fbpx

Deklaratywnie, Polacy to społeczeństwo bardzo zadowolone ze swojego życia seksualnego. Jednak seksuolodzy są mocno podejrzliwi co do wiarygodności tych badań. Gdyby faktycznie sztuka ars amandi była naszym dobrem narodowym, gabinety specjalistów świeciłyby pustkami. A tak nie jest. Jak wynika z raportu profesora Izdebskiego „Seksualność Polaków na początku XXI wieku” krępujemy się naszych preferencji seksualnych, a seks,jaki lubimy,uprawiamy znacznie rzadziej niż byśmy tego w rzeczywistości chcieli.Rozmowy o seksie ogranicza towarzyszący nam wstyd, a błędy w komunikacji wynikające często z braku edukacji powodują nieporozumienia w związkach. O roli naszej seksualności w życiu, edukacji seksualnej i jej wpływie na dorosłe życie mówi Magdalena Świderska – seksuolożka, współorganizatorka Festiwalu Rozkosz.

 

Rozmawia Alicja Kulbicka

Widziałaś „Królową” z Andrzejem Sewerynem w roli Drag queen?

MAGDALENA ŚWIDERSKA: Tak, widziałam. Jeśli miałabym wyjść ze swojej zawodowej skóry, to powiem tyle – był to lekki, łatwy i przyjemny film, który próbował przekazać pewne wzorce, pokazać jak idealny świat powinien wyglądać. Homofobia czy transfobia są obecne w naszym życiu i w tym filmie pokazany był zaledwie ułamek zachowań dyskryminujących osoby spoza tzw. heteronormy. To niestety nie działa tak, że jedna rozmowa z osobą o myśleniu homofobicznym załatwia temat i jedno wypowiedziane zdanie zmienia całkowicie jego podejście. W prawdziwym życiu ten proces przebiega dużo dłużej i jest dużo bardziej bolesny. Stąd moje wrażenie utopijności tej produkcji, lecz z drugiej strony bardzo się cieszę, że takie filmy zaczynają się pojawiać w naszej rodzimej przestrzeni polskiego kina. Bo to pokazuje, że pewne tematy przestają być tematami tabu. I być może dzięki roli Andrzeja Seweryna, ktoś sięgnie głębiej i dokształci się w tym temacie,spróbuje zrozumieć, poznać i zaakceptować różnorodność.

Jak wygląda dzisiaj edukacja seksualna w Polsce?

W mojej opinii edukacji seksualnej w Polsce nie ma. I to jest bardzo trudna kwestia. Pierwsze problemy pojawiają się ze strony formalnej. Kiedy organizacje pozarządowe proponują szkołom przeprowadzenie zajęć dla uczniów z zakresu seksuologii, natychmiast pojawiają się przeszkody. Bez względu na to, że ze strony niektórych szkół jest duża otwartość na te tematy, pojawiają się kuratorzy, którzy bardzo dokładnie sprawdzają wszystkich edukatorów pod względem formalnym. Z jednej strony jest to oczywiście pożądane i koniecznie, aby do szkoły nie wszedł ktoś, kto nigdy nie powinien był z dziećmi czy młodzieżą pracować, jednak z drugiej strony kiedy mówimy tu o dużych uznanych organizacjach przeprowadzających edukację seksualną od wielu lat, sprawdzanych i prześwietlanych wielokrotnie, ten początek współpracy jest zawsze mocno stresujący, sprawiający, że wielu z nich czuje się jak potencjalni przestępcy. Kiedy już zostaną na wskroś prześwietleni, dowiadują się, jaki zakres wiedzy mogą przekazać. W Polsce seks to nadal tabu, kojarzony z czymś „nieczystym”, często demoralizacją, tak więc edukatorzy nie mogą przekazać całej wiedzy, którą powinni przekazać, aby młodzi ludzie wiedzieli jak pielęgnować swoją seksualność, tak aby prawidłowo się rozwijać. Często trafia do nich niestety tylko jej okrojona część wedle wytycznych narzuconych z góry. Wiem to wszystko od koleżanek edukatorek, które na co dzień zmagają się z takimi problemami.

Zatem skąd młodzi ludzie czerpią wiedzę o seksie?

Głównie z pornografii mainstreamowej, która z tym jak faktycznie wygląda życie w sypialni, niewiele ma wspólnego.  Stąd bardzo często w gabinetach psychologów czy seksuologów, pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że ich życie seksualne jest nie takie, jakie mają o nim wyobrażenie. Ponieważ naoglądali się pornografii, która wypaczyła ich wizję o tej sferze życia. Więcej szczęścia mają ci, którzy wychowali się w rodzinach, które mają światłe podejście do seksualności czy szerzej mówiąc do kwestii związanych ze wstydem. Gdzie od początku te tematy w sposób naturalny są podejmowane przez rodziców, gdzie rozmawia się o wszystkim, nie tylko o seksie. Te dzieci, młodzież, a potem dorośli mają świetny start i to jest najlepsza edukacja. I nie oznacza to, że rodzice muszą mieć pełną wiedzę, ale starają się sięgać po sprawdzone pozycje książkowe czy internetowe, tak aby przekazać prawdziwe informacje. I nawet jeśli popełnią jakieś błędy, ich dzieci startują w życie z o wiele większym zasobem wiedzy, niż ci, u których te zagadnienia były zamiatane pod dywan, a wiedza czerpana właśnie z pornografii. Pornografia potrafi zrobić bardzo dużą krzywdę. Jestem jak najbardziej za tym, aby ją oglądać. Jednakże jest ona dla ludzi, którzy o seksualności już dużo wiedzą.

Zatem w ilu rodzinach świadomie rozmawia się ze swoimi dziećmi o seksie?

Z moich doświadczeń wynika, że dopiero kiedy pojawia się jakiś problem, albo pytanie od dziecka, wówczas zaczyna się szukać odpowiedzi na pytania. A to czy odpowiedź padnie, albo jaka będzie często zależy od poziomu wstydu rodzica. I od tego w jaki sposób ten rodzic był wychowany. Czy zbędziemy dziecko wymijającą odpowiedzią, czy zaczniemy szukać wiedzy na ten temat. Lub poszukamy kogoś, kto dziecku to prawidłowo wytłumaczy. Myślę, że jednak to nadal jest mniejszość. W znakomitej większości przypadków o seksie mówimy, posługując się eufemizmami lub żartami. Nie potrafimy rozmawiać o seksie w taki sposób, w jaki rozmawiamy chociażby o polityce czy kuchni. Uwielbiam porównanie seksu do kuchni. O kuchni potrafimy rozmawiać godzinami. O dietach czy przepisach. Co i jak jeść, aby być zdrowym. A przecież seksualność to nasze zdrowie. To jedna z podstawowych potrzeb człowieka, a przenosząc to na język kuchni, jeden z kluczowych składników naszego życia.A ten aspekt często bagatelizujemy. Bagatelizujemy lub o nim zapominamy, a co za tym idzie go nie pielęgnujemy.

Kiedy przychodzi ten czas, aby porozmawiać ze swoimi dziećmi na temat seksualności?

Obserwuję, że wiele osób, rodziców nastolatków zaczyna rozmowy ze swoimi dziećmi, dopiero kiedy coś się dzieje. Kiedy do córki przychodzi kolega, zaczynają się uwagi typu „widzę,że przyszedł absztyfikant”, „tylko uważajcie”, „zabezpieczajcie się”. Ale to są tylko półsłówka,a nie rzeczowe rozmowy. Rozmowy, które bardzo ciężko przeprowadzić, jeśli od małego nie rozmawiało się otwarcie o wszystkim w domu. Bez zaufania do rodzica, bez odpowiednich podwalin, dialog z nastolatkiem o „zakładaniu prezerwatywy na banana” jest niezręczny dla obu stron. Moją radą dla rodziców, którzy stoją przed tym wyzwaniem, jest rozmowa z dziećmi o wszystkim od początku. Oczywiście takim językiem, jaki dzieci rozumieją. Ważnym elementem takich rozmów jest to, że należy wyprzedzić o około dwa lata etap rozwojowy dziecka. Jeśli spodziewamy się, że nasza córka za około dwa-trzy lata dostanie pierwszą miesiączkę, należy zacząć te dwa, trzy lata wcześniej o tym rozmawiać. Wyprzedzić o ten czas kolejny krok rozwojowy naszego dziecka. A sytuacją idealną byłoby, gdyby ta wiedza była dostępna również w szkołach. Ale to chyba na razie pozostanie w sferze moich marzeń.

 Czym zajmujesz się w swojej pracy?

Jestem seksuolożką, specjalistką seksuologii praktycznej. Mam typowo pozytywne podejście do seksualności, nie medykalizujące. Oczywiście, jeśli potrzebna jest pomoc lekarska, wiem do kogo skierować taką osobę, jednak w swojej pracy zajmuję się przede wszystkim aspektem rozwijania i pielęgnowania seksualności. Na swoich warsztatach, czy sesjach wiele mówię o tym, jak ważną częścią relacji w związkach jest seksualność. W moim gabinecie często pojawiają się ludzie, którzy uważają, że coś z ich seksualnością jest nie tak, że mają jakiś problem. Często jest to problem tylko w ich głowach. A dopóki jest tak, że osoby biorące udział w seksie zgadzają się na niego, nie występuje element cierpienia, no i oczywiście nie pojawiają się znamiona przestępstwa, dopóty jest to norma, a nie zaburzenie. W nurcie seksuologii pozytywnej, w opozycji do tej tradycyjnej mówimy o tym, że natura stworzyła nas różnymi, z różnymi potrzebami. I tak pojawiają się u mnie osoby, które mają pragnienia, ale ich nie spełniają z obawy przed negatywnym odbiorem ze strony partnera/partnerki lub wręcz same myślą, że są zaburzone. Pojawiają się osoby, które nie potrafią się dogadać w związku, bo po prostu mają inne potrzeby co do swoich fantazji czy chociażby częstotliwości uprawiania seksu, co często wynika z różnic temperamentu. I trzecia grupa, którą natomiast odsyłam na konsultacje psychologiczne – gdzie jest po prostu problem w relacji, który rzutuje na ich życie seksualne i wymaga terapii psychologicznej.

 A jak bardzo stereotypy na temat seksualności rzutują na nasze życie w sypialni? Czy mit seksu pod kołdrą, w jednej pozycji przy zgaszonym świetle nadal pokutuje?

Myślę, że te mity bardzo rzutują na nasze życie, ale często są nieuświadomione. Sporo osób stara się wyzwolić z tych kajdan społeczno-kulturowych stereotypów, ale są to najczęściej osoby, które generalnie są dosyć wyzwolone, nieprzejmujące się presją społeczną. Mające wysokie poczucie własnej wartości lub wprost przeciwnie – mają sporo kompleksów i w ten sposób pokazują, że wyłamują się poza ramy. Ale to prawda – te mity i stereotypy „wyssaliśmy z mlekiem matki” i często sami nawet nie wiemy, dlaczego tak trudno rozmawia nam się na tematy związane z seksem. I znowu wracamy do źródeł. Jeśli w domu nie poruszało się tych kwestii, jeśli rodzice, którzy są dla mnie największym autorytetem,nie rozmawiali ze mną o sferze seksualności, to i ja ich nie podejmuję. Seksualność to potężna siła. Jej poskramianie przez kościół czy polityków to silne narzędzie manipulacji i zarządzania. Te społeczno-kulturowo-religijne kajdany sprawiają, że zamiast po prostu odczuwać, myślimy o tym, zastanawiamy się, co nam wolno, a czego nie. Wiele kobiet  na przykład nigdy nie oglądało i nie dotykało swoich narządów płciowych, „bo to wstyd”, „bo nie wypada”, „bo to grzech” a „nogi trzyma się razem”.Zatem skąd one mogą wiedzieć, co im sprawia przyjemność? Kolejna kwestia to nazewnictwo. Dorośli ludzie, którzy nie potrafią nazwać swoich narządów. Lekarze, którzy pytają „czy na dole coś panią piecze?” Nie przechodzi mu przez gardło słowo „wagina” czy „srom”. A dzieciom wymyślamy nieistniejące nazwy ich narządów, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego tak ważna jest edukacja. I tworzenie przestrzeni do jej szerzenia.

Stąd pomysł na Festiwal Rozkosz?

Pomysłodawczynią tego wydarzenia jest Julia Bilarzewska, seksuolożka i psycholożka. Poznałyśmy się na studiach i kiedy Julia przedstawiła mi swój pomysł na Festiwal, nie zastanawiałam się nawet sekundy. Dlatego, że jest to bardzo bliskie moim wartościom, ale też przestrzeni, w której na co dzień się poruszam. W kontakcie z moimi klientami pojawiają się ciągle te same pytania, te same problemy i wyzwania. Stąd pomysł, aby wyjść z odpowiedziami na trudne niekiedy pytania do szerszej publiczności. Bardzo chcemy, aby nasze wydarzenie miało charakter inkluzywny, aby było dla każdego. Aby każdy mógł przyjść, posłuchać wykładów, znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania co być może pobudzi go do dalszego eksplorowania tej dziedziny. Stąd też tematyka, którą wybrałyśmy na Festiwal Rozkosz, będzie bardzo szeroka. Warsztaty, prelekcje, spotkania ze specjalistami, projekcje filmowe, zahaczające o najróżniejsze tematy związane z fizycznością i emocjonalnością. Chcemy pokazać, że rozmowa o seksualności jest czymś normalnym, nie jest tematem tabu.

Kogo będzie można spotkać na panelach, warsztatach i spotkaniach ze specjalistami? Wiele z zaplanowanych przez Was tematów może wzbudzać kontrowersje wśród środowisk konserwatywnych. Rozmowa o post porno, historia pornografii, warsztaty z wiązania czy panel dyskusyjny o seksualności kobiet w ciąży to tylko kilka z przykładowych tematów. Nie boisz się?

Bardzo bym chciała, aby te „kontrowersje” pobudziły ludzi do myślenia i sprowokowały do poszukiwań w sferze swojej seksualności. Na naszych panelach i wykładach pojawią się specjaliści z różnych dziedzin, opierający swoją wiedzę na badaniach naukowych, pracujący na co dzień z tą tematyką. I to oni będą również odpowiadali na pytania widowni. Bardzo mocno postawiłyśmy na dialog i interakcję z publicznością. Jesteśmy tam dla nich. Każdy będzie mógł do nas podejść, porozmawiać i spróbować znaleźć odpowiedzi na frapujące go zagadnienia. Ze względu na trudną niejednokrotnie tematykę poruszaną na Festiwalu, zdajemy sobie sprawę, że mogą się pojawić różne emocje u naszych słuchaczy, tak więc zapewniamy również opiekę psychologów.

Sporo miejsca w programie poświęciłyście komunikacji.

Bo to trzon udanego życia seksualnego. To na niej wszystko się opiera. Jeśli pojawiają się błędy w komunikacji, to natychmiast nawarstwiają się problemy w innych sferach życia. Seksualność to część naszego człowieczeństwa i musimy o nią dbać tak samo jak o inne aspekty naszego zdrowia.

MAGDALENA ŚWIDERSKA

Seksuolożka, specjalistka Seksuologii Praktycznej. Prowadzi warsztaty, konsultacje seksuologiczne i sesje coachingowe. Zajmuje się nauką skutecznej komunikacji, odkrywania potrzeb i granic oraz rozwoju inteligencji seksualnej partnerek/partnerów. Pomaga stawiać czoła wszelkim wyzwaniom związanym z seksualnością człowieka. Podstawowymi wartościami, którymi kieruje się w swojej pracy są pozytywne podejście do seksualności, otwartość, zaufanie i dyskrecja.

JULIA BILARZEWSKA

Psycholożka, seksuolożka, założycielka Instytutu Zdrowia Psychoseksualnego. Prowadzi warsztaty i szkolenia z zakresu rozwoju psychologicznego i seksualnego. Oprócz pracy w gabinecie i sali warsztatowej, prowadzi badania z zakresu zdrowia seksualnego i wpływu norm społecznych na seksualność.

Seksualność, to część naszego człowieczeństwa.