Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą 

|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Piwo to czas relaksu i dobrych emocji. Dlatego Browar Za Miastem ma w swej bogatej ofercie takie piwa jak Pogoda Ducha czy Długi Weekend. O piwie rzemieślniczym oraz o rozwijaniu firmy opowiedział nam Tomasz Brycki, prezes zarządu Browaru za Miastem.  

Skąd pomysł na warzenie własnego piwa? 

Od 26 lat zawodowo zajmuję się piwem. W 1996 roku rozpocząłem pracę w firmie, która obecnie jest liderem rynku w Polsce. W tamtym czasie rozpoczęły się ogromne zmiany w całej branży piwnej. Znacznie podniesiono jakość piwa, zbudowano szeroką dystrybucję. Piwo stało się popularne i modne. Firma rozwijała się szybko, przekraczała ambitne plany sprzedaży. Później jednak przyszło spowolnienie rozwoju, a kluczowe decyzje coraz częściej były podejmowane zagranicą. Cele jednak nadal były ambitne, a to wymuszało bolesne zmiany, często dotyczące ludzi i produktów. 

Przez blisko 20 lat pracy zdobyłem bogatą wiedzę i doświadczenie. Zajmowałem się m.in. zarządzaniem marką i budowaniem strategii firmy. 

Stopniowo rosła we mnie chęć robienia czegoś innego. Czegoś, co ma sens, co jest zgodne z moimi wartościami. Idea porządnej pracy, szacunku dla człowieka i produktu od dawna ma dla mnie ogromne znaczenie. Wywodzę się z rodziny rzemieślniczej. Pradziadek i dziadek byli kowalami i tworzyli prawdziwe cuda, których dziś już prawie nikt nie potrafi robić. 

Jak wyglądały początki działalności Browaru za Miastem? 

Już w 2006 roku pojawiły się marzenia o własnym browarze, o produkcji piwa zgodnie ze sztuką piwowarską. Dopiero później uwarzyłem pierwsze piwo. 

W 2016 roku, wraz z Markiem (Marek Wziątek – przyp. red.), założyliśmy Browar Za Miastem. To wtedy powstały pierwsze plany browaru i pierwsze receptury, a pierwsze piwo sprzedaliśmy wiosną 2017 r.  

Początki były bardzo trudne. Firmę rozkręcaliśmy we dwóch, dlatego musieliśmy szybko uczyć się zarządzania produkcją, logistyki czy planowania finansowego. Na przykład pierwszą fakturę wystawiałem ponad godzinę. (śmiech)

Od początku określiliśmy najważniejsze elementy strategii, m.in. grupę docelową, portfel produktów, plany dystrybucji. Oczywiście popełniliśmy wiele błędów, ale większość decyzji była trafna. Dzięki temu po 5 latach działalności firma jest w pierwszej lidze browarów rzemieślniczych w Polsce, a wkrótce rozpoczniemy produkcję we własnym browarze.  

Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Wasze piwa łatwo poznać po charakterystycznych etykietach i niepowtarzalnych nazwach. Jak powstają?  

Jak wcześniej wspomniałem, zaczęliśmy od strategii. Świadomie zdecydowaliśmy się na szatę graficzną naszych piw, która mocno różni się od innych piw rzemieślniczych. Konsekwentnie utrzymujemy układ etykiet oraz podejście do nazw poszczególnych piw. Większość nazw to efekt pracy dwóch założycieli firmy, chociaż często angażujemy fanów browaru. Kolejnym krokiem jest projekt etykiety. Tym zajmuje się agencja marketingowa. 

Czym różni się piwo rzemieślnicze od piwa z dużego browaru, z korporacji? 

Moim zdaniem, w przypadku każdego rzemiosła najważniejszy jest człowiek i produkt lub usługa, które tworzy. Według definicji Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych, którego Browar za Miastem jest członkiem, kluczowe są cztery składniki: jakość produktu, ludzie tworzący piwo, innowacyjność i niezależność. 

Zacznijmy od ludzi. W przypadku rzemiosła ludzie mają ogromne znaczenie, zarówno w trakcie produkcji, jak i sprzedaży. Bardzo ważne jest doświadczenie, osobiste zaangażowanie, wzięcie prawdziwej odpowiedzialności za produkt, który oferujemy innym. 

Rzemiosło to oczywiście wyjątkowa dbałość o produkt. Prawdziwe piwo wymaga porządnych surowców, właściwej receptury i odpowiedniego traktowania surowców. Produkcja piwa od warzenia do rozlewu w browarze rzemieślniczym zazwyczaj trwa miesiąc, a w przypadku portera czy imperialnego stouta przekracza nawet rok. W prawdziwym rzemiośle niedopuszczalne są praktyki znane z innych firm, jak pogarszanie parametrów produktu, potanianie go czy przyspieszanie produkcji. 

Następny ważny element to innowacyjność. Chodzi o prawdziwe nowości, a nie o mnożenie kolejnych wariantów tego samego produktu. To dzięki temu browary rzemieślnicze ożywiły polski rynek, który był w stagnacji.

Ostatni element to niezależność. Niezależność od dużych firm, od korporacji, które kierują się innymi zasadami i innymi celami. 

Dzięki browarom rzemieślniczym konsument otrzymuje szeroki wybór piw, może odkryć dziesiątki styli piwnych mocno różniących się wyglądem, aromatem i smakiem. Każdy może poczuć, na czym polega różnica między rozwodnionym produktem a prawdziwym piwem. 

Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Jak rozwija się rynek piw rzemieślniczych w Polsce? Jak wyglądamy pod tym względem na tle innych europejskich krajów?

Zacznijmy od tego, że piwo jest jednym z najbardziej popularnych napojów, obok herbaty i kawy. Od kilku lat konsumpcja jednak nie rośnie, ale zmienia się jej charakter. Rośnie udział piw rzemieślniczych kosztem korporacji. Konsumenci odchodzą od tzw. eurolagera oferowanego przez korporacje, w kierunku innych styli, które produkują głównie browary rzemieślnicze. 

Udział browarów rzemieślniczych w Polsce wynosi około 3-5% wartościowo i rośnie. Potencjał pokazuje rynek w USA, gdzie udział browarów rzemieślniczych wynosi obecnie około 25% wartościowo. 

Od kilku lat polskie piwo jest postrzegane przez Polaków jako jedno z najlepszych na świecie. Potwierdzają to także eksperci, a piwa z polskich browarów rzemieślniczych zdobywają nagrody na prestiżowych konkursach na całym świecie.   

Czy rzemieślnicze piwa, które można kupić w sklepach sieciowych, to ten sam produkt, który wypijemy np. w klimatycznym pubie czy na piwnym festiwalu?   

W naszym przypadku to dokładnie ten sam produkt. Budujemy reputację od lat i nie możemy dopuścić do tego, aby klient był niezadowolony. 

Jedyna różnica między różnymi miejscami sprzedaży polega na szerokości oferty. Zazwyczaj w pubach, na festiwalach piwnych czy w sklepach specjalistycznych oferta browarów rzemieślniczych jest bardzo szeroka. 

W dużych sklepach sieciowych oferta często jest ograniczona do kilku produktów z jednego browaru. Sieci zapewniają jednak dużą dystrybucję, dzięki czemu rośnie liczba kupujących piwo rzemieślnicze, którzy odkrywają jak smakuje prawdziwe piwo. 

Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Jak rozwijacie ofertę? Jak powstaje pomysł na kolejne piwo? 

Pięć lat temu zaczęliśmy od czterech piw, m.in. pilsnera i pszenicznego. Przez lata stopniowo rozszerzamy ofertę o kolejne piwa, wprowadzamy nowości. W tej chwili mamy w ciągłej ofercie 10 piw oraz 10 kolejnych piw sezonowych i nowości. Są to piwa z różnych styli, takie jak na przykład silnie goryczkowy West Coast IPA czy piwo z dodatkiem owoców, takie jak pszeniczne z mango i marakują. 

Początkiem pracy nad kolejnym piwem zawsze jest strategia i analiza rynku. Określam styl piwa, jego podstawowe parametry oraz oczekiwane wrażenia sensoryczne – wygląd, zapach, smak. Później do pracy przystępuje główny piwowar, który komponuje recepturę, określa niezbędne surowce i sposób produkcji. Zdarza się, że w kolejnych podejściach do danego stylu modyfikujemy recepturę tak długo, aż będziemy zadowoleni. Tak było na przykład z piwem Leniwe Chwile, czyli New England IPA.  

Gdzie można kupić produkty Browaru za Miastem?  

Nasze piwa są w stałej dystrybucji w wielu sklepach specjalistycznych, pubach i restauracjach. Są sprzedawane także w sieciach sklepów takich jak Auchan, Carrefour, Duży Ben, Stokrotka (tam dostępna jest pełna oferta). Regularnie trafiają na półki w sklepach sieci Lidl i Intermarche. W okresie od marca do października jesteśmy też obecni na wielu festiwalach piwnych w całej Polsce. 

W 2020 roku przeprowadziliście emisję akcji w formie crowdfundingu. Dlaczego? 

Zainspirował nas sukces jednego z brytyjskich browarów, który pozytywnie przeprowadził kilka emisji akcji w takiej formie. Zaczynał podobnie jak my, od produkcji zlecanej w innych browarach, a dzisiaj po wielu latach funkcjonowania warzy piwo w trzech własnych browarach. 

Istotą emisji akcji drogą crowdfundingu, a raczej crowdinvestingu jest sprzedaż akcji firmy do szerokiej grupy nabywców. Dzięki temu firma pozyskuje dodatkowe środki na rozwój oraz wiąże się na lata z dużą grupą ludzi, którzy są zainteresowani powodzeniem firmy. Ta grupa może stać się prawdziwą armią ambasadorów marki. 

W naszym przypadku na zakup akcji zdecydowało się prawie 650 osób. Od momentu emisji akcji mamy z nimi regularny kontakt. Często ma to charakter dialogu, ponieważ z jednej strony komunikujemy o rozwoju firmy, a z drugiej otrzymujemy realne wsparcie. Akcjonariusze kupują piwo, namawiają znajomych do próbowania naszych piw czy sugerują nowe style piwne.  

Dzięki emisji akcji w crowdfundingu pozyskaliśmy ponad 4 mln zł. 

Ta kwota uzupełniła pozostałe źródła finansowania – wkład założycieli i pierwszych kilku akcjonariuszy, kredyt bankowy, dotacje z UE. Dzięki temu zrealizowaliśmy inwestycję – własny browar, którego koszt budowy wyniósł około 10 mln. zł. Produkcję we własnym browarze rozpoczniemy lada dzień. 

Co jest najtrudniejsze, jeśli chce się prowadzić taki biznes? 

Najbardziej potrzebne są takie czynniki jak wiara w sukces, duże zaangażowanie i konsekwencja w działaniu. Bez tego trudno jest prowadzić biznes i rozwijać firmę. Potrzebna jest wizja, strategia i sprawna realizacja planów. Trzeba się szybko uczyć, wyciągać wnioski i adaptować do zmiennych warunków.  

Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Jakie są Wasze najważniejsze przewagi nad konkurencją? 

Już na starcie mieliśmy przewagę ze względu na długie doświadczenie w branży, zdobyte w dużych firmach. Wśród polskich browarów rzemieślniczych chyba tylko kilka osób ma porównywalne doświadczenie. Nasz główny piwowar warzy piwo od 40 lat. Mamy szerokie kontakty, dzięki którym łatwiej nam jest dotrzeć do potencjalnych klientów i nawiązać z nimi skuteczną współpracę. Doświadczenie w prowadzeniu dużych projektów, w pracy z osobami z bardzo różnych kultur, pomaga nam przygotować biznesplan czy rozmawiać z bankami o finansowaniu. 

Łączymy to, co najlepsze w małej i dużej firmie. Chodzi o zwinność i szybkość działania oraz zorganizowanie i uporządkowanie. 

Plany na przyszłość? 

W najbliższych tygodniach uruchomimy produkcję w naszym nowym browarze. Już teraz planujemy kolejne inwestycje, żeby sprostać rosnącemu popytowi. 

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem
REKLAMA
REKLAMA

Marzena Roszak, PropertyForYou | Sprzedaję marzenia, nie nieruchomości

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Bliskość plaży czy widok na góry? Centrum miasta czy zaciszne wiejskie gospodarstwo? Mieszkanie pod wynajem czy drugi dom? Ilu klientów, tyle preferencji. To, co ich łączy, to chęć posiadania nieruchomości w Hiszpanii. Marzena Roszak z PropertyForYou przeprowadza potencjalnego nabywcę przez wszystkie etapy zakupu wymarzonego miejsca w kraju flamenco, paelli i La Ligi, pomagając spełniać marzenia.

Rozmawia: Alicja Kulbicka | Zdjęcia: archiwum własne MR

Jakie są główne czynniki, które przyciągają polskich nabywców do rynku nieruchomości w Hiszpanii?

MARZENA ROSZAK: Pomijając najbardziej prozaiczny czynnik, jakim jest pogoda – bo na Costa Blanca w ciągu roku jest około trzystu dni słonecznych i temperatury w zimie w okolicach 16-20 stopni – to na pewno możemy mówić o całym szeregu powodów, dla których inwestycje na rynku nieruchomości w Hiszpanii cieszą się tak dużym powodzeniem wśród naszych rodaków. Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, mieliśmy do czynienia z szukaniem tzw. „bezpiecznego azylu”, stosunkowo daleko od potencjalnego zagrożenia. Był to moment, w którym nie do końca wiedzieliśmy, co przyniesie przyszłość i wówczas nastąpił pierwszy boom inwestycyjny. Drugi natomiast tuż po pandemii, kiedy to nasi klienci zaczęli szukać bezpiecznych inwestycji w obawie przed negatywnymi skutkami gospodarczymi wywołanymi Covid-19. Lokowanie swoich oszczędności w hiszpańskie nieruchomości było jednym ze sposobów na ucieczkę przed spadkiem wartości pieniądza. Dodatkowo nie możemy zapominać o czynniku, jakim są ceny. Tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie chcieliśmy kupić nieruchomość pod wynajem. Co prawda nie w Hiszpanii, a w Polsce. Ale kiedy zaczęłam porównywać ceny, okazało się, że ich poziom w Polsce i w Hiszpanii jest bardzo porównywalny. Z jednym „ale”. W tej samej cenie co w Polsce, w Hiszpanii możemy kupić mieszkanie, które jest gotowe do zamieszkania.

Czyli w pełni wyposażone? 

Możliwości mamy wiele, mieszkanie w Hiszpanii w tzw. standardzie developerskim ma wykończone podłogi, wykończone dwie łazienki, wyposażone w armaturę i szafki. Dodatkowo w takim mieszkaniu znajdują się szafy wnękowe, kuchnia jest wyposażona w meble, a często nawet w sprzęt AGD. Jest rozprowadzony system klimatyzacji, instalacja elektryczna oraz alarmowa. Pozostaje kupić meble i można mieszkać. W tej chwili około 80 proc. nieruchomości w Hiszpanii trafia w ręce obcokrajowców. Powstał więc cały sektor firm, które specjalizują się w wykończeniu mieszkań. Łącznie z przywiezieniem i skręceniem mebli oraz zainstalowaniem sprzętu RTV, a nawet lamp. Mało tego, te firmy wyposażą również naszą kuchnię w sztućce czy zastawę stołową, a sypialnię w pościele, koce i narzuty na łóżko. Z punktu widzenia nabywcy nieruchomości, który nie jest stale obecny w Hiszpanii to bardzo wygodne rozwiązanie.

Zatem jak kształtują się ceny w Hiszpanii?

Znajdą się pośrednicy, którzy oferują mieszkania w Hiszpanii w przedziale od 30-70 tys. euro. To są ceny netto, do których należy doliczyć w przypadku rynku pierwotnego 10 proc. podatku VAT, tzw. IVA. Natomiast w przypadku rynku wtórnego tzw. ITP – czyli podatek od przeniesienia. Do wysokości 10% wartości nieruchomości w zależności od regionu i gminy oraz jeśli cena całkowita nie przekracza 1 mln euro i nie dotyczy umów sprzedaży z VAT-em. Zdarzają mi się klienci, którzy mówią, że znaleźli dom za 70 tys. euro. Jednak bardzo staram się uczulać na niskie ceny w Hiszpanii ze względu na problem tzw. ocupas, czyli dzikich lokatorów. Bo niskie ceny często wiążą się z tym, że nasze domy czy mieszkania znajdują się w dzielnicach lub regionach potencjalnie niebezpiecznych dla naszych nieruchomości, właśnie ze względu na ocupas, którzy mogą do nich wejść i zaanektować naszą nieruchomość dla własnych potrzeb. Jeśli nie zauważymy tego w ciągu 48 godzin, to niestety hiszpańskie prawo stanowi, że mogą oni się tam osiedlić. Wydostanie ich stamtąd, działając zgodnie z prawem, czyli z pomocą policji i sądu, potrafi trwać nawet kilka lat. I stąd tak ważna jest współpraca z wykwalifikowanym biurem nieruchomości, które zweryfikuje wybraną nieruchomość, przeprowadzi rzetelny audyt. Dotyczy to szczególnie rynku wtórnego, gdyż kupując taką nieruchomość właśnie na rynku wtórnym, narażamy się na jej kupno z długami poprzedniego właściciela. Oczywiście nie oznacza to, że mamy się bać kupna mieszkania z rynku wtórnego. Od lat współpracuję z lokalnymi pośrednikami i prawnikami, którzy są w stanie sprawdzić stan prawny konkretnej nieruchomości i sprawić, że transakcja będzie bezpieczna. Natomiast jeśli mówimy o cenach mieszkań nowych, od developerów, to ich ceny rozpoczynają się od 120-150 tys. euro w górę. I w ich przypadku problem ocupas właściwie nie występuje, gdyż są to mieszkania w nowych, monitorowanych budynkach z kodami dostępu, kamerami i alarmem. Developerzy, znając problem ocupas, swoje inwestycje realizują w miejscach, które z zasady dzikich lokatorów nie przyciągają. Ocupas to problem głównie dużych miast oraz mieszkań, które są własnością banków czy funduszy inwestycyjnych. Natomiast nie zwalnia nas to z zachowania ostrożności przy wyborze wymarzonej nieruchomości.

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Jakie regiony Hiszpanii są obecnie najbardziej atrakcyjne dla potencjalnych nabywców nieruchomości?

To się nie zmienia od lat. Wśród najpopularniejszych miejsc króluje Barcelona, Wyspy Kanaryjskie, Majorka, Alicante. Moje biuro specjalizuje się w regionie Costa Blanca, bo wyznaję zasadę, że nie można być dobrym we wszystkim. (śmiech) Costa Blanca wybrałam z pełną premedytacją dlatego, że z Polski do Alicante, z większości polskich miast dolecimy bez żadnych przesiadek. Rejon Alicante jest bardzo popularny wśród nas Polaków, dobrze znany i wiemy, jak się po nim poruszać.

Jakie są typowe etapy i procedury zakupu nieruchomości dla międzynarodowych klientów w Hiszpanii? Jakie dokumenty są potrzebne?

Moja droga z klientem rozpoczyna się od spotkania i wybadania jego potrzeb. Bardzo świadomie podchodzę do swojej oferty. W moim portfolio klient nie znajdzie tysiąca propozycji, bo wychodzę z założenia, że im więcej ofert, tym trudniej na coś się zdecydować. Tę praktykę wyniosłam z polskiego rynku nieruchomości, na którym od 2009 roku sprzedawałam zarówno mieszkania, domy, jak i obiekty komercyjne. I tam, kiedy klient nie znalazł satysfakcjonującej dla siebie oferty na pierwszych pięciu stronach mojego portfolio, to albo umawiał się na indywidualną konsultację, albo po prostu rezygnował. Według mnie zbyt duża ilość ofert powoduje trudność w ostatecznym wyborze i co za tym idzie opóźnienie decyzji zakupowej. Ale to nie oznacza, że jeśli klient nie znalazł na stronie biura wymarzonej nieruchomości, to nie jestem w stanie jej znaleźć. Jak najbardziej szukam dla klienta indywidualnych ofert, spełniających jego wymagania. Po drugie ustalamy budżet. I jeśli te dwa punkty mamy za sobą, wówczas procedura jest bardzo podobna jak w Polsce. Jeśli mówimy o rynku pierwotnym – podpisujemy umowę rezerwacyjną, która wiąże się z opłatą gwarantującą nam, że wybrana nieruchomość została dla nas zarezerwowana. Ta opłata jest ściśle związana z wartością wybranej przez nas nieruchomości. Drugim etapem jest przygotowanie tzw. umowy przedwstępnej i na tym etapie sugeruję klientowi wybranie prawnika, który znajduje się na miejscu w Hiszpanii. Ta praktyka wynika z mojego osobistego doświadczenia przy zakupie nieruchomości w Hiszpanii. Siłą rzeczy nie jesteśmy obecni non stop na miejscu, a będziemy potrzebowali osoby, która w naszym imieniu może podpisać dokumenty, negocjować warunki umowy czy płatności. Prawnik lub pośrednik pomoże nam też założyć konto w banku, ponieważ wszystkie płatności za mieszkanie czy dom, w przyszłości muszą być dokonywane właśnie z konta hiszpańskiego. Dodatkowo, działając na podstawie upoważnienia od nas, prawnik złoży w naszym imieniu wniosek o nadanie tzw. numeru NIE ((Número de Identificación de Extranjero – przyp. red.), czyli odpowiednika naszego numeru NIP, który jest niezbędny do tego, aby założyć konto bankowe, a także aby w ogóle na rynku hiszpańskim funkcjonować jako właściciel mieszkania. Numer NIE wymagany jest także przy podpisywaniu m.in. umowy zakupu nieruchomości, umowy o korzystanie z energii elektrycznej, wody etc. Udzielając prawnikowi odpowiedniego pełnomocnictwa, zostanie to zrobione w naszym imieniu i bez konieczności naszej obecności. Na koniec pozostaje podpisanie aktu notarialnego u notariusza w Hiszpanii, przelanie ostatniej transzy na konto developera lub właściciela nieruchomości. 

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Z jakiego rzędu kosztami dodatkowymi musimy się liczyć, decydując się na zakup nieruchomości w Hiszpanii?

Oscylują one w granicach 13-15 proc. wartości nieruchomości. W ich skład wchodzi obsługa prawna i notarialna, 1,5 proc. podatku od czynności cywilno-prawnych, tzw. AJD (impuesto de Actos Juridicos Documentados), a także koszty wpisu do księgi wieczystej, czyli Rejestru Własności Nieruchomości (El Registro de la Propiedad) ustalane na podstawie wartości nieruchomości.
Jeśli nieruchomość jest finansowana z kredytu, koszt wyceny w banku wynosi od 300 do 600 euro w zależności od wielkości nieruchomości. Jako biuro jesteśmy także w stanie pomóc w uzyskaniu takiego kredytu. Hiszpańskie banki umożliwiają kredytowanie do 70 proc. wartości nieruchomości, a zakres dokumentów niezbędnych do przeprowadzenia procedury uzyskania tego typu finansowania jest podobny jak w Polsce. Niezbędne jest dostarczenie wyciągów z konta, weryfikacja w BIK, oświadczenie o majątku oraz formie zatrudnienia. W tej chwili kredyt w hiszpańskim banku oprocentowany jest przez pierwszy rok 2,75 proc. W kolejnych latach wzrasta o wskaźnik Euribor + 0,60%. W chwili obecnej koszt uzyskania kredytu wynosi ok. 1-1,5% wnioskowanej kwoty.

Jeśli zdecydujemy się na zakup nowego mieszkania w Hiszpanii, jak długo będziemy czekać na odbiór? I czy zakup przysłowiowej „dziury w ziemi” jest bezpieczny?

Współpracuję z developerami, którzy na rynku nieruchomości są obecni od co najmniej 20 lat. Przeżyli kryzys finansowy w 2008 roku, pandemię i zawirowania gospodarcze z nią związane. I ciągle funkcjonują na rynku i wciąż budują nowe mieszkania. Stąd nie ma obaw o to, aby nagle zniknęli z rynku. Warto także dodać, że mieszkania w Hiszpanii w tej chwili przeżywają boom inwestycyjny, a około 80 proc. z nich trafia w ręce obcokrajowców. A to oznacza, że ceny rosną. Od momentu przedstawienia przez developera wizualizacji do momentu wbicia pierwszej łopaty, cena potrafi wzrosnąć o 30 proc. Stąd spore zainteresowanie nieruchomościami już na początkowym etapie. Na gotowe mieszkanie – czyli od „dziury w ziemi” do jego odbioru, poczekamy od roku do dwóch lat. Jeśli się ktoś spieszy, na rynku dostępne są mieszkania tzw. „key ready”, ale wybór tych mieszkań jest ograniczony, no i są po prostu droższe.

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Mieszkanie do odbioru i mieszkanie do zamieszkania? To tożsamy termin?

To dwie różne rzeczy. Po tym jak mieszkanie zostanie wykończone przez developera, musi zostać wpisane do ksiąg wieczystych, czyli Rejestru Własności Nieruchomości (El Registro de la Propiedad). Musi zostać w nich zarejestrowane i ta procedura trwa od miesiąca do dwóch. I dopiero, kiedy ten element zostanie spełniony oraz będziemy mieć podpisane umowy ze wszystkimi mediami, możemy zacząć w nim mieszkać. 

A jak wyglądają opłaty za mieszkanie w Hiszpanii?

Podobnie jak w Polsce, właściciel płaci czynsz administracyjny i jest on uzależniony od standardu budynku oraz całego osiedla. I kształtuje się od ok. 60 euro. Jeśli mamy mieszkanie na osiedlu, na którym znajdują się baseny, strefa SPA, sporo terenów zielonych, place zabaw dla dzieci, mini golf czy siłownia dla mieszkańców, to oczywistym jest, że czynsz za takie mieszkanie będzie wyższy, niż za takie na osiedlu, które takich udogodnień nie ma. Z moich obserwacji wynika, iż czynsze kształtują się wtedy od 100-150 euro w górę. Warto jednak wspomnieć, że tzw. czynsz administracyjny funkcjonuje w Hiszpani w podobnym zakresie i wysokościach jak w Polsce.

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Czy możesz podać przykłady trendów w rynku nieruchomości w Hiszpanii? Jakie rodzaje nieruchomości są najbardziej popularne wśród kupujących?

Trendy oczywiście są widoczne w nowo powstających inwestycjach i są to wszystkie te wspomniane przeze mnie wcześniej udogodnienia. Jednak dla mnie ważniejsze od trendów są potrzeby klienta. Klientem z Polski jest klient najczęściej w wieku 45+. Nie jest to zatem klient, który ma małe dzieci, ale taki, który jest na pewnym stabilnym etapie swojego życia, z zabezpieczoną finansowo przyszłością. Jego priorytetem przy zakupie nieruchomości w Hiszpanii jest chęć odpoczynku. Bardzo często pada wówczas pytanie, w jakiej odległości proponowana przeze mnie nieruchomość jest usytuowana od morza. I tu rozpoczyna się dyskusja. Bo choć oczywiście, mam w swojej ofercie nieruchomości położone bezpośrednio nad morzem, jednak czy bezpośrednio nad morzem klient będzie miał szansę wypocząć? Musimy sobie zdawać sprawę, że Hiszpania jest szalenie popularnym kierunkiem wakacyjnym dla ludzi z całego świata i każdego roku odwiedza ją kilkadziesiąt milionów turystów. Od października do marca czy nawet kwietnia Hiszpanię odwiedzają ludzi starsi z Niemiec, Belgii, Holandii czy Polski, szukający kolokwialnie mówiąc ciepła. Latem przyjeżdżają młodzi Skandynawowie z dziećmi, Polacy z dziećmi i nie ukrywajmy – jest głośno i tłoczno. Więc powstaje pytanie, czy to bezpośrednie sąsiedztwo morza jest tak bardzo wskazane, jeśli chcemy naszą nieruchomość traktować jako typowy dom wakacyjny? Czy nie lepszy będzie pas w odległości 5-10 kilometrów od morza, z łatwym do niego dostępem, ale jednak nie w pierwszej, bardzo turystycznej linii? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć, zanim zdecydujemy się na zakup wymarzonego domu czy mieszkania.

A jeśli chcemy kupić mieszkanie na wynajem?

Wówczas lokalizacja i często wykończenie czy umeblowanie mieszkania odgrywa nieco mniejszą rolę. Mam klientów, którzy zdecydowali się na zakup mieszkania w Hiszpanii stricte pod wynajem długo- i krótkoterminowy. Ale w samym procesie wynajmu ja już nie biorę udziału. Od tego są wyspecjalizowane firmy, które zajmują się zarządzaniem takimi nieruchomościami i ich bieżącym administrowaniem na miejscu oraz lokalni pośrednicy, którzy poszukają klientów. Ale co ważne dla wszystkich, którzy posiadają nieruchomości w Hiszpanii pod wynajem, albo myślą o takiej inwestycji – potrzebna jest tam na miejscu lokalna księgowość, ponieważ powstają wówczas obowiązki podatkowe dla nierezydentów.
Co doradziłabyś klientom, którzy przymierzają się do kupna swojej pierwszej nieruchomości w Hiszpanii?
Przede wszystkim, aby odpowiedzieli sobie na pytanie o cel i potrzeby. To punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Musimy mieć świadomość, że jeśli kupujemy mieszkanie na wynajem wakacyjny, w tym okresie sami z niego nie skorzystamy, a jego stan po jednym sezonie może wymagać remontu. Po drugie cena – podejrzanie niska powinna wzbudzić naszą czujność. Po trzecie lokalizacja, która jest ważna, chociażby właśnie ze względu na ocupas. Ale to już moja rola, aby nieruchomość, a także całość transakcji była bezpieczna i nieobarczona ryzykiem.

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Czyli korzystając z usług agencji nieruchomości, możemy być pewni, że jesteśmy zabezpieczeni?

W Polsce zarówno na rodzimym rynku nieruchomości, jak i na rynkach zagranicznych pokutuje przeświadczenie, że pośrednik jest zbędnym ogniwem procesu zakupowego. Bo to za co trzeba mu zapłacić, można przecież zrobić samemu. To jednak nie do końca prawda, na rynku hiszpańskim niepisaną zasadą dobrych biur pośrednictwa w obrocie nieruchomościami jest niepobieranie opłat za usługę od strony kupującej. Moje wynagrodzenie pochodzi od developera lub pośrednika, od którego ściągam ofertę. Pośrednik z założenia zna lokalny rynek nieruchomości i jego zadaniem jest zapewnić jak największe bezpieczeństwo transakcji. Pośrednik zweryfikuje dostępne oferty, pomoże wybrać odpowiednią lokalizację, znaleźć prawnika oraz przejść przez ścieżki administracyjne, a co za tym idzie pozwoli oszczędzić czas i stres. Dodatkowo współpracuję z lokalnymi biurami pośrednictwa oraz prawnikami, którzy na miejscu zweryfikują i sprawdzą wybraną nieruchomość.

Jedziesz z klientem oglądać wybrane przez niego nieruchomości?

Kiedy jesteśmy już na etapie wybierania z konkretnych ofert, oczywiście lecimy do Hiszpanii, oglądamy, obwożę klienta po nieruchomościach. I ta jedna podróż jest wliczona w cały proces. Jeśli klient życzy sobie, abym brała udział w kolejnych etapach, pojechała do prawnika, banku czy notariusza, wówczas ustalamy koszty mojego tam dojazdu.

Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii

Dużo mówisz o dokładnym poznaniu potrzeb swoich klientów. A co jeśli te potrzeby w obrębie rodziny, która poszukuje domu w Hiszpanii, są rozbieżne?

Zdarzają się takie sytuacje! Bardzo często pierwszy wybór jednego z małżonków zupełnie nie odpowiada preferencjom drugiego. Żona czy partnerka chce mieszkać blisko morza, ale też mieć blisko do centrum miasta, mieć w pobliżu sklepy i restauracje, a mąż czy partner marzy o częstych wypadach w góry i ciszy. Moim zadaniem jest wypośrodkować te potrzeby, znaleźć kompromis. Mam klienta, który marzy o miejscu blisko mariny, bo ma skutery wodne i takiego miejsca mu szukam. Inny chciałby realizować swoje hobby, jakim jest jazda na rowerze szosowym i dla niego idealnym miejscem jest rejon Calpe, mniej więcej 40 minut od Alicante w stronę Walencji, piękny, górzysty, będący mekką europejskiego kolarstwa. Kolejny myśli o zakupie jachtu morskiego, więc szukam jemu miejsca, gdzie mariny żeglarskie spełnią jego oczekiwania. Ważnym aspektem dla wielu klientów jest ilość i jakość restauracji w danym regionie. Więc jadąc do Hiszpanii, zwiedzam restauracje, aby mieć pełen obraz tego, co może interesować klienta. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca i szukać tych nieoczywistych, bo ilu klientów, tyle potrzeb. Poznaję hiszpańskie święta, festiwale, zwyczaje, aby prezentować klientowi nie tylko mieszkanie czy dom. Zależy mi na tym, aby poznał on tamtejszą kulturę, zwyczaje czy kuchnię. Aby zamieszkując w Hiszpanii, pokochał tamten styl bycia i aby ten styl bycia był zbieżny z jego potrzebami. Sprzedając nieruchomości, sprzedaję marzenia. W momencie, gdy nabywamy nieruchomość, dokonujemy więcej niż tylko transakcji finansowej. To nie jest jedynie zakup ścian i dachu. To moment, w którym stajemy się częścią społeczności, regionu, tworzymy przestrzeń do życia, zbliżamy się do spełnienia marzeń. I ta filozofia przyświeca mi od początku mojej przygody z hiszpańskim rynkiem nieruchomości.

REKLAMA
REKLAMA
Marzena Roszak Property for U, Nieruchomości w Hiszpanii
REKLAMA
REKLAMA