Poznańscy rzemieślnicy– połączenie tradycji i pasji

|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy

Poznańskie tradycje rzemieślnicze stanowią dumę oraz dziedzictwo naszego miasta. Pracownie – z których wylewa się zamiłowanie do rękodzieła i wyjątkowych, potrzebnych usług rzemieślniczych – to miejsca magiczne, które warto odkrywać. O stanie rzemiosła w Poznaniu opowiada Andżelika Jabłońska – koordynatorka projektu Poznańscy Rzemieślnicy.

Tekst: Zuzanna Kozłowska | Zdjęcia: Poznań Design Festiwal / fot. Marek Zakrzewski

Jakie znaczenie mają tradycje rzemieślnicze dla społeczności lokalnej?

ANDŻELIKA JABŁOŃSKA: Tradycje rzemieślnicze to fascynujący rozdział opowieści o Poznaniu, jego korzeniach i tożsamości. Stanowią ciekawą i istotną część niematerialnego dziedzictwa miasta. Rzemieślnicy pozostawali w bliskich relacjach ze stanem kupieckim, ale przede wszystkim zaspokajali przeróżne potrzeby mieszczan. Dziś powiedzielibyśmy, że zaopatrywali najbliższe otoczenie w dobra luksusowe. Moim zdaniem, współczesne rzemiosło i tworzący je ludzie nadają Poznaniowi wyjątkowego charakteru i są żywym łącznikiem historii z tradycją, dawnego i obecnego miasta.

Czy rzemiosło ma szansę przetrwać, czy jest skazane na powolne wymarcie?

Rzemiosło jest wielowymiarową i czasem trudno uchwytną materią. Już sama liczba branż zaliczanych do rzemieślniczych oraz odpowiadających im zawodów, może nam uświadomić olbrzymie zróżnicowanie, jakim rzemiosło się charakteryzuje. Uważam, że większość z nas docenia unikalność pracy rzemieślniczej i jest skłonna zapłacić więcej za niepowtarzalne przedmioty. Być może to jest właśnie element, który uchroni rzemiosło przez „wymarciem”. Sądzę, że niepowtarzalność osobowości, talentu i zamiłowania do materii, z którą rzemieślnicy pracują, a także zmiana przyzwyczajeń konsumenckich sprawiają, że rzemiosło na przestrzeni ostatnich lat nie tylko ponownie zyskuje na ważności, ale także staje się istotnym elementem codzienności. Jeśli nie gaśnie potrzeba, jest również szansa, że rzemiosło nie tylko przetrwa, ale będzie się rozwijało, dostarczając nam nowych wrażeń i emocji.

Jak zmieniające się trendy wpływają na rynek rzemieślniczy?

Wzrastające trendy, w tym zrównoważony rozwój, nurty: DIY, zero-waste, up-cycling, re-cycling, powrót do zainteresowania lokalnością i rękodziełem, sprawiają, że pojawiają się coraz to nowe formaty praktykowania rzemiosła. Przedstawiciele poznańskiego rzemiosła to reprezentanci rodzinnych pracowni o bogatych tradycjach, ale również przedstawiciele ginących zawodów. Na szczęście są również młodzi rzemieślnicy, którzy wzbogacają Poznań, proponując unikalne dzieła i usługi oraz kreując niepowtarzalne miejsca. Kiedy pracownie znikają z centrum miasta, na peryferiach pojawiają się inicjatywy, które w interesujący sposób promują się wśród mieszkańców. Wiele z nich korzysta z mediów społecznościowych, ma ciekawe strony internetowe. Choć oczywiście bezpośrednie doświadczenie i spotkanie jest tym najważniejszym czynnikiem, by doświadczać rzemiosła.

Projekt Poznańscy Rzemieślnicy
20230923 Poznań Design Festiwal 2023 foto: Marek Zakrzewski

Czy zwiększa się szacunek do rzemieślniczej pracy?

Zdecydowanie. Możemy to zobaczyć nie tylko w sensie deklaratywnym, ale także poprzez zainteresowanie obiektami wychodzącymi z pracowni rzemieślniczych oraz z chęci uczestnictwa w kursach i spotkaniach, na których można zgłębić swoją wiedzę w danym aspekcie. W ramach projektu “Poznańscy rzemieślnicy” manifestuje się to w liczbie chętnych, by uczestniczyć w warsztatach, pokazach, otwartych pracowniach. Dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz we współpracy z Urzędem Miasta są one bezpłatne dla uczestników.

Co jest największym wyzwaniem dla rzemieślników w Poznaniu?

Te problemy najczęściej dotyczą aspektów prawnych. Poznańscy rzemieślnicy to zazwyczaj jednoosobowe albo rodzinne działalności gospodarcze, regulowane tymi samymi prawami co duże korporacje. Ich oferta nigdy, i może na szczęście, nie będzie konkurencyjna względem centrów handlowych, gdzie kupuje się szybko, tanio i od ręki. Powtarzającym się tematem, nie tylko w środowisku poznańskim, są problemy z sukcesją, a także poprzez zaburzony system edukacji, szczególnie na poziomie branżowych szkół zawodowych, brak osób z choćby podstawowym przeszkoleniem.
Są wyjątki oczywiście. W Poznaniu mamy Introligatornię Lewandowscy, gdzie o ponad stuletnią tradycję pracowni introligatorskiej dba ojciec i syn, jest także Krawiectwo Miarowe Krupa i Rzeszutko, gdzie matka wspólnie z synem prowadzi pracownię z ponad wiekową tradycją.

Czy zostanie rzemieślnikiem nadal może być dobrym pomysłem na połączenie pasji i kariery zawodowej?

Zdecydowanie tak. Właśnie ta pasja jest kluczowym ogniwem, która wraz z wykształceniem, przyciąga do rzemieślników klientów, kontrahentów oraz uczniów. W ramach Poznań Design Festiwal i projektu „Poznańscy rzemieślnicy” widzimy ogromne zainteresowanie warsztatami. Ludzie chcą się uczyć od mistrzów, chcą pozyskiwać unikatową wiedzę, podglądać, dowiadywać się i to jest wspaniałe. Ciekawym aspektem jest także połączenie umiejętności, kreatywności i samego momentu tworzenia. Pasja może być siłą sprawczą, która nadąży za zmieniającym się światem. W ramach festiwalu mieliśmy okazję uczestniczyć np. w warsztatach organizowanych przez pracownię Dr. Shoes. To świetny przykład budowania społeczności, wokół pracowni, w której można nadać swojemu obuwiu indywidualnego charakteru.

Projekt Poznańscy Rzemieślnicy
20230923 Poznań Design Festiwal 2023 foto: Marek Zakrzewski

Gdzie można znaleźć pracownie rzemieślnicze w Poznaniu? Jak odkryć unikatowe usługi/produkty?

Poznań jest naszpikowany pracowniami rzemieślniczymi. Są one ukryte (czasem dosłownie) w różnych częściach miasta. W przeszłość odchodzą duże witryny sklepowe z wyrobami rzemieślniczymi przy głównych, zatłoczonych ulicach. Teraz pracownie kryją się w małych osiedlowych uliczkach z korzyścią dla lokalsów. W Poznaniu działa Zaułek rzemiosła – projekt realizowany przez Urząd Miasta Poznania. Zapisane do projektu pracownie promują swoje usługi na wspólnej stronie internetowej. Liczę, że projekt “Poznańscy rzemieślnicy”, stanie się jedną z platform, na której będzie można znaleźć grupę rzemieślników, także tych niezrzeszonych w Zaułku.

Jak projekt „Poznańscy rzemieślnicy” wspiera lokalną społeczność rzemieślników?

„Poznańscy rzemieślnicy” to projekt, który ma na celu przede wszystkim popularyzację rzemiosła jako jednego z unikatowych elementów budujących tożsamość Poznania. Jego esencją i głównymi bohaterami są rzemieślnicy. Nasze działania od samego początku mają przede wszystkim charakter edukacyjny i promocyjny.
W trakcie przygotowywania Poznań Design Festiwal po raz pierwszy pojawiła się myśl, by zorganizować serię warsztatów i otwartych pracowni rzemieślniczych. Miałam przyjemność zainicjować i do dziś współrealizować serię filmów pt. „Poznańscy rzemieślnicy”. Po 3 latach, jako Fundacja Made in Art, rozbudowaliśmy jego formułę i od tego roku w ramach Poznań Design Festiwal, przy wsparciu finansowym MKiDN oraz w partnerstwie z Zaułkiem Rzemiosła i Poznańskim Centrum Dziedzictwa, projekt stał się wydarzeniem popularyzującym wiedzę o poznańskich rzemieślnikach, o ich miłości do swojego fachu, a także o prowadzonych przez nich pracowniach.
Więcej o projekcie można przeczytać na www.poznanscyrzemieslnicy.pl, a także na naszych mediach społecznościowych.

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy|Projekt Poznańscy Rzemieślnicy
REKLAMA
REKLAMA

Joanna Scheuring-Wielgus | Chcę nowoczesnej Polski w zjednoczonej Europie

Joanna Scheuring - Wielgus

Polityczka, działaczka samorządowa i społeczna, która swoją karierę rozpoczynała jako manager kultury. Dziś jest wiceministrą kultury i liderką listy lewicy z województwa wielkopolskiego do Parlamentu Europejskiego. O wyzwaniach stojących przed Europą, sytuacji kobiet w Polsce, planach na siebie w Brukseli, ale także o modzie i o tym, co jej się podoba w Poznaniu opowiada Joanna Scheuring-Wielgus. 

Rozmawiają: Anna Bowsza oraz Alicja Kulbicka 

Zdjęcia: Materiały prywatne J.Sz.-W.

Anna Bowsza: Pełnisz dzisiaj funkcję wiceministry kultury. Dlaczego Ministerstwo Kultury jest Ci tak bliskie? 

JOANNA SCHEURING-WIELGUS: Przed wejściem do polityki zawodowo zajmowałam się kulturą, więc objęcie stanowiska ministry w tym resorcie było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Współpracowałam przez lata z ministerstwem z tej drugiej strony jako managerka artystów, producentka spektakli, koncertów czy wystaw, więc teraz uzupełniam swoją wiedzę i doświadczenie o ten obszar działania, ale z tej drugiej strony, czyli rządowy. 

Alicja Kulbicka: A jednak zdecydowałaś się na kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego…

Wybory do europarlamentu są niezwykle ważne. Szczególnie te, które przed nami. Widzisz przecież, co się dzieje: wojna w Ukrainie, w strefie gazy, wzrost radykalnych nastrojów na całym świecie, wielka niewiadoma wyborów w Stanach Zjednoczonych, dojście do władzy w Europie proputinowskich ugrupowań. Czuć w powietrzu niepokój i lęk przed światowym konfliktem. Wyobraź sobie, co by się teraz działo w Polsce jakbyśmy nie byli w UE czy w sojuszu natowskim? Dlatego ważne jest to, aby w tej kadencji PE znaleźli się reprezentanci z Polski, którzy są skuteczni, odważni i silni. Ci, którzy zadbają zarówno o silną Polskę w Europie, jak i silną Unię Europejską na świecie. Ja taka jestem. Poza tym moja działalność polityczna to walka o dobrą przyszłość dla moich dzieci. Może to kolokwialne, ale chcę, aby trójka moich chłopków żyła w spokojnym świecie. 

A.K.: Pochodzisz z Torunia, startujesz z Poznania. Dlaczego?

Wybory do europarlamentu to zupełnie inne wybory niż te parlamentarne czy samorządowe. Wybieramy tylko 53 parlamentarzystów, Polska jest jakby jednym okręgiem, dlatego każda partia wystawia najsilniejsze nazwiska w każdym okręgu.  Mi przypadła Wielkopolska i bardzo się z tego cieszę, bo częściej zdarzało mi się u Was bywać niż w innych regionach Polski. Poza tym moja mama i rodzina od strony dziadka pochodzi z Wielkopolski.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Co Ci się w naszym mieście podoba? 

Jak byłam na studiach to wyjazd do Gdańska czy właśnie do Poznania był dla mnie jak wyjazd do Europy. To z Poznania wyruszałam autokarem na saksy do Londynu, to w Poznaniu mieliśmy pierwsze ogólnopolskie spotkanie ruchów miejskich, z których się wywodzę. Ogólnie Wielkopolska kojarzy mi się od zawsze z estetyką, porządkiem i zaradnością. A najbardziej z Poznania lubię rogale marcińskie!  (śmiech)

A.B.: Czym zamierzasz zająć się w Brukseli? Z jakim programem startujesz?

Bardzo chciałabym kontynuować swoją ministerialną pracę w komisji kultury i mediów. Jest jeszcze mnóstwo do zrobienia, chociażby w kwestii statusu zawodowego artysty czy ubezpieczeń dla ludzi kultury. Ale oczywiście jest mi również bliska kwestia równouprawnienia i praw kobiet. Dlatego chcę wprowadzić Kartę Praw Kobiet Unii Europejskiej, która zagwarantowałaby każdej kobiecie w Europie prawo do legalnej, bezpiecznej, powszechnej opieki aborcyjnej. Ponadto chcę wprowadzenia przez państwa członkowskie regulacji ochronnych dla tych grup kobiet, które są szczególnie narażone na przemoc i wyzysk. A jeśli chodzi o program Lewicy to znajdziesz szczegółowy na naszej stronie lewica2024.eu To nasza wizja Europy i Polski w Europie.

A.K.: Ośmiu na 10 Europejczyków uważa, że te wybory są wyjątkowo ważne w obliczu toczącej się wojny Rosji przeciwko Ukrainie i konfliktu na Bliskim Wschodzie – wynika tak z Eurobarometru, przedwyborczego badania unijnej opinii publicznej. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, będzie to oznaczało wzrost o 10 pp. w stosunku do wyborów w 2019 r. w całej Europie. Dlaczego udział w eurowyborach jest tak ważny?

W ogóle głosowanie w jakichkolwiek wyborach to wielki przywilej, który akurat my, kobiety, wywalczyłyśmy 100 lat temu! Głosując – decydujesz. Głosując – masz wpływ. Potem oceniasz i masz prawo wymagać. Dla mnie głosowanie to świąteczny i ważny dzień. Tak jak powiedziałaś, te wybory są szczególnie ważne, bo sytuacja na świecie jest niestabilna i naszym zadaniem jest odsunąć ten trend i wybrać takich ludzi do PE, którzy zagwarantują nam bezpieczeństwo i będą podejmować dobre decyzje dla nas i dla Europy. Silna Europa to silna Polska, nie mam co do tego wątpliwości.

A.K.: 20 lat Polski w Unii Europejskiej. Jesteś przedstawicielką ugrupowania, które Polskę do UE wprowadziło. Pamiętasz ten dzień? 

Oczywiście! Po głosowaniu zrobiliśmy z mężem w naszym ogrodzie imprezę dla znajomych. Bardzo się cieszyłam, bo będąc studentką marzyłam o tym, aby być pełnoprawną obywatelką UE. Irytowało mnie na granicy, że traktują nas, Polaków, jak osoby drugiej kategorii. Tak się czułam, jeżdżąc podczas studiów do Londynu i pracując tam na czarno. Patrząc teraz na Ukrainę, wyobraź sobie, co by było teraz w Polsce, gdyby Lewica nie wprowadziła nas do UE i nie zawiązała sojuszu z NATO? Strach nawet myśleć.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Czy Polacy nadal są euroentuzjastami?

Na szczęście nadal tak, ale widać i słychać ze strony radyklanej prawicy chęć wyprowadzenia Polski z UE. To byłyby kolosalny błąd. Dlatego ważne jest, aby nie dać się zwieść tym populistycznym hasłom. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię. Nagonka, manipulacja i kłamstwa doprowadziły do zmiany nastawienia Brytyjczyków, co w efekcie skończyło się Brexitem, którego nikt na serio nie traktował, a się wydarzył. Teraz coraz częściej na Wyspach mówi się o powrocie do wspólnoty europejskiej i słychać żal wśród ludzi, którzy zdecydowanie żałują decyzji o wyjściu z UE. 

A.K.: Jednak dziś po 20 latach bycia częścią europejskiej rodziny, a po ośmiu latach rządzenia w Polsce przez populistów, obserwujemy wzrost nastrojów antyunijnych. Sporo mówi się o „narzucaniu nam prawa” przez unijnych biurokratów, rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi, pasjonaci motoryzacji sceptycznie podchodzą do zapowiedzianej elektromobilności, ostatnią zmianą, która dotknęła konsumentów są… plastikowe nakrętki przytwierdzone na stałe do butelek. I choć te zmiany zapewne istotne z punktu widzenia zmian klimatycznych są tym, co powinno stanowić priorytet. Czy właśnie nie działania „nakazowe” są tym, co nas od Unii odpycha? 

Zacznijmy od tego, dlaczego stworzono Zielony Ład? Wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem, jeść zdrową żywność bez chemii. Chcemy, aby woda płynęła w kranach, a nie była luksusem. Takie były cele Zielonego Ładu. I tych celów będę broniła. Jednak nie wszystko poszło tak jak powinno. Zabrakło odpowiedniej komunikacji. Zabrakło rozmowy z rolnikami, ale to kamyczek do ogródka komisarza Wojciechowskiego z PiS. Uważam, że niektóre decyzje wymagają ponownego przemyślenia. Mam na myśli chociażby zakaz rejestracji samochodów spalinowych po 2035 r. Trzeba wspierać elektromobilność, ale chyba nie poprzez zakazy.  Dlatego jako Lewica opowiadamy się za zrobieniem kroku wstecz w sprawie tej regulacji. Trzeba rozwiać społeczne obawy ludzi czy za 11 lat będą mogli jeździć samochodem. Będą mogli. Ważne jest też, aby rozwijać transport publiczny, który jest dla wszystkich. Są na to środki z KPO. W Polsce 13 mln ludzi jest wykluczonych komunikacyjnie. Europa powinna być o korzyściach, nie o zakazach.

A.K.: Jak widzisz Unię Europejską w perspektywie 5-10 lat? 

Marzę o Europie silnej i zjednoczonej. UE to dla mnie nie tylko zbiór państw, to nie tylko walka mocarstw, dyplomacja i spotkania na szczycie. UE to przede wszystkim człowiek, jego codzienność i jego potrzeby. Dziś potrzebujemy zmiany działania Unii tak, by korzyści z naszej wspólnoty płynęły bezpośrednio do nas i naszych najbliższych. Zbyt często politycy skupiają się na wielkich regulacjach, a zbyt rzadko myślą o tym, aby zapewnić zielony skwer w naszej okolicy, dostępny żłobek czy nowe mieszkanie na start dla młodych. O tym powinna być Europa, o tym powinna być Unia, o tym powinna być nowoczesna Polska w zjednoczonej Europie. Takiej Polski w Europie chcę ja i Lewica. Jednocześnie rozumiem, że UE potrzebuje korekty. Czas, by stała się instytucją bliższą naszym codziennym sprawom. Mniej spotkań na szczycie czy za zamkniętymi drzwiami, a więcej przejrzystości i demokracji.

A.K.: Jesteś socjolożką, z racji wyuczonego zawodu myślę, że widzisz szerzej niż inni zachodzące w Polsce zmiany. Czy polskie społeczeństwo się liberalizuje i staje się coraz bardziej tolerancyjne?

Zdecydowanie. Polskie społeczeństwo jest bardziej liberalne niż politycy, których potem to społeczeństwo wybiera. Bardzo dobrze to widać chociażby na przykładzie zmiany stanowiska dotyczącego liberalizacji prawa aborcyjnego. W 2016 roku, jak odbywały się pierwsze protesty, zwolenników takiego prawa było około 30%, teraz te wyniki dochodzą często do 80%. Zmienia się również w ekspresowym tempie nasz stosunek do kościoła. Pustoszeją świątynie, młodzież wypisuje się z lekcji religii, ludzie rezygnują ze ślubów kościelnych i coraz mniej osób przyjmuje księdza na tzw. kolędzie. Niektóre badania plasują Polskę na pierwszym miejscu wśród najszybciej laicyzujących się krajów świata. To zasługa samego kościoła, który po 1989 r. próbował układać się z różnymi rządami, ale ostatnich osiem lat jest jednak pod tym względem wyjątkowych. Nie wspomnę już o przestępstwach i nadużyciach w kościele, o których dowiadujemy się bardzo często. 

Joanna Scheruing - Wielgus, Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek na Marszu Równości

A.K.: Jak z Twojej perspektywy wygląda sytuacja kobiet w Polsce? Jesteś wiceprzewodniczącą Nowej Lewicy, partii, której dobro kobiet leży bardzo na sercu. Startujesz do Parlamentu Europejskiego z Poznania, który jest raczej miastem liberalnym i otwartym. Jednak Polska to nie tylko duże miasta… 

No właśnie. Dobrze, że zwracasz na to uwagę, bo my na lewicy z naszymi postulatami kobiecymi zwracamy się właśnie do tych, którzy są pozostawieni sami sobie, są w tyle. Standardowo jak jesteś z miasta, to masz więcej możliwości, jak dobrze zarabiasz to stać cię na więcej, jak nie jesteś samotna, jest ci łatwiej. Gdy porównamy opiekę państwa dla Polek do opieki dla kobiet w innych krajach, to Polki są na szarym końcu: mamy najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne, nie mamy bezpłatnych tablet antykoncepcyjnych, opieki okołoporodowej, w szpitalach lekarz może odmówić ci zabiegu, bo powołuje się na klauzulę sumienia, jak zostaniesz zgwałcona, to chroni się sprawcę, a kobiecie sugeruje się, że prowokowała wyglądem. Jest mnóstwo do zmiany nie tylko w prawie, ale przede wszystkim w głowach konserwatywnych polityków, dla których kobieta to często nadal „słaba istota”, którą muszą się zaopiekować. 

A.K.: Czy bycie kobietą pomaga czy przeszkadza w polityce? Mierzysz się z seksizmem? 

To zależy. Na pewno kobiet powinno być zdecydowanie więcej w polityce. W polskim parlamencie jest nas teraz 29%, więc nawet nie zbliżamy się do połowy reprezentacji. Dlatego zachęcam kobiety do angażowania się w życie społeczne i polityczne na różnych szczeblach. Bo kto ma zadbać o nasze interesy jak nie my same? A jak pytasz mnie o seksizm w polityce, to powiem ci, że on jest nadal powszechny; jest wszechobecny, nie tylko w polityce. Nadal niestety jest mnóstwo stereotypów związanych z kobietami. Dużo pracy przed nami.

A.B.: Czy czujesz, że na sejmowych korytarzach musisz udowadniać, że bycie kobietą nie oznacza mniejszych kompetencji? 

Nadal tak. Od 2018 roku rozkładam na czynniki pierwsze kwestie przestępstw w polskim kościele. Gdy o tym mówię, podając fakty, słyszę, że atakuję kościół i że jestem kontrowersyjna. Gdy mówię o świeckim państwie, słyszę, że jestem radykalna. Gdy mówi to samo jakiś polityk czy ksiądz, opinia jest taka, że mówi to mąż stanu, jemu po prostu wolno. Ale zaznaczanie mniejszych kompetencji odbywa się nawet w tak wydawałoby się błahej sprawie jak przedstawianie polityczek. Często słyszę: Poseł Krzysztof i nasza Joasia…

A.B.: To nieco z innej beczki. Czy polityczki w Polsce są dobrze ubrane? 

To naprawdę zależy, bo mamy różne gusta, ale to czego nie rozumiem i to, co mi się zdecydowanie nie podoba to „przebieranie się” za polityczkę. Często wygląda to bardzo sztucznie i widać, że ta osoba czuje się w tym ubiorze po prostu niewygodnie. Uważam, że niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy, powinniśmy być po prostu sobą. 

A.B.: Twoje stylizacje są zawsze perfekcyjne. Dobrze skrojona marynarka, świetna fryzura i makijaż. Lubisz modę?

Zawsze lubiłam modę i śledziłam nowinki, ale nigdy nie kupowałam rzeczy tylko dlatego, że są modne. Nie kupowałam też nigdy rzeczy, na które mnie nie stać. Wolę mniej niż więcej i nigdy za wszelką cenę. Ale mam od lat swojego ulubionego fryzjera Tomka, który tnie włosy brzytwą. Dbam o siebie, ćwiczę na siłowni. Wychodzę z założenia, że nawet świetny ciuch czy makijaż nie ukryje niezdrowego ciała. Zdrowe ciało to zdrowa dusza i wtedy wystarczą trampki, dżinsy i biały T-shirt. 

A.B.: Jak dobierasz stylizacje? Masz kogoś do pomocy czy zdajesz się na swoje wyczucie stylu?

Odkąd pamiętam zawsze zakładam na siebie to, co ja chcę włożyć, a nie to, w czym chcą mnie widzieć inni. Czasami wbrew trendom, modom czy upodobaniom innych. Ja po prostu nie lubię jak mi ktoś coś narzuca. Zawsze na końcu to ja podejmuję decyzję zarówno w co się ubiorę, jak i co zrobię. Moja mama kiedyś mi powiedziała, że ja od dziecka zawsze taka byłam. (śmiech) Z wiekiem stawiam zdecydowanie na wygodę, więc świadomie zrezygnowałam ze szpilek w sejmie na rzecz płaskich butów. Żadnych ciężkich torebek na ramię, tylko wygodny plecak. 

A.B.: Masz swoje „guru modowe”?

Nie mam jednego guru modowego, ale moją miłością wielką jest wszystko, co brytyjskie. Dlatego zawsze z uwagą obserwowałam Vivienne Westwood, ale i Katharine Hamnett, projektantkę znaną ze swoich politycznych T-shirtow, które uwielbiam. Lubię też Francuzkę Isabel Marant czy ciuchy sportowe od Stelli McCartney. Podoba mi się również styl Charlotte Gainsbourg czy Patti Smith. Jak widzisz kino i muzyka są dla mnie największą inspiracją, jeśli chodzi o to jak się noszę.  

Już dziś (03.06.) zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z Joanną Schering – Wielgus

ul. Młyńska 12

godz. 18:00

Wstęp wolny

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
Anna Bowsza

Anna Bowsza

REKLAMA
REKLAMA
Joanna Scheuring - Wielgus
REKLAMA
REKLAMA