Katarzyna i Maciej Kabat | Wzajemne oddziaływanie Yin i Yang

Marta i Maciej Kabat Idea Fit&Spa

O wsparciu męża, wpływie innowacyjnych technologii, bogatej ofercie Instytutu opowiedziała mi Katarzyna Kabat, właścicielka tej wyjątkowej strefy relaksu.

Kasiu, w listopadzie 2019 roku opublikowany został w „Poznańskim Prestiżu” obszerny wywiad dotyczący Instytutu Idea Fit & Spa. Co zmieniło się w tym miejscu na przestrzeni trzech lat?

KATARZYNA KABAT: Czas pandemii dał do myślenia wielu przedsiębiorcom, nie ukrywam, że i również mnie. Przed samą pandemią byliśmy w wyjątkowym momencie działalności Instytutu Idea Fit & Spa. Odbieraliśmy kolejne nagrody, biorąc udział w konkursie Gala Beauty Stars, Kobieca Marka Roku, Woman Star. Cieszyliśmy się z wyróżnień, spotkań i wartościowych rozmów z wieloma osobami. Było wesoło, emocjonująco, z uśmiechem. Wydarzenie za wydarzeniem. Weekend w weekend. I trach… domino się rozsypało…

Osobiście mocno pozamykałam się podczas pandemicznych miesięcy, nie zdając sobie sprawy, jak potrzebni są mi ludzie do tego, by żyć pełnią życia.Po drodze, gdy już wyszło słońce, zdjęliśmy maseczki, zaczęła się wojna w Ukrainie.I rzeczywiście, gdybym nie odłączyła się od rozmów na jej temat, wiadomości w telewizji i w mediach społecznościowych, to pewnie Instytut nie byłby tym miejscem, jakim nadal jest. W życiu łatwo jest się poddać, gdy doszukujemy się powodów. Trudniej na pewno jest się wziąć w garść i żyć dniem dzisiejszym. Tak, więc puentując, nauczyłam się pozytywnego patrzenia w przyszłość pomimo trudności, jakie przed nami stawia życie.Mam tu na myśli i przyszłość swoją prywatną, jak i przyszłość Instytutu.

Pozytywne myślenie niewątpliwie buduje…

Mimo że jestem ostrożna i na pozór pesymistyczna, zawsze szukam optymistycznych rozwiązań. Dlatego nie karmię się negatywnymi obrazami czy dyskusjami. Podświadomie szukam wokół pozytywnych ludzi i ich znajduję. (śmiech) Uwielbiam to, co dzieje się dookoła mnie, piękno takie jak muzyka, sztuka, taniec, harmonia, uśmiech, zmieniające się pory roku itd. I nie pozwalam sobie do końca zabrać małego dziecka, które cały czas we mnie tkwi i które potrafi cieszyć się z detali. Podczas całego zamieszania, jakie obecnie dzieje się na świecie, wiele osób przebranżawia się, szuka innych dróg rozwoju osobistego i zawodowego. Podziwiam takie osoby za determinację i siłę woli, ja po prostu nie wyobrażam sobie siebie pracującej w korporacji. Jasne, czasem i tak bywa, że czuję się jak świstak z reklamy telewizyjnej czekolady Milka, który„siedzi i zawija te sreberka”. Nagromadzenie obowiązków i wiele ekstremalnych sytuacji są nieodłączną częścią naszej pracy, tak jest i u nas, i zapewne w wielu innych branżach i miejscach. Trzeba do tego trochę przywyknąć, zdystansować się i po prostu robić swoje… W ten sposób pracujemy i budujemy Instytut Idea Fit & Spa, który nieustannie emanuje ciepłem i wzbudza pozytywne emocje.

Ciepło i rodzinną atmosferę czuć w tym miejscu na każdym kroku. Jest przecież ważna w Twoim życiu osoba, która trzyma stery w swoich rękach.

Tak, bez mojego męża nic by się nie udało. Jest moim wsparciem, przyjacielem i towarzyszem na dobre i na złe. Maciek pomaga mi odgonić złe myśli i przetrwać trudny czas, jeśli taki nadchodzi. Często doradza i pomaga mi panować nad całością. A to doradztwo bardzo sobie cenię, gdyż mąż obserwuje moją działalność z nieco innej perspektywy niż ja. I to się bardzo przydaje. Często ludzie dobierają się na zasadzie przeciwieństw, są jak te magnesy, minus i plus. My ewidentnie tworzymy idealny duet na zasadzie koncepcji yin i yang pochodzącej z antycznej filozofii chińskiej.

Czy holistyczne podejście do pacjentów to nadal jest klucz do prowadzenia Instytutu?

W świecie kosmetologii dużo się dzieje i mimo wszystko po pandemii wymaga ona intensywnego rozwoju. Technologia rozwija się w niesamowitym tempie, a klientki są bardzo świadome i wiedzą, czego chcą. Medycyna estetyczna to jedno, ale to nie do końca nasza droga, tutaj potrzebne jest coś więcej – dostosowanie się do potrzeb czasów. Liczy się kompleksowe podejście do tematu, spojrzenie na organizm ludzki w sposób holistyczny, wielowymiarowy. Człowiek jako całość, jego potrzeby, stan umysłu, ciała i ducha – wszystko się nierozerwalnie ze sobą wiąże i przenika. Dlatego trzeba mieć na uwadze uświadamianie, a może i przypominanie, co należy robić,aby być zdrowym, a nie tylko ładniejszym. Jak ważne – po tych przeżyciach i wielu niewiadomych – jest w dalszym ciągu dbanie o głowę i duszę, wyciszanie i endorfiny,żeby odnajdywać balans. Zawsze mówiąc o tym, przypomina mi się Akademia Lagom i Joanna Karlik.

Instytut Idea Fit & Spa ze swoją estetyką, dobrą aurą i pozytywną energią zrodził się po prostu z ogromnej pasji oraz – nie ukrywam – z chęci przekazania ludziom wiedzy na temat holistycznego podejścia do organizmu człowieka. Balans i równowaga życiowa to słowa klucze. Wciąż się ich uczymy…

Cały zespół pracujący w Instytucie to ludzie oddani swojej pracy, troskliwi i wychodzący naprzeciw oczekiwaniom naszych gości. Staramy się zaopiekować jak najlepiej każdym klientem, dbamy więc o niego i o jego samopoczucie. Ważne dla nas jest i piękno ciała, ale i piękno umysłu. Aktywność fizyczna, umiejętne odstresowanie się, odcięcie od trosk dnia codziennego, zrobienie czegoś tylko dla siebie. Jeżeli proponujemy jakikolwiek zabieg, to tylko w trosce, nie jedynie z konieczności. Proponujemy to, co faktycznie ma sens, jest adekwatne do aktualnych potrzeb.

Cellulit to kompleks i problem wielu pań. Jak temu zaradzić w Instytucie Idea Fit & Spa?

Dieta i ćwiczenia są na pierwszym miejscu. Przynajmniej w granicach, na jakie możemy sobie pozwolić, by zupełnie o tym nie zapomnieć.

Endermologia LPG Alliance polecana jest poniekąd jako ratunek dla naszego ciała. To bez wątpienia najpopularniejsza z przyjemnych technologii pomagająca zwalczyć zarówno cellulit, jak i uporczywą tkankę tłuszczową.Natomiast często łączymy ją też z innymi, już nowocześniejszymi urządzeniami. Stosowana jest ona nie tylko na problemy natury kosmetycznej. Doskonale sprawdza się w takich przypadkach jak: blizny, napięcia mięśniowe, stany po zapaleniu ścięgna Achillesa, zastoje limfatyczne i opuchlizny.

Brakowało u nas na pewno zabiegów budujących mięśnie, a co za tym idzie, jeszcze większe ujędrnienie. Teraz już są! W przypadku cellulitu sprawdzi się nasza najnowsza technologia fali elektromagnetycznej Schwarzy. Zabieg wymusza 60 tysięcy skurczy podczas 30-minutowego zabiegu, dzięki czemu następuje poprawa kształtu mięśni. Co dla osób, którym ciężej zbudować co niektóre partie mięśniowe, będzie dużą i radosną niespodzianką.

W Instytucie Idea Fit & Spa można skorzystać z ekskluzywnych zabiegów, jak i tych najbardziej podstawowych z zakresu kosmetologii i odnowy biologicznej. Bardzo dużą uwagę przykładamy do wysokiej jakości oferowanych usług i kosmetyków, które przed wprowadzeniem są starannie selekcjonowane i sprawdzane. Osobiście nadzorujemy efekty innowacyjnych zabiegów.

Co jeszcze możecie Państwo zaoferować swoim klientom?

Dzisiejsze technologie potrafią zdziałać już niesamowite cuda, a my wplatamy filozofię i ideę, że ciałem i z ciałem należy pracować. Tylko w ten sposób głowa pozostanie w dobrej kondycji. Zatem, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych podopiecznych, stawiamy na samorozwój i kształcenie, pomagamy rozwijać się terapeutom, specjalistom, którzy z nami współpracują. To daje współmierne korzyści.Obecnie można umówić się do nas na nowe zabiegi typu SCHWARZY czy CoolTech, ONDA DEKA, wcześniej wspomniana Endermologia Lpg Alliance, INNARI czy niezawodny Laser do depilacji VECTUS. Na redukcję miejscowej tkanki tłuszczowej proponujemy Kriolipolizę CoolTech, ONDA oraz SCHWARZY. W zależności od ilości tkanki tłuszczowej terapeutka dobierze odpowiednio dopasowaną technologię, w myśl holistycznego podejścia do pacjenta.

Dodam jeszcze, że rozwijamy się obecnie bardzo w zabiegach na twarz. W tym zakresie nasze klientki odnajdą całą gamę zabiegów, jakie są im potrzebne. I tu zdecydowaliśmy się na Harmony XL PRO Special Edition, multiaplikacyjna platforma laserowa najnowszej generacji, posiadająca 65 wskazań potwierdzonych certyfikatem FDA. Do najważniejszych należą: resurfacing skóry, redukcja zmarszczek, redukcja blizn potrądzikowych i pochirurgicznych, redukcja rozstępów, fotoodmładzanie, odmładzanie, poprawa jędrności skóry, naczynia na twarzy, wypełnianie zmarszczek i bruzd, a także wiele innych.

Oprócz oferty dotyczącej kosmetologii, macie również pełen pakiet sportowy z trenerami personalnymi.

Wspominając wcześniej o balansie, nie zapominamy jak ważny jest ruch. Dlatego nadal można znaleźć u nas przestrzeń do treningów. Wyposażyliśmy salę w EMS, czyli elektrostymulację mięśni. Taki trening trwa tylko 25 minut, a dzięki niemu można uzyskać dynamiczny wzrost mięśni, utratę tkanki tłuszczowej, cellulitu i – jak przy każdym praktycznie treningu – lepszą postawę ciała. U nas można nawet ćwiczyć w kontuzjach, oczywiście pod okiem wykwalifikowanego trenera. Ponadto stawiamy na tradycyjny trening i na taki też namawiamy naszych klientów. Jest możliwość zapisów zarówno do trenera medycznego, jak i doświadczonej trenerki Pilates. W grudniu ruszyły nawet zajęcia z zumby. Wciąż się rozwijamy w zakresie aktywności fizycznej i edukacji o zdrowym stylu życia, zakupujemy nowy sprzęt, aby ułatwić dbanie o kondycję fizyczną naszych gości, w myśl zasady „w zdrowym ciele zdrowy duch!”.

Na jakie punkty Waszej oferty warto zwrócić uwagę w ten świąteczny i noworoczny czas?

Polecamy znane masaże Ajurwedyjskie, kamieniami czy liftingujący masaż twarzy KOBIDO, najstarszy z japońskich masaży odmładzających. Nasza fizjoterapeutka ma magiczne dłonie. (śmiech) Warto się przekonać!

Zapraszam na spotkanie we dwoje czy z przyjaciółmi przy kominku, relaks, lampkę Prosecco w stylowym pokoju relaksu oraz wybrany i dopasowany odpowiednio do preferencji zabieg lub masaż. Często organizujemy eventy, mamy okazję wtedy po przebywać ze sobą dłużej. Niekiedy są to spotkania przy muzyce na żywo, a inne z kolei są spotkaniami tematycznymi. Zatem zapraszam do śledzenia naszych social mediów, Instagram i Facebook.

Warto poznać ofertę świątecznych voucherów upominkowych – przewidywane są promocje!

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Marta i Maciej Kabat Idea Fit&Spa
REKLAMA
REKLAMA

Beata i Mariusz Cieślukowscy | Zamieszkaj na zachwycającym Costa del Sol

Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska


Oboje pochodzą z Mazur, ich plany zawodowe połączyła stolica Wielkopolski. Tu w Poznaniu wykrystalizował się pomysł na wspólny rodzinny biznes, który był impulsem do zmiany życia o 180 stopni. Beata i Mariusz Cieślukowscy, właściciele PlanoSpain, od lat działają na hiszpańskim rynku nieruchomości. Polecają wybrzeże Costa del Sol, gdzie osiedlili się, rozwijając firmę i spełniając często niełatwe życzenia klientów z najodleglejszych regionów świata.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska | Zdjęcia: Maciej Sznek Escargofoto | Makeup Artist: Kiuru Visage | zdjęcia nieruchomości: archiwum prywatne PlanoSpain

Jak zaczęła się Wasza przygoda w branży nieruchomości?

BEATA CIEŚLUKOWSKA: Mówiąc nieskromnie (śmiech), rozpoczęła się ode mnie. Już ponad 15 lat zajmuję się nieruchomościami inwestycyjnymi. W pierwszym etapie mojej pracy zawodowej, tu na poznańskim rynku, pracowałam u największego pośrednika nieruchomości w Polsce – była to firma Home Broker. Wiele kontaktów oraz przyjaźni branżowych mam do teraz właśnie z tego miejsca.
MARIUSZ CIEŚLUKOWSKI: Przez ponad 12 lat zdobywałem doświadczenie w największych światowych bankach, bankowość korporacyjno-inwestycyjna, co dało mi dużą swobodę w poruszaniu się w świecie wielkich liczb oraz projektów budowlano-inwestycyjnych. Obydwoje mieliśmy duże doświadczenie zawodowe i dlatego postanowiliśmy połączyć nasze siły, umiejętności i wiedzę, co klienci w pełni docenili.

Dlaczego właśnie Hiszpania stała się dla Was atrakcyjnym rynkiem nowych inwestycji?

B.C.: Największym impulsem do tego typu poszukiwań był jeden z moich klientów, który miał już wiele zakupionych nieruchomości, za moim pośrednictwem, zarówno w polskich górach, nad Morzem Bałtyckim, jak i na Mazurach, ale zapragnął czegoś więcej, poza granicami kraju. Zainspirował mnie miejscem o wdzięcznej nazwie Marbella na hiszpańskim wybrzeżu Costa del Sol. „Jak Pani znajdzie dla mnie coś ciekawego, to ja tam kupię” – powiedział. Poleciałam więc, zaczęłam szukać, oglądać poszczególne miejsca, aby złożyć korzystną ofertę klientowi. Bardzo mi się tam spodobało, krajobrazy, klimat, pozytywne myślenie i przepięknie położone apartamenty. Znalazłam dla klienta nieruchomość według jego wytycznych i oczekiwań i tak to się zaczęło…
M.C.: Potem lataliśmy już wspólnie, szukając odpowiednich nieruchomości dla innych klientów. Ale – nie ukrywam – że przy dwójce małych dzieci i obowiązkach prywatnych taki układ wylotów biznesowych bardzo nam doskwierał. Zaczęliśmy więc rozważać inne wyjście z tej sytuacji…

Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska
Beata Cieślukowska

Aż zdecydowaliście się na przeprowadzkę na Costa del Sol…

M.C.: Tak, życie nas do tego popchnęło, podsuwając taki scenariusz. (śmiech)
B.C.: Analizując miejsca na południowym wybrzeżu Costa del Sol, nasz wybór padł na piękną słoneczną Marbellę, którą polecam wszystkim. Spakowaliśmy więc swoje rzeczy, zabraliśmy dzieci i rozpoczęliśmy nowy etap naszego życia i wspólnej pracy.

Z takim zapałem i uśmiechem opowiadacie o Waszym nowym miejscu zamieszkania, więc muszę zapytać, czym tak naprawdę uwiodła Was Marbella? Co Was zauroczyło w tym miejscu?

B.C.: Marbella jest bardzo międzynarodowa, na tym terenie mieszają się różne kultury i tradycje.
M.C.: Warto podkreślić, że w Hiszpanii jest ogromna różnica pomiędzy Costa del Sol a innymi wybrzeżami. Zupełnie inne osoby przyjeżdżają na południe Hiszpanii, do Benalmadeny czy właśnie do Marbelli, gdzie mieszkamy. Tu jest też inny klient niż np. w Alicante. Jedno wybrzeże, ale konkretne miejscowości i przebywający tam turyści różnią się od siebie i to znacznie. Marbella ma niską zabudowę i od razu wygląda to bardziej luksusowo. Co chwilę są parki, zielone skwerki, palmy, po prostu przeważa dużo zieleni. Dla ciekawostki – to było pierwsze zagospodarowane wybrzeże w całej Hiszpanii, więc roślinność miała dużo czasu, aby wybujać i wzbogacić swoim pięknem okolicę. Specyfiką Marbelli jest też posiadanie i morza, i gór. Nawet jeśli w Sewilli jest latem 45 st. w cieniu, to u nas – dzięki takiemu idealnemu położeniu – jest zawsze minimum 10 stopni mniej. W ubiegłe lato przeważała temp. 32-33 stopnie, a najwięcej pokazały termometry 36 st. w cieniu. To w Polsce często jest bardziej gorąco. Marbella ma swój mikroklimat – latem nie jest upalnie, a zimą jest przyjemnie ciepło. Ponadto w tym nadmorskim mieście nie znajdzie się tzw. „betonozy”, jaka przeważa w tego typu lokalizacjach, gdzie deweloperzy prześcigają się w stawianiu coraz to wyższych apartamentowców.

Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska
Mariusz Cieślukowski

W PlanoSpain rynek pierwotny przeważa nad wtórnym?

M.C.: Na naszej stronie są również oferty z rynku wtórnego, ale jako PlanoSpain specjalizujemy się w szczególności w rynku pierwotnym. To ponad 80 procent naszej oferty sprzedażowej.
B.C.: Edukujemy też naszych klientów, którzy kontaktują się z nami z zamiarem zakupu nieruchomości na rynku wtórnym. Studzimy ich zapał i często po prostu tłumaczymy, że nie warto… Klient już za sam apartament z rynku wtórnego płaci bardzo dużo, do tego trzeba doliczyć koszty remontu. Ponadto części wspólne tych miejsc z rynku wtórnego są w niskim standardzie. To jest budownictwo np. z lat 2009-2010 lub wcześniejsze, gdzie widać ząb czasu, brak renowacji i remontu klatek, brak odnowy wspólnych basenów. Akustyka w takich miejscach szwankuje, hałasy i odgłosy zza ściany słychać bardzo dobrze, a dodatkowo odgłosy w pionie – ze względu na gorszej jakości wykorzystane materiały budowlane. Naprawdę jest wiele zalet kupna nieruchomości z rynku pierwotnego, do czego szczerze namawiamy.
M.C.: W 2010 roku wiele się zmieniło w hiszpańskim ustawodawstwie, w prawie budowlanym, wzięto pod uwagę normy cieplne, zaczęto stosować lepsze i korzystniejsze dla inwestorów materiały budowlane. Wstawiać wyższej jakości okna, izolować ściany. Rozpoczął się cały proces budowy z większymi benefitami dla kupujących, co w Polsce od wielu lat jest standardem i normą, a w Hiszpanii dopiero zaczęło to kiełkować. Zatem bez namysłu polecamy nieruchomości z rynku pierwotnego. Przede wszystkim korzystna jest cena za nowe mieszkanie, a przy tym plan płatności, który rozłożony jest w czasie. Bo nawet jeśli trzeba wydać 500 tys. Euro, czym innym jest wyjęcie ich dzisiaj i położenie na stół, a czym innym gdy harmonogram płatności jest rozbity na 30 % przy umowie przedwstępnej, a reszta następuje dopiero przy odbiorze kluczy w perspektywie do 1,5 roku. Ponadto kupujący ma wybór, oglądając plany, rzuty apartamentów od dewelopera, czyli kupuje to, co chce, a nie to, co zostało na rynku.

Sprzedaż z rynku pierwotnego odbywa się, gdy jest tylko przysłowiowa dziura w ziemi?

M.C.: Głównie właśnie na tak wczesnym etapie. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że jest dużo wybudowanych budynków, mieszkań, które czekają na swoich właścicieli. Nierzadko ceny można jeszcze negocjować u dewelopera. W Marbelli czy innych częściach Costa del Sol na etapie stojących już murów wszystkie mieszkania są wykupione. Zakup rozpoczyna się wraz z wbiciem łopaty w ziemię, czyli właśnie wraz z robieniem przysłowiowej dziury.

W swojej ofercie macie nieruchomości o różnej powierzchni, od mniejszych 50- czy 60-metrowych, przez ponad 100-, 200-, 300-metrowe apartamenty, aż po luksusowe wille np. ponad 1400 metrów kw. Jaka powierzchnia mieszkalna jest najbardziej poszukiwana, jaka jest najbardziej na topie wśród zainteresowanych kupnem?

B.C.: Mały metraż w Hiszpanii oznacza co innego niż w Polsce. 40-, 50-metrowe mieszkanie to swoisty ewenement, czegoś takiego się po prostu nie buduje na rynku hiszpańskim. Standardem przy dwóch sypialniach jest ok. 80 m kw., a przy trzech sypialniach – ok. 130 m kw.
M.C.: Co istotne, w Hiszpanii – podobnie jak w USA – najważniejsza jest ilość sypialni. 60-metrowe mieszkania można na palcach jednej ręki przedstawić w naszej ofercie.
Polacy są przyzwyczajeni zadawać pytanie, „ile za metr kwadratowy?”, a na rynku hiszpańskim funkcjonuje inna wytyczna, czyli liczba sypialni. Cena uzależniona jest od ich ilości, oraz usytuowania apartamentu w danej inwestycji.

Kto jest Waszym głównym klientem?

M.C.: W 90 procentach są to Polacy, ale nie tylko Polacy mieszkający w Polsce, również ci ze Szwecji, z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady. Aktualnie mamy kilku Holendrów zainteresowanych naszymi ofertami. Wchodzimy też na rynek niemiecki, stale poszerzając nasz target.
Podchodzimy do naszej pracy z wielkim profesjonalizmem, a do klientów z ogromnym szacunkiem. Skupiamy się na konkretnym miejscu, jakim jest Costa del Sol – i robimy to najlepiej, jak tylko potrafimy, szukając dla klientów nieruchomości skrojonych pod ich oczekiwania i portfel. Postawiliśmy na wyspecjalizowanie się w tym regionie. To jest podobnie jak z restauracyjnym menu – lepiej mieć w karcie mniej dań, ale dobrej jakości niż szeroką kartę menu z byle jakimi potrawami.
B.C.: I co niezwykle istotne, mamy klientów najczęściej z polecenia. W naszej branży działa stary sposób przekazywania dobrych wiadomości i to nas bardzo cieszy. (śmiech) Miło słuchać pozytywnych opinii i rekomendacji na temat naszej pracy, wiedząc, że marketing tzw. szeptany ma sens.

Czy Polak w Hiszpanii może łatwo otrzymać kredyt?

M.C.: Wielu z naszych klientów, kupując nieruchomość w Hiszpanii, posiłkuje się kredytem, ponieważ jest on zdecydowanie tańszy niż w Polsce. Ja osobiście nadzoruję cały proces związany z ubieganiem się o kredyt, pilnuję wszelkich dokumentów, terminów itp. W PlanoSpain staramy się przeprowadzić tak sprzedaż, aby była ona jak najmniej czasochłonna i stresogenna dla naszego klienta. Do ubiegania się o kredyt potrzebujemy PIT za zaszły rok, zaświadczenie z BIKu i wyciąg z konta przynajmniej z 6 miesięcy.

A jak klient jest zaopiekowany pod kątem prawnym w PlanoSpain?

B.C.: Współpracujemy z wybitną prawniczką, której usług absolutnie nie narzucamy naszym klientom, jedynie rekomendujemy. Klient sam wybiera do jakiej kancelarii prawnej chce się udać. Ze względu na nasze doświadczenie i długoletnią współpracę z czystym sercem polecamy tę właśnie osobę do obsługi kwestii prawnych.
M.C.: Klient musi głównie wybrać apartament, wpłacić zaliczkę, a resztą już zajmujemy się my – osoby do zadań specjalnych. (śmiech) Współpracujemy z doskonałą prawniczką Marią Ruiz Lopez. Ma ona rozeznanie zarówno na rynku polskim, jak i hiszpańskim. I oczywiście świetnie mówi po polsku. Ma licencję prawną na obu rynkach, polskim i hiszpański. Posiada szeroką wiedzę i uprawnienia, doradza klientom, co warto zrobić, jakie są obwarowania prawne, na co warto zwrócić uwagę podczas kupna czy wynajmu itp.

Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska

Klienci kupują hiszpańską nieruchomość najczęściej z myślą o sobie, swojej przyszłości, czy jednak pod wynajem, aby mieć źródło dochodu?

M.C.: To zależy… W zdecydowanej większości klienci kupują apartament, żeby dla nich zarabiał i był lokatą kapitału. To też świetna dywersyfikacja portfela o nieruchomość w walucie Euro. Nie ma co też ukrywać, że w okresie naszej polskiej zimy chcą przyjeżdżać i korzystać z własnego apartamentu.
B.C.: Ponadto widzimy taki trend, że nasi klienci meblują i aranżują mieszkania z myślą o sobie, pod swój gust, więc później jest im szkoda oddawać to wynajmującym. Choć jest określona grupa klientów, którzy od samego początku wiedzą, że zakupiona nieruchomość będzie ich inwestycją pod wynajem. Co bardzo ważne – my jako PlanoSpain również zajmujemy się wynajmem lokali. Wiemy, że większość agencji nieruchomości tego nie robi, my jednak wzięliśmy na swoje barki to zadanie, aby sprostać wymaganiom i oczekiwaniom klientów. Budujemy poprzez to relacje i zaufanie z naszymi partnerami biznesowymi, dając im szerokie spectrum usług i możliwości wyboru. Jestem bardzo dokładna, zatem skrupulatnie doglądam wszystkich detali, które mogą umknąć kupującym. Doradzam też klientom jak urządzić nieruchomość pod wynajem bądź pod odsprzedaż, bo z doświadczenia wiem, co się dobrze sprzedaje, z dużym potencjałem wzrostu cen.

Bierzecie na siebie dużo różnych obowiązków, jak czasowo dajecie radę? Czy Wasza doba trwa więcej niż 24 godziny, jest bardziej elastyczna?

M.C.: Dobre pytanie! (śmiech) Nieustannie poszerzamy nasz zespół, dobieramy zaufane osoby. Aktualnie zatrudniliśmy kolejną osobę, która odciąży nas w temacie najmu.
B.C.: Mamy team, który zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami pod wynajem, czyli uzgadnia pracę np. pań sprzątających, wydawania i odbierania kluczy do posesji. Cała logistyka jest przez nas opracowana, co w dużej mierze ułatwia pracę już na innych etapach.

Czyli pomagacie klientom w wynajmie, ale również w odświeżaniu powierzchni mieszkalnej oraz w generalnym remoncie.

M.C.: Tworzymy z naszymi partnerami pakiety pod każdą inwestycję. Prezentujemy klientom zazwyczaj trzy wersje, trzy propozycje umeblowania oraz finalne wykończenie z tapetami, obrazami, dekoracjami wypełniającymi wnętrze. Mamy również pakiety dostosowane dla klientów wynajmujących konkretne mieszkanie, tzn. czajniki, małe AGD, sztućce itd. Dla klienta cały proces jest nieinwazyjny – to my zajmujemy się wszystkim. Klient ma jedynie wybrać lokum i podpisać umowę oraz wpłacić zaliczkę.
B.C.: Jeśli chodzi o wynajem – kiedyś braliśmy apartamenty z rynku, teraz tylko opiekujemy się apartamentami naszych klientów. Mocno się angażujemy, aby zrobić jak najwyższą rentowność dla klientów. Jeśli u nas kupią nieruchomość pod wynajem, to mają pewność, że zajmiemy się wszystkim, co związane z formalnościami i dopracowaniem szczegółów, dopieszczeniem wnętrz. Mamy dużo klientów-golfistów, klientów kulturalnych, na poziomie, którzy u nas wynajmują apartamenty. Są to klienci głównie z polecenia.
M.C.: Nie wynajmujemy brytyjskim imprezowiczom (śmiech), po których trzeba często organizować remont mieszkania. U nas na szczęście ich nie ma.

Costa del Sol czy nasz polski Bałtyk – gdzie nieruchomość można kupić taniej?

M.C.: Naprawdę w Hiszpanii można kupić taniej nieruchomość niż nad Morzem Bałtyckim. Oczywiście, bierzemy pod uwagę lokalizację, okolicę, odległość od linii brzegowej, dodatkowo wyposażenie mieszkania, pomieszczenia wspólne, komórkę lokatorską, miejsca parkingowe – bo to jest w cenie oferty w stanie deweloperskim. Jedynie trzeba wstawić swoje meble i można zamieszkać. Myślę, że na rynku pierwotnym można w Hiszpanii zaoszczędzić nawet ok. 100 tys. Euro, kupując podobną powierzchnię nad wybrzeżem Costa del Sol niż nad Bałtykiem.

Polecacie Costa del Sol, w szczególności Marbellę, ale macie też kompletnie inny kierunek na hiszpańskie wyjazdy…

B.C.: Oprócz wybrzeża Costa del Sol próbujemy zainteresować klientów również atrakcyjnym terenem górskim, idealnym na narty, o czym mało kto wie… Sierra Nevada jest pominięta i mało znana jako górska alternatywa. W okresie tegorocznej Wielkanocy było tam mnóstwo śniegu.
M.C.: Najwyżej położony ośrodek narciarski w Hiszpanii znajduje się w Andaluzji, dwie godziny drogi od Malagi. Jest to pasmo górskie Sierra Nevada z najwyższym szczytem Mulhacen 3478 m n.p.m. Znajduje się tam wiele możliwości dla turystów, zarówno idealnie przygotowane stoki, kolejki linowe, jak i wiele ofert zakwaterowania z niezbędnymi usługami.
B.C.: Jest tam 96 km tras i co najważniejsze, że nie ma kolejek na stokach, jak w innych krajach europejskich.

Wspomnieliście, że macie klientów z różnych stron świata. Każdy z nich ma inny gust, inne upodobania. Od czego zaczynacie rozmowę, aby poznać ich oczekiwania?

M.C.: Jeszcze przed przylotem konkretnego klienta dużo z nim rozmawiamy, zaznajamiamy z rynkiem nieruchomości na Costa del Sol, organizujemy video konferencje.
B.C.: Przygotowujemy zawsze agendę spotkania, zaznaczamy na mapie miejsca, które będziemy oglądać, które chcemy pokazać naszemu klientowi. Staramy się zrobić wywiad/rozeznanie dużo wcześniej przed przylotem klienta na Costa del Sol. Dlatego przekazujemy zdjęcia i krótkie informacje nt. proponowanych przez nas nieruchomości, które na ten moment są idealne dla klienta, spełniają jego oczekiwania.
M.C.: Zależy nam na tym, aby klient był zorientowany w temacie, znał lokalizację, mógł zerknąć sobie na Google Maps, a nieruchomość zawsze się do jego preferencji dobierze. Pokazujemy kilka nieruchomości w jeden dzień, to takie zdrowe podejście i standard, aby nie przeciążyć kupującego informacjami. Choć mieliśmy ostatnio klienta, który koniecznie w jeden dzień chciał obejrzeć aż 12 nieruchomości (śmiech), a potem miał problem z oceną każdej zaprezentowanej lokalizacji.

Czy można Was nazwać butikową agencją nieruchomości?

B.C.: Bez wątpienia tak! Naszym mottem nie jest sprzedaż za wszelką cenę. Sprzedać byle sprzedać i mieć z głowy, wprost przeciwnie – sprzedajemy, aby klient był zadowolony. Aby do nas powrócił, dał dobrą rekomendację wśród rodziny, znajomych i przyjaciół. Tworzymy przyjazną, wręcz rodzinną atmosferę, aby każdy czuł się przez nas dobrze zaopiekowany.
M.C.: Kluczem jest relacja z naszymi klientami. Odbieramy od nich wiadomości i telefony z podziękowaniami. Rekomendują nas dalej, to bardzo budujące i mobilizujące do dalszej pracy.
Polecamy tylko takie lokalizacje, gdzie deweloperzy są przez nas sprawdzeni. Sprzedajemy klientom tam, gdzie też sami kupiliśmy – to jest kolejna nasza wartość dodana do oferty i budująca zaufanie.

Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska
EscargoFoto.pl

Oprócz nieruchomości pasjonujecie się golfem, dziedziną sportu bardzo popularną w Hiszpanii. Czy to kolejny atut wybrzeża Costa del Sol?

B.C.: W ogóle całe wybrzeże Costa del Sol jest zielone dzięki swoim polom golfowym. Jest energetyczne, przyjazne mieszkańcom i turystom. Przepełnione pozytywną energią, duchem optymizmu i chilloutu. Marbella ma swój specyficzny klimat, ma dobrą aurę, można wręcz rzec, że jest tam pewna magia (śmiech), która przyciąga ludzi do tego miejsca, ale i do siebie. Naprawdę ludzie są uśmiechnięci, pogodni, uprzejmi – to dużo pozytywów!
M.C.: Costa del Sol to jest po prostu mekka dla golfistów. Na tak niedużym terenie jest ponad 100 pól golfowych, więc często turyści nazywają go Costa del Golf. (śmiech) Jesteśmy zakochani w tym sporcie. Miłość do golfa staramy się rozpowszechniać w Polsce, organizując wyjątkowe wyjazdy golfowe. Współpracujemy również z polem golfowym Black Water Links w Tarnowie Podgórnym, gdzie jesteśmy partnerem driving range. Byłoby naprawdę dobrze, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się, że to nie jest sport dla elit i każdy może grać bez względu na wiek czy możliwości fizyczne.

Reasumując, dlaczego warto inwestować w nieruchomości na Costa del Sol?

M.C.: Jest wiele powodów, ale jeśli mówimy o ekonomicznych, to po pierwsze dywersyfikacja swego majątku, bo jednak polskie PKB stanowi ułamek światowego procenta. Obecnie mamy w Polsce najniższy kurs Euro, co jeszcze bardziej jest korzystne do zakupu nieruchomości w Hiszpanii.
Costa del Sol ze względu na swoje walory ma dwa sezony idealne na wynajem, tzn. jeden letni, który jest w większości regionów, a drugi – zimowy, bo wówczas przyjeżdżają tu golfiści, aby pograć i spędzić miło czas. W tym zimowym okresie na Costa del Sol przybywają naprawdę dziesiątki tysięcy dodatkowych turystów. Na skalę Hiszpanii tego nie ma nigdzie indziej! Zatem jeśli myślimy o dobrym najmie i szybkim zwrocie zainwestowanych pieniędzy, to powinniśmy wybrać to wybrzeże. Na Costa del Sol wynajem trwa bezustannie cały rok, a nie tylko 4 m-ce.
B.C.: Ponadto od kwietnia br. uruchomiono bezpośrednie loty z Poznania do Malagi, co nas ogromnie cieszy! Poznaniacy mogą zatem w krótkim czasie i w bardzo dobrych cenach biletów zmienić otoczenie i wylądować na hiszpańskim wybrzeżu przepełnionym słońcem oraz pozytywną energią do życia.
Costa del Sol to jest bardzo międzynarodowe wybrzeże, więc jeśli zechcemy sprzedać nasz apartament, to w tym regionie mamy nieustannie duże grono zainteresowanych kupnem nieruchomości. Tu kupuje i sprzedaje cały świat.

Magda Ciesielska

Magdalena Ciesielska

redaktor prowadząca
REKLAMA
REKLAMA
Plano Spain nieruchomości w Hiszpanii Beata Cieślukowska
REKLAMA
REKLAMA