwo zapomnieć, że intymność to nie tylko fizyczność, ale przede wszystkim emocjonalne połączenie – z partnerem i z samym sobą. A jednak wciąż funkcjonuje przekonanie, że seks to temat drugorzędny, dodatek do życia, a nie jego istotny element. Nic bardziej mylnego. Jedną z podstaw naszego szczęścia jest umiejętność balansowania między potrzebą bezpieczeństwa a pragnieniem ekscytacji. Seksualność, kiedy traktujemy ją jako przestrzeń autentycznego wyrażania siebie, daje nam nie tylko radość, ale i poczucie kontroli nad własnym ciałem, emocjami i relacjami. Nie chodzi o liczby czy statystyki, ale o jakość i świadomość własnych pragnień.

Chciałabym podkreślić, że nasza seksualność działa na zasadzie mechanizmu „gaz-hamulec” – różne bodźce mogą ją pobudzać, ale równie łatwo coś może ją zatrzymać. Stres, zmęczenie, brak komunikacji czy kulturowe tabu skutecznie blokują naszą zdolność do czerpania przyjemności. A przecież życie seksualne, zamiast być źródłem frustracji, powinno wspierać nasz emocjonalny i fizyczny dobrostan.
Badania Justina Lehmillera pokazują, że ludzie, którzy otwarcie rozmawiają o swoich fantazjach i potrzebach, są szczęśliwsi – nie tylko w sypialni, ale ogólnie w życiu. Dlaczego? Bo zamiast tłumić swoje pragnienia, uczą się akceptacji siebie i budowania relacji opartych na wzajemnym zrozumieniu. Szczęście nie wynika z idealnego związku czy perfekcyjnie dopasowanych partnerów, ale z umiejętności bycia otwartym na własne emocje i potrzeby. Ważne jest to, że nie musimy spełniać żadnych norm czy oczekiwań. Każda osoba powinna mieć przestrzeń do odkrywania swojej seksualności na własnych zasadach – bez wstydu, presji i lęku przed oceną. Seksualność to nie coś, co podlega osądowi innych, lecz sfera, którą każdy z nas ma prawo kształtować w zgodzie ze sobą. Szczęście nie tkwi w porównywaniu się do innych, ale w autentyczności.

Co więcej, seksualność nie ogranicza się jedynie do aktów fizycznych – to także sposób, w jaki postrzegamy siebie, nasze ciało, przekonania, pragnienia i granice. Każdy z nas powinien mieć odwagę eksplorować swoje potrzeby i mówić o nich bez poczucia winy. Jeśli seks nie daje nam radości, warto zastanowić się, co stoi na przeszkodzie – czy to brak komunikacji, społeczne wymagania czy może presja, którą sami na siebie nakładamy?

Z okazji Międzynarodowego Dnia Szczęścia warto więc zadać sobie kilka pytań: Czy daję sobie prawo do czerpania przyjemności? Czy moja seksualność jest źródłem radości, czy raczej napięcia? A przede wszystkim – czy potrafię mówić o swoich pragnieniach? Bo prawdziwe szczęście zaczyna się tam, gdzie jest miejsce na autentyczność i akceptację siebie.

Wasza Magda

Magdalena Świderska

Magdalena Świderska

Seksuolożka
Seksuolożka, specjalistka Seksuologii Praktycznej. Założycielka AMORI Centrum Seksuologii Pozytywnej w Poznaniu. Prowadzi warsztaty, konsultacje seksuologiczne i sesje coachingowe. Zajmuje się nauką skutecznej komunikacji, odkrywania potrzeb i granic oraz rozwoju inteligencji seksualnej partnerek/partnerów.Pomaga stawiać czoła wszelkim wyzwaniom związanym z seksualnością człowieka. Podstawowymi wartościami, którymi kieruje się w swojej pracy są pozytywne podejście do seksualności, otwartość, zaufanie…
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Zaburzenia erekcji a choroby kardiologiczne

Artykuł przeczytasz w: 4 min.


Zaburzenia erekcji dotyczą ok. 150 mln mężczyzn na świecie, w tym 20 mln Europejczyków, z czego 1,5 mln stanowią Polacy. Obecnie zaburzenia te uważane są za objaw innych schorzeń. W mechanizmie wzwodu uczestniczą zarówno czynniki naczyniowe, nerwowe, metaboliczne, hormonalne, jak i psychiczne. Zaburzenia te mogą występować w każdym wieku, szczególnie u mężczyzn chorujących na cukrzycę, choroby układu krążenia, zaburzenia psychiczne lub zaburzenia hormonalne na przykład hipogonadyzm.

Tekst: dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz | Zdjęcia: Katarzyna Loga, Adobe Stock

Przyczyny zaburzeń erekcji

Czynniki psychologiczne, takie jak stres, depresja, schizofrenia czy lęk przed niepowodzeniem podczas stosunku, często prowadzą do zaburzeń wzwodu. Przyczynę zaburzeń erekcji mogą również stanowić niektóre schorzenia neurologiczne, takie jak: stwardnienie rozsiane, stan po udarze mózgu, choroba Parkinsona lub Alzheimera oraz uraz rdzenia kręgowego. Choroby te wpływają negatywnie na libido, mogą również zaburzać przewodzenie impulsów w nerwach sromowych, które odpowiadają za czynności płciowe. Hormonalne podłoże zaburzeń erekcji wynika zazwyczaj z niedoboru testosteronu, hipogonadyzmu lub hiperprolaktynemii.  Przyczyny naczyniowe obejmują: miażdżycę naczyń obwodowych oraz zaburzenia funkcji śródbłonka, które rozwijają się w przebiegu cukrzycy, a także nadciśnienia tętniczego.

Istotną rolę w rozwoju zaburzeń erekcji mogą pełnić leki, również te stosowane u pacjentów kardiologicznych. Zaburzenia wzwodu mogą być działaniem niepożądanym występującym u osób przyjmujących: diuretyki tiazydowe, beta-adrenolityki, antagonistów receptorów androgenowych (spironolakton) oraz innych leków hipotensyjnych starszej generacji (klonidyna, metyldopa). Bez obaw, w trakcie konsultacji kardiologicznej lekarz specjalista powinien wziąć pod uwagę również te aspekty i odpowiednio dobrać leki kardiologiczne pacjentowi, minimalizując prawdopodobieństwo wystąpienia działań niepożądanych. Należy w tym miejscu podkreślić fakt, że można leczyć skutecznie pacjenta kardiologicznego bez narażania go na wystąpienie działań niepożądanych w postaci zaburzeń erekcji.
Do innych czynników zwiększających ryzyko zaburzeń erekcji zalicza się także: starzenie się i związany z tym spadek poziomu testosteronu, siedzący tryb życia, palenie tytoniu, otyłość, zespół metaboliczny, hiperlipidemię, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, nadużywanie alkoholu i narkotyków, zaburzenia snu, przewlekłe choroby nerek, wątroby i płuc.

20220411 AdobeStock 502231570

Zaburzenia erekcji a choroby serca

Częstą przyczyną kłopotów ze wzwodem są choroby układu krążenia, takie jak miażdżyca wraz z chorobą wieńcową czy niewydolność serca. W wielu przypadkach problemy z erekcją są pierwszym objawem chorób układu sercowo-naczyniowego u mężczyzn, u których brak jest jeszcze innych objawów klinicznych. Z tego względu wszyscy mężczyźni powyżej 30. r.ż., u których występują zaburzenia erekcji, powinni zdawać sobie sprawę, że znajdują się w grupie zwiększonego ryzyka chorób układu krążenia.
Każdy mężczyzna, którego dotyczą zaburzenia erekcji, powinien znajdować się pod opieką lekarza specjalisty. Oprócz znalezienia przyczyny i wprowadzenia terapii polepszającej jakość życia seksualnego, a tym samym komfort życia pacjenta, lekarz ma za zadanie sprawdzić, czy u pacjenta występują czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i rozpoznać ewentualną chorobę na jak najwcześniejszym etapie.

Metody leczenia zaburzeń wzwodu

Leczenie zaburzeń erekcji przebiega zazwyczaj wielotorowo. Skuteczna terapia powinna obejmować: zmianę stylu życia i obniżenie masy ciała, farmakoterapię oraz leczenie chorób towarzyszących, takich jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, czy miażdżyca tętnic obwodowych na podłożu hipercholesterolemii.
Modyfikacja stylu życia obejmuje najczęściej: regularny wysiłek fizyczny, redukcję masy ciała, zmianę diety, zaprzestanie palenia papierosów oraz spożywania alkoholu.
Dietą zalecaną dla mężczyzn z zaburzeniami erekcji jest dieta śródziemnomorska. Mężczyźni, którzy opierają swój jadłospis na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych i tłuszczach wielonienasyconych, rzadziej doświadczają problemów seksualnych.
Wprowadzenie wszystkich, rekomendowanych wyżej zmian sprawia, że pacjenci rzadziej doświadczają zaburzeń erekcji. Najlepsze rezultaty osiągane są jednak, gdy dodatkowo włączy się pod kontrolą specjalisty leczenie inhibitorami fosfodiesterazy-PDE-5. Są one podstawową grupą związków używanych w leczeniu zaburzeń wzwodu. Preparaty z tej grupy są zazwyczaj bezpieczne i dobrze tolerowane. Pod kontrolą lekarską mogą być stosowane również u pacjentów kardiologicznych.
Bardzo istotne jest również, aby temat zaburzeń erekcji nie był tematem tabu w rozmowie między lekarzem a pacjentem. Jako kardiolog zauważam, że coraz więcej pacjentów inicjuje rozmowę na ten temat. Nie zawsze ma to miejsce w czasie pierwszej wizyty, ale jeśli lekarz zdobędzie zaufanie, pacjent najczęściej powie o swoich dolegliwościach również w tym aspekcie. Sądzę, że najistotniejszym elementem opieki nad pacjentem jest prosta, serdeczna rozmowa.

dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz

dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz

Specjalista chorób wewnętrznych oraz kardiolog. W 2013 roku otrzymała tytuł doktora nauk medycznych w dziedzinie kardiologii. Absolwentka Studium Podyplomowego „Dietetyka i Planowanie Żywienia” na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, posiada certyfikację Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, uprawniającą do kompleksowego leczenia pacjentów borykających się z problemem nadwagi i otyłości.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA