Akcja Renowacja – sentymentalna podróż w przeszłość

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

Ten szalony pomysł zrodził się w ich głowach kilka lat temu, ale bieżące obowiązki i szybkie życie nie pozwalały na jego realizację. Paradoksalnie pomogła pandemia, kiedy pracy było nieco mniej i można było wrócić do idei, która od dawna kiełkowała pośród pracowników salonu Audi należącego do Porsche Inter Auto Polska znajdującego się na poznańskim Franowie. I kiedy w 2020 roku w progach serwisu pojawiła się motoryzacyjna legenda – Audi GT Coupé z 1983 roku, niemal od razu ruszyła Akcja Renowacja, mająca na celu przywrócenie temu klasykowi dawnej świetności. O wyzwaniach, jakie stanęły przed renowatorami, miłości do historii motoryzacji, ale przede wszystkim o sile pracy zespołowej opowiedzieli Dominik Fijałkowski – Dyrektor Salonu Audi Franowo, Sebastian Dąbkowski – Kierownik Działu Sprzedaży Samochodów Osobowych oraz Michał Kaczmarek – Regionalny Kierownik ds. blacharsko-lakierniczych.

Rozmawia: Alicja Kulbicka

Skąd pomysł na całą akcję?

DOMINIK FIJAŁKOWSKI: Pomysł kiełkował w naszych głowach od dłuższego czasu, a nasza motywacja była wielopoziomowa. Z jednej strony zawsze chcieliśmy jako salon odrestaurować jakiś samochód z gamy klasyków, a z drugiej – dać odskocznię naszym pracownikom od codziennych, często powtarzalnych zadań. Wszyscy kochamy motoryzację, kochamy swoją pracę, jednak dotknięcie legendy było tym, co wyzwoliło w nas jeszcze większą miłość do marki i przypomniało o naszych korzeniach. Nie bez znaczenia był też czas, kiedy podjęliśmy decyzję o zainicjowaniu Akcji Renowacja. Był to sam środek pandemii, lockdownu. Pracy mieliśmy mniej niż w czasach przedpandemicznych, a bardzo zależało nam na utrzymaniu naszych zespołów. I czas, kiedy klientów w serwisie było z oczywistych przyczyn mniej, był najlepszym momentem na rozpoczęcie pracy nad naszym klasykiem. Ale aby to wszystko mogło się zdarzyć, potrzebny był samochód, nad którym moglibyśmy pracować.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo
Dominik Fijałkowski – Dyrektor Salonu Audi Franowo

Czy trudno było znaleźć właściwy model, nadający się do renowacji?

D.F.: Dużo dyskutowaliśmy o tym, jaki model byłby dla nas idealny do odrestaurowania. Jednym z pierwszych marzeń było Audi 100 Coupé, model trudny do renowacji, ale ponieważ nie boimy się ambitnych wyzwań, to właśnie o nim myśleliśmy w pierwszej kolejności. Jednak to nie poziom trudności prac nad nim, a jego niedostępność zdecydowała, że zaczęliśmy szukać czegoś nowszego. Naszą uwagę przyciągały modele z lat 80 i ostatecznie wybór padł na Audi GT Coupé. Przejrzeliśmy wiele ogłoszeń, ale wciąż nie mieliśmy tego jednego, jedynego egzemplarza.

Zatem, gdzie go znaleźliście?

SEBASTIAN DĄBKOWSKI: O tym jak to przeważnie w takich sytuacjach bywa, zadecydował przypadek. W jedną z moich motoryzacyjnych podróży udałem się do Stargardu, zupełnie prywatnie, chcąc kupić do swojej kolekcji samochód mojej młodości Opla Omegę B. I jakież było moje zdziwienie, kiedy podjeżdżając pod dom właściciela, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Audi GT Coupé! Choć trudno w to dzisiaj uwierzyć, nieomal potknąłem się o nasz święty Graal.
D.F.: Auto okazało się być w bardzo dobrym stanie, co potwierdzili nasi serwisanci i stanowiło idealną bazę pod renowację. Więc długo się nie zastanawiając, po prostu je kupiliśmy. 
Zdradźcie, wobec tego jego parametry techniczne i co ten „bardzo dobry stan” oznaczał?
S.D.: Samochód został wyprodukowany w 1983 roku i jest wyposażony w pięciocylindrowy silnik 2.2 litra. To flagowy motor Audi, bo i dziś znajdujemy takie jednostki w Audi RSQ3, Audi RS3 czy Audi TT RS. Samochód jest w kolorze białym i co nas bardzo ucieszyło, wyposażony jest w najmniejsze detale i do tego kompletne, bo znalezienie części dla tak wiekowego modelu zawsze stanowi duże wyzwanie. Ten samochód poza wnętrzem, a precyzyjnie mówiąc fotelami, był de facto kompletny.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo
Sebastian Dąbkowski (po prawej) – Kierownik Działu Sprzedaży Samochodów Osobowych

Jak zareagował zespół na wieść o tym, że ten wyśniony, wymarzony egzemplarz się znalazł i że można przystąpić do prac renowacyjnych?

D.F.: Doskonale pamiętam dzień, w którym auto do nas przyjechało, zostało ściągnięte z lawety i zespołowo wszyscy pchaliśmy je do naszej hali serwisu. (śmiech) Ale z tyłu głowy, zastanawialiśmy się, czy przypadkiem nie kupiliśmy kota w worku, bo nikt z nas nie miał pojęcia, czy samochód odpali… I kiedy po kilku dniach serwisantom udało się uruchomić motor, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą i mogliśmy przystąpić do renowacji.

Jak gruntowna była renowacja i od czego rozpoczęliście prace?

MICHAŁ KACZMAREK: Po sprawdzeniu, że serce tego samochodu nadal bije, po gruntownym wyczyszczeniu podzespołów mogliśmy przystąpić do prac „rozbiórkowych” i po prostu rozłożyliśmy auto na części.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo
Michał Kaczmarek – Regionalny Kierownik ds. blacharsko-lakierniczych

Jak dzisiaj jest z dostępnością części do – nie ukrywajmy – całkiem wiekowego auta?

M.K.: W kilku miejscach natknęliśmy się faktycznie na problemy, bo rzeczywiście nie wszystkie części są dostępne na rynku. Podczas planowania całej akcji zakładaliśmy, że uda nam się pozyskać części z Audi Classic Parts, czyli magazynów, w których można jeszcze spotkać elementy do samochodów już nieprodukowanych. Ale magazyny okazały się być niewystarczające i mocno przetrzebione, więc pozostało nam szukać pomocy na rynkach zagranicznych. A kiedy i rynki zagraniczne nas zawodziły, nie było innego wyjścia – trzeba było samemu dorabiać brakujące komponenty.

To duże wyzwanie…

M.K.: Nawet bardzo duże. Na początku całego procesu renowacji nie do końca wiedzieliśmy, z czym się mierzymy, bo żaden z nas nie przeprowadzał nigdy renowacji na taką skalę. Pracując w serwisie mechanicznym, zajmujemy się diagnostyką i wymianą uszkodzonych części, a nie całkowitym rozebraniem samochodu, oglądaniem niemalże każdej śrubki i weryfikacją, czy nadaje się ona do regeneracji, czy musimy szukać w jej miejsce nowej. A być może samemu ją zrobić…

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

Zakładam, że w serwisie rzadko, a pewnie nawet bardzo rzadko spotykacie się z czterdziestoletnimi samochodami. Na co dzień macie raczej do czynienia z samochodami kilkuletnimi, a przede wszystkim współczesnymi. Skąd czerpaliście wiedzę na temat restaurowanego przez Was modelu?

M.K.: Problem polega na tym, że ze względu na wiek naszego Audi, nie zachowała się żadna lektura, którą moglibyśmy się podeprzeć. Kiedyś książki czy inne lektury techniczne przechowywane były w serwisach w formie drukowanej i niestety nikt nie wpadał na pomysł, aby te książki archiwizować. Więc kiedy pojawiały się nowe modele, a co za tym idzie nowe książki, to te stare zwyczajnie mówiąc wyrzucano. O cyfrowej archiwizacji nikt wówczas nawet nie marzył, bo ona po prostu nie istniała. 

Jak sobie zatem radziliście? Motoryzacja przez te 40 lat bardzo się zmieniła.

M.K.: Nasza renowacja przebiegała o tyle łatwo, że ludzie, którzy nad nią pracowali nie są już nastolatkami. To dojrzałe osoby, które w tym zawodzie są od wielu lat i mają solidne kompetencje, a przede wszystkim wiedzę na temat budowy i pracy silnika. A że silnik naszego modelu odżył już po kilku dniach, musieliśmy się skupić de facto na detalach.
S.D.: Nasz zespół składa się z fachowców praktyków, którzy mają ogromne doświadczenie i spotkali się w swoim bogatym życiu zawodowym z niejedną trudną sytuacją. A kiedy dodać do tego fakt, że część z nich pracuje w naszym salonie blisko 25 lat i samochód z 1983 roku to często auto ich młodości, to to nie mogło się nie udać.

Co stanowiło największe wyzwanie podczas całej akcji?

M.K.: Zdecydowanie był to układ wtryskowy. Jego poszczególne elementy zupełnie nie nadawały się do użytku i nie udało nam się znaleźć zamienników. Z pomocą przyszedł nam specjalistyczny zakład z Piotrkowa, którego właściciel, jak się okazało dobrze zna ten system wtrysków i podjął się jego regeneracji.
S.D.: Ale ostatni szlif układu wtrysków należał do naszego pracownika, a ściślej mówiąc do jego brata, który co prawda nie jest w strukturach naszej firmy, ale za to dysponuje certyfikatem z roku 1993, uzyskanym w Niemczech właśnie z zakresu układów wtryskowych K-Jetronic. Więc śmiało można powiedzieć, że w Akcję Renowacja byliśmy zaangażowani całymi rodzinami.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

A co z wnętrzem?

M.K.: Dużym wyzwaniem było znalezienie odpowiednich foteli z właściwego rocznika i oryginalnej tapicerki, którą ostatecznie udało nam się pozyskać ze wspomnianego już Audi Tradition, Uszycia podjął się tapicer z podpoznańskiego Lubonia, który włożył całe swoje serce i umiejętności w to, aby fotele były jak najbliższe tym oryginalnym. Niemało pracy kosztował nas też kokpit, który był bardzo popękany od słońca i wysokiej temperatury, ale udało nam się znaleźć fachowca, który zajmuje się regeneracją desek rozdzielczych. I kiedy deska wróciła z warsztatu, okazało się, że wygląda fantastycznie, ale tak bardzo rożni się od pozostałych elementów kokpitu, że siłą rzeczy je także zdecydowaliśmy się odnowić.

Całą akcją dotknęliście historii, zrobiliście coś, co do tej pory było domeną amatorów, którzy w swoich garażach, po godzinach, hobbystycznie, mozolnie odrestaurowują zapomniane samochody, często poświęcając temu dużą część swojego życia. Wy w proces renowacji zaangażowaliście cały zespół Audi Franowo. Jak to się udało?

D.F.: Obserwując cały proces zarówno po stronie serwisowej, jak i handlowej, pomimo wielu trudności, jak choćby te występujące w dostępie do dokumentacji papierowej, czy w dostępie do części, udało nam się w wyjątkowy sposób, z miłości do motoryzacji zaktywizować naszych pracowników. Nie musieliśmy na siłę szukać zaangażowania, bo mam wrażenie, że każdy chciał mieć swój udział w tworzeniu historii. I uważam, że to, co stworzyliśmy to nasza spuścizna, która pozostanie na lata. Fachowcy jednoznacznie ocenili, że renowacja została wykonana w sposób wzorcowy, a to tylko kolejny argument przemawiający za tym, że to auto ma przed sobą jeszcze wiele lat życia. 
S.D.: Chyba najlepszym przykładem wspólnego zaangażowania wszystkich pracowników, zarówno tych ze stażem dwudziestokilkuletnim, jak i tych, którzy w naszym zespole są stosunkowo krótko, są wspomniane wcześniej fotele do naszego Audi. Szukaliśmy ich przez przeszło pół roku, a finalnie to, że je mamy jest zasługą kolegi z półrocznym stażem w naszym salonie. Akcja Renowacja bardzo spoiła nasz zespół i dała poczucie wspólnoty.

Liczyliście, ile godzin spędziliście nad całą Akcją Renowacja?

M.K.: Nie rejestrowaliśmy każdej godziny, ale trzeba założyć, że całość trwała jakieś 300-400 godzin. Oczywiście licząc czas każdej osoby, która była zaangażowana w proces. Od mechaników, po ludzi szukających części.
D.F.: Gdybyśmy mieli to przełożyć na czas pracy jednego człowieka pracującego tylko nad tym samochodem, to byłaby to praca na cały ośmiogodzinny etat przez trzy i pół do czterech miesięcy non stop. 

Mieliście chwile zwątpienia?

M.K.: Tak!
D.F.: Zdecydowanie tak!
S.D.: Ja tylko przychodziłem pytać „daleko jeszcze?” (śmiech)

Czym podyktowane było to zwątpienie?

M.K.: Głównie niedostępnością niektórych elementów. Moim nemezis w tym aucie została podsufitka, której renowacji nikt nie chciał się podjąć, ze względu na sztywność materiału, z którego jest zrobiona. Nie zliczę już, ilu odwiedziłem tapicerów, ilu mi odmówiło i ile godzin sam spędziłem, próbując samodzielnie ją zregenerować. Ostatecznie trafiłem w końcu na tapicera, który to zrobił, ale ta praca to było mozolne przyklejanie centymetr po centymetrze odgrzanego wcześniej materiału.
D.F.: Naszym założeniem od samego początku była renowacja na wysokim poziomie. Jakościowa. Nie chcieliśmy jej robić byle jak. I kiedy dochodziliśmy do ściany właśnie ze względu na brak części, pojawiała się demotywacja i swego rodzaju zniechęcenie. Ale wówczas dawaliśmy sobie kilka dni oddechu i to pomagało. Ostatnio powiedzieliśmy sobie w zespole, że piękne rzeczy rodzą się w bólach i choć w trakcie całej akcji bolało nas bardzo, dzisiaj satysfakcja jest ogromna.
S.D.: Nie chcieliśmy iść na skróty. Kiedy pojawiły się problemy przy uzyskaniu części do wspomnianego układu wtryskowego, teoretycznie mogliśmy je sprytnie obejść, zastępując części mechaniczne elektronicznymi. Ale nie chcieliśmy tego robić, bo przyświecała nam idea zachowania jak największej oryginalności tego pojazdu, wszędzie tam, gdzie to tylko było możliwe. I w 95-97 procentach to się udało.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

Pamiętacie uczucie, jakie towarzyszyło Wam w dniu zakończenia prac nad samochodem?

M.K.: Na pewno ulga, ale też ogromna satysfakcja, że udało nam się doprowadzić ten projekt do końca, pomimo naprawdę wielu kłód rzucanych nam przez los pod nogi.
D.F.: Nasza motywacja do zakończenia prac wzrosła, kiedy została ustalona data wydarzenia, na które zaprosiliśmy naszych partnerów biznesowych oraz klientów. Nie było już innej możliwości, jak tylko zakończyć projekt w terminie, bo klamka zapadła, data została wyznaczona. I choć wzrosła presja, co pewnie nie było dla nikogo przyjemne, myślę, że ostatecznie pomogło nam to zamknąć projekt.

Czy po takim doświadczeniu podjęlibyście się renowacji kolejnego samochodu?

M.K.: Dzisiaj jesteśmy dużo bogatsi o doświadczenie, którego nie mieliśmy, kiedy przystępowaliśmy do renowacji Audi GT Coupé. Dzisiaj wiemy, ile czasu trzeba poświęcić na szukanie części, czy ludzi gotowych podjąć się trudnych tematów związanych z renowacją poszczególnych elementów. Przetarliśmy ścieżki i zyskaliśmy bezcenną wiedzę, która na pewno pomogłaby nam przy kolejnym tego typu projekcie. Dziś już wiemy, do których drzwi pukać.
D.F.: Nie mówimy nie, ale musimy chwilę odetchnąć. Ale na pewno nie jest to nasze ostatnie słowo. Jedno jest pewne – pokazaliśmy naszym klientom, że radzimy sobie z samochodami z różnych epok i jesteśmy jako zespół serwisowy godni zaufania, a przede wszystkim jesteśmy fachowcami, którym bez obaw można powierzyć swoje auto. Nawet takie, które lata świetności ma już za sobą.

Samochód jest odrestaurowany, wygląda świetnie, ale na tym nie kończy się jego historia.

D.F.: Jego podroż w ramach Audi GT Coupé Tour rozpoczęła się na początku września, kiedy to podczas dużego wydarzenia dla naszych klientów i pracowników, w salonie Audi Franowo po raz pierwszy pokazaliśmy go szerokiej publiczności. Emocje, jakie towarzyszyły tej niecodziennej premierze, wywołały istny potok wspomnień naszych gości. To dla wielu często pierwszy samochód, z którym wiążą przyjemne skojarzenia, dla innych to samochód, którym jechali do ślubu, jeszcze inni głęboko wdychali jego zapach. Mam wrażenie, że uruchomiliśmy wszystkie zmysły naszych gości, fundując im nostalgiczną podróż w przeszłość, wprost w lata 80. Poznań był pierwszym przystankiem na trasie Audi GT Coupé Tour. Samochód będzie eksponowany we wszystkich salonach Audi należących do naszej firmy. Kolejne miejsca to Warszawa i nasz salon przy ul. Połczyńskiej, następnie: Sosnowiec, Rybnik oraz Kraków. Na ostatnim etapie samochód powróci do Warszawy, do salonu Audi zlokalizowanego na Okęciu. Tam też zaplanowaliśmy uroczysty finał rozpoczętej w Poznaniu akcji. Cały proces renowacji dokładnie dokumentowaliśmy. Pełna dokumentacja, zdjęciowa oraz filmowa wraz z dokładnymi miejscami oraz datami Audi GT Coupe Tour znajdują się na naszej stronie internetowej

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

Na imprezie w Poznaniu pojawił się Jurek Owsiak, więc chyba nie stanowi tajemnicy, na jaki cel samochód zostanie przekazany. 

D.F.: Jesteśmy wiernymi elfami, a nasza współpraca z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy trwa już kilka lat. To czasem drobne aktywności, a czasem coś większego. W naszej historii z WOŚP-em, zdarzyło nam się już raz przekazać samochód na licytację. Był to Volkswagen Passat z pięknie odrestaurowanym środkiem, ale jego karoserię przygotowaliśmy w tzw. wersji rat style. Zdarliśmy z karoserii cały lakier i zrobiliśmy z niego takiego „rdzewiaka”. To auto wystawiliśmy na licytację i kupiła je firma zajmująca się produkcją zewnętrznych elementów elewacji jako żywo przypominających naszego Passata. Co ciekawe, po roku właściciele tej firmy oddali nam to auto i my je ponownie wystawiliśmy na licytację i ponownie zostało wylicytowane przez tę samą firmę. Na tym polega magia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wartości, jakie niesie za sobą WOŚP, są bliskie naszym i było to dla nas oczywiste, że to właśnie na kolejny 32. już Finał, nasze Audi zostanie przekazane. Ta decyzja zapadła jednogłośnie już na samym początku procesu renowacji. Była ona dodatkowym motywatorem scalającym zespół. Każdy chciał dołożyć swoją cegiełkę na ten szczytny cel.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo
Jurek Owsiak

Jak zareagował Jurek Owsiak na wieść o tak niesamowitym prezencie?

D.F.: Powiedział, że to mistrzostwo świata. (śmiech) Okazało się, że Jurek Owsiak to podobnie jak my, człowiek motoryzacji tamtych lat i całkiem nieźle porusza się w świecie klasyków z lat 80. Dużo rozmawiał z serwisantami o szczegółach renowacji i bardzo docenił kunszt naszej pracy. A świadczy o tym fakt, że zadeklarował, że nasze auto będzie stało w głównym studio podczas 32. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jako główny fant do wylicytowania. To dla nas ogromne wyróżnienie i ukoronowanie naszej trzyletniej pracy nad tym modelem. Chyba nic bardziej nie mogło dodać nam skrzydeł! My nieśmiało marzyliśmy o tym, aby nasz fant stanął w studio i zastanawialiśmy się jak o to poprosić Jurka…. Nie było takiej konieczności, sam na dzień dobry powiedział, że tego nie można zrobić inaczej.

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo

To jak myślicie, za ile auto zostanie zlicytowane?

D.F.: Wartość kolekcjonerska naszego Audi GT Coupé to zgodnie z opiniami kolekcjonerów co najmniej150 tys. złotych. Ale nie ukrywam, że liczymy przynajmniej na drugie tyle! Bo wartość tego auta, to nie tylko części czy czas, który spędziliśmy nad jego renowacją. To nasz wkład w historię motoryzacji, wyraz naszej miłości do marki. A jeśli przy okazji udało nam się wygenerować zaangażowanie i zjednoczenie tak wielu ludzi wokół tej idei – to wartość nie do przecenienia. Akcja Renowacja pokazała nam, że jeśli są marzenia, to warto je realizować, bez względu na to, ile czasu to trwa, bo smak na koniec jest naprawdę fenomenalny! 

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo|Akcja Renowacja Audi GT Coupé Audio Franowo
REKLAMA
REKLAMA

Volvo EX30 – Niech (zielona) moc będzie z Tobą

Volvo Ex 30 test samochodu od Volvo Firma Karlik, recenzja,

W mroźny styczniowy dzień wsiadłam do auta XXI wieku, aby przekonać się, czy moje dziecięce marzenie o samochodach przyszłości właśnie staje się faktem. Na kilka godzin usiadłam za kierownicą najmniejszego w ofercie Volvo SUV-a z napędem całkowicie elektrycznym. I choć to nie pierwszy elektryk, którego miałam okazję prowadzić, ten całkowicie mnie zaskoczył i sprawił, że poczułam się o krok bliżej moich wyobrażeń o motoryzacji futurystycznej.

tekst i zdjęcia: Alicja Kulbicka | materiały video: Volvo Firma Karlik

Konia z rzędem temu miłośnikowi motoryzacji, kto jako dzieciak nie marzył o autonomicznych, latających samochodach, naszpikowanych elektroniką, o wyglądzie bardziej statków kosmicznych niż aut znanych z naszych ulic. Przez lata wiele się w tym względzie zmieniło. Wygląd kokpitów naszych aut, linie nadwozia, napędy. Jednak mnie, głodnej zmian, które w mojej głowie dawno zostały wytyczone, wciąż było mało. Aż nie wsiadłam do Volvo EX30. I poczułam, że moje dziecięce fantazje wchodzą w fazę realizacji.

Szturmowiec w służbie ekologii

Volvo EX30 to najmniejszy z SUV-ów w szerokiej gamie modeli Volvo. Jego nietuzinkowy charakter, widać już na pierwszy rzut oka. Gładki, pozbawiony grilla pas przedni z dużym logotypem Volvo sugeruje nam, że mamy do czynienia z autem wyjątkowym. Całości dopełniają LED-owe światła w kształcie młota Thora, natomiast z tyłu znajdziemy charakterystyczne dla marki, pionowe lampy w nowej interpretacji. Wisienką na torcie jest ukryty w nich napis Volvo. Całość nadwozia wygląda po prostu świetnie. Szwedzi postawili sobie za cel, aby spośród wszystkich aut w ich portfolio ten model był samochodem, który w najmniejszym stopniu obciąża środowisko naturalne. Dlatego zdecydowali się na kompaktowe rozmiary (dzięki czemu produkcja Volvo EX30 wymaga mniej energii i materiałów) oraz wykorzystanie surowców z recyklingu (z odzysku pochodzi 25% aluminium, 17% stali i 17% tworzyw sztucznych).
Przód auta jako żywo przypomina hełm szturmowca z Gwiezdnych Wojen. To hołd T. Jon Mayera, wiceprezesa Volvo ds. projektowania dla tej kinowej produkcji. I kiedy o tym wiesz, zaczynasz zastanawiać się, czy wygląd Volvo EX30 idzie w parze z napędem nadświetlnym…

Volvo Ex 30 test samochodu od Volvo Firma Karlik, recenzja,

Centrum sterowania wszechświatem

Ale zanim było dane mi to sprawdzić, przyszła pora na zapoznanie się z jego wnętrzem. To auto to asceta. Ma absolutnie minimalistyczny kokpit, w którym zastosowano nie dwa, a wyłącznie jeden, centralny wyświetlacz, stanowiący centrum sterowania wszechświatem. I nie ma tu cienia przesady. Tablet 12,3″ stanowi połączenie wyświetlaczy centralnego i kierowcy. W jednym miejscu znajduje się dostęp zarówno do informacji dla kierowcy, jak i innych elementów sterujących. Brak wyświetlacza, a co za tym idzie zegarów przed oczami kierowcy to novum, którego do tej pory nie dane było mi doświadczyć. To może powodować początkowy dyskomfort. W drzwiach próżno szukać przycisków sterujących lusterkami czy pokręteł sterujących radiem. Wszystkie funkcje zaszyte zostały w systemie i przeklikanie się do tej upragnionej, może początkowo zająć trochę czasu. Wszystkim, łącznie z otwarciem schowka steruje się z ekranu. No dobra, nie wszystkim. Bo kiedy przyszło do otwarcia okna, wpadłam w zadumę. Przeklikawszy się przez funkcje na ekranie tabletu, włączywszy podgrzewanie siedzeń, radio i relaksacyjne motywy nastrojów, które „wyczarowują atmosferę Skandynawii”, okna pozostawały zamknięte. Olśnienie nastąpiło, kiedy przyszło mi poszukać uchwytu na zakupioną na stacji kawę. Przyciski otwierania szyb w Volvo EX30 znalazły się na konsoli środkowej. Są tylko dwa oraz przełącznik z napisem REAR, który pozwala przełączać się między przednimi a tylnymi szybami. Technologia…

Volvo Ex 30 test samochodu od Volvo Firma Karlik, recenzja,


Wewnętrzna klamka drzwi kierowcy i siedzącego obok pasażera wygląda jak przedłużenie srebrnej listwy ozdobnej. Ale to co od początku zwróciło moją uwagę, a krótka jazda po mieście tylko utwierdziła, to miękko wyściełane i niebywale wygodne fotele. Dla samych tych foteli warto przejechać się tym modelem. Nie przesadzam.

Volvo Ex 30 test samochodu od Volvo Firma Karlik, recenzja,

To jak z tą nadświetlną?

Bez muzyki nie ma jazdy, więc przy dźwiękach Marszu Imperialnego, pomna tego, że siedzę w aucie elektrycznym, które lubi szybko przyspieszyć, ruszyłam w miasto, pilnując prawej nogi spoczywającej na gazie. Muzyka wypełniła wnętrze dzięki soundbarowi. Tak, takiemu, który stawiamy pod telewizorem. W Volvo ten nowatorski gadżet został umieszczony pod przednią szybą. To pierwsze tego typu rozwiązanie w samochodach. Łączy kilka głośników w jeden i pozwala na to, by nie montować żadnych elementów systemu audio w drzwiach. Dzięki temu w przednich drzwiach wygospodarowano pojemne, podświetlane wnęki. Napęd Volvo jest niemal bezgłośny i niezwykle skuteczny. Testowany przeze mnie model to Twin Motor Performance o mocy 428 KM, z akumulatorem o pojemności 69 kWh i napędem na wszystkie koła. Jego przyspieszenie 0-100 km/h jest imponujące i wynosi 3,6 s. I wciska w fotel. Dla miłośników dynamicznej jazdy to nielada gratka. Średnie zużycie energii wynosi 16,3 kWh/100 km, co wg producenta przekłada się na zasięg do 460 km. I słowo „do” jest kluczowe. Faktyczny zasięg zależy od wielu czynników takich jak styl jazdy kierowcy, korzystanie z klimatyzacji i ogrzewania, od ilości energii odzyskiwanej podczas hamowania, ciśnienia w oponach czy panujących warunków atmosferycznych. I jeśli jesteś tego świadomy, to auto to idealny towarzysz do miasta. W ten styczniowy dzień, kiedy temperatura wynosiła 3 stopnie Celsjusza, naładowana w 100 procentach bateria, wskazywała 310 km zasięgu. To wystarczająco jak na przeciętny dzień w mieście. Volvo proponuje jeszcze dwie inne wersje silnikowe – Single Motor (272 KM, 343 Nm) z akumulatorem o pojemności 51 kWh oraz Single Motor Extended Range (272 KM, 343 Nm) z akumulatorem o pojemności 69 kWh.

Safety first

Volvo to Volvo, nacisk na bezpieczeństwo to priorytet tej marki. W Volvo EX30 nie mogło być inaczej. Najnowocześniejsza technologia kamer i czujników rejestruje otoczenie pojazdu ze wszystkich stron. Kierowca jest już na wczesnym etapie informowany o potencjalnych zagrożeniach i w razie potrzeby otrzymuje wsparcie poprzez hamowanie lub kierowanie. Alarm otwarcia drzwi Safe Exit ma za zadanie zapobiegać kolizjom kierowcy czy pasażerów z rowerzystami podczas otwierania drzwi. Standardowe wyposażenie obejmuje także wykrywanie pieszych, rowerzystów i hulajnóg. Jest też adaptacyjny tempomat z asystentem pokonywania zakrętów i wyprzedzania, aktywny asystent utrzymania pasa ruchu oraz system monitorowania kierowcy, który obserwuje ruchy gałek ocznych i wykrywa wczesne oznaki rozproszenia uwagi.

(Nie tak) dawno temu, w (nie) odległej galaktyce

Volvo planuje, że od 2030 r. będzie producentem wyłącznie elektrycznych samochodów. Czy ta filozofia przetrwa wyzwania, jakie stoją przed rynkiem motoryzacyjnym w najbliższych latach? Zobaczymy. Jednego jestem pewna. Nowe Volvo EX30 to naprawdę doskonały krok w kierunku przejścia na zerową emisję.

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
REKLAMA
REKLAMA
Volvo Ex 30 test samochodu od Volvo Firma Karlik, recenzja,
REKLAMA
REKLAMA