Ubezpieczenia to temat, który wielu z nas odkłada na później, traktując go jako formalność lub zbędny koszt. Tymczasem odpowiednio dobrana polisa może stać się kluczowym elementem bezpieczeństwa finansowego dla nas i naszych bliskich. Joanna Cyraniak, doświadczona Life Protection Advisor Expert, członek międzynarodowego stowarzyszenia Million Dollar Round Table, zrzeszającego 1% najlepszych agentów ubezpieczeniowych na świecie, pomaga klientom zrozumieć mechanizmy ubezpieczeń w codziennym życiu, zabezpieczyć majątek i planować przyszłość w sposób świadomy. Opowiada o wyzwaniach, z jakimi spotyka się w pracy, o emocjach towarzyszących rozmowom z klientami, a także o tym, jak polisy mogą chronić nie tylko indywidualne osoby, ale także przedsiębiorstwa i ich właścicieli.
Rozmawia: Magdalena Ciesielska
Momentem przełomowym w Twoim życiu była czterdziestka. Dlaczego właśnie wtedy zdecydowałaś się na zmianę?
JOANNA CYRANIAK: To był taki symboliczny rok. Z jednej strony wątek zawodowy, z drugiej – prywatny. Poczułam, że życie jest zbyt piękne, by je przeżyć na pół gwizdka. Zawsze wierzyłam, że warto próbować nowych rzeczy, że działanie napędza działanie. I właśnie wtedy przyszła decyzja: czas coś zmienić.
Brzmi jak moment odwagi. Ale w tle były też trudne doświadczenia…
Zgadza się. Trudne momenty spowodowały, że zatrzymałam się na chwilę i zadałam sobie pytania. Co dalej? Gdzie chcę być za kilka lat? Czy chcę dla siebie i swoich córek lepszego życia? Jakie są moje mocne strony i talenty, a jakich błędów już nie chcę popełniać? Po 20 latach pracy w branży hotelarsko-gastronomicznej nie łatwo było znaleźć odpowiedzi. Wsparcie przyszło ze strony moich dziewczyn, one zawsze były i nadal są moim motorem napędowym.
Co z dalszą ścieżką zawodową?
Wtedy otworzyłam się na zmianę, znalazłam w sobie gotowość. Jednak po kolei… W weekend majowy 2022 roku wsiadłam o piątej rano do samochodu, jadąc sto kilometrów do pracy i nagle pomyślałam „A co, jeśli nie wrócę?” Zostawiłabym córki z kredytem, bez zabezpieczenia i środków do dalszego życia. I to był ten moment, kiedy naprawdę zaczęłam myśleć o ubezpieczeniach. Przypomniał mi się Stefan, który od 8 miesięcy konsekwentnie do mnie dzwonił, proponował kawę i rozmowę o dołączeniu do zespołu sprzedażowego, który właśnie zaczynał tworzyć. Napisałam do niego, a on zaprosił mnie na spotkanie i przeprowadził pełen proces tworzenia i dopasowania ubezpieczenia na potrzeby moje i córek, również tej, która zawodowo uprawia piłkę nożną. I tak stałam się klientką UNUM, zaufałam i pomyślałam, że to może być dla mnie nowa życiowa droga.
I tak trafiłaś do UNUM.
Tak. I dziś uważam, że model, w którym każdy – nawet przyszły menadżer – zaczyna od roli Life Protection Advisor, jest fantastyczny. Dzięki temu buduje się autorytet i rozumie się klienta. Sama wcześniej mówiłam: „Nie mam czasu, nie mam pieniędzy, to nie jest dobry moment”. Dokładnie to, co słyszę dziś od wielu osób.
Rozmawiając z rodzicami dzieci uprawiających sport, często podkreślasz wagę ubezpieczenia. Dlaczego jest ono aż tak istotne?
Mam duże doświadczenie jako sportowy rodzic (śmiech), zarówno w aspektach treningu w Akademiach, kadrze Narodowej, jak i na poziomie Ekstraligi, najwyższej klasy rozgrywkowej w piłce nożnej kobiet. Wielokrotnie widziałam i doświadczałam, jakie koszty muszą ponosić rodzice w przypadku kontuzji, bądź jak sportowe kariery przerwane są przez chorobę czy nadmierną presję i problemy psychiczne. Dobre ubezpieczenie jest realnym wsparciem w takich sytuacjach, daje środki finansowe, organizację procesu leczenia i rehabilitacji. Jednak w koncepcji „wyprawki sportowego rodzica – chronię, bo kocham” daje coś więcej. Zdolność ubezpieczeniową dla dziecka do końca życia, nawet po zakończeniu przygody ze sportem. W moim systemie wartości to jeden z cenniejszych darów, jaki my, świadomi rodzice możemy ofiarować. I tym się dzielę, edukuję i mam nadzieję inspiruję.
Czyli polisa nie jest szablonowa, ale dopasowana do każdej osoby?
Dokładnie tak. Nie ma jednego wzoru. Pierwsze spotkanie ma na celu się poznać, zdefiniować potrzeby ubezpieczeniowe, porozmawiać o sytuacji zawodowej, o pasjach, często podwyższonego ryzyka, o bliskich, których ma chronić polisa. To edukacja dla klienta, dzięki której poznaje bardzo szeroki zakres możliwości, jakie daje ubezpieczenie „skrojone na miarę”. W kolejnym kroku analizujemy przychody i koszty, aby wyliczyć sumy ubezpieczenia. W taki sposób, z aktywnym udziałem klienta i moją wiedzą tworzymy jego idealną ochronę. Najważniejsze jest to, by w razie choroby zachować płynność finansową życia – rachunki, kredyty i codzienne wydatki niestety wtedy nie znikają.
Często myślimy, że ubezpieczenie to tylko pieniądze na leczenie. Ty patrzysz szerzej?
Pieniądze na leczenie są ważne, lecz trudno na etapie tworzenia polisy przewidzieć, jakie środki będą potrzebne, dlatego warto wybierać umowy dodatkowe, które – poza wypłatą pieniędzy – mają assistance medyczny niezbędny w organizacji procesu leczenia i rehabilitacji. Kluczowe jest utrzymanie stabilności finansowej rodziny. To wiemy i możemy wyliczyć. Statystycznie np. wychodzenie z choroby nowotworowej zajmuje 2-3 lata. To długi czas, w którym ktoś nadal musi płacić za życie. Dlatego ubezpieczenie to nie tylko „na leczenie”, ale przede wszystkim na codzienne funkcjonowanie.
Dlaczego akurat wybrałaś firmę UNUM?
Doświadczyłam procesu tworzenia mojego dopasowanego ubezpieczenia, a potem kilkuetapowej rekrutacji. To mnie przekonało. Wartości firmy, profesjonalizm, a przede wszystkim cel, jakim jest niezachwiane dążenie do zapewnienia najlepszej ochrony i wsparcia. Ponadto firma UNUM istnieje od 175 lat, od 1848 roku, ma swoje spółki w USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii i właśnie w Polsce. Na świecie ma 47 mln klientów, a w Polsce, gdzie działa od 25 lat, ma już 500 tys. klientów indywidualnych objętych ochroną. 9 tys. firm w Polsce ubezpieczyło swoich pracowników grupowym ubezpieczeniem. Firma naprawdę się rozwija. Otworzyła sześć nowych oddziałów, dziś jesteśmy już obecni w dwudziestu największych miastach w Polsce, w samym Poznaniu działa 45 agentów ubezpieczeniowych pod marką UNUM. Do tego dochodzą nowe produkty – np. dział ubezpieczeń grupowych dla mniejszych firm, nie tylko dla dużych korporacji. To odpowiedź na zmieniające się potrzeby rynku.
Jak zatem zmienia się świadomość ubezpieczeniowa Polaków?
Jest coraz lepiej. Więcej osób myśli o pakietach medycznych, ochronie na wypadek ciężkich chorób, a także o produktach łączących ochronę z oszczędzaniem. Wynika to m.in. z dyskusji o emeryturach. Prognozy są pesymistyczne – mówi się, że dzisiejsi czterdziestolatkowie mogą liczyć na emerytury na poziomie 23% obecnych dochodów. A młodsze pokolenia jeszcze mniej. Dlatego rośnie zainteresowanie dodatkowym ubezpieczeniem z gwarantowaną emeryturą, której wysokość sami możemy sobie ustalić. Inspiracją są Skandynawowie, oni całe życie oszczędzają i dlatego cieszą się spokojną starością.
W Polsce często narzeka się na ubezpieczycieli – że nie wypłacają świadczeń, że w umowie są „małe druczki”.
Faktycznie, takie opinie są, ale trzeba pamiętać, że branża też się zabezpiecza – choćby dlatego, że w zeszłym roku zanotowano 32 tysiące prób wyłudzeń ubezpieczeniowych. Dlatego firmy stosują klauzule ochronne i dokładnie weryfikują wnioski. Ale jednocześnie, nie zwalnia nas to z obowiązku przeczytania Ogólnych Warunków Ubezpieczenia przed podpisaniem umowy. Jednym z istotnych elementów mojej pracy i nauki, jest analiza tych dokumentów u różnych ubezpieczycieli. Naprawdę w UNUM mamy bardzo dobre produkty, z szerokim zakresem ochrony, przejrzystymi definicjami i najmniejszą ilością wykluczeń z wypłaty świadczeń. To jest nasza siła.
Jak wyglądają Twoje relacje z klientami?
To dla mnie podstawa. Znam wszystkich moich klientów – a mam ich już 300 po trzech latach pracy – ich imiona, nazwiska, często także historie rodzinne. To nie są anonimowe kontakty. Budujemy relacje na lata, dlatego rozwiązania UNUM są zaprojektowane do końca życia. Chodzi o to, by klient czuł się bezpiecznie i nie musiał szukać innej firmy. I faktycznie, bywa, że pełnię rolę nie tylko doradcy, ale i psychologa – klienci otwierają się, rozmawiają ze mną o życiu, problemach, planach. To ogromne zaufanie.
Czyli już na starcie kluczowe jest wyczucie drugiej strony?
Dokładnie. Ważne jest też to, by od razu pokazać, kim jesteśmy i jak pracujemy. Wielu klientów pyta: „Ale dlaczego nie widzę reklam waszej firmy?” „Kim wy w ogóle jesteście?”. Wtedy tłumaczę, że nasze polisy są dla świadomych klientów. Nie potrzebujemy billboardów – działamy na poleceniach i budujemy relacje. To nasza misja.
Jak przekonujesz klientów, że oferta UNUM jest stabilna?
Po pierwsze – pokazuję, że wypłaty świadczeń są u nas regularne i pewne, niezależnie od zawirowań rynkowych. Po drugie – utrzymywalność polis jest na poziomie powyżej 90%. To efekt tego, że spotykamy się z klientami minimum raz w roku. Sprawdzamy, co się u nich zmieniło: zdrowie, sytuacja życiowa, nowe pasje, zmiany majątkowe etc. Jeśli jest taka konieczność, modyfikujemy polisę, aby podążała za klientem, bez utraty zdolności ubezpieczeniowej. To daje ludziom poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
A co z nieufnością, którą często widać w Polsce wobec ubezpieczycieli?
W Polsce panuje przekonanie, że „ktoś chce mnie oszukać”. Niestety, swoje zrobiły początki lat 90. i rozwój funduszy emerytalnych, zwłaszcza po reformie z 1999 r., kiedy powstały Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Dziś rynek jest inny – bardziej przejrzysty i regulowany, a klient ma wybór czy potrzebuje rozwiązania oparte o giełdę, czy stabilne produkty z gwarantowaną emeryturą. My stawiamy na edukację i uczciwość.
Jak więc tłumaczysz klientom różnicę między obietnicami szybkiego zysku a długoterminowym oszczędzaniem?
Ubezpieczenia emerytalne to nie sprint, tylko maraton. To inwestycja na 30–40 lat. Regularne odkładanie składek, nawet niewielkich, daje ogromne efekty w dłuższej perspektywie. Młody klient może odkładać mniej, bo ma czas. Czterdziestolatek musi już oszczędzać więcej, ale zazwyczaj może sobie na to pozwolić. Kluczowa jest konsekwencja – to taki mechanizm wymuszonego oszczędzania, który naprawdę działa.
Od czego zaczyna się edukacja klientów w kwestii ubezpieczeń?
Dla mnie kluczowe jest zrozumienie mechanizmów. Ludzie często myślą, że jeśli wpłacą tysiąc złotych na konto, to tyle samo dostaną. W rzeczywistości ubezpieczenie działa inaczej. Jeśli ktoś wpłaci pięć tysięcy złotych i wydarzy się wypadek, rodzina może otrzymać sto tysięcy, a w przypadku inwalidztwa – sto pięćdziesiąt procent sumy ubezpieczenia. To jest edukacja – i niektórzy ją rozumieją od razu, inni muszą się przekonać.
Czy Polacy często pytają o zwrot wpłat?
Tak, wiele osób pyta „ile na tym zarobię?” albo „czy to się zwróci?”. Dyskutujemy wtedy o gwarancjach, które daje polisa, o konsekwencjach braku oszczędzania i o tym, jak ubezpieczenie chroni emeryturę i rodzinę. I co więcej, w UNUM mamy możliwość ubezpieczyć się dożywotnio, na wybraną przez siebie sumę ubezpieczenia. Z niezmienną składką. To gwarancja, że zawsze ktoś po nas te pieniądze dostanie.
A jak wygląda kwestia ubezpieczeń w spółkach?
To jest bardzo istotne. Polisy mogą zabezpieczać wspólników w sytuacji śmierci lub poważnej choroby. Przykładowo, jeśli jeden wspólnik zginie, towarzystwo wypłaca świadczenie spółce, która jest uposażonym, a odpowiednie zapisy w umowie spółki regulują sprawy roszczeń i spadkobierców. Dzięki temu nie ma długotrwałych sporów ani stresu, a płynność finansowa spółki pozostaje zachowana. Uposażonym w polisie może być zarządca sukcesyjny, który dzięki nieopodatkowanej wypłacie z polisy zyskuje środki i czas na dalsze prowadzenie lub spokojne wygaszenie działalności firmy. A umowy regulują wszystkie roszczenia. Dzięki temu nie ma długotrwałych sporów ani stresu.
Czy takie rozwiązania działają również w związkach partnerskich?
Tak, polisy pozwalają zabezpieczyć partnerów niezależnie od statusu formalnego związku. W Polsce prawo nie gwarantuje przywilejów dla związków partnerskich, głównie tych związanych z podatkami czy dziedziczeniem. Odpowiednimi kwotami ubezpieczenia, wskazaniem konkretnych osób uposażonych i przy wsparciu notariusza, sami możemy mieć wpływ np. na przekazanie majątku.
Co najbardziej lubisz w tej pracy?
Relacje z ludźmi. Spotkania, rozmowy, możliwość doradzenia w ważnych decyzjach życiowych. To daje mi poczucie sensu i satysfakcji. Ważny jest dla mnie również rozwój ten zawodowy i osobisty. Możliwość uczestnictwa w czerwcowej Konferencji MDRT w Miami utwierdziła mnie w przekonaniu jak ważne jest to, co robimy, i dała możliwość nauki i pracy z najlepszymi w tej branży na świecie.
Czego przez te lata nauczyłaś się dzięki pracy w ubezpieczeniach?
Uważności, empatii i słuchania. Czasami jesteśmy, my, agenci, jedynymi osobami, z którymi klient może porozmawiać. To nie tylko sprzedaż, to wsparcie i zaufanie, które budujemy na lata.






















