Przy skrzyżowaniu ulic Podgórnej i Szkolnej, blisko Starego Rynku w Poznaniu, historia spotyka się z nowoczesnością, a codzienność zyskuje zupełnie nowy smak. Kamienica Wiedeńska – odrestaurowana z dbałością o każdy detal – otrzymała drugie życie, stając się symbolem elegancji i wygody w centrum miasta. To tutaj powstała również Kulinarna Kamienica, pierwszy w Poznaniu Food Hall niezwiązany z centrum handlowym, w którym architektura, różnorodność kuchni i swoboda spotkań tworzą jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Dziesięć restauracyjnych konceptów, trzy bary, oranżeria pełna światła, a obok – apartamenty i biura o wysokim standardzie. To miejsce, które łączy tradycję z nowoczesnością i staje się nowym punktem na mapie Poznania. O idei, architekturze i wyjątkowej ofercie opowiadają moi rozmówcy.
Rozmawia: Magdalena Ciesielska
Zdjęcia osób: Tomek Tomkowiak / www.tomektomkowiak.com | Zdjęcia wnętrz i budynku: Przemek Turlej, Magdalena Górzna-Jaromin
Nowy koncept gastronomiczny w Poznaniu
Macie już komplet najemców w nowej przestrzeni gastronomicznej, która obejmuje aż 1350 m²?
KRZYSZTOF JANCEN: Tak, mamy dziesięciu restauratorów i trzy bary. Koncepcja pozostała taka, jak zakładaliśmy na początku, czyli połączenie różnych kuchni świata. Od śródziemnomorskiej, przez azjatycką, po nasze rodzime smaki. Udało się to wszystko spiąć w jedną całość. Czekamy tylko na otwarcie w październiku, to już niebawem.
Brzmi imponująco. Jakie marki i koncepty zobaczymy w środku?
Na przykład Sexy Bull – projekt ekipy z Poznania, który świetnie sprawdził się już w Słonym Spichlerzu w Gdańsku. Będzie Pita Bros z kuchnią grecką, Pierogi&Co. z Wrocławia, indyjski Curry Leaves, Noodle House z azjatyckim miksem smaków, koreański Cheeky Chicken, frytki ze świeżych ziemniaków od The Fry czy Fiori Pasta z Trójmiasta. Do tego FIUFIU Pizza – autorski koncept Łukasza Glassera i japoński miks sushi, ramenu i dimsum od Umi. Razem dziesięć wyjątkowych konceptów, każdy z charakterem. Każdy inny i wyjątkowy.

Całość powstała w pięknej kamienicy. To była pierwsza brana pod uwagę lokalizacja?
Tak. Właścicielami kamienicy są moi wspólnicy z Gdańska, więc od początku myśleliśmy o tym miejscu, w sercu Poznania, przy Starym Rynku. Pamiętam, jak kilka lat temu chodziłem po piwnicach starego szpitala i pomyślałem: „To musi powstać właśnie tutaj”. I udało się – dziś mamy odnowioną kamienicę z mieszkaniami, apartamentami i gastronomicznym wnętrzem.
Rynek kulinarnych rozmaitości zna już różne food halle – choćby w Starym Browarze, w Posnanii czy w innych miastach w Polsce. Czym Wasz koncept się wyróżnia?
Przede wszystkim nie jesteśmy związani z centrum zakupowym. To osobne miejsce, do którego przychodzi się w konkretnym celu: żeby dobrze zjeść, spędzić czas, spotkać ludzi. Są tu pięknie zaaranżowane przestrzenie, pewnego rodzaju zakamarki, takie kameralne, zarówno na spotkania prywatne, rodzinne, towarzyskie czy biznesowe. Wnętrza podzielone są na pewnego rodzaju strefy, w których z łatwością można odciąć się od zgiełku i poczuć dobrą aurę i energię tego miejsca, po prostu bez zadęcia.

Secesyjne wnętrza kamienicy dopracowane w nowoczesny sposób będą poza gastronomią proponowały szeroką ofertę artystyczną. Co jeszcze będzie się tu działo?
Pragniemy, aby to miejsce żyło także wieczorami. Planujemy więc koncerty, wystawy, działania artystyczne, mini targi, występy DJ-ów. Od początku tego konceptu nawiązujemy współpracę z lokalnymi artystami i absolwentami Akademii Artystycznej, więc naturalnym krokiem są również wernisaże, wystawy, na które przeznaczymy przestrzeń w Kulinarnej Kamienicy. Z założenia to ma być przestrzeń otwarta na kulturę.
Wnętrza robią ogromne wrażenie. Kto je projektował?
Nasza przyjaciółka Dorota Terlecka z Biura Kreacja wraz z M19 Architekci. Dorota współtworzyła już wcześniejsze nasze szalone projekty (śmiech), m.in. Słony Spichlerz również z Food Hall, a także restaurację, klub muzyczny i koktajl bar Sassy w Gdańsku. Zna nas, rozumie naszą wizję i dzięki temu efekt projektowo-aranżacyjny jest spójny i wyjątkowy.
Prywatnie – którą kuchnię lubisz najbardziej?
Uwielbiam różne smaki i gusta kulinarne, w każdej kuchni świata znajdę coś dla siebie. Nie jestem wybredny. (śmiech) Zachwycam się nowościami, a innym razem mam ochotę zjeść coś bardziej klasycznego, dobrze znanego, jak chociażby polskie pierogi. To właśnie w tym modelu Food Hall jest najlepsze – nie trzeba wybierać jednej kuchni. Możesz zacząć od burgera, potem spróbować sushi czy pity, a na koniec azjatyckiego curry. Dla mnie Kulinarna Kamienica to synonim wielkiej kulinarnej przygody, ekscytującej i jednocześnie doprawionej szczyptą magii. Więc kiedy przyjdziesz tu z rodziną czy przyjaciółmi, każdy znajdzie coś dla siebie – i nie trzeba iść na kompromis. Wystarczy jeden stolik, a na nim kuchnie z rożnych stron świata.
Ile osób jednocześnie pomieści Kulinarna Kamienica?
Około 500 gości na powierzchni 1350 m². To duża przestrzeń, ale zaprojektowana tak, by sprzyjała spotkaniom. Założeniem projektu było stworzyć wnętrza przytulne i przyjazne wszystkim, aby słowo „kamienica” miało pozytywny wydźwięk jednoczenia ludzi pod jednym dachem i przy wspólnym stole.

Projektowanie przestrzeni z poznańskim akcentem
Co dla Ciebie było największym wyzwaniem w projektowaniu tej kamienicy?
DOROTA TERLECKA: To zależy. Części wspólne Kamienicy Wiedeńskiej były dla mnie wręcz przyjemnością — mogłam się bawić eklektycznym miksem klasyki, secesji i nowoczesności. W przypadku Kamienicy Kulinarnej było trudniej, bo to projekt wymagający wielu rozwiązań technologicznych i funkcjonalnych. Do tego całość mieści się w dwóch kamienicach, na różnych poziomach, z wieloma przejściami i zaułkami. Ale właśnie dzięki temu miejsce ma klimat — można odkrywać kolejne przestrzenie, od większych sal po kameralne zakątki czy piękny przeszklony taras pełen zieleni. Projektowałam wnętrza części wspólnych Kamienicy Wiedeńskiej oraz całej Kamienicy Kulinarnej. To dwa różne światy — jeden bardziej klasyczny i secesyjny, drugi funkcjonalny i kulinarny – ale starałam się zachować pewne punkty styczne, żeby oba te projekty były spójne.

Ten projekt rozpoczął się jeszcze przed pandemią COVID-19. Upłynęło dużo czasu od jego pomysłu do realizacji.
Tak, zaczęliśmy go projektować już na początku 2020 roku. Wstępnie miał obejmować tylko parter, ale potem dodaliśmy piętro z barem Welur, a następnie taras, który udało się przeszklić. Projekt zmieniał się i rozrastał, co było wyzwaniem, zwłaszcza że to zabytkowa kamienica, wymagająca szczególnego podejścia.
Wnętrze zdobią piękne oryginalne rysunki i mural z podobizną Hipolita Cegielskiego. Kto jest autorem tych prac?
Zarówno elementy secesyjne, jak i mural nawiązujący do Hipolita Cegielskiego stworzyła Maria Broniewska z Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu, dawnego ASP. Od początku nazywaliśmy tę część „industrialną” i chcieliśmy, żeby znalazły się tu elementy związane właśnie z Cegielskim, bo niedaleko znajdował się jego dom. Całość projektu muralu była pomysłem Marii i to ona ręcznie malowała wszystkie detale na miejscu. W projekcie bierze też udział Bart Sucharski, a na ścianach pojawią się plakaty z lokalnej pracowni sitodruku. Warto przyjść tu i na kulinarną podróż smaków, a także, aby podziwiać kunszt i talent artystów.

Zastanawia mnie dobór kolorystyki. Wnętrza są delikatne, spokojne, przyjazne dla oka. Taki był plan od początku?
Chcieliśmy, by Kamienica Wiedeńska była wnętrzem premium, ale jednocześnie przyjaznym i ponadczasowym. Nie chodziło o stworzenie kopii secesyjnego wnętrza, ale raczej o nowoczesne rozwiązania z klasycznymi akcentami. Zależało mi na tym, by te przestrzenie nie zestarzały się po kilku latach i nie wymagały sezonowych zmian. To klasyka, która przetrwa próbę czasu.



A meble do Kulinarnej Kamienicy? Czy ich dobór sprawiał trudności?
Wnętrze to miks mebli gotowych i tych projektowanych na zamówienie. Zależało nam na różnorodności – są miejsca do siedzenia miękkie, ale i wysokie, stoły wspólne oraz mniejsze, bardziej kameralne. Dzięki temu każdy może znaleźć przestrzeń dla siebie — i większe grupy, i pary, i osoby szukające spokojnego kąta.

Masz swoje ulubione miejsce w całym projekcie?
Trudno wybrać jedno. Bardzo lubię część secesyjną, ale też przeszklone przestrzenie, które robią ogromne wrażenie. Z drugiej strony mniejsze, kameralne zakątki, np. w części azjatyckiej, mają zupełnie inny klimat i również są wyjątkowe.
Czyli ta przestrzeń Kulinarnej Kamienicy jest dla wszystkich? Turystów, obcokrajowców, poznaniaków, bez względu na wiek i zasobność portfela.
Dokładnie tak. Zadbaliśmy o poznańskie akcenty – mural Hipolita Cegielskiego, lokalnych artystów, elementy gwary czy koziołki. To ma być miejsce swojskie, ale też atrakcyjne dla odwiedzających z innych miast czy krajów. Myślimy nawet o dodaniu tablic informacyjnych, które opowiedzą historię Cegielskiego czy zachowanych elementów kamienicy, jak fragmenty kafli. Chcemy, by to miejsce miało także walor edukacyjny i historyczny.
Przytulna kamienica dla wszystkich
W samym sercu Poznania, przy ul. Podgórnej 13, otwieracie Kulinarną Kamienicę. Czym to miejsce będzie się wyróżniać?
MAGDA GÓRZNA – JAROMIN: To przestrzeń, która łączy różnorodną kuchnię, piękną architekturę i codzienną lekkość spotkań. Pod jednym dachem znajdzie się dziesięć konceptów restauracyjnych i trzy bary – WIR, WENA i WELUR. Każdy wnosi swój charakter, a razem tworzą kulinarną mapę świata. Od znanych i lubianych smaków po dania, które w naszej Kamienicy nabierają nowej energii.
Lokalizacja wydaje się doskonała – tuż obok Starego Rynku. Czy to było kluczowe?
Tak, zdecydowanie. To serce Poznania, do którego łatwo dojść z każdego miejsca w centrum. Dla turystów oznacza to bliskość atrakcji, a dla poznaniaków – że trudno nas przegapić podczas codziennych spotkań i spacerów.

Jak zaplanowane są wnętrza?
Na parterze mamy cztery strefy: secesyjną, industrialną, azjatycką i wschodnią. Każda ma swój klimat. Secesyjna to kuchnie bliskie europejskim gustom – greckie smaki i pierogi w nowoczesnym wydaniu. Industrialna stawia na kuchnię włoską i indyjską – pizzę, makarony, aromatyczne curry. Azjatycka to rameny i noodle, które cieszą się niesłabnącą popularnością. Wschodnia to street food w nowoczesnym wydaniu – koreański kurczak i autorskie frytki.
A wspólna przestrzeń?
Centralnym punktem parteru jest duża strefa konsumpcyjna. To taki wspólny stół, przy którym siadają obok siebie studenci, rodziny i goście z zagranicy. Można zamówić coś z różnych kuchni i zjeść razem. Integralną częścią parteru jest też oranżeria – pełna światła i zieleni, otwarta przez cały rok.

Pierwsze piętro to już inna atmosfera?
Tak, tam znajduje się WELUR – przestrzeń o zupełnie innym charakterze. W ciągu dnia sprzyja kameralnym spotkaniom, a wieczorem zamienia się w elegancki koktajl bar. To też miejsce, które można wynająć na prywatne przyjęcia, spotkania firmowe czy zamknięte eventy.
Zatem Kulinarna Kamienica to przestrzeń dla każdego – od szybkiego lunchu po wieczorne wydarzenia.
Dokładnie tak. Nie udajemy ekskluzywnego lokalu – to nasz główny cel. Kulinarna Kamienica ma być domem wielu smaków i przytulnym wnętrzem dla różnych gości. Od października, kiedy wszystko ruszy i drzwi Kamienicy zostaną otwarte, będzie można tu wpaść w tygodniu na szybki obiad, w weekend na spotkanie z rodziną czy znajomymi. To ma być miejsce, w którym dobrze będą czuli się i poznaniacy, i turyści – bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.




