Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą 

|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem

Piwo to czas relaksu i dobrych emocji. Dlatego Browar Za Miastem ma w swej bogatej ofercie takie piwa jak Pogoda Ducha czy Długi Weekend. O piwie rzemieślniczym oraz o rozwijaniu firmy opowiedział nam Tomasz Brycki, prezes zarządu Browaru za Miastem.  

Skąd pomysł na warzenie własnego piwa? 

Od 26 lat zawodowo zajmuję się piwem. W 1996 roku rozpocząłem pracę w firmie, która obecnie jest liderem rynku w Polsce. W tamtym czasie rozpoczęły się ogromne zmiany w całej branży piwnej. Znacznie podniesiono jakość piwa, zbudowano szeroką dystrybucję. Piwo stało się popularne i modne. Firma rozwijała się szybko, przekraczała ambitne plany sprzedaży. Później jednak przyszło spowolnienie rozwoju, a kluczowe decyzje coraz częściej były podejmowane zagranicą. Cele jednak nadal były ambitne, a to wymuszało bolesne zmiany, często dotyczące ludzi i produktów. 

Przez blisko 20 lat pracy zdobyłem bogatą wiedzę i doświadczenie. Zajmowałem się m.in. zarządzaniem marką i budowaniem strategii firmy. 

Stopniowo rosła we mnie chęć robienia czegoś innego. Czegoś, co ma sens, co jest zgodne z moimi wartościami. Idea porządnej pracy, szacunku dla człowieka i produktu od dawna ma dla mnie ogromne znaczenie. Wywodzę się z rodziny rzemieślniczej. Pradziadek i dziadek byli kowalami i tworzyli prawdziwe cuda, których dziś już prawie nikt nie potrafi robić. 

Jak wyglądały początki działalności Browaru za Miastem? 

Już w 2006 roku pojawiły się marzenia o własnym browarze, o produkcji piwa zgodnie ze sztuką piwowarską. Dopiero później uwarzyłem pierwsze piwo. 

W 2016 roku, wraz z Markiem (Marek Wziątek – przyp. red.), założyliśmy Browar Za Miastem. To wtedy powstały pierwsze plany browaru i pierwsze receptury, a pierwsze piwo sprzedaliśmy wiosną 2017 r.  

Początki były bardzo trudne. Firmę rozkręcaliśmy we dwóch, dlatego musieliśmy szybko uczyć się zarządzania produkcją, logistyki czy planowania finansowego. Na przykład pierwszą fakturę wystawiałem ponad godzinę. (śmiech)

Od początku określiliśmy najważniejsze elementy strategii, m.in. grupę docelową, portfel produktów, plany dystrybucji. Oczywiście popełniliśmy wiele błędów, ale większość decyzji była trafna. Dzięki temu po 5 latach działalności firma jest w pierwszej lidze browarów rzemieślniczych w Polsce, a wkrótce rozpoczniemy produkcję we własnym browarze.  

Tomasz Brycki Browar Za Miastem
Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą  5

Wasze piwa łatwo poznać po charakterystycznych etykietach i niepowtarzalnych nazwach. Jak powstają?  

Jak wcześniej wspomniałem, zaczęliśmy od strategii. Świadomie zdecydowaliśmy się na szatę graficzną naszych piw, która mocno różni się od innych piw rzemieślniczych. Konsekwentnie utrzymujemy układ etykiet oraz podejście do nazw poszczególnych piw. Większość nazw to efekt pracy dwóch założycieli firmy, chociaż często angażujemy fanów browaru. Kolejnym krokiem jest projekt etykiety. Tym zajmuje się agencja marketingowa. 

Czym różni się piwo rzemieślnicze od piwa z dużego browaru, z korporacji? 

Moim zdaniem, w przypadku każdego rzemiosła najważniejszy jest człowiek i produkt lub usługa, które tworzy. Według definicji Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych, którego Browar za Miastem jest członkiem, kluczowe są cztery składniki: jakość produktu, ludzie tworzący piwo, innowacyjność i niezależność. 

Zacznijmy od ludzi. W przypadku rzemiosła ludzie mają ogromne znaczenie, zarówno w trakcie produkcji, jak i sprzedaży. Bardzo ważne jest doświadczenie, osobiste zaangażowanie, wzięcie prawdziwej odpowiedzialności za produkt, który oferujemy innym. 

Rzemiosło to oczywiście wyjątkowa dbałość o produkt. Prawdziwe piwo wymaga porządnych surowców, właściwej receptury i odpowiedniego traktowania surowców. Produkcja piwa od warzenia do rozlewu w browarze rzemieślniczym zazwyczaj trwa miesiąc, a w przypadku portera czy imperialnego stouta przekracza nawet rok. W prawdziwym rzemiośle niedopuszczalne są praktyki znane z innych firm, jak pogarszanie parametrów produktu, potanianie go czy przyspieszanie produkcji. 

Następny ważny element to innowacyjność. Chodzi o prawdziwe nowości, a nie o mnożenie kolejnych wariantów tego samego produktu. To dzięki temu browary rzemieślnicze ożywiły polski rynek, który był w stagnacji.

Ostatni element to niezależność. Niezależność od dużych firm, od korporacji, które kierują się innymi zasadami i innymi celami. 

Dzięki browarom rzemieślniczym konsument otrzymuje szeroki wybór piw, może odkryć dziesiątki styli piwnych mocno różniących się wyglądem, aromatem i smakiem. Każdy może poczuć, na czym polega różnica między rozwodnionym produktem a prawdziwym piwem. 

Tomasz Brycki Browar Za Miastem
Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą  6

Jak rozwija się rynek piw rzemieślniczych w Polsce? Jak wyglądamy pod tym względem na tle innych europejskich krajów?

Zacznijmy od tego, że piwo jest jednym z najbardziej popularnych napojów, obok herbaty i kawy. Od kilku lat konsumpcja jednak nie rośnie, ale zmienia się jej charakter. Rośnie udział piw rzemieślniczych kosztem korporacji. Konsumenci odchodzą od tzw. eurolagera oferowanego przez korporacje, w kierunku innych styli, które produkują głównie browary rzemieślnicze. 

Udział browarów rzemieślniczych w Polsce wynosi około 3-5% wartościowo i rośnie. Potencjał pokazuje rynek w USA, gdzie udział browarów rzemieślniczych wynosi obecnie około 25% wartościowo. 

Od kilku lat polskie piwo jest postrzegane przez Polaków jako jedno z najlepszych na świecie. Potwierdzają to także eksperci, a piwa z polskich browarów rzemieślniczych zdobywają nagrody na prestiżowych konkursach na całym świecie.   

Czy rzemieślnicze piwa, które można kupić w sklepach sieciowych, to ten sam produkt, który wypijemy np. w klimatycznym pubie czy na piwnym festiwalu?   

W naszym przypadku to dokładnie ten sam produkt. Budujemy reputację od lat i nie możemy dopuścić do tego, aby klient był niezadowolony. 

Jedyna różnica między różnymi miejscami sprzedaży polega na szerokości oferty. Zazwyczaj w pubach, na festiwalach piwnych czy w sklepach specjalistycznych oferta browarów rzemieślniczych jest bardzo szeroka. 

W dużych sklepach sieciowych oferta często jest ograniczona do kilku produktów z jednego browaru. Sieci zapewniają jednak dużą dystrybucję, dzięki czemu rośnie liczba kupujących piwo rzemieślnicze, którzy odkrywają jak smakuje prawdziwe piwo. 

Tomasz Brycki Browar Za Miastem
Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą  7

Jak rozwijacie ofertę? Jak powstaje pomysł na kolejne piwo? 

Pięć lat temu zaczęliśmy od czterech piw, m.in. pilsnera i pszenicznego. Przez lata stopniowo rozszerzamy ofertę o kolejne piwa, wprowadzamy nowości. W tej chwili mamy w ciągłej ofercie 10 piw oraz 10 kolejnych piw sezonowych i nowości. Są to piwa z różnych styli, takie jak na przykład silnie goryczkowy West Coast IPA czy piwo z dodatkiem owoców, takie jak pszeniczne z mango i marakują. 

Początkiem pracy nad kolejnym piwem zawsze jest strategia i analiza rynku. Określam styl piwa, jego podstawowe parametry oraz oczekiwane wrażenia sensoryczne – wygląd, zapach, smak. Później do pracy przystępuje główny piwowar, który komponuje recepturę, określa niezbędne surowce i sposób produkcji. Zdarza się, że w kolejnych podejściach do danego stylu modyfikujemy recepturę tak długo, aż będziemy zadowoleni. Tak było na przykład z piwem Leniwe Chwile, czyli New England IPA.  

Gdzie można kupić produkty Browaru za Miastem?  

Nasze piwa są w stałej dystrybucji w wielu sklepach specjalistycznych, pubach i restauracjach. Są sprzedawane także w sieciach sklepów takich jak Auchan, Carrefour, Duży Ben, Stokrotka (tam dostępna jest pełna oferta). Regularnie trafiają na półki w sklepach sieci Lidl i Intermarche. W okresie od marca do października jesteśmy też obecni na wielu festiwalach piwnych w całej Polsce. 

W 2020 roku przeprowadziliście emisję akcji w formie crowdfundingu. Dlaczego? 

Zainspirował nas sukces jednego z brytyjskich browarów, który pozytywnie przeprowadził kilka emisji akcji w takiej formie. Zaczynał podobnie jak my, od produkcji zlecanej w innych browarach, a dzisiaj po wielu latach funkcjonowania warzy piwo w trzech własnych browarach. 

Istotą emisji akcji drogą crowdfundingu, a raczej crowdinvestingu jest sprzedaż akcji firmy do szerokiej grupy nabywców. Dzięki temu firma pozyskuje dodatkowe środki na rozwój oraz wiąże się na lata z dużą grupą ludzi, którzy są zainteresowani powodzeniem firmy. Ta grupa może stać się prawdziwą armią ambasadorów marki. 

W naszym przypadku na zakup akcji zdecydowało się prawie 650 osób. Od momentu emisji akcji mamy z nimi regularny kontakt. Często ma to charakter dialogu, ponieważ z jednej strony komunikujemy o rozwoju firmy, a z drugiej otrzymujemy realne wsparcie. Akcjonariusze kupują piwo, namawiają znajomych do próbowania naszych piw czy sugerują nowe style piwne.  

Dzięki emisji akcji w crowdfundingu pozyskaliśmy ponad 4 mln zł. 

Ta kwota uzupełniła pozostałe źródła finansowania – wkład założycieli i pierwszych kilku akcjonariuszy, kredyt bankowy, dotacje z UE. Dzięki temu zrealizowaliśmy inwestycję – własny browar, którego koszt budowy wyniósł około 10 mln. zł. Produkcję we własnym browarze rozpoczniemy lada dzień. 

Co jest najtrudniejsze, jeśli chce się prowadzić taki biznes? 

Najbardziej potrzebne są takie czynniki jak wiara w sukces, duże zaangażowanie i konsekwencja w działaniu. Bez tego trudno jest prowadzić biznes i rozwijać firmę. Potrzebna jest wizja, strategia i sprawna realizacja planów. Trzeba się szybko uczyć, wyciągać wnioski i adaptować do zmiennych warunków.  

Tomasz Brycki Browar Za Miastem
Tomasz Brycki | Święty spokój wieczorową porą  8

Jakie są Wasze najważniejsze przewagi nad konkurencją? 

Już na starcie mieliśmy przewagę ze względu na długie doświadczenie w branży, zdobyte w dużych firmach. Wśród polskich browarów rzemieślniczych chyba tylko kilka osób ma porównywalne doświadczenie. Nasz główny piwowar warzy piwo od 40 lat. Mamy szerokie kontakty, dzięki którym łatwiej nam jest dotrzeć do potencjalnych klientów i nawiązać z nimi skuteczną współpracę. Doświadczenie w prowadzeniu dużych projektów, w pracy z osobami z bardzo różnych kultur, pomaga nam przygotować biznesplan czy rozmawiać z bankami o finansowaniu. 

Łączymy to, co najlepsze w małej i dużej firmie. Chodzi o zwinność i szybkość działania oraz zorganizowanie i uporządkowanie. 

Plany na przyszłość? 

W najbliższych tygodniach uruchomimy produkcję w naszym nowym browarze. Już teraz planujemy kolejne inwestycje, żeby sprostać rosnącemu popytowi. 

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem|Tomasz Brycki Browar Za Miastem
REKLAMA
REKLAMA

Joanna Scheuring-Wielgus | Chcę nowoczesnej Polski w zjednoczonej Europie

Joanna Scheuring - Wielgus

Polityczka, działaczka samorządowa i społeczna, która swoją karierę rozpoczynała jako manager kultury. Dziś jest wiceministrą kultury i liderką listy lewicy z województwa wielkopolskiego do Parlamentu Europejskiego. O wyzwaniach stojących przed Europą, sytuacji kobiet w Polsce, planach na siebie w Brukseli, ale także o modzie i o tym, co jej się podoba w Poznaniu opowiada Joanna Scheuring-Wielgus. 

Rozmawiają: Anna Bowsza oraz Alicja Kulbicka 

Zdjęcia: Materiały prywatne J.Sz.-W.

Anna Bowsza: Pełnisz dzisiaj funkcję wiceministry kultury. Dlaczego Ministerstwo Kultury jest Ci tak bliskie? 

JOANNA SCHEURING-WIELGUS: Przed wejściem do polityki zawodowo zajmowałam się kulturą, więc objęcie stanowiska ministry w tym resorcie było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Współpracowałam przez lata z ministerstwem z tej drugiej strony jako managerka artystów, producentka spektakli, koncertów czy wystaw, więc teraz uzupełniam swoją wiedzę i doświadczenie o ten obszar działania, ale z tej drugiej strony, czyli rządowy. 

Alicja Kulbicka: A jednak zdecydowałaś się na kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego…

Wybory do europarlamentu są niezwykle ważne. Szczególnie te, które przed nami. Widzisz przecież, co się dzieje: wojna w Ukrainie, w strefie gazy, wzrost radykalnych nastrojów na całym świecie, wielka niewiadoma wyborów w Stanach Zjednoczonych, dojście do władzy w Europie proputinowskich ugrupowań. Czuć w powietrzu niepokój i lęk przed światowym konfliktem. Wyobraź sobie, co by się teraz działo w Polsce jakbyśmy nie byli w UE czy w sojuszu natowskim? Dlatego ważne jest to, aby w tej kadencji PE znaleźli się reprezentanci z Polski, którzy są skuteczni, odważni i silni. Ci, którzy zadbają zarówno o silną Polskę w Europie, jak i silną Unię Europejską na świecie. Ja taka jestem. Poza tym moja działalność polityczna to walka o dobrą przyszłość dla moich dzieci. Może to kolokwialne, ale chcę, aby trójka moich chłopków żyła w spokojnym świecie. 

A.K.: Pochodzisz z Torunia, startujesz z Poznania. Dlaczego?

Wybory do europarlamentu to zupełnie inne wybory niż te parlamentarne czy samorządowe. Wybieramy tylko 53 parlamentarzystów, Polska jest jakby jednym okręgiem, dlatego każda partia wystawia najsilniejsze nazwiska w każdym okręgu.  Mi przypadła Wielkopolska i bardzo się z tego cieszę, bo częściej zdarzało mi się u Was bywać niż w innych regionach Polski. Poza tym moja mama i rodzina od strony dziadka pochodzi z Wielkopolski.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Co Ci się w naszym mieście podoba? 

Jak byłam na studiach to wyjazd do Gdańska czy właśnie do Poznania był dla mnie jak wyjazd do Europy. To z Poznania wyruszałam autokarem na saksy do Londynu, to w Poznaniu mieliśmy pierwsze ogólnopolskie spotkanie ruchów miejskich, z których się wywodzę. Ogólnie Wielkopolska kojarzy mi się od zawsze z estetyką, porządkiem i zaradnością. A najbardziej z Poznania lubię rogale marcińskie!  (śmiech)

A.B.: Czym zamierzasz zająć się w Brukseli? Z jakim programem startujesz?

Bardzo chciałabym kontynuować swoją ministerialną pracę w komisji kultury i mediów. Jest jeszcze mnóstwo do zrobienia, chociażby w kwestii statusu zawodowego artysty czy ubezpieczeń dla ludzi kultury. Ale oczywiście jest mi również bliska kwestia równouprawnienia i praw kobiet. Dlatego chcę wprowadzić Kartę Praw Kobiet Unii Europejskiej, która zagwarantowałaby każdej kobiecie w Europie prawo do legalnej, bezpiecznej, powszechnej opieki aborcyjnej. Ponadto chcę wprowadzenia przez państwa członkowskie regulacji ochronnych dla tych grup kobiet, które są szczególnie narażone na przemoc i wyzysk. A jeśli chodzi o program Lewicy to znajdziesz szczegółowy na naszej stronie lewica2024.eu To nasza wizja Europy i Polski w Europie.

A.K.: Ośmiu na 10 Europejczyków uważa, że te wybory są wyjątkowo ważne w obliczu toczącej się wojny Rosji przeciwko Ukrainie i konfliktu na Bliskim Wschodzie – wynika tak z Eurobarometru, przedwyborczego badania unijnej opinii publicznej. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, będzie to oznaczało wzrost o 10 pp. w stosunku do wyborów w 2019 r. w całej Europie. Dlaczego udział w eurowyborach jest tak ważny?

W ogóle głosowanie w jakichkolwiek wyborach to wielki przywilej, który akurat my, kobiety, wywalczyłyśmy 100 lat temu! Głosując – decydujesz. Głosując – masz wpływ. Potem oceniasz i masz prawo wymagać. Dla mnie głosowanie to świąteczny i ważny dzień. Tak jak powiedziałaś, te wybory są szczególnie ważne, bo sytuacja na świecie jest niestabilna i naszym zadaniem jest odsunąć ten trend i wybrać takich ludzi do PE, którzy zagwarantują nam bezpieczeństwo i będą podejmować dobre decyzje dla nas i dla Europy. Silna Europa to silna Polska, nie mam co do tego wątpliwości.

A.K.: 20 lat Polski w Unii Europejskiej. Jesteś przedstawicielką ugrupowania, które Polskę do UE wprowadziło. Pamiętasz ten dzień? 

Oczywiście! Po głosowaniu zrobiliśmy z mężem w naszym ogrodzie imprezę dla znajomych. Bardzo się cieszyłam, bo będąc studentką marzyłam o tym, aby być pełnoprawną obywatelką UE. Irytowało mnie na granicy, że traktują nas, Polaków, jak osoby drugiej kategorii. Tak się czułam, jeżdżąc podczas studiów do Londynu i pracując tam na czarno. Patrząc teraz na Ukrainę, wyobraź sobie, co by było teraz w Polsce, gdyby Lewica nie wprowadziła nas do UE i nie zawiązała sojuszu z NATO? Strach nawet myśleć.

Joanna Scheuring - Wielgus

A.B.: Czy Polacy nadal są euroentuzjastami?

Na szczęście nadal tak, ale widać i słychać ze strony radyklanej prawicy chęć wyprowadzenia Polski z UE. To byłyby kolosalny błąd. Dlatego ważne jest, aby nie dać się zwieść tym populistycznym hasłom. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię. Nagonka, manipulacja i kłamstwa doprowadziły do zmiany nastawienia Brytyjczyków, co w efekcie skończyło się Brexitem, którego nikt na serio nie traktował, a się wydarzył. Teraz coraz częściej na Wyspach mówi się o powrocie do wspólnoty europejskiej i słychać żal wśród ludzi, którzy zdecydowanie żałują decyzji o wyjściu z UE. 

A.K.: Jednak dziś po 20 latach bycia częścią europejskiej rodziny, a po ośmiu latach rządzenia w Polsce przez populistów, obserwujemy wzrost nastrojów antyunijnych. Sporo mówi się o „narzucaniu nam prawa” przez unijnych biurokratów, rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi, pasjonaci motoryzacji sceptycznie podchodzą do zapowiedzianej elektromobilności, ostatnią zmianą, która dotknęła konsumentów są… plastikowe nakrętki przytwierdzone na stałe do butelek. I choć te zmiany zapewne istotne z punktu widzenia zmian klimatycznych są tym, co powinno stanowić priorytet. Czy właśnie nie działania „nakazowe” są tym, co nas od Unii odpycha? 

Zacznijmy od tego, dlaczego stworzono Zielony Ład? Wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem, jeść zdrową żywność bez chemii. Chcemy, aby woda płynęła w kranach, a nie była luksusem. Takie były cele Zielonego Ładu. I tych celów będę broniła. Jednak nie wszystko poszło tak jak powinno. Zabrakło odpowiedniej komunikacji. Zabrakło rozmowy z rolnikami, ale to kamyczek do ogródka komisarza Wojciechowskiego z PiS. Uważam, że niektóre decyzje wymagają ponownego przemyślenia. Mam na myśli chociażby zakaz rejestracji samochodów spalinowych po 2035 r. Trzeba wspierać elektromobilność, ale chyba nie poprzez zakazy.  Dlatego jako Lewica opowiadamy się za zrobieniem kroku wstecz w sprawie tej regulacji. Trzeba rozwiać społeczne obawy ludzi czy za 11 lat będą mogli jeździć samochodem. Będą mogli. Ważne jest też, aby rozwijać transport publiczny, który jest dla wszystkich. Są na to środki z KPO. W Polsce 13 mln ludzi jest wykluczonych komunikacyjnie. Europa powinna być o korzyściach, nie o zakazach.

A.K.: Jak widzisz Unię Europejską w perspektywie 5-10 lat? 

Marzę o Europie silnej i zjednoczonej. UE to dla mnie nie tylko zbiór państw, to nie tylko walka mocarstw, dyplomacja i spotkania na szczycie. UE to przede wszystkim człowiek, jego codzienność i jego potrzeby. Dziś potrzebujemy zmiany działania Unii tak, by korzyści z naszej wspólnoty płynęły bezpośrednio do nas i naszych najbliższych. Zbyt często politycy skupiają się na wielkich regulacjach, a zbyt rzadko myślą o tym, aby zapewnić zielony skwer w naszej okolicy, dostępny żłobek czy nowe mieszkanie na start dla młodych. O tym powinna być Europa, o tym powinna być Unia, o tym powinna być nowoczesna Polska w zjednoczonej Europie. Takiej Polski w Europie chcę ja i Lewica. Jednocześnie rozumiem, że UE potrzebuje korekty. Czas, by stała się instytucją bliższą naszym codziennym sprawom. Mniej spotkań na szczycie czy za zamkniętymi drzwiami, a więcej przejrzystości i demokracji.

A.K.: Jesteś socjolożką, z racji wyuczonego zawodu myślę, że widzisz szerzej niż inni zachodzące w Polsce zmiany. Czy polskie społeczeństwo się liberalizuje i staje się coraz bardziej tolerancyjne?

Zdecydowanie. Polskie społeczeństwo jest bardziej liberalne niż politycy, których potem to społeczeństwo wybiera. Bardzo dobrze to widać chociażby na przykładzie zmiany stanowiska dotyczącego liberalizacji prawa aborcyjnego. W 2016 roku, jak odbywały się pierwsze protesty, zwolenników takiego prawa było około 30%, teraz te wyniki dochodzą często do 80%. Zmienia się również w ekspresowym tempie nasz stosunek do kościoła. Pustoszeją świątynie, młodzież wypisuje się z lekcji religii, ludzie rezygnują ze ślubów kościelnych i coraz mniej osób przyjmuje księdza na tzw. kolędzie. Niektóre badania plasują Polskę na pierwszym miejscu wśród najszybciej laicyzujących się krajów świata. To zasługa samego kościoła, który po 1989 r. próbował układać się z różnymi rządami, ale ostatnich osiem lat jest jednak pod tym względem wyjątkowych. Nie wspomnę już o przestępstwach i nadużyciach w kościele, o których dowiadujemy się bardzo często. 

Joanna Scheruing - Wielgus, Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek na Marszu Równości

A.K.: Jak z Twojej perspektywy wygląda sytuacja kobiet w Polsce? Jesteś wiceprzewodniczącą Nowej Lewicy, partii, której dobro kobiet leży bardzo na sercu. Startujesz do Parlamentu Europejskiego z Poznania, który jest raczej miastem liberalnym i otwartym. Jednak Polska to nie tylko duże miasta… 

No właśnie. Dobrze, że zwracasz na to uwagę, bo my na lewicy z naszymi postulatami kobiecymi zwracamy się właśnie do tych, którzy są pozostawieni sami sobie, są w tyle. Standardowo jak jesteś z miasta, to masz więcej możliwości, jak dobrze zarabiasz to stać cię na więcej, jak nie jesteś samotna, jest ci łatwiej. Gdy porównamy opiekę państwa dla Polek do opieki dla kobiet w innych krajach, to Polki są na szarym końcu: mamy najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne, nie mamy bezpłatnych tablet antykoncepcyjnych, opieki okołoporodowej, w szpitalach lekarz może odmówić ci zabiegu, bo powołuje się na klauzulę sumienia, jak zostaniesz zgwałcona, to chroni się sprawcę, a kobiecie sugeruje się, że prowokowała wyglądem. Jest mnóstwo do zmiany nie tylko w prawie, ale przede wszystkim w głowach konserwatywnych polityków, dla których kobieta to często nadal „słaba istota”, którą muszą się zaopiekować. 

A.K.: Czy bycie kobietą pomaga czy przeszkadza w polityce? Mierzysz się z seksizmem? 

To zależy. Na pewno kobiet powinno być zdecydowanie więcej w polityce. W polskim parlamencie jest nas teraz 29%, więc nawet nie zbliżamy się do połowy reprezentacji. Dlatego zachęcam kobiety do angażowania się w życie społeczne i polityczne na różnych szczeblach. Bo kto ma zadbać o nasze interesy jak nie my same? A jak pytasz mnie o seksizm w polityce, to powiem ci, że on jest nadal powszechny; jest wszechobecny, nie tylko w polityce. Nadal niestety jest mnóstwo stereotypów związanych z kobietami. Dużo pracy przed nami.

A.B.: Czy czujesz, że na sejmowych korytarzach musisz udowadniać, że bycie kobietą nie oznacza mniejszych kompetencji? 

Nadal tak. Od 2018 roku rozkładam na czynniki pierwsze kwestie przestępstw w polskim kościele. Gdy o tym mówię, podając fakty, słyszę, że atakuję kościół i że jestem kontrowersyjna. Gdy mówię o świeckim państwie, słyszę, że jestem radykalna. Gdy mówi to samo jakiś polityk czy ksiądz, opinia jest taka, że mówi to mąż stanu, jemu po prostu wolno. Ale zaznaczanie mniejszych kompetencji odbywa się nawet w tak wydawałoby się błahej sprawie jak przedstawianie polityczek. Często słyszę: Poseł Krzysztof i nasza Joasia…

A.B.: To nieco z innej beczki. Czy polityczki w Polsce są dobrze ubrane? 

To naprawdę zależy, bo mamy różne gusta, ale to czego nie rozumiem i to, co mi się zdecydowanie nie podoba to „przebieranie się” za polityczkę. Często wygląda to bardzo sztucznie i widać, że ta osoba czuje się w tym ubiorze po prostu niewygodnie. Uważam, że niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy, powinniśmy być po prostu sobą. 

A.B.: Twoje stylizacje są zawsze perfekcyjne. Dobrze skrojona marynarka, świetna fryzura i makijaż. Lubisz modę?

Zawsze lubiłam modę i śledziłam nowinki, ale nigdy nie kupowałam rzeczy tylko dlatego, że są modne. Nie kupowałam też nigdy rzeczy, na które mnie nie stać. Wolę mniej niż więcej i nigdy za wszelką cenę. Ale mam od lat swojego ulubionego fryzjera Tomka, który tnie włosy brzytwą. Dbam o siebie, ćwiczę na siłowni. Wychodzę z założenia, że nawet świetny ciuch czy makijaż nie ukryje niezdrowego ciała. Zdrowe ciało to zdrowa dusza i wtedy wystarczą trampki, dżinsy i biały T-shirt. 

A.B.: Jak dobierasz stylizacje? Masz kogoś do pomocy czy zdajesz się na swoje wyczucie stylu?

Odkąd pamiętam zawsze zakładam na siebie to, co ja chcę włożyć, a nie to, w czym chcą mnie widzieć inni. Czasami wbrew trendom, modom czy upodobaniom innych. Ja po prostu nie lubię jak mi ktoś coś narzuca. Zawsze na końcu to ja podejmuję decyzję zarówno w co się ubiorę, jak i co zrobię. Moja mama kiedyś mi powiedziała, że ja od dziecka zawsze taka byłam. (śmiech) Z wiekiem stawiam zdecydowanie na wygodę, więc świadomie zrezygnowałam ze szpilek w sejmie na rzecz płaskich butów. Żadnych ciężkich torebek na ramię, tylko wygodny plecak. 

A.B.: Masz swoje „guru modowe”?

Nie mam jednego guru modowego, ale moją miłością wielką jest wszystko, co brytyjskie. Dlatego zawsze z uwagą obserwowałam Vivienne Westwood, ale i Katharine Hamnett, projektantkę znaną ze swoich politycznych T-shirtow, które uwielbiam. Lubię też Francuzkę Isabel Marant czy ciuchy sportowe od Stelli McCartney. Podoba mi się również styl Charlotte Gainsbourg czy Patti Smith. Jak widzisz kino i muzyka są dla mnie największą inspiracją, jeśli chodzi o to jak się noszę.  

Już dziś (03.06.) zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z Joanną Schering – Wielgus

ul. Młyńska 12

godz. 18:00

Wstęp wolny

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
Anna Bowsza

Anna Bowsza

REKLAMA
REKLAMA
Joanna Scheuring - Wielgus
REKLAMA
REKLAMA