Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości

Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski

Na te i wiele innych pytań odpowiedzieli założyciele Żłobków i Przedszkoli Pozytywnego Rozwoju, Irena Sieńko-Walkowska oraz Szymon Walkowski, wiedząc jak ważne jest pierwsze pięć lat życia dziecka i jak to rzutuje na jego rozwój.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia: Maciej Sznek

Jak zaczęła się Państwa przygoda z edukacją dzieci we wczesnym okresie ich rozwoju? Co było impulsem do założenia właśnie takiej działalności?

IRENA SIEŃKO-WALKOWSKA: Nasz pomysł narodził się wraz ze zmieniającym się światem, wygenerowany został przez potrzeby i oczekiwania dorosłych, a również i dzieci. Czego my potrzebujemy w XXI wieku, z czym musimy się zmierzyć podczas zmieniającej się w szybkim tempie rzeczywistości? Jakie mamy wymogi względem edukacji naszych dzieci? Należy zrozumieć, że ewoluujący świat, spowodował również zmianę w edukacji, a nasze dzieci wymagają już innego podejścia niż my przed laty.

Niestety niewiele dzieje się w edukacji najmłodszych, a pandemia pokazała nam jak mało jesteśmy techniczni, jak mało wykorzystujemy technologię do nauki i rozwoju. Dlatego i ja, i mój mąż zaczęliśmy zbierać informacje z literatury anglojęzycznej na temat innowacyjnych metod kształcenia, edukowania dzieci od najmłodszych lat poprzez zabawę, poznawanie świata i ciekawe eksperymenty. Zainspirowaliśmy się nowoczesnym podejściem do edukacji, zwanym STEAM, które jest odpowiedzią na współczesne problemy i szereg pytań dotyczących rozwoju kompetencji u dzieci.

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 1
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 7

SZYMON WALKOWSKI: Pomysł na prowadzenie tego typu placówki edukacyjnej zrodził się z jednej strony z mojego doświadczenia prowadzenia firmy szkoleniowej i szkolenia przyszłych opiekunów, a z drugiej strony z pracy mojej żony, Ireny, która jest psychologiem i psychoterapeutą. Postawiliśmy na czystą symbiozę; połączenie naszej wiedzy, a także umiejętności i praktyki, aby nauczyć dzieci potrzebnych umiejętności, aby w przyszłości mogły one elastycznie dopasować się do konkretnej sytuacji, zmieniać zawód, przebranżawiać się itp.

Na jaką sferę pierwotnie zostały skierowane Państwa zainteresowania?

SZ.W.: Początkowo skupiliśmy się na tworzeniu żłobków, których dynamiczny rozwój rozpoczął się w roku 2011 po zmianie ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3. Dawała ona duże możliwości realizacji autorskich programów. O czym warto nadmienić – żłobki nie podlegają ani Ministerstwu Edukacji, ani Ministerstwu Zdrowia, a Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Autorski program Pozytywnego Rozwoju czerpiący z wielu uznanych metod edukacyjnych został opracowany w sposób zapewniający wszechstronny rozwój dziecka.

I.S.-W.: Najpierw naszym programem objęte zostały żłobki, a potem przedszkola i tu w Poznaniu, gdzie mamy dwie lokalizacje, a także w Wolsztynie oraz w Nowym Tomyślu.Rodzice dzieci kończących etap żłobka zastanawiali się często, gdzie posłać swoje dziecko, chcąc kontynuować rozwój emocjonalno-społeczny u swoich pociech. Potrzeby i rozterki rodziców skłoniły nas do przyjrzenia się zagadnieniu stricte na polu przedszkolnym. Stąd narodził się kolejny pomysł nowatorskich zajęć również dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Naturalnie więc powstały zarówno Żłobki, jak i Przedszkola Pozytywnego Rozwoju. Niewątpliwie to jest z pożytkiem i dla dzieci, i ich rodziców. Najmłodsi bezpiecznie i bez lęku przechodzą do przedszkoli, a rodzice są pewni utrzymania przez nas standardów pracy i kształcenia w duchu doskonalenia i rozwoju.

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 5a 683x1024 1
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 8

Metoda STEAM – cóż ona oznacza i jak Państwa placówka korzysta z tych założeń?

I.S.-W.: Misją Żłobka i Przedszkola Pozytywnego Rozwoju jest niewątpliwie rozwój kompetencji przyszłości, czyli umiejętności, które będą gwarantować dziecku sukces w późniejszym wieku. STEAM tworzą litery, które kierunkują już na poszczególne zajęcia. Pierwsza z tych liter oznacza „S”, czyli science, naukę poprzez doświadczenie. Dzieci same wykonują eksperymenty, same dochodzą do rozwiązań, uczymy je zadawać pytania oraz szukania prawidłowych dróg rozwiązań danego zagadnienia. Kształtujemy otwarty umysł u dziecka, nowatorskie podejście do edukacji. Odchodzimy od szablonu i stereotypów myślowych, od podawania rozwiązań. Cieszymy się ogromnie, z jakim zapałem i chęcią dzieci uczestniczą w tego typu zajęciach. Nasi nauczyciele są przewodnikami dla dzieci po świecie nauki. To dziecko jest ekspertem i ono samo dochodzi do rozwiązania. Uczymy dzieci wyciągania wniosków, zadawania pytań. Rozbudzamy ich ciekawość do badania świata i zdobywania wiedzy. Przede wszystkim nie chodzi o podanie gotowej wiedzy, a zachęcenie dziecka do samodzielnego znalezienia odpowiedzi poprzez właściwie zadane otwarte pytania lub doświadczenia poznawcze. Dzieci uczą się podczas takich zajęć analizy, zbierania danych, matematyki, a także umiejętności prezentacji swoich wniosków.Mamy nowocześnie wyposażone pracownie, w których dzieci wykonują swoje eksperymenty, uczestniczą w ciekawych warsztatach.

SZ.W.: Kolejną literą w słowie STEAM jest „T” jak technologia, a wiemy przecież, jak czas pandemii odsłonił nasze niedoskonałości i luki w tym temacie. Dzisiaj technologie są elementem naszego życia, są wśród nas. Mam tu na myśli nauki dotyczące programowania, ale też robotykę, która jest przyszłością edukacji. Bardzo przestrzegamy, żeby ta wiedza została podana najmłodszym w odpowiedni sposób, urozmaicony i nowatorski. Z technologią idealnie współgra inżynieria, czyli umiejętność budowania (trzecia litera „E” jak engineering) – tutaj świetnie sprawdzają się metody pracy zespołowej. Skupiamy uwagę dzieci na temacie recyklingu, czyli produktów, które są wśród nas, które można kolejny raz użyć, przetworzyć. Wykorzystujemy: kartony, butelki, folie, dzięki którym najmłodsi mogą rozwijać kreatywność i umiejętność pracy zespołowej.

I.S.-W.: Dawniej to było zwane „techniką”, a obecnie przedmiotem rozwijającym naszą sensorykę, poznawanie świata za pomocą wszystkich zmysłów. Dodatkowo uczymy dzieci podejścia proekologicznego, a one cieszą się, że coś może powstać z niczego. (śmiech)

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 2
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 9

SZ.W.: Bardzo dużo zabawek powstaje u nas w ten oto sposób, z wykorzystaniem przedmiotów codziennego użytku, już niepotrzebnych. Uczymy więc dzieci rozbudzania swojej kreatywności i wyobraźni, tak aby np. stara zabawka otrzymała drugie życie.

I.S.-W.: STEAM to nie tylko inżynieria, technologia, czy ostatnia litera sugerująca nam matematykę, logiczne myślenie, ale STEAM to w dużej mierze sztuka, szeroko rozumiana „art”. Zarażamy dzieci pasją do mierzenia, liczenia, sprawdzania i to jest ich naturalna potrzeba, często – niestety – zabijana przez nieprawidłowe podejście do zagadnień stricte matematycznych u najmłodszych. Staramy się więc zainteresować dzieci matematyką w praktyce, to nie są tylko karty pracy czy podręczniki, można przecież wyjść i liczyć w terenie, mierzyć np. swoje stopy i dłonie.

SZ.W.: Czy chociażby liczyć, ile spadło deszczu, wystawiając np. słoiki na parapet. Dzieci same podpowiadają, jak takie pomiary zrobić. To jest bez wątpienia inspirujące i niezwykle wartościowe, taka nauka przez zabawę.

Chciałabym zatrzymać się na słowie „art”, które tutaj padło. Proszę opowiedzieć więcej o rozwoju dziecięcej wyobraźni właśnie poprzez sztukę.

I.S.-W.: To wszelkie kompetencje związane z talentami i szeroko pojętą kreatywnością: nauką projektowania, śpiewania, malowania. Zatrudniamy nauczycieli, którzy są uzdolnieni artystycznie, aby dzieci mogły czerpać inspiracje z dobrych źródeł. U nas naprawdę nie są to prace odtwórcze, dajemy szanse dzieciom – malujemy np. na dużych gabarytach papieru, na folii bąbelkowej, możemy użyć różnych narzędzi i technik do tworzenia prac. Dzieciom pozwalamy malować kolbami kukurydzy, specjalnymi wałkami, a także stopami i rękami, nie tylko pędzlami (śmiech). I tym są po prostu zachwycone! Kiedy aura jest sprzyjająca, to korzystamy z pleneru, dzieci tworzą swoje arcydzieła na dworze, oglądając przy tym jak zmienia się przyroda, jak zmieniają się barwy poszczególnych pór roku. Dajemy dzieciom możliwość korzystania ze sztalug, a także uczestniczenia w warsztatach dotyczących rzeźby. Robimy wystawy. I to, co dzieci lubią, i to, co wiąże się z kompetencjami społecznymi, a dodatkowo jest formą relaksu – to malowanie przy muzyce. Muzykoterapia jest dla nas bardzo istotnym narzędziem kształtującym wrażliwość dziecka. W tle – podczas zajęć artystycznych – włączamy dzieciom często muzykę klasyczną, a one to bardzo dobrze przyjmują. Wyciszają się i skupiają na swoim zajęciu lub po prostu odpoczywają przy kojących i delikatnych dźwiękach. To bardzo się sprawdza i rodzice są często zaskoczeni, jak piękne rzeczy powstają przy wtórze muzyki.

Nie zapominajmy o kompetencjach językowych. Znajomość co najmniej jednego języka obcego to w dzisiejszych czasach podstawa.Nasze przedszkola posiadają w swojej ofercie zajęcia w języku angielskim. Już od najmłodszych etapów życia należy kształtować u dzieci procesy myślowe w zgodzie z uczonymi językami. 

SZ.W.: W żłobku te zajęcia artystyczne to w dużej mierze sensoplastyka, wielozmysłowe poznawanie świata. Dzieciom pozwalamy na zabawy z masami plastycznymi. Dzięki temu najmłodsi mogą rozwijać zmysły: smak, dotyk, węch, słuch.

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 6
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 10

Oprócz wymienionych kompetencji mamy również inne: emocjonalne, społeczne, behawioralne. Na jakie zachowania oraz czynniki natury psychicznej zwraca się uwagę w Żłobku i Przedszkolu Pozytywnego Rozwoju?

I.S.-W.: Jakość życia i szczęście dzisiejszych przedszkolaków zależeć będzie w dużej mierze od umiejętności zdobytych we wczesnych latach. Mowa tu zwłaszcza o kompetencjach społecznych, inteligencji emocjonalnej, kreatywności i samodzielności. Dlatego w naszej edukacji przykładamy dużą wagę do rozwoju kompetencji społecznych i emocjonalnych, a także nowych metod wychowawczych opartych o podejście bliskościowe i wychowanie bez kar i nagród.

Często po macoszemu w przedszkolu i w szkołach traktuje się umiejętności rozpoznawania i nazywania emocji, dzieci nie wiedzą jak rozwiązywać konflikty, rozmawiać o problemach. Dla nas istotna jest akceptacja wszystkich emocji. I w takim duchu uczymy dorastać najmłodszych, aby już jako dorośli wiedzieli jak radzić sobie ze złością i smutkiem, jak zaakceptować i odpowiednio rozładować negatywne odczucia. Ja jako psycholog wiem jak tłumienie emocji np. złości czy smutku wpływa na nasze relacje i samopoczucie. Często takie problemy doprowadzają do psychoterapeuty, gdzie uczymy się już jako dorośli ludzie rozpoznawania, nazywania i przeżywania stłumionych emocji, bo nie nauczyliśmy się tego na etapie wczesnej edukacji. Uczymy tego dzieci np. podczas warsztatów. Pokazujemy im czym jest złość, że jest to emocja ważna jak każda inna. Uczymy odróżniać ją od agresji. Mówić o niej i rozładować w sposób akceptowalny, nie robiąc nikomu krzywdy.

Angażujemy się w zagadnienia dotyczące mindfulness, czyli w treningi uważności, ćwiczenia umysłu, przeznaczone głównie dla osób, które nie radzą sobie ze stresem i negatywnymi emocjami. Ostatnio wszystkie nasze opiekunki, nauczycielki miały szkolenia z mindfulness i z powodzeniem wykorzystują nabyte informacje w pracy z dziećmi na różnych etapach ich rozwoju, ucząc dzieci uważności na siebie, na drugiego człowieka, na swoje emocje.

Pani jako psycholog i psychoterapeuta przygotowujecały plan zajęć na konkretny miesiąc, który jest tzw. bazą, podstawą dla opiekunek. Czym Pani kieruje się podczas opracowania takich planów? Co stanowi dla Pani inspirację?

I.S.-W.: Autorski program pozytywnego rozwoju przygotowywany jest dla wszystkich nauczycieli, rozpisany jest na 4 tygodnie, a szczegółowo i na każdy dzień. Jednak – co pragnę podkreślić – nie zabijamy kreatywności pracujących u nas osób, wprost przeciwnie. Każdy nauczyciel, znając dzieci ze swojej grupy, może coś dodać, wnieść swoje indywidualne propozycje pracy i edukacji poprzez zabawę. Jesteśmy otwarci na mądre i wartościowe koncepcje oraz pomysły.

Przygotowując harmonogram prac, niewątpliwie opieram się na literach STEAM i zawsze stawiam na różnorodność i atrakcyjność zajęć, tzn. wybieram elementy matematyki, sensoryki, plastyki, zajęcia społeczne, poznawcze, artystyczne itd. Inspiruje mnie również pora roku, bieżące wydarzenia i święta. Dlatego w pigułce zamieszczam wszystkie istotne kompetencje niezbędne w prawidłowym rozwoju dziecka. To jest zarówno ułatwienie dla kadry pracującej, jak i dla rodziców, którzy mogą sprawdzić, czego ich dziecko będzie się uczyć, nad czym pracować. Rodzice otrzymują od nas tzw. skrypt planu na konkretny miesiąc.

Sz.W.: Plany te są niezwykle istotne w żłobku, gdzie nie ma żadnej odgórnie przygotowanej podstawy edukacyjnej, rozwijającej horyzonty i umiejętności najmłodszych. Nasze plany dopasowane są do możliwości wiekowych dzieci i uwzględniają wszystkie obszary rozwoju, tzn.: motorykę małą, motorykę dużą, ćwiczenia aparatu mowy, ćwiczenia logopedyczne, gimnastykę buzi i języka. Wszystkie zebrane elementy pojawią się w sposób systematyczny podczas tygodniowych i miesięcznych warsztatów, aby rozwój dzieci był harmonijny i odbywał się w ramach zabawy. Np. dmuchając słomką w piórka, dzieci uczestniczą w zajęciach logopedycznych, mając przy tym ogromną frajdę.

Żłobek to ogromny stres zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Jak Państwo pomagacie w takiej adaptacji?

I.S.-W.: Dzieci bardzo szybko asymilują się z otoczeniem, świetnie pracują i współdziałają w grupach, co idealnie widać w kwestiach żywieniowych. (śmiech) Rodzice np. uprzedzają nas, iż dziecko nie je tego czy tamtego, a potem okazuje się, że podczas posiłków ze swoją grupą ich maluch przekonuje się do konkretnych smaków. Często rozmyślanie nad oddaniem maleńkiego dziecka do placówki opiekuńczo-wychowawczej wywołuje paraliżujący wręcz lęk i strach – i ja to w pełni rozumiem, bo zawsze boimy się nowości. Pragnę jednak podkreślić, iż pracujemy w oparciu o metodę bliskości, rodzinnego ciepła, staramy się dzieciom stworzyć namiastkę domu. Mamy też dni adaptacyjne, podczas których rodzice przychodzą do nas i tłumaczą, co ich dziecko lubi, np. głaskanie po główce podczas usypiania czy po policzku, kołysanie, bujanie, czy lubi zasypiać z pluszakiem bądź ulubioną poduszką. Mamy ten komfort, że grupy u nas są małe i kameralne, a opiekunki mogą poświęcić czas każdemu dziecku. I dzięki informacjom od rodziców zapewne lepiej im zrozumieć swoich podopiecznych. Stawiamy w dużej mierze na bliską relację z dzieckiem, słuchając porad i cennych wskazówek płynących ze strony rodziców. Jesteśmy w nieustannym kontakcie z rodzicami maluszków, prowadzimy dialog, aby jak najlepiej zaspokajać dziecięce potrzeby.

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 3
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 11

Budowanie motywacji wewnętrznej u dzieci to jedno z założeń funkcjonowania Żłobka i Przedszkola Pozytywnego Rozwoju. Motywacja, asertywność, wiara w siebie i swoje możliwości to przecież umiejętności, które potrzebne są nam również w dorosłym życiu. Jak zachęcić dziecko, aby chciało coś robić, czegoś się uczyć? Jak je dopingować?

I.S.-W.: Wszystko u nas kryje się pod hasłem wellbeing, czyli dobrego samopoczucia, wchodzenia w interakcje społeczne. Przygotowujemy np. warsztaty z autoprezentacji, ze współpracy – dzieci mogą pracować w większych czy mniejszych grupach, dzięki czemu doskonale uczą się komunikacji, asertywności, słuchania opinii innych, wyrażania swoich poglądów. Uczymy dzieci jak zakomunikować, gdy coś się im nie podoba, jak czegoś nie chcą, uczymy też powiedzieć „stop”.

Zachęcamy dzieci do opowiadania o swoich pasjach, zainteresowaniach, np. jeśli dziecko lubi dinozaury, koty bądź konie, prosimy czy nie zechciałoby podzielić się z nami swoją wiedzą, czy mogłoby przygotować kilka ważnych informacji dla całej grupy. Dziecko staje się wówczas na chwilę nauczycielem, musi wystąpić publicznie przed całą grupą, przełamać swój strach i stres. Takie wystąpienia bardzo owocują w przyszłości.

Sz.W.:W sposób naturalny niektóre dzieci kreują się na liderów, nie są zalęknione i wstydliwe. Zachęcamy każde dziecko do kreatywności, a budowanie wiary i pewności siebie wzmacniamy u nich poprzez zaplanowane projekty i zabawę w grupie. U nas nie ma miejsca na ocenianie, robimy takie autoprezentacje z przyjemności. Angażujemy dzieci, wiedząc, że mają różne talenty, umieją śpiewać, tańczyć, recytować itp.

Jak w tym wszystkim odnajdują się nauczyciele?

Sz.W.: To bardzo istotna kwestia, gdyż zmienia się całkowicie rola nauczyciela, zmieniają się metody pracy, przede wszystkim odchodzimy od stereotypu pracy podawczej, gdzie nauczyciel pokazuje wszystko, prezentuje i objaśnia, u nas inaczej – nauczyciel stara się, aby dziecko dochodziło samo do pewnych rozwiązań, konkluzji. Takie podejście skłania do analizy, percepcji i otwartości umysłu. Nauczyciel ma u nas otwarte pole manewru, może wykorzystywać swoje doświadczenia i wiedzę, czerpiąc inspirację z innowacyjnych technik STEAM. Nauczyciel korzysta z całego pakietu szkoleń, nieustannie się dokształca i dzięki temu efekty zajęć często przekraczają wyobrażenie prowadzących.

Irena Sienko Walkowska i Szymon Walkowski 7
Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski | Rozwijamy kompetencje przyszłości 12

Państwa praca i podejście do dzieci może być również inspiracją dla wielu rodziców. Mogą oni zastosowane tu metody edukacyjne poprzez zabawę przełożyć na warunki domowe. Czy tak się zdarza?

Sz.W.: Oczywiście! Mając wspólny punkt widzenia i przekazując sobie cenne wartości, współpraca z rodzicami jest dla nas niezwykle istotnym elementem funkcjonowania. Dużo angażujemy rodziców, zapraszamy ich jako ekspertów z różnych dziedzin. Cieszę się, że po pandemicznych lockdownach jesteśmy w pełni otwarci i możemy gościć osoby z pasją, o ciekawych zawodach i zainteresowaniach, co stwarza dla dzieci kolejny argument do interesujących i kreatywnych zajęć. Budujemy społeczność z rodzicami na festynach, kiermaszach, podczas dziecięcych występów, a także podczas 3-etapowej rekrutacji. Chcemy kontynuować wartości, które dziecko wynosi z domu, ale chcemy też, aby zasady, które zostały przez nas wypracowane, były respektowane i przez rodziców, i przez ich dzieci, np. poszanowanie do drugiej osoby, uważność na jego emocje.

I.S.-W.: Podczas rekrutacji informujemy też rodziców, iż my pracujemy bez „kar i nagród”. Wówczas dyskutujemy, pytamy się o dziecko. Tłumaczymy, oczywiście, że pewne zachowania podlegają zasadom i konsekwencjom. Uczymy dziecko świadomego wyboru, podejmowania decyzji, brania odpowiedzialności za swoje działania; dziecko wie, co może być, np. gdy nie posprząta rozrzuconych zabawek – nie będzie się nimi bawić następnego dnia. Dobrze, jeśli nasze i rodziców podejście do konkretnego zagadnienia jest spójne, to wtedy praca przynosi korzyści i jest z pożytkiem dla rozwoju dziecka.

Czy dzieci biorą udział w tzw. zajęciach przesiewowych? Czy w trakcie zajęć z dziećmi wyłapuje Pani np. zespół Aspergera, lęki, zaburzenia społeczne, nadpobudliwość, ADHD, dysgrafię i inne choroby, które warto zdiagnozować i leczyć podczas indywidualnych terapii?

I.S.-W.: Cyklicznie prowadzimy zajęcia przesiewowe, chociażby z logopedii, indywidualnie z dzieckiem i w grupach. Rodzice otrzymują zalecenia do pracy w domu, aby kontynuować podjęte działania. Oferujemy też pełne wsparcie psychologiczne, gdy sytuacja w domu tego wymaga, gdy np. rodzice są w trakcie rozwodu. Ponadto rodzice mogą skorzystać ze wsparcia psychologicznego, z indywidualnej terapii, wówczas gdy zdarza się problem emocjonalny czy wychowawczy bądź kryzys w rodzinie.

Wydaje mi się, że istnieje większa społeczna świadomość dotycząca zaburzeń psychicznych. Takie zachowania, które niepokoją nas i w żłobku, i w przedszkolu, od razu zgłaszamy rodzicom i podejmujemy pełen dialog, szczerze wskazujemy kolejne kroki diagnostyczne. Jesteśmy otwarci, dajemy przestrzeń do pracy dla dzieci i rodziców.

Sz.W.: U nas liczy się szybkie reagowanie i podjęcie wspólnych – z rodzicem – decyzji, aby dziecko skierować na odpowiednią terapię, po

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Irena Sieńko-Walkowska i Szymon Walkowski
REKLAMA
REKLAMA

Joanna Scheuring-Wielgus | Chcę nowoczesnej Polski w zjednoczonej Europie

Joanna Scheuring - Wielgus

Polityczka, działaczka samorządowa i społeczna, która swoją karierę rozpoczynała jako manager kultury. Dziś jest wiceministrą kultury i liderką listy lewicy z województwa wielkopolskiego do Parlamentu Europejskiego. O wyzwaniach stojących przed Europą, sytuacji kobiet w Polsce, planach na siebie w Brukseli, ale także o modzie i o tym, co jej się podoba w Poznaniu opowiada Joanna Scheuring-Wielgus. 

Rozmawiają: Anna Bowsza oraz Alicja Kulbicka 

Zdjęcia: Materiały prywatne J.Sz.-W.

Anna Bowsza: Pełnisz dzisiaj funkcję wiceministry kultury. Dlaczego Ministerstwo Kultury jest Ci tak bliskie? 

JOANNA SCHEURING-WIELGUS: Przed wejściem do polityki zawodowo zajmowałam się kulturą, więc objęcie stanowiska ministry w tym resorcie było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Współpracowałam przez lata z ministerstwem z tej drugiej strony jako managerka artystów, producentka spektakli, koncertów czy wystaw, więc teraz uzupełniam swoją wiedzę i doświadczenie o ten obszar działania, ale z tej drugiej strony, czyli rządowy. 

Alicja Kulbicka: A jednak zdecydowałaś się na kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego…

Wybory do europarlamentu są niezwykle ważne. Szczególnie te, które przed nami. Widzisz przecież, co się dzieje: wojna w Ukrainie, w strefie gazy, wzrost radykalnych nastrojów na całym świecie, wielka niewiadoma wyborów w Stanach Zjednoczonych, dojście do władzy w Europie proputinowskich ugrupowań. Czuć w powietrzu niepokój i lęk przed światowym konfliktem. Wyobraź sobie, co by się teraz działo w Polsce jakbyśmy nie byli w UE czy w sojuszu natowskim? Dlatego ważne jest to, aby w tej kadencji PE znaleźli się reprezentanci z Polski, którzy są skuteczni, odważni i silni. Ci, którzy zadbają zarówno o silną Polskę w Europie, jak i silną Unię Europejską na świecie. Ja taka jestem. Poza tym moja działalność polityczna to walka o dobrą przyszłość dla moich dzieci. Może to kolokwialne, ale chcę, aby trójka moich chłopków żyła w spokojnym świecie. 

A.K.: Pochodzisz z Torunia, startujesz z Poznania. Dlaczego?

Wybory do europarlamentu to zupełnie inne wybory niż te parlamentarne czy samorządowe. Wybieramy tylko 53 parlamentarzystów, Polska jest jakby jednym okręgiem, dlatego każda partia wystawia najsilniejsze nazwiska w każdym okręgu.  Mi przypadła Wielkopolska i bardzo się z tego cieszę, bo częściej zdarzało mi się u Was bywać niż w innych regionach Polski. Poza tym moja mama i rodzina od strony dziadka pochodzi z Wielkopolski.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Co Ci się w naszym mieście podoba? 

Jak byłam na studiach to wyjazd do Gdańska czy właśnie do Poznania był dla mnie jak wyjazd do Europy. To z Poznania wyruszałam autokarem na saksy do Londynu, to w Poznaniu mieliśmy pierwsze ogólnopolskie spotkanie ruchów miejskich, z których się wywodzę. Ogólnie Wielkopolska kojarzy mi się od zawsze z estetyką, porządkiem i zaradnością. A najbardziej z Poznania lubię rogale marcińskie!  (śmiech)

A.B.: Czym zamierzasz zająć się w Brukseli? Z jakim programem startujesz?

Bardzo chciałabym kontynuować swoją ministerialną pracę w komisji kultury i mediów. Jest jeszcze mnóstwo do zrobienia, chociażby w kwestii statusu zawodowego artysty czy ubezpieczeń dla ludzi kultury. Ale oczywiście jest mi również bliska kwestia równouprawnienia i praw kobiet. Dlatego chcę wprowadzić Kartę Praw Kobiet Unii Europejskiej, która zagwarantowałaby każdej kobiecie w Europie prawo do legalnej, bezpiecznej, powszechnej opieki aborcyjnej. Ponadto chcę wprowadzenia przez państwa członkowskie regulacji ochronnych dla tych grup kobiet, które są szczególnie narażone na przemoc i wyzysk. A jeśli chodzi o program Lewicy to znajdziesz szczegółowy na naszej stronie lewica2024.eu To nasza wizja Europy i Polski w Europie.

A.K.: Ośmiu na 10 Europejczyków uważa, że te wybory są wyjątkowo ważne w obliczu toczącej się wojny Rosji przeciwko Ukrainie i konfliktu na Bliskim Wschodzie – wynika tak z Eurobarometru, przedwyborczego badania unijnej opinii publicznej. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, będzie to oznaczało wzrost o 10 pp. w stosunku do wyborów w 2019 r. w całej Europie. Dlaczego udział w eurowyborach jest tak ważny?

W ogóle głosowanie w jakichkolwiek wyborach to wielki przywilej, który akurat my, kobiety, wywalczyłyśmy 100 lat temu! Głosując – decydujesz. Głosując – masz wpływ. Potem oceniasz i masz prawo wymagać. Dla mnie głosowanie to świąteczny i ważny dzień. Tak jak powiedziałaś, te wybory są szczególnie ważne, bo sytuacja na świecie jest niestabilna i naszym zadaniem jest odsunąć ten trend i wybrać takich ludzi do PE, którzy zagwarantują nam bezpieczeństwo i będą podejmować dobre decyzje dla nas i dla Europy. Silna Europa to silna Polska, nie mam co do tego wątpliwości.

A.K.: 20 lat Polski w Unii Europejskiej. Jesteś przedstawicielką ugrupowania, które Polskę do UE wprowadziło. Pamiętasz ten dzień? 

Oczywiście! Po głosowaniu zrobiliśmy z mężem w naszym ogrodzie imprezę dla znajomych. Bardzo się cieszyłam, bo będąc studentką marzyłam o tym, aby być pełnoprawną obywatelką UE. Irytowało mnie na granicy, że traktują nas, Polaków, jak osoby drugiej kategorii. Tak się czułam, jeżdżąc podczas studiów do Londynu i pracując tam na czarno. Patrząc teraz na Ukrainę, wyobraź sobie, co by było teraz w Polsce, gdyby Lewica nie wprowadziła nas do UE i nie zawiązała sojuszu z NATO? Strach nawet myśleć.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Czy Polacy nadal są euroentuzjastami?

Na szczęście nadal tak, ale widać i słychać ze strony radyklanej prawicy chęć wyprowadzenia Polski z UE. To byłyby kolosalny błąd. Dlatego ważne jest, aby nie dać się zwieść tym populistycznym hasłom. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię. Nagonka, manipulacja i kłamstwa doprowadziły do zmiany nastawienia Brytyjczyków, co w efekcie skończyło się Brexitem, którego nikt na serio nie traktował, a się wydarzył. Teraz coraz częściej na Wyspach mówi się o powrocie do wspólnoty europejskiej i słychać żal wśród ludzi, którzy zdecydowanie żałują decyzji o wyjściu z UE. 

A.K.: Jednak dziś po 20 latach bycia częścią europejskiej rodziny, a po ośmiu latach rządzenia w Polsce przez populistów, obserwujemy wzrost nastrojów antyunijnych. Sporo mówi się o „narzucaniu nam prawa” przez unijnych biurokratów, rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi, pasjonaci motoryzacji sceptycznie podchodzą do zapowiedzianej elektromobilności, ostatnią zmianą, która dotknęła konsumentów są… plastikowe nakrętki przytwierdzone na stałe do butelek. I choć te zmiany zapewne istotne z punktu widzenia zmian klimatycznych są tym, co powinno stanowić priorytet. Czy właśnie nie działania „nakazowe” są tym, co nas od Unii odpycha? 

Zacznijmy od tego, dlaczego stworzono Zielony Ład? Wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem, jeść zdrową żywność bez chemii. Chcemy, aby woda płynęła w kranach, a nie była luksusem. Takie były cele Zielonego Ładu. I tych celów będę broniła. Jednak nie wszystko poszło tak jak powinno. Zabrakło odpowiedniej komunikacji. Zabrakło rozmowy z rolnikami, ale to kamyczek do ogródka komisarza Wojciechowskiego z PiS. Uważam, że niektóre decyzje wymagają ponownego przemyślenia. Mam na myśli chociażby zakaz rejestracji samochodów spalinowych po 2035 r. Trzeba wspierać elektromobilność, ale chyba nie poprzez zakazy.  Dlatego jako Lewica opowiadamy się za zrobieniem kroku wstecz w sprawie tej regulacji. Trzeba rozwiać społeczne obawy ludzi czy za 11 lat będą mogli jeździć samochodem. Będą mogli. Ważne jest też, aby rozwijać transport publiczny, który jest dla wszystkich. Są na to środki z KPO. W Polsce 13 mln ludzi jest wykluczonych komunikacyjnie. Europa powinna być o korzyściach, nie o zakazach.

A.K.: Jak widzisz Unię Europejską w perspektywie 5-10 lat? 

Marzę o Europie silnej i zjednoczonej. UE to dla mnie nie tylko zbiór państw, to nie tylko walka mocarstw, dyplomacja i spotkania na szczycie. UE to przede wszystkim człowiek, jego codzienność i jego potrzeby. Dziś potrzebujemy zmiany działania Unii tak, by korzyści z naszej wspólnoty płynęły bezpośrednio do nas i naszych najbliższych. Zbyt często politycy skupiają się na wielkich regulacjach, a zbyt rzadko myślą o tym, aby zapewnić zielony skwer w naszej okolicy, dostępny żłobek czy nowe mieszkanie na start dla młodych. O tym powinna być Europa, o tym powinna być Unia, o tym powinna być nowoczesna Polska w zjednoczonej Europie. Takiej Polski w Europie chcę ja i Lewica. Jednocześnie rozumiem, że UE potrzebuje korekty. Czas, by stała się instytucją bliższą naszym codziennym sprawom. Mniej spotkań na szczycie czy za zamkniętymi drzwiami, a więcej przejrzystości i demokracji.

A.K.: Jesteś socjolożką, z racji wyuczonego zawodu myślę, że widzisz szerzej niż inni zachodzące w Polsce zmiany. Czy polskie społeczeństwo się liberalizuje i staje się coraz bardziej tolerancyjne?

Zdecydowanie. Polskie społeczeństwo jest bardziej liberalne niż politycy, których potem to społeczeństwo wybiera. Bardzo dobrze to widać chociażby na przykładzie zmiany stanowiska dotyczącego liberalizacji prawa aborcyjnego. W 2016 roku, jak odbywały się pierwsze protesty, zwolenników takiego prawa było około 30%, teraz te wyniki dochodzą często do 80%. Zmienia się również w ekspresowym tempie nasz stosunek do kościoła. Pustoszeją świątynie, młodzież wypisuje się z lekcji religii, ludzie rezygnują ze ślubów kościelnych i coraz mniej osób przyjmuje księdza na tzw. kolędzie. Niektóre badania plasują Polskę na pierwszym miejscu wśród najszybciej laicyzujących się krajów świata. To zasługa samego kościoła, który po 1989 r. próbował układać się z różnymi rządami, ale ostatnich osiem lat jest jednak pod tym względem wyjątkowych. Nie wspomnę już o przestępstwach i nadużyciach w kościele, o których dowiadujemy się bardzo często. 

Joanna Scheruing - Wielgus, Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek na Marszu Równości

A.K.: Jak z Twojej perspektywy wygląda sytuacja kobiet w Polsce? Jesteś wiceprzewodniczącą Nowej Lewicy, partii, której dobro kobiet leży bardzo na sercu. Startujesz do Parlamentu Europejskiego z Poznania, który jest raczej miastem liberalnym i otwartym. Jednak Polska to nie tylko duże miasta… 

No właśnie. Dobrze, że zwracasz na to uwagę, bo my na lewicy z naszymi postulatami kobiecymi zwracamy się właśnie do tych, którzy są pozostawieni sami sobie, są w tyle. Standardowo jak jesteś z miasta, to masz więcej możliwości, jak dobrze zarabiasz to stać cię na więcej, jak nie jesteś samotna, jest ci łatwiej. Gdy porównamy opiekę państwa dla Polek do opieki dla kobiet w innych krajach, to Polki są na szarym końcu: mamy najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne, nie mamy bezpłatnych tablet antykoncepcyjnych, opieki okołoporodowej, w szpitalach lekarz może odmówić ci zabiegu, bo powołuje się na klauzulę sumienia, jak zostaniesz zgwałcona, to chroni się sprawcę, a kobiecie sugeruje się, że prowokowała wyglądem. Jest mnóstwo do zmiany nie tylko w prawie, ale przede wszystkim w głowach konserwatywnych polityków, dla których kobieta to często nadal „słaba istota”, którą muszą się zaopiekować. 

A.K.: Czy bycie kobietą pomaga czy przeszkadza w polityce? Mierzysz się z seksizmem? 

To zależy. Na pewno kobiet powinno być zdecydowanie więcej w polityce. W polskim parlamencie jest nas teraz 29%, więc nawet nie zbliżamy się do połowy reprezentacji. Dlatego zachęcam kobiety do angażowania się w życie społeczne i polityczne na różnych szczeblach. Bo kto ma zadbać o nasze interesy jak nie my same? A jak pytasz mnie o seksizm w polityce, to powiem ci, że on jest nadal powszechny; jest wszechobecny, nie tylko w polityce. Nadal niestety jest mnóstwo stereotypów związanych z kobietami. Dużo pracy przed nami.

A.B.: Czy czujesz, że na sejmowych korytarzach musisz udowadniać, że bycie kobietą nie oznacza mniejszych kompetencji? 

Nadal tak. Od 2018 roku rozkładam na czynniki pierwsze kwestie przestępstw w polskim kościele. Gdy o tym mówię, podając fakty, słyszę, że atakuję kościół i że jestem kontrowersyjna. Gdy mówię o świeckim państwie, słyszę, że jestem radykalna. Gdy mówi to samo jakiś polityk czy ksiądz, opinia jest taka, że mówi to mąż stanu, jemu po prostu wolno. Ale zaznaczanie mniejszych kompetencji odbywa się nawet w tak wydawałoby się błahej sprawie jak przedstawianie polityczek. Często słyszę: Poseł Krzysztof i nasza Joasia…

A.B.: To nieco z innej beczki. Czy polityczki w Polsce są dobrze ubrane? 

To naprawdę zależy, bo mamy różne gusta, ale to czego nie rozumiem i to, co mi się zdecydowanie nie podoba to „przebieranie się” za polityczkę. Często wygląda to bardzo sztucznie i widać, że ta osoba czuje się w tym ubiorze po prostu niewygodnie. Uważam, że niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy, powinniśmy być po prostu sobą. 

A.B.: Twoje stylizacje są zawsze perfekcyjne. Dobrze skrojona marynarka, świetna fryzura i makijaż. Lubisz modę?

Zawsze lubiłam modę i śledziłam nowinki, ale nigdy nie kupowałam rzeczy tylko dlatego, że są modne. Nie kupowałam też nigdy rzeczy, na które mnie nie stać. Wolę mniej niż więcej i nigdy za wszelką cenę. Ale mam od lat swojego ulubionego fryzjera Tomka, który tnie włosy brzytwą. Dbam o siebie, ćwiczę na siłowni. Wychodzę z założenia, że nawet świetny ciuch czy makijaż nie ukryje niezdrowego ciała. Zdrowe ciało to zdrowa dusza i wtedy wystarczą trampki, dżinsy i biały T-shirt. 

A.B.: Jak dobierasz stylizacje? Masz kogoś do pomocy czy zdajesz się na swoje wyczucie stylu?

Odkąd pamiętam zawsze zakładam na siebie to, co ja chcę włożyć, a nie to, w czym chcą mnie widzieć inni. Czasami wbrew trendom, modom czy upodobaniom innych. Ja po prostu nie lubię jak mi ktoś coś narzuca. Zawsze na końcu to ja podejmuję decyzję zarówno w co się ubiorę, jak i co zrobię. Moja mama kiedyś mi powiedziała, że ja od dziecka zawsze taka byłam. (śmiech) Z wiekiem stawiam zdecydowanie na wygodę, więc świadomie zrezygnowałam ze szpilek w sejmie na rzecz płaskich butów. Żadnych ciężkich torebek na ramię, tylko wygodny plecak. 

A.B.: Masz swoje „guru modowe”?

Nie mam jednego guru modowego, ale moją miłością wielką jest wszystko, co brytyjskie. Dlatego zawsze z uwagą obserwowałam Vivienne Westwood, ale i Katharine Hamnett, projektantkę znaną ze swoich politycznych T-shirtow, które uwielbiam. Lubię też Francuzkę Isabel Marant czy ciuchy sportowe od Stelli McCartney. Podoba mi się również styl Charlotte Gainsbourg czy Patti Smith. Jak widzisz kino i muzyka są dla mnie największą inspiracją, jeśli chodzi o to jak się noszę.  

Już dziś (03.06.) zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z Joanną Schering – Wielgus

ul. Młyńska 12

godz. 18:00

Wstęp wolny

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
Anna Bowsza

Anna Bowsza

REKLAMA
REKLAMA
Joanna Scheuring - Wielgus
REKLAMA
REKLAMA