Najniższa cena w ostatnich 30 dniach, czyli jak dyrektywa OMNIBUS zmieniła nasze zakupy

Alicja Wasilewska - adwokat, Walczak & Wasilewska Adwokaci

Jeśli robicie Państwo zakupy, z pewnością już te zmiany zauważyliście. Niby niewielkie, a tak naprawdę rewolucyjne w świetle naszych praw i interesów jako konsumentów (tak, konsumentów, bowiem każdy z nas, dokonując zakupów od przedsiębiorcy w celach niezwiązanych bezpośrednio z prowadzoną przez nas działalnością gospodarczą, o ile takową prowadzimy, jest przez prawo traktowany jak konsument właśnie). Zmiany te zawdzięczamy implementacji unijnej dyrektywy OMNIBUS, której podstawowym założeniem było wzmocnienie skuteczności obowiązujących przepisów konsumenckich w czasach dynamicznej cyfryzacji gospodarki.
Co mogło już zwrócić Państwa uwagę? Na pewno nowy obowiązek nałożony na sprzedawców w ramach prowadzonych przez Internet bądź w sklepach stacjonarnych akcji promocyjnych. Od 1 stycznia 2023 roku sprzedawca, który prowadzi akcję promocyjną związaną z obniżaniem cen, musi, poza przekreśloną starą ceną produktu, jak to miało miejsce dotychczas, podać również informację o najniższej cenie tego towaru lub tej usługi, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. W przypadku produktów będących w ofercie przedsiębiorcy krócej niż 30 dni uwidoczniona powinna być najniższa cena od rozpoczęcia sprzedaży do wprowadzenia obniżki. Sposób, w jaki sprzedawca wykona ten obowiązek, jest wprawdzie dowolny, jednak informacja o najniższej cenie z ostatnich 30 dni nie może być ukryta, a umieszczona bezpośrednio przy produkcie, w miejscu ogólnodostępnym i dobrze widocznym dla konsumentów. Koniec więc z manipulowaniem cenami i pozornym zmniejszaniem cen wcześniej podniesionych na potrzeby obniżki.
Czytacie Państwo opinie umieszczane przez klientów na stronach sklepów internetowych? Od stycznia musimy być także informowani przez sprzedawców o tym, czy zamieszczają wszystkie opinie, czy tylko te pozytywne, a także o dołożeniu przez sprzedawców najwyższych starań przy weryfikacji autentyczności recenzji konsumenckich produktów. Sprzedawcy winni więc wyraźnie poinformować, czy i w jaki sposób zapewniają, że publikowane recenzje pochodzą od konsumentów, którzy zakupili określony produkt. Komisja Europejska oraz Prezes UOKiK wskazują, że najprostszym i najefektywniejszym narzędziem służącym do weryfikacji zamieszczanych opinii może być udostępnianie klientom indywidualnego linku do wystawienia opinii lub stworzenie wymogu zarejestrowania konta przed sporządzeniem opinii. Koniec więc z fałszywymi opiniami i kupowaniem rekomendacji.
I jeszcze jedna drobna, acz istotna zmiana z wielu wprowadzonych, odnosząca się do zasad reklamacji. Od stycznia konsument ma w pierwszej kolejności prawo do żądania naprawy lub wymiany wadliwego produktu, a dopiero jeśli powyższe działania nie są możliwe, nie zostaną wykonane albo ich wykonanie wymagałoby od sprzedawcy poniesienia nadmiernych kosztów, może żądać częściowego lub całkowitego zwrotu pieniędzy. Sprzedawca odpowiada za wady towaru przez 2 lata od jego wydania klientowi, a termin ten nie może zostać skrócony w przypadku rzeczy używanych. Termin przedawnienia roszczeń reklamacyjnych wynosi teraz 6 lat.
Z założenia więc – dzięki wszystkim rozwiązaniom dyrektywy OMNIBUS – proces zakupów powinien stać się bardziej przejrzysty. Transparentność rozwiązań wprowadzono w interesie nas jako konsumentów i oceniane są one dotychczas pozytywnie w czasach dynamicznej cyfryzacji. Wystarczy tylko życzyć sobie, by wszyscy sprzedawcy sumiennie stosowali się do implementowanych rozwiązań.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Alicja Wasilewska - adwokat, Walczak & Wasilewska Adwokaci
REKLAMA
REKLAMA

Kto, ile i dlaczego? Alimenty w praktyce

Artykuł przeczytasz w: 10 min.
prof. Iwona Sepioło -Jankowska

W przypadku, gdy rozwodzące się małżeństwo posiada wspólne dzieci, jedną z istotniejszych kwestii, która musi zostać ustalona w ramach sprawy rozwodowej są alimenty. Co grozi za ich niepłacenie, od czego zależy ich wysokość, czy jest określona minimalna kwota? A co, jeśli rodzice uzgodnili ich wysokość? Na te pytania i na wiele innych odpowiada adw. prof. UAM dr hab. Iwona Sepioło-Jankowska.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska
Zdjęcie: Maciej Sznek, EscargoFoto, AdobeStock

Kwestia ustalenia wysokości alimentów na dzieci zapewne generuje spory między małżonkami będącymi w trakcie rozwodu, co rzutuje na długość procesu. Czy można temu zaradzić?


Adw. prof. UAM dr hab. Iwona Sepioło-Jankowska: Ustalenie właściwej wysokości alimentów również dla sądu jest nie lada wyzwaniem. Musi on poznać możliwości majątkowe i zarobkowe obojga małżonków, ustalić potrzeby dzieci i to, jakie środki rodzice dotychczas przeznaczali na ich utrzymanie. Gdy małżonkowie są skłóceni, ocenić to może jedynie sąd, analizując zebrane w sprawie dowody. Jeśli jednak rodzice są w stanie się porozumieć, mogą zawrzeć ugodę, w której między sobą ustalą kto i w jakiej wysokości ma w ten sposób ponosić koszty utrzymania dzieci.

Jednak, jeśli zawarcie porozumienia jest niemożliwe, na jakiej podstawie sąd ustala wysokość alimentów?

Na początku należy ustalić, który rodzic byłby zobowiązany do płacenia alimentów.
 zgodnie z § 1 art. 133 k.r.o., jeśli dziecko nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, rodzice są obowiązani względem niego do świadczeń alimentacyjnych.
 z kolei świadczenia alimentacyjne, zgodnie z art. 135 § 2 k.r.o., mogą polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie dziecka, a wtedy świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania.

To oznacza, że jeśli, przykładowo, dziecko mieszka na stałe z matką, to ona wykonuje świadczenia alimentacyjne przede wszystkim poprzez osobiste starania – na co dzień opiekuje się dzieckiem. Wtedy to ojciec będzie musiał wypełniać ten obowiązek, przekazując odpowiednie kwoty na jego utrzymanie.

Czy istnieje prawna definicja osobistych starań?

Takiej definicji nie ma, ale należy przez to rozumieć ogół czynności, które rodzic wykonuje względem dziecka w czasie, kiedy jest ono pod jego bezpośrednią opieką, na przykład pielęgnacja w chorobie, przygotowywanie posiłków, odprowadzanie na zajęcia szkolne, pomoc w nauce, dbanie o czystość, wspólne zabawy, codzienna troska i wychowanie – co polega na zapewnieniu odpowiedniego kształcenia, rozwoju i rozrywek. Co do zasady, działania obojga rodziców żyjących wspólnie polegają na jednoczesnym wykonywaniu obowiązku zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych dziecka, jak też na osobistych staraniach o jego wychowanie – i wtedy jest jedność dwóch sfer świadczeń – majątkowych i osobistych. Gdy rodzice żyją w rozłączeniu, przeważnie to jeden, pierwszoplanowy wykonuje obowiązek alimentacyjny głównie poprzez osobiste starania, natomiast drugi – płaci alimenty i spotyka się z dzieckiem w ustalone dni.

Przeważnie dzieje się tak, że dziecko po rozwodzie na stałe mieszka z matką. Czy ma to prawne uzasadnienie?

Funkcjonuje takie przekonanie w społeczeństwie, ale tak naprawdę wykonywać obowiązek alimentacyjny za pomocą osobistych starań o utrzymanie i wychowanie dziecka może na równych prawach jego matka oraz ojciec. Wszystko zależy od sytuacji faktycznej i tego, który z rodziców jest w stanie zapewnić w większym stopniu odpowiednie wypełnianie obowiązku alimentacyjnego w takiej formie. W orzecznictwie podkreśla się jednocześnie, że „posiadanie dziecka wiąże się nie tylko z obowiązkiem jego wychowania i utrzymania, lecz także z nabyciem umiejętności godzenia opieki nad nim z innymi sferami życia (w tym sferą pracy zawodowej)”  – wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, III Wydział Cywilny Odwoławczy z dnia 31 grudnia 2013 r., sygn. akt III Ca 868/13

Wracając do obowiązku płacenia alimentów, co należy brać pod uwagę, określając to, jakie kwoty rodzic będzie musiał przekazywać?

Przede wszystkim to zależy od tego, ile czasu w miesiącu rodzic, który będzie zobowiązany do płacenia alimentów, będzie spędzać z dzieckiem. Każde z rodziców ponosi przecież koszty utrzymania dziecka również w czasie, kiedy sprawuje nad nim opiekę. Zakres sprawowania opieki determinuje procent udziału w spełnianiu świadczeń przez łożenie alimentów. Drugą sprawą jest to, żeby ustalić, jakie koszty faktycznie generują dzieci. Zakres tych świadczeń zależy od tego, jakie są usprawiedliwione potrzeby dzieci i ile kosztuje ich zaspokajanie.

Jakie potrzeby dzieci sądy uznają jako usprawiedliwione?

Nie ma zamkniętego katalogu usprawiedliwionych potrzeb. Nie chodzi tylko o takie, których zaspokojenie zapewni biologiczne przeżycie, ale też godziwą egzystencję. Świadczenia alimentacyjne zmierzają również do zapewnienia dzieciom prawidłowego rozwoju fizycznego i duchowego. Niekiedy są one bardzo indywidualne i różnorodne, związane z hobby dzieci, wyjazdami i innymi atrakcjami. Oprócz tego, warto wspomnieć ogólnie o: opiece medycznej – wizytach u lekarza, zajęciach dodatkowych, np. z obcego języka, opłatach za szkołę, ubezpieczeniu, kosztach związanych z mieszkaniem – woda, prąd, gaz, czynsz, wycieczkach turystycznych w wakacje i nie tylko, sprzęcie elektronicznym, abonamencie telefonicznym, biletach komunikacji miejskiej/kosztach paliwa, zabawkach, książkach, artykułach papierniczych. Koszty związane z tymi potrzebami powinny być określone w racjonalny sposób i niezawyżone.  Ponadto, powinny one być zaspokojone w takim zakresie, w jakim pozwalają na to możliwości zarobkowe i majątkowe rodzica zobowiązanego.

20211027 AdobeStock 465779123 2

Dzieci jak najmniej powinny odczuć rozstanie rodziców, również finansowo. Jak należy rozumieć określenie możliwości majątkowych i zarobkowych rodzica?

Ustalając możliwości zarobkowe rodzica zobowiązanego, należy brać pod uwagę nie tylko wynagrodzenie za pracę lub dochody z działalności gospodarczej, lecz także wszelkiego rodzaju premie, dodatki do wynagrodzenia, nagrody, świadczenia z funduszów socjalnych itp. Nie można także pomijać środków uzyskiwanych na podstawie umów cywilnoprawnych (np. umowa zlecenia, o dzieło). Oceniając z kolei możliwości majątkowe zobowiązanego uwzględnia się jego aktywa, w tym nieruchomości i rzeczy ruchowe, akcje, obligacje, odsetki od sum pieniężnych, zbiory kolekcjonerskie itp. Określając natomiast zakres świadczeń alimentacyjnych, bierze się pod uwagę również usprawiedliwione wydatki zobowiązanego oraz obowiązki alimentacyjne ciążące na nim względem innych osób – np. względem dzieci spoza małżeństwa. Wysokość świadczenia alimentacyjnego zobowiązanego powinna być określona jednak na takim poziomie, aby nie prowadziła do jego niedostatku.

Aby rodzic zobowiązany mógł zaspokoić własne podstawowe potrzeby. Jeśli jest inaczej, to jak rozważać pozostałe kwestie?

Do takiej sytuacji nie można doprowadzić. Jednak, sąd, oceniając, na ile danego rodzica stać, nie bierze pod uwagę jedynie tego, ile ten rodzic faktycznie zarabia, ale też ile mógłby zarabiać.  W orzecznictwie utrwalone jest, że zakres świadczeń alimentacyjnych wyznaczają takie zarobki i dochody, jakie osoba zobowiązana może i powinna uzyskiwać przy należytym wykorzystaniu swoich zdolności. Wskazuje się przy tym, że zakres obowiązku alimentacyjnego może i powinien być większy od wynikającego z faktycznych zarobków i dochodów zobowiązanego, jeżeli przy pełnym i właściwym wykorzystaniu jego sił, zarobki i dochody byłyby większe, a istniejące warunki społeczno-gospodarcze i ważne przyczyny takiemu wykorzystaniu nie stoją na przeszkodzie.

Są to daleko idące uprawnienia sądu.

To prawda. Sąd określając wysokość alimentów, gruntownie bada sytuację majątkową zobowiązanego rodzica i jeśli z okoliczności sprawy wynika, że ten rodzic celowo zaniża swoje wynagrodzenie i inne dochody, albo specjalnie podjął się słabo płatnej pracy, żeby móc płacić mniejsze alimenty, zadaniem sądu jest to wychwycić i nie doprowadzić do takiej sytuacji. Zagraża ona bowiem dobru dziecka i zasadzie równej stopy życiowej.

Faktycznie, szeroko znane są przypadki, pracy „na czarno” albo otrzymywania premii lub części wynagrodzenia „pod stołem”. Wciąż jest zarobek, ale nieudokumentowany. Na czym polega wspomniana przez Panią Mecenas zasada równej stopy życiowej?

Ogólnie oznacza to, że rodzice powinni zapewnić dziecku warunki materialne odpowiadające tym, w jakich żyją sami, wyłączając tylko takie potrzeby, które są przejawem zbytku. Orzecznictwo stoi na stanowisku, że dzieci mają prawo do równej stopy życiowej z rodzicami, i to zarówno wtedy, gdy żyją z nimi wspólnie, jak i wtedy, gdy żyją oddzielnie. Nie chodzi tu jednak o „mechaniczny” podział osiąganych przez rodziców dochodów, ale o zbliżone z rodzicami zaspokojenie usprawiedliwionych potrzeb dzieci, przy uwzględnieniu ich wieku, stanu zdrowia, kierunku edukacji oraz innych indywidualnych okoliczności.

Jakie sankcje są przewidziane za niepłacenie orzeczonych alimentów?

Jeśli rodzic zobowiązany uchyla się od płacenia alimentów, oprócz możliwości skierowania sprawy do komornika, który ściągałby należne kwoty, istnieje też ryzyko, że taki rodzic będzie ponosił odpowiedzialność karną. W art. 209 k.k. uregulowane zostało przestępstwo niealimentacji. Przepisy tego artykułu stanowią, że jeśli osoba zobowiązana celowo uchyla się od płacenia alimentów na rzecz uprawnionego – wynikających m.in. z orzeczenia sądu i jeżeli taka zaległość opiewa na co najmniej równowartość trzech świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia wynosi co najmniej trzy miesiące – osoba taka może zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Przestępstwo to jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego.

20250522 AdobeStock 1375586977

Jakie kary są przewidziane za to przestępstwo?

Sąd wobec takiej osoby może orzec karę grzywny, ograniczenia wolności lub nawet karę pozbawienia wolności do roku. Jeśli jednak przez takie zaniechanie podstawowe potrzeby osoby uprawnionej nie mogą zostać zaspokojone, ustawodawca, uznając to za typ kwalifikowany przestępstwa, przewidział zaostrzoną sankcję – karę pozbawienia wolności do dwóch lat.

Są to dość surowe sankcje. Jednak dłużnik może jeszcze w toku postępowania karnego uchylić się od odpowiedzialności. Co musiałby zrobić, żeby nie zostać skazanym?

Najprościej rzecz ujmując – zapłacić zaległe alimenty. Są jednak przy tym pewne warunki, jakie muszą zostać dochowane. Sprawca przestępstwa niealimentacji ma możliwość uniknięcia kary, jeśli w ciągu 30 dni od pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiści w całości zaległe alimenty. Dotyczy to zarówno typu podstawowego, jak i kwalifikowanego omawianego przestępstwa, jednakże w przypadku gdy zaniechanie płacenia alimentów skutkowało narażeniem uprawnionego na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, sąd bada czy wina i stopień społecznej szkodliwości czynu przemawiają za tym, by odstąpić od wymierzenia kary, czy też okoliczności sprawy były na tyle rażące i naruszające porządek prawny, że nie byłoby to zasadne. Tym samym, jeżeli ktoś otrzyma wezwanie do prokuratury lub na policję w sprawie niepłacenia alimentów i na tym spotkaniu zostaną mu przedstawione zarzuty, to powinien jak najszybciej spłacić powstałe zadłużenie, co pozwoli uniknąć mu kary. Oczywiście, jeśli zobowiązany nie ma takiej możliwości, odpowiedzialność karna jest praktycznie nieunikniona.

Magda Ciesielska

Magdalena Ciesielska

redaktor prowadząca
REKLAMA
REKLAMA
prof. Iwona Sepioło -Jankowska
REKLAMA
REKLAMA

MARTA DZIAŁYŃSKA | Miłość, paszport i paragraf– czyli jak rozwieść się w małżeństwie międzynarodowym

Artykuł przeczytasz w: 8 min.


Zakochali się w Paryżu, pobrali na Bali, a rozwieść próbują w Poznaniu. „Międzynarodowe małżeństwo” brzmi jak spełnienie marzeń o życiu bez granic – do czasu, aż pojawi się pytanie, gdzie złożyć pozew, które prawo zastosować i jak podzielić majątek z drugiego końca świata. O zawiłościach prawnych, różnicach kulturowych i realiach rozwodów między obywatelami różnych państw, opowiada radca prawny Marta Działyńska, która od lat prowadzi sprawy rodzinne z elementem międzynarodowym.

Rozmawia: Alicja Kulbicka | Zdjęcie: Tomek Tomkowiak, Adobe Stock

Na podstawie danych GUS z 2023 roku zawarto w Polsce 5 655 małżeństw międzynarodowych, co stanowiło 3,8% wszystkich ślubów. Szacuje się, że od 35 do 40% takich związków może kończyć się rozwodem. Czy Twoim zdaniem małżeństwa międzynarodowe rzeczywiście są bardziej narażone na rozwód niż związki zawarte między obywatelami jednego kraju?

MARTA DZIAŁYŃSKA: Myślę, że tak. Wiele takich małżeństw boryka się z dodatkowymi trudnościami. Przede wszystkim – komunikacja. Jeżeli partnerzy posługują się różnymi językami, bardzo łatwo o nieporozumienia. Trudniej precyzyjnie wyrazić emocje, oczekiwania, potrzeby. Dochodzą też różnice kulturowe, które nie zawsze są widoczne od razu, ale z czasem potrafią wpływać na każdą sferę życia od codziennych nawyków po wychowanie dzieci. Religia dziś już odgrywa mniejszą rolę, natomiast język i kultura – zdecydowanie większą.

Jakie są największe wyzwania prawne przy rozwodach małżeństw międzynarodowych?

Dwa kluczowe pojęcia: jurysdykcja i prawo właściwe. Musimy ustalić, gdzie taki rozwód może się toczyć i według jakiego prawa. Unia Europejska to ułatwia, mamy jasne rozporządzenia. Jeśli np. Polka mieszka z Niemcem w Niemczech i chce się rozwieść, to żeby sprawa mogła toczyć się w Polsce, musi mieszkać tu co najmniej sześć miesięcy przed złożeniem pozwu. Jeśli mieszkała wcześniej w Polsce z mężem, może to być podstawą. Ale już w sprawach z Malezją, Brazylią czy Białorusią – zaczynają się schody. Nie zawsze są umowy międzynarodowe więc trzeba powoływać się na prawo międzynarodowe prywatne. Często trzeba uzyskać tekst obcego prawa z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Czy korzystanie z możliwości wyboru prawa właściwego przez małżonków to częsta praktyka?

Klienci zazwyczaj nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje. A to ważna decyzja, bo np. w Niemczech czy Holandii nie ma instytucji orzekania o winie. W Polsce jest. Inne są też reguły w sprawach o alimenty. W Niemczech są one liczone według tabeli. U nas według usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego i możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego.
Dlatego już przy pierwszym spotkaniu ustalam z klientem zakres jego potrzeb i wspólnie ustalamy, co jest dla niego korzystniejsze.

A jak wygląda sprawa właściwości sądu? Domyślam się, że Polacy chcieliby, aby ich sprawę prowadził polski sąd?

Klienci chcą rozwodu w Polsce, bo czują się tu bezpieczniej, znają język, mają zaufanie do systemu. Aby sprawa mogła podlegać jurysdykcji krajowej, trzeba jednak spełnić określone prawem przesłanki. Co może wiązać się na przykład z tym, że ze złożeniem pozwu o rozwód trzeba chwilę poczekać.

Czy rzeczywiście różnice w wychowaniu dzieci, roli płci czy gospodarowaniu pieniędzmi często pojawiają się jako problem w małżeństwach pochodzących z różnych stron świata?

Nie mam takich obserwacji. Czasem partnerzy mają zupełnie inne wyobrażenia o tym, jak wychowywać dzieci, jaką rolę ma odgrywać matka, a jaką ojciec. Do tego dochodzą różnice w podejściu do pracy zawodowej, niezależności finansowej, stylu życia. Ale przecież wśród małżonków pochodzących z jednego kraju występują te same problemy.
Myślę, że jednym z czynników mających wpływ na powstawanie konfliktów jest bariera językowa, bo kiedy nie można się porozumieć, narastają frustracje.

Jak wygląda procedura rozwodowa, gdy jedna ze stron mieszka poza Polską?

W pierwszej kolejności trzeba ustalić, czy w ogóle sąd polski jest właściwy dla danej sprawy oraz czy można zastosować prawo polskie. Jeśli sprawa obejmuje kraj, z którym Polska nie ma umowy, sąd najpewniej wystąpi o tekst prawa obcego wraz z tłumaczeniem. Istotną kwestią jest także skuteczność doręczenia odpisu pozwu. Jeśli strona pozwana mieszka poza Europą, takie doręczenie może odbywać się za pośrednictwem Konsulatu RP.

Radca prawny MArta Działyńska
Radca prawny Marta Działyńska

A jak wyglądają kwestie majątku, alimentów i dzieci?

To kolejny trudny temat. Niekiedy w krajach zachodnich rozwód nie wiąże się automatycznie z orzeczeniem w sprawie dzieci. Trzeba toczyć osobne postępowanie. W Polsce te sprawy są łączone. Jeśli ktoś chce mieć całość rozstrzygniętą w jednym procesie, wybierze nasz kraj.
Odnośnie zaś majątku warto wiedzieć, że są kraje, w których po zawarciu związku małżeńskiego nie powstaje między małżonkami wspólność majątkowa małżeńska w takim samym rozumieniu, jak w Polsce. A ustrój majątkowy ma przełożenie na to jak wygląda podział majątku wspólnego.

Coraz więcej Polaków decyduje się na śluby zawierane w egzotycznych miejscach: na Bali, w Tajlandii czy na Zanzibarze. Czy przy rozwodzie ma to jakiekolwiek znaczenie?

Uzyskany w wyniku zawartego za granicą ślubu akt małżeństwa powinno się zarejestrować w Polskim Urzędzie Stanu Cywilnego. Ale wiele par tego nie robi. Temat wraca przy rozwodzie.

A jak wygląda sytuacja w przypadku Polaków, którzy mieszkają za granicą? Co, jeśli taki związek się nie powiedzie?

Właściwy do przeprowadzenia rozwodu obywateli polskich jest sąd ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania małżonków. Jeżeli tym miejscem jest inny kraj, niż Polska, sprawa się rzeczywiście komplikuje, niemniej na wszystko znajdzie się rozwiązanie. Jeśli jedna z tych osób wróciła do Polski, to po określonym przepisami czasie może złożyć pozew o rozwód do sądu właściwego dla jej miejsca zamieszkania. W takim przypadku przydatne jest również wskazanie pełnomocnika do doręczeń w Polsce dla tej strony, która w Polsce nie mieszka. Miałam sprawę, w której żona mieszkała w Azji, ale upoważniła swoją mamę tu w Polsce do odbioru korespondencji sądowej. Dzięki temu udało się przeprowadzić cały rozwód w Polsce, bez jej fizycznej obecności. Oczywiście opisana sytuacja ma zastosowanie dla rozwodu, którego chcą obie strony i ma być przeprowadzony bez orzekania o winie.

Czy liczba takich spraw rośnie?

Zdecydowanie. Mamy globalizację, migracje, mieszane rodziny. Ludzie pracują za granicą, uczą się, zakochują, zakładają rodziny. I potem część z tych związków się rozpada. To zjawisko będzie się nasilać.

A czy polskie sądy i przepisy są przygotowane na te wyzwania?

Uważam, że tak. Zwłaszcza w ramach Unii Europejskiej, gdzie mamy rozporządzenia i jednolite procedury. Jeśli chodzi o kraje spoza Unii – tu już bywa trudniej, ale nawet wtedy istnieją rozwiązania. Potrzeba tylko więcej świadomości u klientów i większego wsparcia proceduralnego, np. w zakresie doręczeń międzynarodowych.

Jakie sprawy były dla Pani najbardziej wymagające?

Najciekawsze są zawsze te, gdzie reprezentuję cudzoziemców, których małżonkami są obywatele Polski. To są sprawy, które wymagają kreatywności, głębokiego researchu prawnego, często współpracy z ambasadą, tłumaczem przysięgłym, czasem całymi rodzinami. Jedna z moich klientek pochodząca z Ameryki Południowej mieszkała z mężem Polakiem na stałe we Francji, ale miała obywatelstwo polskie, więc mąż, który wrócił do Polski, wystąpił o rozwód tutaj. Pojawiło się wiele trudności z tłumaczeniami, świadkami, doręczeniami, ale ostatecznie udało się wszystko zamknąć w oparciu o prawo polskie i przed sądem w Polsce. Innym razem prowadziłam sprawę o podział majątku po rozwodzie osoby z podwójnym obywatelstwem – z kraju UE i spoza Unii. Tutaj kłopot polegał na tym, że majątek znajdował się w obu krajach, a umowa międzynarodowa między dwoma państwami była bardzo skąpa.
Są też sprawy bardziej nietypowe np. rozwód Polaków, którzy wzięli ślub w Stanach Zjednoczonych, rozwiedli się, jedna ze stron wyszła ponownie za mąż, ale już nie zgłosiła ani rozwodu ani drugiego ślubu do polskiego USC. To wszystko wymaga niestandardowego podejścia. Ale właśnie dlatego tak lubię tę pracę, bo każda sprawa to nowe wyzwanie i zupełnie inny układ prawny i kulturowy.

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Rozwód a władza rodzicielska. Kto decyduje o przyszłości dziecka?

Artykuł przeczytasz w: 9 min.
prof. Iwona Sepioło -Jankowska


Władza rodzicielska przysługuje obu rodzicom, na skutek orzeczenia sądowego mogą ją jednak utracić lub mieć ograniczone prawa rodzicielskie – jeśli nie wykonują obowiązków i praw z nią związanych. Kwestia ustalenia władzy rodzicielskiej jest również nieodłącznym elementem wyroku rozwodowego, jeśli małżonkowie posiadają małoletnie dzieci. O aspektach prawnych związanych z władzą rodzicielską mówi adwokat, prof. UAM dr hab. Iwona Sepioło-Jankowska, specjalistka w dziedzinie prawa rodzinnego i rozwodowego.

Rozmawia: Alicja Kulbicka | Zdjęcie: Maciej Sznek, EscargoFoto, AdobeStock

Co należy rozumieć przez pojęcie władzy rodzicielskiej?

Zgodnie z przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw. Wygasa, kiedy dziecko staje się pełnoletnie. Ponadto, władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny – a nie interes rodziców. Co ważne, jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest zobowiązane i uprawnione do jej wykonywania. W istotnych sprawach dotyczących dziecka rodzice podejmują decyzje wspólnie. Jeśli nie mogą dojść do porozumienia, rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Do czego zatem w świetle prawa rodzice są zobowiązani wykonując władzę rodzicielską?

Rodzice, czyli ustawowi przedstawiciele dziecka, są obowiązani przede wszystkim do troszczenia się o emocjonalny i fizyczny rozwój dziecka, zapewnienia edukacji – odpowiedniej do jego uzdolnień, szanowania praw dziecka i zarządzania jego majątkiem. 

Zarządzanie majątkiem dziecka przez jego rodziców w pewnych przypadkach jest przez prawo ograniczone. Jakie są to sytuacje?

Zarządzanie majątkiem nie obejmuje zarobków dziecka ani przedmiotów, które otrzymało. Rodzice nie mogą bez zezwolenia sądu opiekuńczego dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani wyrażać zgody na dokonywanie takich czynności przez dziecko. Przykładowo, do zrzeczenia się spadku lub zapisania nieruchomości na małoletnie dziecko potrzebna jest zgoda sądu. W sytuacji, gdy żadne z rodziców nie może reprezentować dziecka, reprezentuje je kurator ustanowiony przez sąd opiekuńczy.

Gdy rodzice wspólnie wychowują dziecko, również razem podejmują wszystkie decyzje dotyczące dziecka. Jak wygląda proces podejmowania decyzji w sytuacji, gdy rodzice żyją w rozłączeniu?

Sam fakt, że rodzice dziecka nie mieszkają razem i jedno z nich głównie przebywa z dzieckiem i sprawuje nad nim pieczę, nie przesądza samo w sobie o tym, że drugi rodzic ma prawa ograniczone prawa rodzicielskie. Wtedy, za każdym razem, kiedy przychodzi podjąć istotną decyzję w sprawie dziecka, rodzice i tak powinni zadecydować wspólnie.

20250212 AdobeStock 1269507614

Czyli pozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej może pochodzić wyłącznie z orzeczenia sądu?

Co do zasady tak. Wyjątkiem jest śmierć jednego z rodziców – wtedy „cała” władza rodzicielska automatycznie przechodzi na żyjącego rodzica. Władza rodzicielska może również ustać, jeśli rodzic utraci pełną zdolność do czynności prawnych (np. w wyniku ubezwłasnowolnienia). Władza rodzicielska ustaje również w przypadku zaprzeczenia ojcostwa lub macierzyństwa, a także w wyniku adopcji. Inne przypadki dotyczą orzeczeń wydanych w postępowaniach dot. rozwodu, separacji, czy unieważnienia małżeństwa.

Tak istotna zmiana okoliczności rodzinnych w sumie sama w sobie narzuca konieczność dokonania innych ustaleń co do władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Jak może to wyglądać w przypadku rozwodu?

W swojej pracy najczęściej spotykam się z sytuacją, gdy sąd powierza pełnię władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, który na co dzień zajmuje się dzieckiem i z nim mieszka. Drugi ma wówczas ograniczoną władzę rodzicielską, zwykle do prawa do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka. Jeśli jednak podczas sprawy rozwodowej rodzice przedstawią zgodny z dobrem dziecka plan wychowawczy, sąd pozostawi władzę rodzicielską obojgu rodzicom.

Co można rozumieć przez określenie „istotnych spraw”?

Pojęcie istotnych spraw dziecka nie posiada definicji ustawowej. Orzecznictwo wypracowało w tym zakresie katalog spraw, które mogą należeć istotnych, np.: wybór oraz zmiana imienia lub nazwiska dziecka, ustalenie miejsca stałego pobytu dziecka, wyjazd dziecka za granicę na wakacje lub w celu stałego pobytu, wybór placówki, w której kształci się dziecko, a więc żłobka, przedszkola, szkoły, wybór kierunku kształcenia dziecka, wybór religii, w której wychowane ma być dziecko, wydanie dowodu osobistego lub paszportu dla dziecka, zmiana obywatelstwa dziecka, W przypadku braku porozumienia w tych kwestiach, rodzice powinni zwrócić się do sądu rodzinnego, aby uzyskać stosowne rozstrzygnięcie uwzględniające indywidualne uwarunkowania dziecka oraz okoliczności sprawy.

Czy jest możliwość, żeby w orzeczeniu ograniczającym władzę jednego z rodziców te sprawy zostały wymienione?

Przypadki takie są uzależnione od specyficznych uwarunkowań dziecka. Jeśli np. poważnie choruje i jest ryzyko, że kiedyś może być potrzeba szybkiego podjęcia ważnej decyzji co do leczenia, wówczas sąd, jeśli rodzic o to wniesie, może orzec o ograniczeniu władzy rodzicielskiej do prawa do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka z wyłączeniem spraw dotyczących zdrowia i leczenia dziecka.

20240527 AdobeStock 843392754

Rozumiem. Nieraz i takie orzeczenie jest potrzebne, żeby zapewnić dziecku jak najlepszą opiekę.  Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej nie bierze natomiast udziału w podejmowaniu w zasadzie jakichkolwiek decyzji dotyczących dziecka. Co musi się z kolei zadziać, żeby sąd wydał takie orzeczenie?

Pozbawienie praw rodzicielskich może być orzeczone w stosunku do jednego lub nawet obojga rodziców – jeśli nie mogą prawidłowo wykonywać władzy rodzicielskiej, np. rażąco zaniedbując swoje obowiązki. Co istotne, sąd opiekuńczy i inne organy władzy publicznej są zobowiązane udzielać pomocy rodzicom. Każde z rodziców może zwrócić się do sądu opiekuńczego o odebranie dziecka od osoby nieuprawnionej, a nawet zwrócić się do sądu lub innego właściwego organu o zapewnienie dziecku opieki zastępczej.

A jakie konkretne okoliczności mogą uzasadniać odebranie władzy rodzicielskiej?

Przede wszystkim -naganne zachowania rodziców względem dziecka. Przykłady można by mnożyć, jednak głównie należy wymienić sytuacje, kiedy rodzic nadużywa swoich praw (np. stosuje przemoc fizyczną, psychiczną, wykorzystuje dziecko seksualnie, nadużywa alkoholu), rażąco zaniedbuje obowiązki wobec dziecka (np. porzucił je, nie płaci alimentów) lub kiedy istnieje trwała przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicielskiej (np. rodzic jest w więzieniu, cierpi na poważną chorobę psychiczną, zaginął lub wyjechał na stałe i nie interesuje się dzieckiem). Pozbawienie władzy rodzicielskiej oznacza brak możliwości podejmowania szeregu decyzji dotyczących spraw dziecka, m.in. w zakresie finansów, miejsca jego zamieszkania, edukacji, leczenia czy wychowania.

Na niektóre z tych przykładów zachować prawo karne nakłada również sankcje.

Zgadza się, w k.r.o. znajduje się zapis mówiący co prawda tylko o zakazie stosowania kar cielesnych, ale psychiczne lub fizyczne znęcanie się, rozpijanie małoletniego, uchylanie się od alimentów, czy porzucenie dziecka są czynami zabronionymi, uregulowanymi w przepisach kodeksu karnego dotyczących przestępstw przeciwko rodzinie i opiece. Sprawy te są jednak odrębne od postępowania w zakresie władzy rodzicielskiej.

Jednak, jeśli takie sytuacje miałyby miejsce, to na przykład wyrok skazujący rodzica za znęcanie się, mógłby przesądzić o pozbawieniu go przez sąd rodzinny władzy rodzicielskiej.

Dokładnie. Sądowi opiekuńczemu nie powinna też ujść uwadze sytuacja, kiedy sprawa karna jest dopiero w toku. Może on pozyskać akta tej sprawy, przeanalizować materiał dowodowy tam zebrany i biorąc pod uwagę całokształt okoliczności, pozbawić władzy rodzica rażąco naruszającego swoje obowiązki w zasadzie niezależnie od tego, jak sprawa karna później by się zakończyła.

Czy rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej posiada jakieś uprawnienia?

Nadal ma on prawo do spotkań/kontaktów z dzieckiem – chyba że sąd wyda taki zakaz ze względu na dobro dziecka. Ma także obowiązek płacenia alimentów, a dziecko ma  prawo do spadku po rodzicu pozbawionym władzy rodzicielskiej.

20230203 AdobeStock 567895349

Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie musi też być trwałe. Jeśli zaistnieją okoliczności, które uzasadniają jej przywrócenie, można się o to zwrócić do sądu.

Tak, chociaż o pozbawieniu orzeka się, jeśli okoliczności uzasadniające taką decyzję mają charakter trwały. W razie przemijającej przeszkody w wykonywaniu władzy rodzicielskiej, sąd opiekuńczy może orzec tylko jej zawieszenie. Chodzi tu jednak o takie przeszkody po stronie rodzica, które również są poważne i obiektywne, ale jedynie czasowo uniemożliwiają lub utrudniają mu wykonywanie władzy rodzicielskiej.

Takie orzeczenia nie są jednak zazwyczaj wydawane w toku sprawy o rozwód. W jakich innych sprawach sąd może wydać orzeczenie o władzy rodzicielskiej?

Jeśli między rodzicami nie toczy się sprawa o rozwód, kwestie władzy rodzicielskiej można uregulować w odrębnych postępowaniach o charakterze nieprocesowym – można wnieść o jej ograniczenie, zawieszenie lub pozbawienie. Takimi sprawami zajmują się sądy rejonowe właściwe dla miejsca zamieszkania dziecka. 

Kto jest wówczas uprawniony do wniesienia wniosku, np. o ograniczenie władzy rodzicielskiej?

Wniosek ograniczenie władzy rodzicielskiej jednego lub obojga rodziców może złożyć każdy, kto wie, że dziecku dzieje się krzywda. Może to być ojciec lub matka dziecka, dziadkowie, szkoła, kurator, policja. Sąd może wszcząć też postępowanie z urzędu.

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
REKLAMA
REKLAMA
prof. Iwona Sepioło -Jankowska
REKLAMA
REKLAMA