fbpx

Konkretna, z poczuciem humoru i mająca smykałkę do prowadzenia biznesu. Pomysłowa i lojalna. Nie poddaje się, nie zraża porażkami, dąży do wyznaczonego celu. Mogłaby prowadzić warsztaty motywujące, dzięki wyznawanym wartościom i cechom charakteru. Wszystko przed nią… Aktualnie jest właścicielką Elite Beauty, a we wrześniu otwiera swój nowy biznes. Jaki? Dowiedzcie się sami…

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

 

Podczas rozmowy z Alicją Kulbicką (red. naczelną „Poznańskiego Prestiżu”) mówiłaś, że nowa, większa lokalizacja Elite Beauty – to dopiero początek. Zmieniłaś salon na większy metraż w rozwijającej się pandemii. Teraz przy najwyższym, od 20 lat, kursie dolara, wysokim euro, niskiej złotówce i dławiąco wysokiej inflacji masz kolejny pomysł na biznes. Jak to się robi?

MARTYNA MACZULIS: Pomysłów na biznes to ja mam wiele, ten obecnie realizowany jest jednym z… (śmiech) Nie każdy jednak okazuje się strzałem w dziesiątkę. Życie wszystko weryfikuje. Półtora miesiąca temu poleciałam do Hiszpanii, do Marbelli, z zamysłem otwarcia tam salonu piękności, ale w związku z przeróżnymi komplikacjami i utrudnieniami zdecydowałam się zainwestować finanse znów w Polsce. Podczas spędzonych nad Morzem Śródziemnym dwóch tygodni zrobiłam dokładny research i doszłam do wniosku, co jest bardziej opłacalne. Wynajem lokalu, nowa inwestycja, konkurencja na hiszpańskim rynku – wszystko przeanalizowałam.

Wyjawisz tajemnicę cóż to za biznes?

Balijskie spa, stricte z pracownikami z Balii.

Skąd taki pomysł? Co cię zainspirowało? 

Przebywając w Marbelli, odwiedzałam przeróżne salony urody i relaksujące spa. Dotarłam w ten sposób do ciekawego i oryginalnego miejsca, jakim jest balijskie spa, gdzie masowały Balijki. Pomyślałam, że poznański rynek beauty obfituje głównie w tajskie masaże, a o balijskich technikach służących odprężeniu nie słyszałam. Sama doświadczyłam wówczas cudownego relaksu dzięki balijskim metodom, orientalnym masażom. I oczarowana szybko doszłam do wniosku, dlaczego by nie spróbować.

Nawiązałaś nowe relacje?

Poznałam tam wspaniałych ludzi – bo jak zawsze podkreślam, mam szczęście do ludzi. Spotkałam naszą rodaczkę, a także kobietę z Ukrainy. Obie przemiłe, wykwalifikowane, specjalistki w branży beauty pracujące w luksusowych i prestiżowych salonach w Marbelli. Zaprosiłam je na obiad, długo rozmawiałyśmy. Ja dużo pytań zadawałam, (śmiech) a one odpowiadały i wprowadzały mnie w lokalne niuanse.Wszystko nie jest takie kolorowe, na jakie wygląda na początku…

Dlaczego jednak Marbella odpadła z listy Twoich pomysłów?

Bo czas i moment nie ten. Jakbym załatwiła wszystkie kwestie formalne, cały szereg dokumentacji i pozwoleń, to otwarcie wypadłoby już po sezonie, może na jesień. Trzeba tam otwierać biznes w sezonie, aby klienci korzystali już z usług kosmetycznych w czasie wakacji. Zrozumiałam, że zanim wkroczę na rynek międzynarodowy (bo to nie znaczy, że kierunek hiszpański kompletnie został wykreślony z mojej listy marzeń), to zainwestuję w kolejny biznes na lokalnym rynku. Stąd narodził się pomysł na miejskie, balijskie spa.

Wyjawisz tajemnicę cóż to za biznes?

Balijskie spa, stricte z pracownikami z Balii.

Skąd taki pomysł? Co cię zainspirowało? 

Przebywając w Marbelli, odwiedzałam przeróżne salony urody i relaksujące spa. Dotarłam w ten sposób do ciekawego i oryginalnego miejsca, jakim jest balijskie spa, gdzie masowały Balijki. Pomyślałam, że poznański rynek beauty obfituje głównie w tajskie masaże, a o balijskich technikach służących odprężeniu nie słyszałam. Sama doświadczyłam wówczas cudownego relaksu dzięki balijskim metodom, orientalnym masażom. I oczarowana szybko doszłam do wniosku, dlaczego by nie spróbować.

Nawiązałaś nowe relacje?

Poznałam tam wspaniałych ludzi – bo jak zawsze podkreślam, mam szczęście do ludzi. Spotkałam naszą rodaczkę, a także kobietę z Ukrainy. Obie przemiłe, wykwalifikowane, specjalistki w branży beauty pracujące w luksusowych i prestiżowych salonach w Marbelli. Zaprosiłam je na obiad, długo rozmawiałyśmy. Ja dużo pytań zadawałam, (śmiech) a one odpowiadały i wprowadzały mnie w lokalne niuanse.Wszystko nie jest takie kolorowe, na jakie wygląda na początku…

Dlaczego jednak Marbella odpadła z listy Twoich pomysłów?

Bo czas i moment nie ten. Jakbym załatwiła wszystkie kwestie formalne, cały szereg dokumentacji i pozwoleń, to otwarcie wypadłoby już po sezonie, może na jesień. Trzeba tam otwierać biznes w sezonie, aby klienci korzystali już z usług kosmetycznych w czasie wakacji. Zrozumiałam, że zanim wkroczę na rynek międzynarodowy (bo to nie znaczy, że kierunek hiszpański kompletnie został wykreślony z mojej listy marzeń), to zainwestuję w kolejny biznes na lokalnym rynku. Stąd narodził się pomysł na miejskie, balijskie spa.

Kto pomógł Tobie w aranżacji i zaprojektowaniu tego wyjątkowego miejsca?

Jestem jak ta Zosia samosia. Lubię wszystko zaprojektować sama, według własnego gustu i upodobań. Jestem osobą uzdolnioną plastycznie, manualnie, przed laty malowałam obrazy, więc dlatego ufam sobie i swoim pomysłom. Myślę, że mam zmysł estetyczny. (śmiech)

Jeśli chodzi o orientalne masaże, to stwarzam kompletnie inny klimat niż znany na poznańskim rynku do tej pory. Balijskie spa będzie miało inny wystrój, delikatny, stonowany, bez krzykliwych wzorów i ostrych kolorów, których sama nie lubię. Kolory będą neutralne, to kolory ziemi – aby klient jak najbardziej się zrelaksował, aby umysł i oczy odpoczęły, aby nie było dodatkowych bodźców, zero pstrokatych detali. Będzie ekskluzywnie, prestiżowo, w stylu boho, z dekoracjami nawiązującymi do natury; wykorzystam na pewno bambusowe ozdoby.

Będą tam trzy gabinety do masażu, w tym jeden gabinet podwójny. Wtedy będzie można przyjść np. z mężem, narzeczonym, chłopakiem, przyjaciółką i wspólnie poczuć powiew Balii.

Z jakich zabiegów będą mogli skorzystać klienci?

Głównych masaży będzie pięć, każdy więc będzie mógł wybrać coś odpowiedniego dla siebie. Jeśli ktoś preferuje typowo relaksacyjne masaże, to w ofercie Elite Bali Spa będą delikatne, na bazie olejków. Z kolei osoby, które mają problemy ze spięciem mięśni, problemy kostne, zdrowotne – mogą wybrać masaże typowo suche, gdzie nacisk na te miejsca jest mocniejszy. Mam zatrudnioną osobę kompetentną, która przeprowadzi wywiad z każdym klientem, zada podstawowe pytania i pokieruje, jaki masaż jest odpowiedni, a jaki kompletnie niewskazany przy konkretnych dolegliwościach.

Jak spędzasz wakacje?

Lubię podróżować i relaksować się, podobnie jak lubię pracować. (śmiech) Priorytetem jest dla mnie aktualna inwestycja Elite Bali Spa i jej otwarcie 26 września. Dodatkowo kupiłam nowy dom i plany wakacyjne trochę zostały odłożone na bok. Jak to się mówi, są rzeczy ważne i ważniejsze i ja teżstale się uczę tworzyć sobie hierarchię ważności.

Czy Bali mogłoby być Twoim kierunkiem podróży?

Bali to jest moje marzenie! (śmiech) Nawet w tym roku chciałam lecieć, ale musiałam to przesunąć na następny rok. Zawsze plany wakacyjne, jakiekolwiek zagraniczne podróże konsultuję z moim partnerem. Kalkulujemy koszty, bierzemy „za” i „przeciw” i wspólnie podejmujemy decyzję. Bali za nami czeka…