Ilona Adamska | „Nie hejtuję – motywuję”

Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję

W aurze szybkiego tempa życia, codziennych problemów, ludzkich dramatów powiedzenia „zło dobrem zwyciężaj”, „zło rodzi zło” często tracą na wartości lub są opacznie interpretowane. Wiele osób zapomina, co jest kwintesencją życia, co napędza złość, a rodzi dobroć. Ilona Adamska założycielka Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu zainicjowała ogólnopolską kampanię „Nie hejtuję – motywuję”. Dlaczego porusza taki temat? Jakie osoby zaprosiła do projektu? W jaki sposób według niej powstrzymać destrukcyjną maszynę nienawiści? Jak buntować się przeciwko niesprawiedliwości? Przekonajcie się sami.

Czy doświadczyła Pani przykrości i oczerniania przez innych, sfałszowanych plotek? Własne doświadczenia stały się impulsem do stworzenia kampanii „Nie hejtuję – motywuję”?

ILONA ADAMSKA: Z zachowaniami wykraczającymi poza zasadę dobrego smaku i dobrego wychowania spotykam się od szkoły średniej, kiedy byłam hejtowana przez moje koleżanki. Wtedy nie funkcjonowało zjawisko hejtu w sferze publicznej, nie mówiło się o tym, nie wiedzieliśmy, że konkretne złe emocje można tak zdefiniować. Byłam wówczas obiektem nienawiści moich klasowych i szkolnych koleżanek z dwóch powodów. Po pierwsze, że trenowałam koszykówkę i odnosiłam ogromne sukcesy. Marzyłam, aby kontynuować sportową pasję na Akademii Wychowania Fizycznego, a dalej – wyjechać do USA i grać zawodowo w Woman NBA. Dzięki temu, że grałam w „kosza” miałam, chcąc nie chcąc, powodzenie u płci przeciwnej, miałam wianuszek adoratorów wokół siebie. To bardzo nie podobało się moim koleżankom z klasy, które wymyślały przeróżne historie na mój temat. Mocno mi ubliżały i docinały do tego stopnia, że kilkukrotnie prosiłam mamę, żeby mnie przeniosła do innej szkoły. Dodatkowo chodziłam do szkolnego pedagoga, z zakłopotaniem tłumacząc, iż nie radzę sobie z tą sytuacją nienawiści i złośliwości. Pomimo wielu przykrości nie przeniosłam się jednak do innej szkoły, gdyż mój trener koszykówki wybłagał moją Mamę, aby się na to nie godziła. Widział we mnie wielki potencjał oraz szansę na wygrane mecze, na zwycięstwo dla szkoły, a beze mnie w składzie – niestety przegraną dla zespołu. 

A drugi powód?

Drugi powód hejtu, który mnie spotykał z ogromną siłą rażenia, związany był z faktem, iż w 4 klasie liceum dostałam się do najlepszej agencji modelek w Polsce – D’vision – która ponad 20 lat temu pracowała z Iloną Felicjańską, Agatą Buzek, Anią Rubik. Dla dziewczyny z Sanoka dostanie się do międzynarodowego świata mody było wielkim sukcesem i spełnieniem marzeń. Pamiętam, że swój debiut jeśli chodzi o sesje modowe miałam w „Wysokich Obcasach”. Na pokazach –  u Tomasza Ossolińskiego. Jak tylko koleżanki ze szkoły zobaczyły moją sesję zdjęciową w gazecie pękały z zazdrości, wylewały na mnie przysłowiowy kubeł pomyj. Stałam się wtedy pośmiewiskiem, obiektem kąśliwych uwag na temat mojego wyglądu, wytykano mi wszelkie niedoskonałości, doszukiwano się brzydoty. Zaczęto przezywać mnie „pasztetem”. Komentarze z czasów liceum mocno mnie dotykały i głęboko zapadły mi w pamięć. Wiem, że aktualne moje kompleksy mają źródło we wczesnych latach edukacji, są owocem wyzwisk i wyśmiewania mnie, po prostu zaburzonych relacji z rówieśnikami. Te pseudo koleżanki zrobiły mi bardzo dużo krzywdy, co w latach późniejszych odbiło się jako brak pewności siebie w sferze osobistej, prywatnej, bo zawodowo jestem pewna swoich umiejętności. Bardzo dużo czasu zajmuje mi przyjęcie np. komplementu a propos mojej urody. Do dzisiaj się z tym mierzę, bo mam swoje wzloty i upadki.

Nie hejtuję - motywuję

Po nienawiści z lat szkolnych zaczął się dla Pani lepszy czas?

Niestety nie. Przyszedł czas na hejt zawodowy. Przeniosłam się do Warszawy po studiach i założyłam swój pierwszy magazyn drukowany „Imperium Kobiet”. Gdy medium to zaczęło odnosić pierwsze sukcesy, bardzo uaktywniła się moja konkurencja, tzn. podobne magazyny niszowe. Wszystkich zadziwiał fakt, że dla nieznanej Adamskiej felietony pisze Hanna Bakuła, Beata Tyszkiewicz, Jolanta Fajkowska, Krystyna Mazurówna. Zrzeszałam topowe jak na tamten moment (10 lat temu) nazwiska i wielu wydawców oraz dziennikarzy zaczęło mi zazdrościć i doszukiwać się niewiadomych rzeczy… A z zazdrości i zawiści wiadomo, co może się „urodzić”… Zaczęto mnie oczerniać, rozpoczęło się całe pasmo obrzydliwych pomówień, szkalujących mój wizerunek. Rozsiewano nieprzyjemne plotki na mój temat w stolicy, które do mnie docierały. Wiedziałam o tym, co ludzie mówią, czym „żyją” i jaka aktualnie jest „pożywka” dla mediów. Im dalej wchodziłam w ten świat show biznesu, świat mediów, tym więcej hejtu mnie dotykało. Jedynymi towarzyszami i moją największą opoką w tych trudnych chwilach byli moja Mama i brat. 

Powróćmy jeszcze do modelingu. Czy w związku z rozkwitem Pani kariery modelki również otrzymywała Pani niesmaczne, mówiąc delikatnie, przytyki?

Kiedy zaczęłam odnosić coraz większe sukcesy jako modelka, kiedy moje zdjęcia zaczęły ukazywać się na billboardach w dużych miastach, kiedy zaczęłam mieć coraz lepsze sesje zdjęciowe, po prostu zawiść i zazdrość kobiet zaczęła wylewać się jak gorąca lawa. Chamstwo i negatywne emocje w stosunku do mnie przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Zresztą do dzisiaj to trwa…

Jak to możliwe?

To kompletnie niewiarygodne i niezrozumiałe dla mnie, co drzemie w ludziach! Wystartowałam z kampania nt. hejtu, a dostaję tego hejtu coraz więcej. Nawet teraz, gdy jako Klub prowadzę akcję pomocy uchodźcom z Ukrainy. Czytam na Instagramie, że „lansuję się na zbiórkach”. Ludzie próbują zniszczyć mój wizerunek. Po co? Aby zyskać uwagę innych i mieć poczucie satysfakcji, że mi podwinęła się noga, że coś się nie udało. Brudne zagrywki. Intrygi. 

Wreszcie powiedziała Pani „dość”! 

Te przykre doświadczenia, które mnie spotykają na co dzień, sprawiły, że zaplanowałam ogólnopolską kampanię, aby powiedzieć stop hejtowaniu. Nie pozwolę, aby ktoś zza monitora swojego komputera, jako osoba anonimowa, niszczył mój wizerunek, który buduję systematycznie od ponad 15 lat. To nie jest tylko mój wizerunek, ale również Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, bo ostatnio przeczytałam kłamliwy post, że „panie płacą za bycie w Klubie, aby grzać się w moim blasku i łechtać moją próżność”, więc to jest też uderzanie w członkinie EKKB. To wszystko pokazuje skalę tego zjawiska i umacnia mnie w przekonaniu, jak ta kampania jest potrzebna.

Nie hejtuję - motywuję

Jaki jest cel kampanii?

Pragnę wypracować w ludziach, w dorosłych, w młodzieży, etyczne standardy zarówno w prywatnych stosunkach międzyludzkich, jak i w sferze zawodowej, w biznesie. Dobre i życzliwe relacje, które odstraszą innych przed knuciem intryg, pisaniem paszkwili, przed szkalowanie nas w Internecie. 

Przede wszystkim ja i ambasadorki kampanii chcemy wesprzeć kobiety, które doświadczyły hejtu, wskazać im narzędzia, za pomocą których mogą uporać się z przykrą sytuacją, czy po prostu pokazać, że nie są pozostawione z tym problemem same. Ogólnopolska kampania ma na celu nie tylko nagłośnienie zjawiska hejtu w pracy, ale też pokazanie jego rozmiaru i zasięgu.

Wiele przytacza się przykładów wspaniałych „babskich” inicjatyw, przedsięwzięć, w których podkreśla się wagę przyjaźni, dobrej energii, pozytywnych gestów i pomocy. A z drugiej strony tak druzgocące zjawisko hejtu… Czy naprawdę kobieta dla kobiety może być wilkiem? Wróg czai się za rogiem, np. w pracy, w środowisku biznesowym?

Kobiety, oczywiście, potrafią ze sobą współpracować, tworzyć pozytywne relacje, zarówno w obszarze życia zawodowego, jak i prywatnego. Jednak tak naprawdę istnieje druga strona medalu, rzadko odkrywana oficjalnie – a to fakt, że wiele kobiet doświadcza zjawiska hejtowania. I niestety złośliwości, rozsiewane plotki i nieprawdziwe informacji czy nawet niszczenie efektów czyjejś pracy – to wszystko pochodzi od kobiet, powstaje w wyniku nie męskiego, ale damskiego otoczenia, tzw. pierwiastka nienawiści. 

Kampania „Nie hejtuję – motywuję” nie jest tylko skierowana do gwiazd i ludzi z pierwszych stron gazet, choć – jak wiadomo – oni najczęściej doświadczają tej formy przemocy i napaści psychicznej. Ale zjawisko hejtu występuje też w środowisku biznesowym, doświadczają tego panie pracujące w korporacjach, małych czy średnich firmach, a przede wszystkim prowadzące własną działalność gospodarczą – i to one stają się ofiarami nieuczciwej konkurencji, nieetycznych zachowań i zagrywek rodem z thrillerów. Parafrazując znane powiedzenie, można by spuentować: „W miłości, na wojnie… i w biznesie wszystkie chwyty są dozwolone”. Niestety…

Nie hejtuję - motywuję

Problem nienawiści, znęcania się psychicznego jest rozległym problemem naszych czasów. W nagłośnieniu tego zjawiska zapewne pomogły ambasadorki kampanii. Czy te znane i cenione kobiety polskiej sceny artystycznej, medialnej, biznesowej chciały uczestniczyć w projekcie, bo zjawisko prześladowania, hejtu znają z autopsji?

Zaprosiłam do projektu wspaniałe kobiety, odważne, niebojące się mówić o swoich przeżyciach i lękach, jak: Katarzyna Miller, Anna Maruszeczko, Monika Richardson, Teresa Rosati, Weronika Rosati, Katarzyna Pakosińska, Beata Sadowska czy Anna Korcz. Moje ambasadorki doświadczyły – podobnie jak i ja – hejtu i dlatego teraz mówią głośne „Nie” i stanowcze „Stop” temu zjawisku. Niedawno do projektu dołączyło Blue Cafe, wspierają nas także aktorzy Marek Kaliszuk i Krystian Wieczorek. 

Katarzyna Miller, psycholożka, stwierdziła, że „to bardzo potrzebna akcja. O zjawisku hejtu trzeba wreszcie zacząć głośno mówić, by skutecznie mu przeciwdziałać!”. Natomiast Teresa Rosati wskazuje na osobisty aspekt, który nakłonił ją do aktywnego udziału w kampanii „Nie hejtuję – motywuję”, gdyż zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym doznawała wiele hejtu właśnie ze strony kobiet. Ambasadorki widzą, że hejt to poważny problem, z jakim boryka się na co dzień wiele osób, krzywdzonych, wyzywanych i dręczonych bezpodstawnie.

Ania Korcz powiedziała, że „trudno oprzeć się wrażeniu , że ludzie jeszcze bardziej niż kiedyś przestali się szanować.” Dobre wychowanie, etyka, moralność, empatia oraz szacunek do bliźniego jakby gdzieś uleciały, rozpłynęły się w powietrzu. Słowa Moniki Richardson często cytuję podczas moich publicznych wystąpień, gdyż czuję tak samo: „hejt to zjawisko jednoznacznie destrukcyjne, destabilizujące, zaplanowane od początku do końca na zrobienie krzywdy drugiemu człowiekowi. Teraz już wiem, że nie wolno wdawać się w dyskusję z hejterami, ale uwierzcie mi, dojście do tego wniosku zajęło mi dużo czasu i wiele nieprzespanych nocy”.

Czy my umiemy znaleźć granicę pomiędzy hejtem a krytyką?

Często właśnie nie umiemy znaleźć różnicy. Wydaje nam się, że jak ktoś napisze nam w mediach społecznościowych czy w mailu parę zgryźliwych i ciętych uwag na nasz temat to jest tylko krytyka. Niestety, tak wielokrotnie nie jest. Trzeba podkreślić, iż hejt jest procesem długofalowym, skrupulatnie zaplanowanym, aby zniszczyć swoją ofiarę. To działanie, które ma na celu zrobienie krzywdy.

Nienawiść często wypływa z toksycznej zazdrości i okrutnej ludzkiej zawiści. Jak według Pani stłumić w społeczności tak negatywne emocje, które często znajdują ujście w Internecie? A jak wiadomo sprzyja im cały wirtualny świat, social media, które są pożywką dla hejterów występujących tam anonimowo.

Z chęcią przytoczę ważne słowa, wypowiedziane przez Kasię Miller: „Niestety wielu ludzi ma niski poziom własnej wartości skorelowany z zawiścią i postawą roszczeniową. Są wściekli, że innym się udało, że są pogodni, znani, lubiani, zdolni, że odnieśli sukces. Zamiast dbać o to, żeby poprawić swoje życie, wolą poprawić sobie samopoczucie, umniejszając, opluwając i raniąc innych. I właściwie można współczuć hejterom, a nie się nimi przejmować. Zwłaszcza, że reakcje, świadczące o tym, że nas to dotyka są dla hejterów radością i pożywką. A obojętność wobec hejtu – najlepszym sposobem na radzenie sobie z nim”. To niezwykle cenna rada, do tego trzeba dojrzeć i skierować swoje myśli na inny tor.

Nie hejtuję - motywuję

Czy osoby pokrzywdzone, poddane presji hejtu, mają narzędzia do walki prawnej?

Sianie nienawiści podcina skrzydła wielu zdolnym i wspaniałym kobietom, których część nie radzi sobie z tym zjawiskiem. W efekcie często rezygnują z pracy, z własnego rozwoju, z marzeń, by znów odzyskać upragniony spokój. Usuwają się w cień.

Czas wreszcie powiedzieć „dość” osobom, które rozsiewają hejt i pokazać im, że ich poczynania mogą mieć poważne skutki prawne. Członkinie Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, prawniczki, podkreślają, że nikt nie jest anonimowy w sieci, nawet hejterzy. Nie są bezkarni, choć mogłoby się to tak wydawać. Anonimowy komentarz nie jest jednoznaczny z anonimowością! Można odszukać osobę, która taki komentarz wystawiła, która siedziała przy komputerze. Mamy specjalny cykl artykułów na ten temat, na stronie Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, przygotowany przez nasze prawniczki. Co możemy zrobić, jakie artykuły i paragrafy prawne zastosować i jak znaleźć takiego hejtera? Jak napisać pismo, wezwanie? – na te i wiele innych pytań można znaleźć odpowiedzi na stronie EKKB. Odsyłam. 

Jakie wskazówki, wartościowe rady może Pani przekazać osobom, które stały się ofiarami hejtu, obrzydliwych ataków słownych i niemoralnych zachowań? 

Odwrócić punkt ciężkości… Dostrzec clue całego zjawiska, że osoby podsycające nienawiść, żywiące się szkalowaniem innych same mają problem ze sobą, z poczuciem własnej wartości. W żaden sposób nie chcę bronić tak rozchwianych osób, ale warto pamiętać, że hejtują nas ci, którzy mają nudne życie, przewidywalne, bez perspektyw. Hejterzy to ludzie często bez pasji, ambicji, bez zainteresowań i dlatego interesują się życiem innych, tworząc własne fabuły i niestworzone historie. 

Pani Ilono, skupmy się chwilę na drugim członie nazwy kampanii. Warto jednoczyć siły, aby przeciwdziałać nienawiści?

Apeluję, aby się motywować, inspirować nawzajem. To niezwykle pomaga i uwzniośla. Nauczmy się cieszyć z sukcesów innych, bo wtedy nie będzie w nas zazdrości i zawiści, a przede wszystkim będzie nam się lepiej żyło. Inspirowanie się konkretnymi osobami, które mają sporo osiągnięć w dziedzinie sportu, biznesu, akcji prospołecznych itp., daje wielką siłę. Wówczas więcej nam się chce, czujemy się potrzebnym i wartościowym człowiekiem. Zamiast siać negatywną energię, która finalnie i tak do hejterów wróci, bo „co siejesz, to zbierasz”, lepiej skupić swoją uwagę na rzeczach wzniosłych, bardziej istotnych. Dopingować innych, pomagać im zrozumieć siebie, ale i otaczający świat, ludzkie zależności. Energię warto spożytkować w dobrym celu!

Ja od lat inspiruję się dr Ireną Eris, panią Teresą Rosati. Obserwuję z wielką radością osoby, które coś w życiu osiągnęły, ciężką pracą, niezależnością, podejmowaniem często ryzykownych decyzji w biznesie – to mnie uskrzydla i inspiruje, zachęca do inicjowania kolejnych pomysłów i ciekawych przedsięwzięć. Obserwowanie sukcesów innych, którzy są dla nas wzorami, niewątpliwie nas buduje, motywuje, pomaga prowadzić własną działalność. Tak jest chociażby w moim przypadku. Stawiam więc duży nacisk na motywację, inspirację, nieustanny rozwój i chęci do nauki.

Jakie akcje i wydarzenia pomagają promować kampanię „Nie hejtuję – motywuję”? 

Szykujemy sieć webinarów i comiesięczny cykl live’ów na Facebooku z ambasadorkami kampanii. Pierwszy, niezwykle inspirujący z Kasią Pakosińską już za nami. Rusza też kampania billboardowa, pierwsze reklamy już zawisły na Podkarpaciu, skąd pochodzę. W marcu będą widoczne w stolicy, następnie w Krakowie i Warszawie. Jesteśmy też w fazie przygotowań dużej konferencji prasowej, na wiosnę, dla dziennikarzy i mediów. Będzie cykl artykułów w „Liderzy Biznesu”, w magazynie „Świat Kobiety” i być może w „Wysokich Obcasach”. 

Ponadto przygotowujemy specjalny program do szkół na temat hejtu i jak temu zjawisku przeciwdziałać wśród dzieci i młodzieży. Tzw. pogadanki o nienawiści i zaburzonych relacjach społecznych z panią psycholog z Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, wybraną ambasadorką kampanii i ze mną jako pomysłodawczynią akcji, bo jak wynika z policyjnych statystyk w zeszłym roku ponad 1400 dzieci w wieku do 17 lat próbowało popełnić samobójstwo. Jedną z przyczyn targnięcia się na swoje życie był właśnie problem hejtu i związane z nim niskie poczucie własnej wartości. Dzieci i młodzież są wyśmiewane, przezywane przez rówieśników, notorycznie zamieszczane są szkalujące filmiki i zdjęcia w social mediach. Trzeba temu przeciwdziałać.  

Nie tak dawno byłam w Łodzi na wykładzie, na Łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej i w wystąpieniu nawiązałam do kampanii „Nie hejtuję – motywuję”. Poczułam wówczas bardzo silną więź z młodzieżą. Otrzymałam wyraźne sygnały jak bardzo młodzi ludzie potrzebują tego typu rozmów, motywujących, nakreślających sposób funkcjonowania i radzenia sobie z problemem nienawiści. Dlatego zaprosiłam do współpracy także mężczyzn, aby w kampanii był męski pierwiastek. Mamy zaplanowaną na 12 marca sesję zdjęciową z udziałem Marka Kaliszuka, Krystiana Wieczorka i zespołu Blue Cafe, w szczególności Pawła Rurak-Sokala. Chciałabym wyjść z kampanią ogólnopolską na uczelnie wyższe, do studentów.

Dodatkowo podczas I FORUM EUROPEJSKIEGO KLUBU KOBIET BIZNESU, które odbędzie się 13 maja br. w Warszawie, z udziałem znakomitych ambasadorów kampanii „Nie hejtuję – motywuję”, członkinie Klubu wystąpią w roli panelistek i prelegentek, bo chcemy promować ich pracę, biznesy, pasje. Po to jesteśmy, aby się wpierać! (śmiech) Wieczorem, po części konferencyjnej, odbędzie się huczna gala z pokazem mody, udziałem gwiazd i ambasadorów kampanii, którym wręczymy statuetki w podziękowaniu za zaangażowanie w akcję. Będzie to medialna piękna gala, z czerwonym dywanem (śmiech), podsumowująca pół roku naszego funkcjonowania. 

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję|Nie hejtuję - motywuję
REKLAMA
REKLAMA

KRYSTYNA WECHMANN | Z rakiem się nie walczy, raka się leczy!

Krystyna Wechmann Federacja Stowarzyszeń Amazonki

W świecie, gdzie diagnoza raka wciąż budzi strach i niepewność, istnieją ludzie i organizacje, które każdego dnia walczą o zmianę tego postrzegania. Jedną z takich osób jest Krystyna Wechmann, Prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, która swoją postawą i działalnością udowadnia, że słowa mają moc, a edukacja i wsparcie mogą zdziałać cuda. Jak wygląda praca Federacji w walce o lepsze jutro dla osób dotkniętych rakiem? Zapraszam do lektury.

Rozmawia: Zuzanna Kozłowska | Zdjęcia: Materiały prasowe

Jak zmieniło się postrzeganie raka na przestrzeni lat?

KRYSTYNA WECHMANN: Zdecydowanie zmieniło się wiele. Kiedyś diagnoza raka była tematem tabu, otoczona milczeniem i stygmatyzacją. Dzisiaj, dzięki pracy wielu osób i organizacji takich jak nasza, otwartość na rozmowy o raku jest znacznie większa. Jednak nadal spotykamy się z pewnymi stereotypami, jak na przykład wyobrażenie o „walce” z rakiem. To słowo, choć może wydawać się motywujące, często wyczerpuje… W naszej federacji staraliśmy się propagować inną perspektywę – z rakiem się nie walczy, raka się leczy.

Jakie są wyzwania związane z dostępem do nowoczesnych metod leczenia?

To kluczowy element w walce z rakiem. Niestety, często napotykamy na bariery, takie jak ograniczone finansowanie, brak świadomości o dostępnych opcjach leczenia czy nawet geograficzne ograniczenia. Naszym celem jest nie tylko wsparcie pacjentek, ale także działanie na rzecz poprawy dostępu do najlepszych międzynarodowych terapii. Wierzymy, że każda osoba zasługuje na dostęp do leczenia, które daje największe szanse na wyzdrowienie.

Co Pani sądzi o znaczeniu edukacji w kontekście chorób nowotworowych?

Edukacja jest kluczowa. Musimy zacząć już od najmłodszych lat, wprowadzając lekcje zdrowia do szkolnych programów. Dzięki temu młodzi ludzie będą wiedzieli, jak dbać o swoje zdrowie, będą świadomi ryzyka związanego z różnymi chorobami, w tym z nowotworami, a także będą wiedzieli, jak ważne są regularne badania. Tylko przez edukację i otwartą rozmowę możemy zmienić mentalność społeczeństwa i zwiększyć świadomość na temat raka.

Jakie działania profilaktyczne są najważniejsze w prewencji raka?

Profilaktyka to podstawa. Bardzo ważne są regularne badania przesiewowe, takie jak mammografia w przypadku raka piersi czy badania na obecność HPV w przypadku raka szyjki macicy. Działania edukacyjne dotyczące samokontroli i świadomości własnego ciała też są niezwykle istotne. Wszystko to pomaga w wykrywaniu choroby na wczesnym etapie, co znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie.

Krystyna Wechmann Federacja Stowarzyszeń Amazonki

Jakie są główne cele i działania Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”?

Nasza misja koncentruje się na edukacji, wsparciu i zmianie narracji dotyczącej raka piersi. Chcemy rozwiewać mity, pokazywać, że nowoczesna medycyna oferuje skuteczne metody leczenia, nawet w przypadku przerzutów. Zwracamy też dużą uwagę na profilaktykę, przede wszystkim na wczesne wykrywanie choroby. Federacja Stowarzyszeń „Amazonki” nie ogranicza się jednak tylko do edukacji i wsparcia psychicznego. Podkreślając znaczenie aktywności fizycznej i pasji, organizujemy plenery artystyczne, zajęcia malarskie oraz wyjazdy, które pozwalają członkiniom na wymianę doświadczeń i wzajemne wsparcie.

Amazonki działają na rzecz poprawy jakości życia chorych na raka. Jak wygląda wsparcie oferowane przez ochotniczki federacji?

Wsparcie jest bardzo indywidualne i skupia się na potrzebach każdej osoby. Nasze ochotniczki odwiedzają szpitale, prowadzą dyżury, gdzie rozmawiają z pacjentkami, oferują wsparcie i dzielą się własnymi doświadczeniami. Jest to ważne, ponieważ czasami łatwiej jest porozmawiać z kimś, kto już przeszedł przez podobną sytuację. Staramy się też przekazywać wiedzę o tym, jak ważna jest odpowiednia opieka i dostęp do najlepszych metod leczenia.

Jakie są plany Amazonek na przyszłość?

Przyszłość widzę w jasnych barwach. Mimo wyzwań jesteśmy zdecydowani kontynuować naszą misję. Planujemy rozszerzać nasze działania, wprowadzać nowe programy edukacyjne i wsparcia, a także wzmocnić naszą współpracę z ośrodkami medycznymi i innymi organizacjami. Wierzymy, że dzięki zjednoczonym siłom, możemy dokonać realnej zmiany w postrzeganiu i leczeniu raka, zapewniając tym samym lepszą jakość życia dla pacjentów i ich rodzin.

Dziękuję Pani Prezes za inspirującą rozmowę i życzę Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” dalszych sukcesów w ich misji. Wasza praca i zaangażowanie dają nadzieję wielu osobom oraz pokazują, że w walce o zdrowie każdy gest wsparcia, każde słowo i każda inicjatywa mają ogromne znaczenie.

To ja dziękuję!

Zuzanna Kozłowska

Zuzanna Kozłowska

REKLAMA
REKLAMA
Krystyna Wechmann Federacja Stowarzyszeń Amazonki
REKLAMA
REKLAMA