Karolina Sydorowicz | Jestem wdzięczna za to, co mnie w życiu spotyka

Karolina Sydorowicz

Traumatyczne przeżycia ugruntowały jej przekonanie jak ważne są zdrowie i równowaga. Temperamentna, niebojąca się wyzwań i non stop podnosząca sobie poprzeczkę intelektualnego rozwoju. Wulkan energii. Muzyka to jej wielka pasja i sposób na życie, począwszy od muzyki klasycznej, folkloru, poprzez muzykę rozrywkową, klubową, a kończąc na romskich klimatach.

Pociągają ją dźwięki i smaki orientu. Jaka jest Karolina Sydorowicz? Przekonajcie się sami. Polecam uwadze historię o żywiołowej a jednocześnie wrażliwej kobiecie mającej w sobie wiele odwagi.

Z jakimi wykonawcami, artystami współpracowałaś i z jakimi nadal ta współpraca trwa?


KAROLINA SYDOROWICZ: W swoim dorobku mam wiele różnorodnych tematycznie i repertuarowo projektów, zarówno związanych z muzyką klasyczną, jak i jazzową. Współpracuję z wieloma restauracjami oraz hotelami, wykonuję również koncerty z twórczością Mieczysława Fogga, Zbigniewa Wodeckiego. Współpracowałam z Krzesimirem Dębskim podczas przygotowań do benefisu Jego twórczości, wykonywałam solowe show arabskie, koncerty z tradycyjną muzyką meksykańską,Zdarza się również, że grywam z latynoskimi zespołami. Można mnie również usłyszeć w klubach w całej Polsce, kiedy gram tzw. live act z DJ -ami.Aktualnie na stałe związana jestem z zespołem . Jednocześnie pracujemy nad nowym projektem związanym z muzyką klubową z DJ VonDiego.Jestem również w trakcie realizacji projektu z arabskimi artystami. Na co dzień jednak zajmuję się solistycznymi występami w formie show, gdzie wykonuję zarówno covery, jak i swoje utwory. Już niedługo pojawi się pierwsze oficjalne nagranie utworu „Ara Malikian” którego fragment można było usłyszeć w pierwszym etapie przesłuchań programu „Mam Talent”. Naprawdę wiele mnie interesuje. Rozpoczęłam teraz współpracę z Teatrem Cortique i niesamowity tajemniczy świat otwiera się przede mną, bo ja mam w sobie dużo z dziecka. (śmiech) Jestem ogromnie podekscytowana, że zostałam zaproszona do współpracy jako solistka. Mam nadzieję że niebawem rozpocznę zajęcia z baletu i akrobatyki w Teatrze Cortique, ponieważ mam marzenie, aby rozwinąć swoje występy muzyczne w formę bardziej taneczno-akrobatyczną oraz teatralną. Dużo się dzieje, dotykam różnych stylów i wariacji muzycznych. Ponadto angażuję się w przeróżne przedsięwzięcia, chociażby planuję odwiedzać dzieci na oddziałach onkologicznych, będę wcielać się w bajkowe role, aby tym małym pacjentom rozświetlić pochmurny i trudny czas. Sama zaproponowałam, że chciałabym, aby to były wizyty cykliczne.

Karolina Sydorowicz

Co Tobie daje muzyka klasyczna?

Wychowywana byłam na muzyce klasycznej, ambitnej, a zderzenie z muzyką rozrywkową – w rozumieniu muzyki popularnej, pop kultury – było dla mnie w pierwszej chwili trochę rozczarowujące i ta rola kobiety w świecie rozrywkowym, gdzie w wielu wypadkach kobieta wcale nie musi umieć grać czy śpiewać, ważne aby wyglądała i oczarowywała publiczność swoim wyglądem. Nie lubię takiego przedmiotowego traktowania, ale musiałam dojrzeć do zrozumienia i pogodzenia się z niektórymi kwestiami i odnalezienia własnej drogi kompromisu „atrakcyjności scenicznej” oraz muzycznej jakości i satysfakcji. Wszystko za sprawą spokoju i równowagi, którą sobie stworzyłam. Równowagi życia, dystansu do pewnych spraw, które są ode mnie niezależne i nie mam na nie wpływu. Musiałam zrozumieć, aby niepotrzebnie się nie irytować. (śmiech)
Niedawno podjęłam się studiów Historycznych Praktyk Wykonawczych na specjalności skrzypce barokowe na poznańskiej Akademii Muzycznej. Wykonawstwo muzyki dawnej różni się stanowczo pod wieloma względami i samo opanowanie instrumentu o obniżonym stroju czy chociażby struny jelitowe, a nie metalowe, jak we współczesnych instrumentach, to jak gdyby nauka gry na innym instrumencie. W tej materii jeszcze daleka droga przede mną, jednak miewam już okazje do koncertowania właśnie w takiej „historycznej” odsłonie. I to jest jeden z elementów mojej wewnętrznej równowagi. Tutaj czuję, że muzyka staje się czymś więcej niż tylko rozrywką. Staje się dla mnie intelektualnym wyzwaniem, wymaga wiedzy, świadomości, szerokiego kontekstu, opanowania. I jest to muzyka dla wąskiego grona odbiorców. Może zabrzmi to dość egoistycznie (śmiech), ale mam potrzebę nieustannego intelektualnego rozwoju.

Karolina Sydorowicz

Od wielu lat grasz również z zespołem cygańskim…

Tak, współpracuję z zespołem cygańskim, wpisując się w ich barwną i energiczną aurę. Miklosz Deki Czureja – wirtuoz skrzypiec, aranżer, kompozytor – dał mi przestrzeń do pokazania swoich umiejętności, a dodatkowo zachęcił do podążania za rytmem, brzmieniem. Tu po prostu trzeba grać bez nut! Wszystko ze słuchu! U Romów jest ogromny luz w graniu, improwizowaniu, oni to mają we krwi. Zaprzyjaźniłam się też z Sarą, jedną z córek Miklosza. Ona jest wybitną cymbalistką, mistrzynią tego instrumentu, która zaczęła koncertować w nieco zmienionym składzie, po wyjeździe swego taty do Szwecji. Wówczas Sara zaproponowała mi granie wraz z nimi, a ja nie wiedziałam, na co się decyduję. (śmiech) Na początku musiałam poznać repertuar, a to jest potwornie trudne. Rodzinny zespół przyzwyczajony był do swego taty, wirtuoza skrzypiec, wcześniej z nikim innym nie grał. Muzyka cygańska jest jedną z gałęzi muzyki, jaką gram. Tu potrzebna jest natychmiastowa reakcja, łatwość w dopasowaniu się, elastyczność i kreatywność.
Czy muzyka klasyczna z improwizacją skrzypcową i folklorem muzycznym jest dla Ciebie ciekawsza?
Od zawsze kochałam i nadal kocham muzykę klasyczną. To moja baza, podstawa, wielka wartość; często do niej powracam. Jestem zodiakalnym Skorpionem, upartym, paskudnym, (śmiech) wciąż poszukującym nowych dróg, nowych rozwiązań. Zbuntowanym, niepokornym temperamentem. We mnie jest po prostu niespożyta energia i ciekawość świata, a co za tym idzie – ciekawość wielu form muzycznych, ich połączeń, zestawień. Lubię elastyczność w muzyce, możliwość wcielania się w różne role w zależności od kolorytu muzycznego.Czasem słyszę pozytywne opiniedotyczące właśnie tego, jak wczuwam się w klimat danego wydarzenia,stylu czy muzyki, jak emocjonalnie się angażuję, naturalnie wchodzę w różne sytuacje. Bawię się muzyką, mając w sobie beztroskę dziecka, a z drugiej strony – świadomość dorosłego człowieka. Moja natura pcha mnie w nieznane, robię wiele różnych – często odmiennych – rzeczy, wchodzę w kompletnie inne projekty muzyczne, to sprawia mi radość i daje wiele pozytywów.Czuję się nieprofesjonalna, kiedy nie daję z siebie 100 procent. Mam poczucie, że nie jestem dobrym „pracownikiem”, wówczas gdy nie jestem zaangażowana w przedsięwzięcie ponad przeciętność (śmiech). Nieustannie uczę się gospodarować swoimi zasobami, uczę się naginać czasoprzestrzeń, aby realizować jak najlepiej podjęte zadania.


Tak samo jest z obowiązkami domowymi?

Oczywiście, bo mam swój balans w życiu: praca i dom. W pracy jestem „stworzeniem”, często wykreowanym na potrzeby występu, a w domu zmywam makijaż i staję się mamą i Panią domu, co bardzo lubię. Sprzątam, gotuję, troszczę się i dbam o tych, których bardzo kocham, o mojego męża, 12-letniego synka i 3-letnią córeczkę. W domu jestem ciepła i opiekuńcza, a zawodowo ludzie mnie odbierają jako silną, stanowczą osobę. Dobrze jest być szczęśliwym w życiu osobistym.

Karolina Sydorowicz

Jak najchętniej odpoczywasz?

Przyroda jest dla mnie lekarstwem na wszystko. Dodatkowo staram się wykorzystywać czas z dziećmi, być blisko i rekompensować im moje wyjazdy i nieobecności.Ostatnio na przykład postanowiłam spróbować sił w capoeirze, chodząc na zajęcia z synem, który trenuje od kilku lat. W ten sposób chciałam być blisko mego dorastającego dziecka i podjęłam wyzwanie. (śmiech) Ponadto zabieram moją rodzinę jako słuchaczy na lokalne poznańskie wydarzenia, w których uczestniczę.


Jak określiłabyś LinViolin? Jaką tworzysz muzykę?

LinViolin bez wątpienia jest dla mnie rodzajem wolności i szczęścia. Jest synonimem walki o siebie, determinacji, wytrwałości i konsekwencji w działaniu. Ale mam tu na myśli determinację nie w walce o ekspozycję swojego „ego” czy swojego artyzmu, ale o uwolnienie swojego wnętrza i wyrażenie emocji – również tych trudnych.
Często podczas występów LinViolin sugeruję własny repertuar, i delikatny, i ten porywisty, charyzmatyczny, ale gram również utwory wskazane, wymagane pod konkretną uroczystość. Np. dla delegacji chińskiej grałam polski folklor w stroju ludowym. Nie odżegnuję się od polskich korzeni, od muzycznych źródeł, wprost przeciwnie… Spędziłam wiele lat w zespole ludowym o nazwie „Poligrodzianie” i ten czas też mnie ukształtował, otworzył na granie ze słuchu oraz umożliwił liczne podróże zagraniczne. Pomysłów na tworzenie i kreowanie muzyki zawsze jest mnóstwo, a ja jestem otwarta na nowości.Wiele przypadków i znajomości zadecydowało o moich decyzjach. Pielęgnuję wciąż swoją pasję i jestem wdzięczna za to, co mnie w życiu spotkało.A szczególnie ludzi, przyjaciół, rodzinę,którzy uwierzyli we mnie, dzięki czemu po wielu latach przerwy sięgnęłam znów po skrzypce. Oni są dla mnie wsparciem i motywacją. W mojej karierze muzycznej to właśnie ludzie są najważniejsi.

Karolina Sydorowicz

Mówisz o trudnych przeżyciach, o pokonywaniu swoich słabości. To ciężkie tematy i sytuacje, z jakimi przyszło się Tobie zmierzyć.

To, że aktualnie mogę cieszyć się życiem, to jest dla mnie ogromna wygrana! Bo przeszłam wiele złego… Wychowywałam sama mojego syna. Później nastąpił czas mojej choroby i brak diagnozy, bo przez prawie dwa lata kompletnie nie wiedzieli lekarze, co mi jest, podejrzewano guzy mózgu, stwardnienie rozsiane… Miałam niedowład lewej strony, brak czucia i w rękach, i w nogach; miałam problem z oddychaniem. Ostatecznie zdiagnozowano miastenię.Skumulowało się wiele różnych czynników natury neurologicznej i psychosomatycznej, efektów ubocznych złego leczenia,a ja jako osoba niezwykle wrażliwa i przeżywająca wiele spraw nad wyraz emocjonalnie zapadałam się w sobie…Miałam zdiagnozowaną depresję, z którą stopniowo starałam się uporać. Przez prawie siedem lat toczyłam walkę ze sobą, o siebie, o aktualną moją pozycję, o to, kim teraz jestem. I cieszę się, bo mogę powiedzieć, że wygrałam. Po wszystkich moich przeżyciach i antrakcie muzycznym trudno mi było powrócić na scenę, do świata muzyków. Miałam nawet takie poczucie wstydu, że moi znajomi, koledzy z Akademii Muzycznej są już o wiele szczebli wyżej. I do tej pory często mówię o sobie „grajek”, a nie muzyk(śmiech), choć staram się nadrobić stracony czas. Mam więcej odwagi i siły w sobie niż dawnej.


A propos odwagi… Jesteś uczestniczką 14. edycji „Mam Talent”, programu telewizyjnego o ogromnej popularności. Co Cię skłoniło, aby brać udział w tym przedsięwzięciu i pokazać się milionom widzów?

Nie szukałam poklasku w programie muzycznym, nie zgłosiłam się do niego sama. To mnie wyszukano i zaproponowano mi udział. Nie myślałam nigdy o sobie, że jestem doskonała, że bezbłędnie wykonuję muzykę – wprost przeciwnie. Dlatego na propozycję odpowiedziałam pozytywnie, bo stwierdziłam, iż nie mam nic do stracenia. Wyszłam z założenia, że ja nie jestem muzykiem o wypracowanej renomie,więc nie mam nic do stracenia.Byłam gotowa na krytykę. Moja odwaga okazała się moją wygraną! Jednak mój sukces nie zmienił mojego nastawienia i nadal wydaje mi się, że podchodzę do wszystkiego z ogromną pokorą.

Karolina Sydorowicz

Czy „Mam Talent” to są dobre wspomnienia, do których lubisz wracać?

Wiele przygód towarzyszyło mi podczas przygotowań i występów w programie. Wielokrotnie były to niezbyt pozytywne zwroty akcji.Widz przed telewizorem widzi tylko mały wycinek realiów programu, jednak myślę, że dzielnie poradziłam sobie z różnymi trudnościami i wyzwaniami, które tam napotkałam.Finalnie przecież mogło mnie tam nie być, a jednak poszłam i wystąpiłam – więc wszystko biorę za cenną monetę i pozytywny czas. Udział w „Mam Talent” wzmocnił zapewne moją wiarę w siebie i możliwość autoprezentacji. To moment, w którym stwierdziłam, że faktyczne ludzie są zainteresowani tym, co robię, co sobą reprezentuję.
Dzięki temu telewizyjnemu doświadczeniu, które było dla mnie wielkim wyzwaniem, zaczęłam produkować moją własną, autorską muzykę z Mikołajem Adamskim z TreVoci. Zrobiłam progres. Jestem z siebie po prostu dumna, odbiera to jako dobry etap rozwoju. Słowa Agnieszki Chylińskiej – że odnalazła w tym moim występie wszystko, że wcześniej czegoś takiego nie było – są dla mnie niezwykle ważne i budujące. Chodziło jej oczywiście i o osobowość, charyzmę, ale i o sam utwór oraz jego prezentację.

Patrząc na Twoje zdjęcia, video czy choćby występ w „Mam Talent” można zaobserwować, że ciągnie Cię w stronę kultury arabskiej, tureckiej. Pokazujesz to w stroju, akcesoriach, biżuterii. Uczysz się ponadto języka tureckiego i arabskiego. Dlaczego?

Tak, śmieję się, że w poprzednim życiu musiałam się urodzić w jakimś kraju arabskim. Ewidentnie ciągnie mnie w stronę ich bogato zdobionych strojów, muzyki i estetyki. O dziwo, większą łatwość sprawia mi nauka języka arabskiego niż francuskiego i włoskiego. To dla mnie jest naturalne…Nie umiem od tego uciec, tu nic nie jest prowokowane czy wytwarzane na siłę, na jakiś pokaz…Niewątpliwie zafascynowana jestem muzyką i kuchnią Bliskiego Wschodu.

Karolina Sydorowicz

Z jakim artystą, muzykiem, mulitinstrumentalistą bym nie rozmawiała, zawsze z podziwem i wielkim zainteresowaniem wysłuchuję historii o początkach przygody z muzyką, która to najczęściej narodziła się we wczesnych latach dzieciństwa. Pochodzisz z rodziny o muzykalnych tradycjach?

Muzyka zawsze była u mnie w rodzinie, mój dziadek grał na akordeonie, trąbce i na skrzypcach – był samoukiem. Mój tata również grał w ramach rozrywki na akordeonie, bardzo hobbystycznie. Jestem jedyną osobą z rodziny, która poszła w tym kierunku profesjonalnie, zawodowo, choć wielu członków rodziny ma ku temu predyspozycje.
Poszłam do szkoły muzycznej, później była Akademia Muzyczna im. Ignacego Jana Paderewskiego. Gram nie tylko na skrzypcach, zdarzało się również na lirze korbowej, prowadziłam muzycznie przez jakiś czas dziecięcy zespół folklorystyczny. Nagrywałam utwory np. na altówce, na wiolonczeli, kiedy była taka
potrzeba, a w pobliżu nie było wiolonczelisty, ale skrzypce są dla mnie najważniejszym instrumentem.

I jeszcze ważne są dla Ciebie…
Zdrowie, moja rodzina i równowaga życia. I tego się trzymam!

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Karolina Sydorowicz
REKLAMA
REKLAMA

Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu. Od romantycznej idei do nowoczesnego centrum kultury.

Biblioteka Raczyńskich

Biblioteka Raczyńskich jest nie tylko jednym z najstarszych, ale i najbardziej znaczących ośrodków kulturalnych w Polsce. Przez prawie dwa wieki istnienia biblioteka stała się miejscem, które nie tylko przechowuje książki, ale również aktywnie uczestniczy w życiu społecznym i kulturalnym, adaptując się do zmieniających się potrzeb i oczekiwań poznaniaków. Poznajmy więc bliżej historię tego miejsca, w którym rządzi kultura i sprawdźmy, co kryje się w zakamarkach placówki, dzięki rozmowie z Katarzyną Wojtaszak, rzeczniczką biblioteki.

Rozmawia: Zuzanna Kozłowska| Zdjęcia: Materiały prasowe Bilblioteki Raczyńskich w Poznaniu

Jakie były główne motywacje Edwarda Raczyńskiego do założenia Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu?

KATARZYNA WOJTASZAK: Powstanie Biblioteki Raczyńskich, otwartej w maju 1829 roku, było wynikiem bardzo szerokiego, patriotycznego myślenia Edwarda Raczyńskiego, który już w czasach romantyzmu analizował pozytywistyczną pracę u podstaw. Biblioteka miała być częścią pomysłu przekształcenia Poznania w Nowe Ateny zakładającego, że obok biblioteki i Teatru Miejskiego powstanie też muzeum ze zbiorami sztuki brata Edwarda, Atanazego, a nawet szkoła sztuk pięknych. Do realizacji idei Nowych Aten nie doszło, natomiast Biblioteka Raczyńskich stała się miejscem udostępniania zbiorów i przechowywania ich dla kolejnych pokoleń. Początkowo księgozbiór stanowiły zbiory rodzinne, następnie wzbogaciły go cenne rękopisy, stare druki i obiekty kartograficzne m.in. z kolekcji Juliana Ursyna Niemcewicza. Budynek Biblioteki Raczyńskich, wzorowany na wschodniej fasadzie paryskiego Luwru, był pierwszym na ziemiach polskich wzniesionym na cele biblioteczne. Co warto podkreślić, Biblioteka Raczyńskich jest najstarszą do dziś istniejącą biblioteką publiczną w Polsce.

Biblioteka Raczyńskich
Rok 1833

Jak wyglądały początkowe lata działalności biblioteki i jakie wyzwania stanęły przed nią w XIX wieku?

Korzystanie z Biblioteki Raczyńskich u jej początków wyglądało inaczej niż dziś. Nie można było wypożyczać książek do domu, a zbiory były udostępniane tylko na miejscu. W Statucie Biblioteki Edward Raczyński podkreślał publiczny charakter miejsca: „Przeznaczeniem Biblioteki Raczyńskich jest, aby w czytelni, która w tejże będzie urządzoną, każdy bez różnicy osób w dniach i godzinach oznaczonych miał prawo z niej korzystać”. 

Dzięki polskim zbiorom i polskiemu personelowi biblioteka przez cały XIX wiek była ostoją polskiej kultury w Poznaniu pod zaborem pruskim. Z biblioteki korzystali polscy uczeni, działacze społeczni, młodzież gimnazjalna, prawdopodobnie podczas pobytu w Poznaniu odwiedził ją także sam Adam Mickiewicz.

Jakie znaczące wydarzenia historyczne miały wpływ na rozwój i działalność biblioteki?

W 1924 roku miasto Poznań przejęło bibliotekę na swoje utrzymanie. W okresie międzywojennym księgozbiór powiększał się o książki z wszystkich dziedzin wiedzy, podręczniki szkolne i czasopisma. Pozyskano wówczas również kolejne cenne zbiory specjalne. Rozwój biblioteki zahamował wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji była ona dostępna wyłącznie dla Niemców. Na początku 1945 r. podczas walk o Poznań biblioteka została zniszczona, a ponad 90% księgozbioru spłonęło. Ocalało jedynie około 17 tysięcy jednostek zbiorów specjalnych wywiezionych dwa lata wcześniej przez kierownika Józefa Raczyńskiego do podpoznańskiego majątku Obrzycko, dzięki czemu zachowana została ciągłość zbiorów bibliotecznych.

Biblioteka Raczyńskich
Biblioteka Raczyńskich – zniszczenia wojenne

Po wojnie biblioteka działała w budynku po dawnej szkole przy ul. Św. Marcin, a odbudowę zabytkowego gmachu przy placu Wolności zapoczątkowano w 1953 r. według projektu Janiny Czarneckiej, trzy lata później oddano go do użytku, udostępniając w nim m.in. zbiory specjalne.

Od 1949 r. rozpoczęto tworzenie sieci filii bibliotecznych, dzięki czemu większy dostęp do książek mieli mieszkańcy różnych dzielnic Poznania. W 2013 r. oddano tzw. nowe skrzydło biblioteki przy Al. Marcinkowskiego, w którym mieszczą się czytelnie, wypożyczalnia, biblioteka dla dzieci oraz zbiory specjalne. W kwietniu 2022 r. otwarto dla czytelników zabytkowy budynek biblioteki po modernizacji. Jej efektem było przywrócenie gmachowi pierwotnej funkcji bibliotecznej (na pierwszym piętrze mieści się Filia Sztuki) i dostosowanie go do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Także w 2022 r. uruchomiono największą w Polsce sieć 11 książkomatów, dzięki którym czytelnicy mogą zamawiać książki i odbierać je ze specjalnych urządzeń 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Książkomaty ulokowane są w miejscach, w których nie ma filii i stanowią uzupełnienie oferty bibliotecznej w Poznaniu.

Biblioteka Raczyńskich

Jakie są najcenniejsze, najstarsze lub najbardziej unikatowe pozycje w zbiorach Biblioteki Raczyńskich?

Unikatowym obiektem w zbiorach jest tzw. kancjonał husycki („Piesne chval Bożskych…”), wydany w Pradze przez Jana Roha w 1541 r., którego cały nakład został zniszczony w okresie kontrreformacji (to jedyny egzemplarz tego wydania zachowany na świecie). Szczególną wartość ma tzw. „Białoruski Tristan”, najstarszy zabytek białoruskiej literatury świeckiej, a także jedyna zachowana słowiańska wersja legendy o Tristanie napisana prozą. Zabytkowy kodeks z „Białoruskim Tristanem” pochodzący z XVI-XVII wieku został w 2014 r. wpisany na Polską Listę

Krajową Programu UNESCO Pamięć Świata. W Zbiorach Specjalnych Biblioteki Raczyńskich znajdują się też pierwsze wydanie „De revolutionibus” Mikołaja Kopernika z 1543 r., trzynastowieczny rękopis pergaminowy „Liber Beate Marie Virginis”, pięknie ilustrowane atlasy świata i nieba, autografy z XVI, XVII i XVIII wieku oraz rękopisy słynnych artystów: Mickiewicza, Norwida, Chopina, Modrzejewskiej, Kraszewskiego, Przybyszewskiego, Kasprowicza.

Czy Biblioteka posiada jakieś szczególne kolekcje tematyczne, które wyróżniają ją na tle innych instytucji kulturalnych w Polsce?

Jednym z najbarwniejszych księgozbiorów w Bibliotece Raczyńskich jest Archiwum Dziecięce, które powstało w 1963 r. i od tego momentu gromadzi książki oraz czasopisma dla dzieci. Obecnie składa się z prawie 40 tysięcy książek oraz ponad 100 tytułów czasopism. Wśród nich znajduje się unikat na skalę kraju – „Przygody Alinki w Krainie Cudów” z 1910 r., czyli pierwsze polskie wydanie słynnej „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. W księgozbiorze znajdują się też książki dla dzieci z pierwszej połowy XIX wieku oraz klasyka polskich mistrzów ilustracji – tych z przeszłości i współczesnych.

Biblioteka Raczyńskich

Szczególną kolekcją jest także kolekcja Jerzego Pertka jednego z najważniejszych polskich pisarzy-marynistów. Pertek napisał ponad 2 tysiące artykułów oraz 60 książek. Współpracował z wieloma czasopismami oraz redakcją „Polskiego Słownika Biograficznego”. Najwięcej publikacji poświęcił historii polskiej marynarki w czasach II wojny światowej, do najbardziej znanych należą: „Wielkie dni małej floty”, „Druga mała flota” i „Pod obcymi banderami”. Po śmierci pisarza rodzina przekazała jego dzieła Bibliotece Raczyńskich. Najciekawszą część spuścizny stanowi korespondencja pisarza oraz kilka tysięcy fotografii, przedstawiających ludzi morza i okręty Polskiej Marynarki Wojennej w okresie II wojny światowej.

Jakie inicjatywy i programy edukacyjne obecnie prowadzi biblioteka?

Biblioteka Raczyńskich prowadzi bardzo szeroką działalność edukacyjną i kulturalną. Dla dzieci i młodzieży przeprowadzane są lekcje biblioteczne m.in. o historii biblioteki i pisma, baśniowych postaciach, zajęcia z korzystania z katalogu, baz danych oraz weryfikowania informacji dostępnych w Internecie. Swoje wydarzenia, spotkania z ekspertami, treningi pamięci, kursy komputerowe mają także seniorzy. W bibliotece działają kluby książki dla dorosłych i młodzieży, odbywają się spotkania z pisarzami, ludźmi sztuki, podróżnikami, a także warsztaty, wykłady, koncerty, pokazy filmowe i wystawy. Pracownicy biblioteki dowożą też książki do domów czytelników starszych i z niepełnosprawnościami w ramach akcji „Książka dla seniora” oraz „Czytanie bez barier”.

Biblioteka Raczyńskich

Co poza książkami można znaleźć w Bibliotece Raczyńskich?

Poza książkami z bardzo wielu dziedzin, w bibliotece można także wypożyczać audiobooki, płyty z filmami i muzyką, a także korzystać z czasopism (również z numerów archiwalnych). W zbiorach biblioteki są też książki z dużą czcionką i książki brajlowskie. Można też znaleźć coś, czego dziś coraz częściej poszukujemy – ciszę. W czytelni można nie tylko korzystać z księgozbioru, ale także usiąść z własnym laptopem. To miejsce szczególnie cenią studenci, którzy w samym centrum miasta znajdują enklawę spokoju do nauki, pracy i wyciszenia.

Czy są jakieś plany na przyszłe projekty lub plany rozszerzenia oferty kulturalnej?

W 2025 r. planowane jest otwarcie filii bibliotecznej na Strzeszynie. Trwają też rozmowy o filii na Krzesinach. W połowie maja rusza cykl „Wiosna dla seniora”, podczas którego w kilku filiach seniorzy będą brali udział m.in. w spotkaniach o genealogii, warsztatach teatralnych, spotkaniach o historii rodu Raczyńskich i Poznania. Na początku czerwca odbędzie się trzecia edycja Festiwalu Ludzie Książki, podczas którego zaprosimy m.in. na rozmowę o sztucznej inteligencji w świecie książki oraz spotkanie z Jackiem Dehnelem o pisaniu i tłumaczeniu.

Latem w filiach dla dzieci jak zwykle odbędą się warsztaty literackie i plastyczne, a w soboty od czerwca do października biblioteka zaprasza dzieci z rodzicami do udziału w spotkaniach cyklu CZYTATY w 8 dni dookoła świata. Jesienią rusza nowy cykl Spotkania bez fikcji poświęcony reportażom. A jesień w bibliotece to jak zawsze także Noc Bibliotek, Dni kultury czeskiej oraz ciekawe spotkania z autorami i tłumaczami książek.

Jakie zmiany biblioteki były najbardziej znaczące w ostatnich dekadach, które wywarły wpływ na społeczność lokalną w Poznaniu?

Od lat mówi się o bibliotekach jako miejscu trzecim, czyli takim, gdzie poza domem i pracą lub szkołą, spędza się czas. Dlatego biblioteki poszerzają ofertę, zapraszają na różnorodne wydarzenia kulturalne i edukacyjne kierowane do różnych grup wiekowych. W placówkach Biblioteki Raczyńskich można brać udział w lekcjach bibliotecznych dla uczniów i studentów, warsztatach dla seniorów, spotkaniach autorskich, wystawach sztuki, warsztatach kaligrafii, zajęciach plastycznych i literackich dla dzieci, spotkaniach klubu książki.

Ważna w rozwoju miasta jest współpraca między różnymi instytucjami i organizacjami. Filie biblioteczne stanowią często centrum kultury w swojej dzielnicy, współpracują z różnymi stowarzyszeniami lokalnymi. Biblioteka jest naturalnym partnerem dla wydawców i ludzi książki, ale współpracujemy także z poznańskimi uczelniami, teatrami i organizacjami działającymi w sferze literatury i sztuki. Biblioteka nie jest już tylko miejscem spotkania z książką, ale także spotkania z drugim człowiekiem.

W związku ze zbliżającą się 195. rocznicą założenia Biblioteki Raczyńskich, jakie wydarzenia lub inicjatywy są planowane, aby uczcić to ważne wydarzenie?

Wszystkie wydarzenia w maju będą miały szczególny charakter, bo chcemy zaprosić czytelników do wspólnego świętowania przy okazji bardzo różnych form spotkań. W maju w gmachu głównym i filiach będzie można wziąć udział w spotkaniach autorskich m.in. z Magdaleną Witkiewicz i Agatą Widzowską, w spektaklach teatralnych, warsztatach dla różnych grup wiekowych. Swoje zbiory zaprezentują też podczas Nocy Muzeów trzy oddziały muzealne: Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza, Mieszkanie-Pracownia Kazimiery Iłłakowiczówny, Pracownia-Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Biblioteka Raczyńskich

Wyjątkowym wydarzeniem związanym ze 195-leciem Biblioteki będzie wystawa „Chopin, Matejko, dawne mapy. Skarby Latanowicza w Bibliotece Raczyńskich” prezentująca część tzw. skarbu Stanisława Latanowicza, czyli największej mieszczańskiej kolekcji, którą w 1938 r. miasto Poznań zakupiło od spadkobierców dla Biblioteki Raczyńskich. Na wystawie będzie można zobaczyć m.in. kilkanaście map z lat 1572-1762; przywileje królów i królowych polskich (Jana III Sobieskiego, Marii Kazimiery Sobieskiej; Stefana Batorego, Zygmunta Augusta), autografy (m.in.: F. Chopina, J. Matejki, J. Kasprowicza, A. Gołuchowskiego, abp. F. Stablewskiego, T. Kościuszki, W. Reymonta, H. Sienkiewicza) oraz rękopiśmienny rejestr monet i medali antycznych autorstwa J. Lelewela.

Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu, choć zakorzeniona w historii i tradycji, nieustannie rozwija się, oferując swoim użytkownikom dostęp do bogatych zasobów i nowoczesnych usług. Stając się miejscem, które jest o wiele więcej niż tylko biblioteką, przyczynia się do kształtowania tożsamości kulturalnej Poznania i całej Polski. Współcześnie, w dobie cyfryzacji i globalnej wymiany informacji, Biblioteka Raczyńskich pozostaje ważnym punktem na mapie kulturalnej kraju, świadcząc o sile wizji jej założyciela i o tym, jak długotrwały wpływ może mieć pasja.

Zuzanna Kozłowska

Zuzanna Kozłowska

REKLAMA
REKLAMA
Biblioteka Raczyńskich
REKLAMA
REKLAMA