Małgorzata Bocianowska | Ginekologia estetyczna. Jak poprawić komfort życia?

Rozmawia: Magdalena Ciesielska | Zdjęcia: Irene Aksenova-Tomczak

Kobiety, ich problemy, dolegliwości i schorzenia są w kręgu jej zainteresowań. Jest profesjonalistką w tym, co robi. Edukuje, tłumaczy, poleca, konsultuje z innymi specjalistami. Nie boi się wyzwań i trudnych tematów. Doktor Małgorzata Bocianowska od lat leczy kobiety i pomaga im poprawić jakość życia. Praca ją uskrzydla, bo jak sama przyznaje – ginekologia, a w szczególności ta estetyczna, jest bardzo rozwojową dziedziną medycyny.

Jest Pani ginekolożką, przeprowadza Pani pacjentki przez różne etapy ciąży, wykonuje ultrasonografię płodową i wszystkie obowiązki związane z zawodem ginekologa. Jest Pani również dyplomowanym lekarzem medycyny estetycznej. Co Panią skłoniło do zainteresowania się tym tematem?

MAŁGORZATA BOCIANOWSKA: W pewnym momencie mojej pracy zawodowej doszłam do przysłowiowej ściany, jeśli chodzi o leczenie klasycznych – wydawałoby się – prostych schorzeń. Doszłam do punktu, w którym klasyczna ginekologia była za mało skuteczna albo leczenie było długotrwałe, wymagające wiele cierpliwości ze strony pacjentki. W toku poszukiwań dowiedziałam się, że istnieją technologie i sposoby małoinwazyjnej ginekologii estetycznej, która mogłaby pomagać pacjentkom w ich problemach. Problemach, które do tej pory były rozwiązywane na zasadzie „proszę sobie kupić globulkę z kwasem hialuronowym i będzie dobrze”. Okazało się, że medycyna estetyczna ma niesamowity potencjał, jeśli chodzi o ginekologię i dlatego poszłam na studia podyplomowe, podczas których nabyłam wiedzę z zakresu funkcjonowania skóry nie tylko tej na twarzy, a w szczególności tej w sferze intymnej. Ginekologia estetyczna to nowy impuls w mojej karierze.

W jakim wieku trafiają do Pani pacjentki i z jakimi schorzeniami?

Mam pacjentki od 18. roku wzwyż. U tych najmłodszych pacjentek głównym problemem jest przerost warg sromowych lub ich nadmierne przebarwienia, które są np. spowodowane uprawianiem sportu, chociażby jeździectwa. U starszych pacjentek są problemy związane z urazami okołoporodowymi, na przykład bolesnym nacięciem krocza. Częste dolegliwości, na które cierpią pacjentki to ból podczas współżycia lub słabe napięcie mięśni, a także suchość pochwy. Zgłaszają się również kobiety po leczeniu onkologicznym, które w wyniku terapii antyestrogenowej cierpią z powodu objawów sztucznej menopauzy. A metody leczenia jak np. radiofrekwencja są w stanie takim osobom pomóc, bez użycia farmakoterapii. Mam też pacjentki po menopauzie, które często przeżywają drugie uniesienie, poznają kogoś, albo po prostu postanawiają wrócić do współżycia, ale zmiany zanikowe, jakie są związane z menopauzą im to utrudniają lub wręcz uniemożliwiają. To, co jest smutne w świecie ginekologii, że wielu lekarzy zbywa pacjentki, mówiąc, „taka jest pani uroda”, „nic z tym nie poradzimy”, „trzeba nauczyć się tak żyć”.

Małgorzata Bocianowska | Ginekologia estetyczna.

Czy można więc rzec, że ginekologia estetyczna odpowiada za zdrowie psychiczne kobiet, daje im poczucie komfortu, zapewnia dobre samopoczucie?

Oczywiście! W pełnym tego słowa znaczeniu, bo leczenie schorzeń, które są w obrębie ginekologii, zawiera się w słowie „holistyka”. To nie jest tylko leczenie pochwy, macicy czy okolic zewnętrznych intymnych, ale także leczenie całego ciała. Często jest to dieta, zmiana nawyków higienicznych, zmiana aktywności fizycznej, nierzadko i psychoterapia, wizyta u seksuologa. Ginekologia estetyczna jest szeroką dziedziną medycyny, która podchodzi do dolegliwości i schorzeń w sposób bardzo holistyczny.

Czyli oprócz wizyty w Pani gabinecie, gdzie odsyłane są pacjentki? Do jakich innych specjalistów?

Z problemem, z jakim przychodzi do mnie pacjentka, nigdy nie zostawiam jej samej. Wprost przeciwnie… Zalecam wizytę u kolejnych specjalistów. Np. jeśli trafia do mnie pacjentka, która nie może poradzić sobie z bardzo bolesnymi miesiączkami, a jej bóle nie są spowodowane chorobą organiczną, to oprócz farmakoterapii zalecam zmianę diety, aktywność fizyczną oraz konsultację u fizjoterapeuty uroginekologicznego. Wiemy, że stres, używki, otyłość, brak snu, siedzący tryb życia mogą sprzyjać bolesnemu miesiączkowaniu. Na wstępie jest to bardzo istotne, by wykluczyć choroby organiczne na przykład endometriozę, która może występować już u nastolatek. Bolesne miesiączki nierzadko są związane z chorobą jelit.
Najczęściej współpracuję z fizjoterapeutami uroginekologicznymi, z dietetykiem, psychoterapeutą, seksuologiem, gastroenterologiem, a także z dermatologami. Pacjentki u mnie w gabinecie dostają zawsze długą listę zaleceń i wskazówek, co należy zrobić, gdzie się udać, jaki ma być następny krok itp. Odsyłam do specjalistów, których uważam za profesjonalistów w swojej dziedzinie. Nie boję się tego robić, uważam, że to nie jest żaden wstyd skonsultować się z innym lekarzem. Mam znajomych specjalistów w całej Polsce i często konsultuję stan moich pacjentek, pod kątem konkretnych dolegliwości.
Warto też wspomnieć, że powstaje coraz więcej ośrodków, w których leczy się wulwodynię. Cóż ona oznacza? Wulwodynia to ból miejsc intymnych, ból w obszarze krocza (odbytu, cewki moczowej, pochwy), który nie ma zdiagnozowanej miejscowej przyczyny, nie jest związany z zapaleniem, zakażeniem czy uszkodzeniem nerwu. Wulwodynia objawia się często pieczeniem, szczypaniem, kłuciem, nadwrażliwością na dotyk, a nawet uczuciem cięcia ostrym narzędziem. Ból może występować spontanicznie lub tylko w określonych sytuacjach, takich jak: stosunek seksualny, badanie ginekologiczne, aplikacja tamponów higienicznych, jazda na rowerze czy nawet noszenie obcisłych spodni. Dyspareunia – ból podczas współżycia lub po nim jest najczęstszym, uciążliwym objawem wulwodynii, który sprawia, że kobiety szukają pomocy i leczenia. Problem wulwodynii jest bardzo złożony, dlatego strategie leczenia mogą znacznie się od siebie różnić. Często w osiągnięciu najlepszych efektów potrzebne jest podejście multidyscyplinarne, gdzie ważną rolę spełnia zarówno lekarz, psycholog, jak i fizjoterapeuta. Tak więc podążamy wciąż drogą holistyki i kompleksowego spojrzenia na ciało, na organizm kobiety. Trzeba zrozumieć, że praca specjalistów się uzupełnia – i to wszystko dla dobra pacjentki.

Czego według Pani brakuje w klasycznych gabinetach ginekologicznych, do których trafiają pacjentki w pierwszym etapie swoich dolegliwości?

Brakuje czasu dla pacjentki, szczerej rozmowy i wytłumaczenia problemu, z jakim kobieta przyszła do lekarza. Ten niewielki ukłon w stronę pacjenta może wiele zdziałać. Jeśli ginekolog, ginekolożka znaleźliby chwilę czasu i mieli chęci, aby przeanalizować, jaki powinien być teraz tok postępowania w konkretnych dolegliwościach – wiele schorzeń byłoby wychwyconych na wczesnym etapie, np. wspomniana wcześniej endometrioza.

Małgorzata Bocianowska | Ginekologia estetyczna.

Jak wygląda proces leczenia w Pani gabinecie?

Zawsze przedstawiam pacjentkom cały wachlarz możliwości, co warto zrobić na wstępie, co można zrobić na kolejnym etapie leczenia, zalecam wizyty u kolejnych specjalistów medycyny, aby wykonać dogłębną diagnostykę i obserwować dolegliwości. Ta lista obejmuje farmakoterapię dopochwową, w kolejnym etapie zabiegi małoinwazyjne – np. osocze bogatopłytkowe, skończywszy na technologiach, np. radiofrekwencji. Zabiegi te są droższe, ale efekt terapeutyczny uzyskujemy szybciej i trwa on dłużej. Zawsze daję pacjentkom możliwość wyboru i one to doceniają. Bardzo wielu lekarzy jest ukierunkowanych na zrobienie zabiegu, u mnie jest to ostateczność. Np. pacjentka pierwszy raz pojawia się w gabinecie i chce mieć podane osocze bogatopłytkowe, bo wyczytała w Internecie, że jest dobre na nawracające infekcje miejsc intymnych. To nie jest korzystne wykonywać taki zabieg kobiecie, którą widzi się pierwszy raz, bo szanse udanego zabiegu i jego skuteczność mogą być 50:50. Zanim zakwalifikuję pacjentkę do zabiegu, który ma leczyć problem funkcjonalny, czyli chorobę, przeprowadzam dogłębną diagnostykę i dopiero w ostateczności podejmujemy decyzję o zabiegu. Czasami nawet trzeba wykonać biopsję okolic intymnych. Przychodzą do mnie kobiety z nawracającymi infekcjami miejsc intymnych, a przez to zniszczoną śluzówką pochwy, które ani razu w celach diagnostycznych nie miały pobranego posiewu, podstawowego badania mikrobiologicznego, które już na wstępie wyklucza lub potwierdza wykrycie i identyfikację drobnoustrojów w pochwie.
Inaczej jest z zabiegami typowo „estetycznymi”, które możemy wykonać w dniu konsultacji. Przykładem jest tzw. „O-shot” (orgasm shot), czyli „zastrzyk orgazmu”. O-shot polega na uwrażliwieniu łechtaczki osoczem bogatopłytkowym. Jest to współczesna odpowiedź na potrzeby pacjentek, które chcą polepszyć swoje życie seksualne. O-shot jest szczególnie zalecany osobom, które nie mogą osiągnąć orgazmu podczas stosunku. Zabieg ten nie wymaga żadnych specjalnych przygotowań poza uzyskaniem aktualnego wyniku cytologii szyjki macicy. Osocze bogatopłytkowe – wykorzystywane podczas O-shot – to produkt krwiopochodny, uzyskiwany z krwi samego pacjenta. 90 procent składu osocza stanowi woda, znajdują się w nim również białkowe czynniki wzrostu oraz płytki krwi. Zabieg O-shot jest więc przeszczepem autologicznym, który nie powoduje żadnych powikłań i reakcji alergicznych.
Zabieg labioplastyki wykonuję w przypadku przerostu warg sromowych. To, co ważne, nie ja kwalifikuję do zabiegu tylko pacjentka. Nie każde, wydawałoby się przerośnięte i nieestetyczne wargi sromowe, powodują dyskomfort funkcjonalny czy też estetyczny.

Czy ginekologia estetyczna wciąż wiąże się ze wstydem pacjentek, które do Pani doktor przychodzą? Jest nadal tematem tabu czy jednak światopoglądowo jesteśmy już nieco wyżej?

Niestety nieustannie tym tematom towarzyszy wstyd, rozgoryczenie, zażenowanie. Pacjentki wstydzą się nawet przed najbliższą osobą, przed przyjaciółką, że borykają się z takim bądź innym problemem natury estetycznej. Ale jak już się otworzy jedna osoba w bliskim towarzystwie, to daje ona impuls do rozmów. I okazuje się, że na te same lub podobne przypadłości cierpią osoby z bliskiego otoczenia.

Co według Pani należałoby zrobić, jakie kroki poczynić, aby rozpropagować temat ginekologii estetycznej i związanych z nim problemów, które przecież nie powinny być chowane pod dywan? Bo tak jak wiele wieków temu mówił Terencjusz: „nic co ludzkie nie jest mi obce.”

Powinno być więcej akcji skierowanych do kobiet, o kobietach i ich problemach, aby pacjentki mogły oswoić się z myślą, że nie tylko one cierpią z takiej czy innej przyczyny, że są współczesne metody, zabiegi, długofalowe leczenie, aby przeciwdziałać dyskomfortowi i bólowi. Niestety wciąż, mówi się, że kobiety cierpią w milczeniu, w ciszy, samotnie, cierpią podczas współżycia lub codziennego funkcjonowania. I koniecznie należy coś z tym zrobić, bo to rzutuje na psychikę kobiet oraz na ich relacje z partnerami, relacje międzyludzkie. Choroba powoduje przecież pogorszenie samopoczucia. A wiedza – na temat urazów poporodowych, okaleczeń krocza w trakcie porodu, suchości pochwy, bólu przy współżyciu – generuje następny krok, czyli chęć udania się na wizytę do profesjonalisty, który dysponuje szerokim wachlarzem możliwości leczenia. Potrzeba więcej projektów, spotkań, które podbudują psychicznie kobiety, dadzą im więcej odwagi do działania. I warto zrozumieć też, że medycyna estetyczna, a co za tym idzie ginekologia estetyczna to nie jest żadna fanaberia! Już w XIX wieku Artur Schopenhauer mówił: „każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyśmiewana, następnie spotyka się z gwałtownym oporem, na koniec uważana jest za oczywistą.” Wspaniałe jest to, że wielu profesjonalistów edukuje w tym zakresie na social media.

Mówi Pani o sobie, iż jest lekarzem kobiet. To przywilej?

Tak, ogromny! To wielka satysfakcja uczyć i edukować kobiety, pomagać im w trudnych życiowych sytuacjach. Przede wszystkim zmieniać ich jakość życia, zapewniać lepsze samopoczucie i większy komfort. Pacjentki bardzo wiele dowiadują się ode mnie, z mojego profilu w social media, na tematy, o których nie miały pojęcia. Mogą polegać na wiedzy, która jest ugruntowana naukowo – i to jest dla nich wielki plus. Tłumaczę, objaśniam często zawiłe dla nich kwestie, aby miały świadomość, co można lub należy zrobić. Podsuwam cały wachlarz możliwości. Ja to po prostu lubię! Lubię rozmawiać, cieszą mnie informacje zwrotne od pacjentek, po okresie kuracji, po zabiegu itp. Proszę je, aby przychodziły na kontrolę. Mam stały kontakt z moimi pacjentkami, wszystkimi, nie tylko w okresie rozrodczym, ale i tymi po menopauzie – i one to bardzo doceniają.

Co Pani daje największą satysfakcję?

To, że pacjentki po wielu latach, miesiącach wreszcie odczuwają komfort życia, żyją bez bólu, że mogą współżyć, cieszyć się kobiecością. Poprawia im się nastrój, mają lepsze samopoczucie, mogą odstawić leki przeciwdepresyjne. To dla mnie największa nagroda. Czuję się szczęśliwa i spełniona, że pomagam innym kobietom – to mnie uskrzydla i daje mnóstwo siły do działania.

Magda Ciesielska

Magdalena Ciesielska

redaktor prowadząca
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

REKLAMA
REKLAMA

Ziołolecznictwo w chorobach sercowo – naczyniowych

Zioła w chorobach serca


Raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), oceniający największe zagrożenia dla zdrowia ludzkości w XXI wieku, uznaje nadciśnienie tętnicze oraz miażdżycę spowodowaną hipercholesterolemią najważniejszymi przyczynami zgonów. Choroby serca i naczyń są najczęstszą przyczyną umieralności także w Polsce. Rokrocznie z tego powodu umiera ponad 170 tysięcy kobiet i mężczyzn, najczęściej na skutek zawału serca na podłożu choroby wieńcowej lub udaru mózgu.

Tekst: dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz | Zdjęcia: Katarzyna Loga, Adobe Stock

W związku z licznymi zapytaniami pacjentów na temat ziołolecznictwa w terapii chorób sercowo-naczyniowych jako kardiolog zajmujący się również kardiologią prewencyjną, postanowiłam przedstawić Państwu wyżej wymienioną tematykę w zakresie dwóch najczęstszych schorzeń układu sercowo-naczyniowego: nadciśnienia tętniczego (terapii hipotensyjnej) oraz hipercholesterolemii (terapii przeciwmiażdżycowej).

Zioła w chorobach serca

Ziołolecznictwo, czyli fitoterapia, jest działem medycyny i farmakologii zajmującym się stosowaniem w profilaktyce i terapii ziół oraz preparatów roślinnych. Skuteczne leczenie chorób serca i układu krwionośnego jest niewątpliwym wyzwaniem dla współczesnej medycyny. Mimo szerokiego wachlarza dostępnych obecnie leków powstałych w wyniku syntezy chemicznej, niektóre substancje czynne pochodzenia roślinnego są nadal niezastąpione w leczeniu schorzeń kardiologicznych. Istotą działania leków roślinnych jest synergizm działania kilku związków aktywnych, a także wieloletnia tradycja stosowania, potwierdzająca ich skuteczność oraz względne bezpieczeństwo. 

FITOTERAPIA O DZIAŁANIU HIPOTENSYJNYM

Kwiatostan i owoc głogu
Wzmacniają mięsień sercowy poprzez polepszenie jego kurczliwości oraz poprawę przepływu wieńcowego. Nieznacznie obniżają ciśnienie krwi oraz działają uspokajająco. Co istotne w profilaktyce przeciwmiażdżycowej, poprawiają funkcje śródbłonka poprzez zwiększenie poziomu HDL oraz redukcję triglicerydów.

Ziele jemioły
Działa wspomagająco w obniżeniu ciśnienia tętniczego. Redukuje poziom triglicerydów. Działa także uspokajająco oraz moczopędnie.

Czosnek
Hamuje agregację płytek krwi oraz obniża poziom cholesterolu LDL. Działa hipotensyjnie oraz antyoksydacyjne.

Liść oliwki
Działa wspomagająco w obniżeniu ciśnienia tętniczego, wpływa rozkurczająco na tętnice wieńcowe, działając nieznacznie przeciwdławicowo. Zmniejsza objawy arytmii. Wykazuje również łagodne działanie diuretyczne w nienasilonej retencji wody.

Owoc aronii
Działa wspomagająco w obniżeniu ciśnienia tętniczego oraz spowolnia rozwój miażdżycy poprzez zmniejszenie poziomu cholesterolu. Wpływa na zmniejszenie agregacji płytek krwi oraz przeciwdziała rozwojowi zmian neurodegeneracyjnych w ośrodkowym układzie nerwowym.

Ziele serdecznika
Działa wspomagająco w łagodzeniu objawów napięcia nerwowego oraz kołatania serca. Ma również zastosowanie w leczeniu łagodnego nadciśnienia tętniczego.

Zioła w chorobach serca

FITOTERAPIA O DZIAŁANIU HIPOLIPEMIZUJĄCYM

Winorośl właściwa – resweratrol
Wykazuje działanie antyoksydacyjne oraz przeciwzakrzepowe, zmniejsza stan zapalny śródbłonka oraz rozszerza naczynia krwionośne. Poprzez obniżenie poziomu cholesterolu wykazuje działanie przeciwmiażdżycowe.

Ziele karczocha
Zmniejsza stłuszczenie wątroby. Działa przeciwmiażdżycowo poprzez zmniejszenie stężenia cholesterolu całkowitego, triglicerydów oraz zwiększenie poziomu dobrego cholesterolu HDL.

Monakolina
Jest to składnik znajdujący się w sfermentowanym czerwonym ryżu. Działa przeciwmiażdżycowo poprzez obniżenie poziomu cholesterolu całkowitego oraz podniesienie poziomu dobrego cholesterolu HDL.

Berberyna (kwiat i korzeń berberysu)
Obniża poziom cholesterolu całkowitego, zmniejsza masę ciała poprzez redukcję ilości tkanki tłuszczowej.

Pomarańcza bergamota
Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Działa hipolipemizująco oraz zmniejsza poziom glikemii.

Naturalna witamina E
Obniża poziom cholesterolu całkowitego dzięki zawartości wielu tokoferoli. Działa przeciwmiażdżycowo oraz antyoksydacyjnie.

Tarczyca bajkalska
Działa przeciwmiażdżycowo, przeciwkrzepliwie oraz nieznacznie obniża ciśnienie tętnicze.

Kurkumina (jako przyprawa kurkuma)
Obniża poziom cholesterolu całkowitego oraz glikemii we krwi. Działa wspomagająco w obniżeniu ciśnienia tętniczego.

Taksyfolina
Znajduje się w ekstrakcie z topoli czarnej i wyciągu z drewna modrzewia. Wykazuje działanie hipolipemizujące.

Inne zioła przeciwmiażdżycowe działające poprzez redukcję poziomu cholesterolu to: ostropest, kwiat kocanki, ziele owsa oraz ekstrakt ze znamion szafranu.

20240630 AdobeStock 831449401

Chciałabym w tym miejscu jednoznacznie podkreślić, że podstawą leczenia kardiologicznego jest konsultacja z lekarzem specjalistą. Wyżej wymieniona fitoterapia powinna być konsultowana z certyfikowanym lekarzem jako profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych lub jako uzupełnienie farmakoterapii w odpowiednich dawkach przez odpowiedni okres czasu. Fitoterapia nie powinna być prowadzona bez odpowiedniej kontroli lekarskiej, jako alternatywa do uprzednio zaleconej przez lekarza farmakoterapii.

dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz

dr n. med. Lucyna Woźnicka-Leśkiewicz

Specjalista chorób wewnętrznych oraz kardiolog. W 2013 roku otrzymała tytuł doktora nauk medycznych w dziedzinie kardiologii. Absolwentka Studium Podyplomowego „Dietetyka i Planowanie Żywienia” na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, posiada certyfikację Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, uprawniającą do kompleksowego leczenia pacjentów borykających się z problemem nadwagi i otyłości. Od 2022 roku…
REKLAMA
REKLAMA
Zioła w chorobach serca
REKLAMA
REKLAMA