Otwiera się w nowej karcie

Andrzej Messyasz – Ango | Najciekawsze zaczyna się tam, gdzie kończą się gotowe rozwiązania

Andrzej Messyasz Prezes Zarządu Ango Meble

ANGO wyrosło z bardzo konkretnej potrzeby: większej kontroli nad jakością, terminem i całym procesem realizacji wymagających wnętrz. Dziś firma dysponuje zaawansowanym zapleczem technologicznym, pracuje przede wszystkim z architektami, realizuje prywatne i komercyjne projekty premium w Polsce i za granicą, a jednocześnie coraz mocniej wchodzi w świat autorskiego designu. Współpraca z Piotrem Kuchcińskim, Aleksandrą Adamchyk czy udział w projekcie Wzorcownia IWP 2.0 pokazują, że ANGO chce być nie tylko wykonawcą, ale także partnerem w tworzeniu rzeczy nowych i nieoczywistych. O rozwoju firmy, technologii, klientach premium i projektach, przy których standardowe rozwiązania przestają wystarczać, mówi Andrzej Messyasz – Prezes Zarządu firmy.

Rozmawia: Alicja Kulbicka

Zacznijmy od podstaw. Czym właściwie jest dzisiaj ANGO? Firmą meblarską, wykonawcą wnętrz, zapleczem dla architektów?

ANDRZEJ MESSYASZ: Kierunek, który konsekwentnie budujemy, to ANGO jako marka meblowa, choć zakres tego, co robimy, jest dziś znacznie szerszy. Wykonujemy zabudowy i kompletne wnętrza prywatne, ale realizujemy również biura, hotele i inne przestrzenie komercyjne. Jesteśmy przygotowani zarówno do jednostkowych, bardzo indywidualnych realizacji, jak i dużych projektów wymagających odpowiedniej skali produkcji, logistyki i koordynacji.
Pracujemy z drewnem, okleinami, lakierami, metalem, szkłem, konglomeratami i kamieniem. Do tego dochodzą multimedia, nietypowe mechanizmy czy elementy projektowane indywidualnie dla konkretnego wnętrza.
Bardzo ważna jest w tym procesie rola architekta. To on jest dla nas głównym partnerem przy realizacji projektu. Tworzy koncepcję, zna wszystkie zależności i bardzo często prowadzi inwestycję od początku do końca. Naszą rolą jest dobrze zrozumieć jego zamysł i znaleźć sposób, żeby przełożyć go na rzeczywisty, dobrze wykonany produkt.

Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby stworzyć własną produkcję?

Branża nie była mi obca, bo wcześniej zajmowałem się rozwojem, inwestycjami budowlanymi, budową hal i projektami związanymi z wykończeniem wnętrz. Kiedy zaczęliśmy pracować dla bardziej wymagających klientów, naturalnie pojawiła się potrzeba kompleksowej realizacji wnętrz. Początkowo korzystaliśmy z podwykonawców, ale wraz ze wzrostem skali i poziomu trudności realizacji coraz ważniejsza stawała się dla mnie pełna kontrola nad procesem. I wcale nie chodziło przede wszystkim o cenę. Znacznie ważniejsze były terminowość, jakość i przewidywalność. Przy dużej inwestycji jeden źle wykonany albo dostarczony z opóźnieniem element potrafi zaburzyć harmonogram kolejnych prac.
W pewnym momencie stało się dla mnie jasne, że jeśli chcemy rzeczywiście odpowiadać za efekt końcowy, musimy mieć własne zaplecze produkcyjne. Najpierw wynajęliśmy pomieszczenia i maszyny, później zaczęliśmy rozwijać własny park maszynowy, technologię i struktury firmy.
Od początku zależało mi też na takim poukładaniu procesu, żeby ograniczać ryzyko błędów. Jeżeli ten sam projekt przechodzi przez pięć osób i każda z nich musi go na nowo interpretować czy przerysowywać, w każdym z tych miejsc może pojawić się pomyłka. Dlatego dążyliśmy do tego, żeby informacja przepływała możliwie płynnie od projektu aż do produkcji.

20210825 009 ©Tom Kurek TS408104 321 2048
Dom w Puszczy Noteckiej, foto: Tom Kurek, projekt: Bien Studio

Segment premium był założeniem od samego początku?

Tak. Od początku świadomie kierowaliśmy ANGO w stronę wymagających, indywidualnych realizacji. Konkurowanie ceną z dużymi producentami seryjnymi to zupełnie inny model biznesowy, oparty na skali i powtarzalności. My wybraliśmy inną drogę.
Realizujemy rozwiązania zaprojektowane po raz pierwszy, specjalnie dla konkretnego wnętrza. Trzeba znaleźć odpowiednią technologię, dobrać materiały, rozwiązać kwestie konstrukcyjne, a czasem połączyć kompetencje z kilku różnych dziedzin. Nie mamy więc jednego schematu, który możemy po prostu powielać. Każdy projekt jest w pewnym sensie osobnym zadaniem technologicznym.

Co właściwie oznacza dzisiaj premium? Cena, materiał, nazwisko projektanta czy przede wszystkim indywidualność?

Na pewno indywidualność, jakość i dyskrecję. Taki klient szuka dziś rozwiązań stworzonych dla niego, a nie tylko powielanych w kolejnych realizacjach. Dyskrecja jest przy tym częścią jakości obsługi. Klienci cenią prywatność, dlatego szanujemy również to, że nie każda realizacja powinna być szeroko komunikowana.
Cena oczywiście ma znaczenie, ale na pewnym poziomie przestaje być głównym kryterium. Ważniejsze stają się jakość, terminowość i pewność, że projekt zostanie wykonany zgodnie z założeniami. Dla takiego klienta wartością jest też spokój. Powierza kwestie techniczne architektowi i wykonawcom po to, żeby na końcu zobaczyć efekt zgodny z projektem i swoimi oczekiwaniami.

20230324 bukowska 1920 1080 6
Dom w Poznaniu, projekt: Bien Studio, foto: Sandra Radys

Powiedział Pan, że Waszym podstawowym klientem jest architekt. Co musi dostać od ANGO, żeby powierzyć Wam naprawdę wymagający projekt?

Przede wszystkim musi mieć poczucie, że może przyjść do nas z nietypowym pomysłem, a my nie zaczniemy od odpowiedzi: „tego się nie da”, tylko poszukamy sposobu, żeby go zrealizować.
Architekci projektują dziś coraz bardziej indywidualne rozwiązania. Przy takich realizacjach wiedza o tym, jak wykonać sam mebel, już nie wystarcza. Trzeba znać technologie, mechanizmy i materiały, ale też wiedzieć, gdzie szukać specjalistycznych rozwiązań. Nie każdą technologię musimy mieć u siebie. Ważniejsze jest to, żeby umieć dobrać właściwego partnera, a później połączyć wszystkie elementy w jedną, dobrze działającą całość.
Jeżeli projekt wymaga specjalnego mechanizmu, nietypowego szkła czy zaawansowanego systemu multimedialnego, naszym zadaniem jest znaleźć odpowiednie rozwiązanie, sprawdzić jego możliwości i zintegrować je z meblem oraz całym wnętrzem. Przy najbardziej zaawansowanych realizacjach sam mechanizm potrafi kosztować tyle, co luksusowy samochód. Na tym poziomie nie wystarczy więc być bardzo dobrym stolarzem. Trzeba rozumieć cały projekt i wiedzieć, jak doprowadzić go od pomysłu do działającego rozwiązania.

20260907 Dekpol apartament Sol Marina kroniki 09 2000
Sol Marina Gdańsk, foto: Kroniki, projekt: Dekopol Deweloper

Czyli przy najbardziej skomplikowanych realizacjach zaciera się granica między wykonawcą a partnerem projektanta?

Tak. Architekt odpowiada za wizję, formę i funkcję, a po naszej stronie jest znalezienie sposobu, żeby przełożyć tę wizję na konkretne materiały, konstrukcję i technologię. Pojawiają się wtedy bardzo praktyczne pytania: jak połączyć poszczególne elementy, jak zapewnić im stabilność, gdzie ukryć mechanizm, a czasem nawet jak gotowy element przetransportować, wnieść do budynku i zamontować. Zdarza się oczywiście, że właściwości materiału albo technologia stawiają pewne ograniczenia. Wtedy trzeba znaleźć rozwiązanie, które zachowa ideę projektu, ale będzie możliwe do wykonania i sprawdzi się w codziennym użytkowaniu. Właśnie takie realizacje są dla mnie najciekawsze.

I chyba dlatego tak mocno postawiliście na technologię. W segmencie kojarzonym z rzemiosłem ANGO jest jednocześnie bardzo zinformatyzowaną produkcją.

Od początku zależało mi na takim zorganizowaniu procesu, żeby ograniczyć ryzyko błędu na każdym jego etapie. Wszystko modelujemy w 3D. Korzystamy również z urządzeń skanujących pomieszczenia, dzięki czemu technolog pracuje na rzeczywistych danych z konkretnego wnętrza, a nie na założeniu, że każda ściana jest idealnie prosta, a każdy narożnik ma dokładnie 90 stopni.
Jeżeli układ pomieszczenia odbiega od projektu, jesteśmy w stanie wychwycić to już na etapie przygotowania zabudowy. Dalej zależy nam na tym, żeby dane z projektu możliwie płynnie przechodziły do produkcji i maszyn. Im mniej po drodze ręcznego przerysowywania, przepisywania czy ponownego wprowadzania informacji, tym mniejsze ryzyko pomyłki.

Czyli współczesne premium to trochę spotkanie rzemiosła z bardzo zaawansowaną technologią?

Zdecydowanie. Sama technologia nie wystarczy, jeśli nie stoją za nią ludzie, którzy rozumieją materiał i konstrukcję. Z kolei nawet najlepszy fachowiec może pracować precyzyjniej, jeśli ma odpowiednie narzędzia. W ANGO te kompetencje się uzupełniają. Doświadczenie ludzi i indywidualne podejście wspieramy nowoczesnymi pomiarami, modelowaniem 3D i zaawansowaną technologią produkcji. To szczególnie ważne, bo nie produkujemy tysięcy identycznych elementów. Często niemal każdy jest inny, a mimo to musimy zachować bardzo dużą precyzję.
Są takie zlecenia, przy których nawet Pan na początku zastanawia się: jak my to właściwie zrobimy?
Oczywiście. I właśnie takie projekty najbardziej nas rozwijają. Realizowaliśmy na przykład biblioteki, które na pierwszy rzut oka wyglądały jak klasyczna zabudowa, a w rzeczywistości skrywały przejście do kolejnego pomieszczenia.
Jedną z bardziej wymagających realizacji była kompleksowa przebudowa nieużywanego basenu na pokój dzienny. Pozornie chodziło o zmianę funkcji przestrzeni, ale w praktyce pojawił się cały szereg kwestii technicznych. Jednym z większych wyzwań była akustyka. Zastosowaliśmy specjalne sufity pochłaniające dźwięk, zintegrowaliśmy system audio, a rozwiązania techniczne trzeba było wkomponować tak, żeby pozostały praktycznie niewidoczne i nie zdominowały wnętrza.
Realizowaliśmy również parkiet z elementami wykonywanymi przy użyciu płatków złota czy bardzo nietypowe systemy multimedialne. Obecnie pracujemy nad dużym akwarium, które samo w sobie jest złożonym zadaniem technicznym. Dla mnie właśnie na tym polega rozwój. Podejmujemy się projektów, które zmuszają nas do znalezienia nowych rozwiązań, a zdobyte przy nich doświadczenie wykorzystujemy później w kolejnych realizacjach.

I tutaj dochodzimy do współpracy z projektantami. Piotr Kuchciński, jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk polskiego wzornictwa meblowego. W przypadku ANGO powstała jego debiutancka autorska kolekcja obiektów collectible design. Dlaczego zdecydowaliście się wejść z nim w taki projekt?

To dla nas naturalny kolejny etap rozwoju ANGO. Przez lata zbudowaliśmy zaplecze technologiczne, park maszynowy, zespół i doświadczenie, które pozwalają nam realizować coraz bardziej wymagające projekty. Współpraca z Piotrem Kuchcińskim daje nam możliwość wykorzystania tych kompetencji w innym obszarze, przy autorskich obiektach z pogranicza designu i rzemiosła. Piotr jest oczywiście autorem i projektantem kolekcji, natomiast naszą rolą jako producenta i partnera wykonawczego jest znalezienie najlepszej drogi do przełożenia jego koncepcji na gotowy obiekt, wyrób. To oznacza pracę nad technologią wykonania, doborem materiałów, konstrukcją, prototypami i detalami. Collectible design daje też inną swobodę niż klasyczna produkcja seryjna. Możemy wykonywać próby, eksperymentować z materiałem i szukać niestandardowych rozwiązań konstrukcyjnych.

20260907 screen2026 07 13 15h38m56s261
Fot. Mateusz Taba, projektant: Piotr Kuchciński

Podobną filozofię widać w projekcie Wzorcownia IWP 2.0, którego założeniem była współczesna reinterpretacja klasyków polskiego wzornictwa. ANGO odpowiadało m.in. za wykonanie stołu „Danuta” Marii Jeglińskiej-Adamczewskiej oraz współprodukcję systemów meblowych Agnieszki Stefańskiej i Daniela Kraszewskiego. Później projekt znalazł się na Milan Design Week. Co takie realizacje dają firmie?

Przede wszystkim pozwalają pokazać nasze możliwości w zupełnie innym kontekście. Dla mnie rozwój firmy nie oznacza wyłącznie produkowania coraz więcej. Biznes musi mieć skalę i rentowność, ale równie ważne jest zdobywanie nowych doświadczeń i budowanie pozycji marki.
Wzorcownia była ciekawa również dlatego, że nie dostaliśmy po prostu gotowego rozwiązania do wykonania. Pracowaliśmy wspólnie z projektantami nad tym, jak ich koncepcje przełożyć na konkretne materiały i technologię. Fakt, że efekty tej pracy zostały później pokazane podczas Milan Design Week, ma dla nas znaczenie. To możliwość zaprezentowania jakości wykonania w międzynarodowym środowisku designu, ale też sygnał dla architektów i projektantów, że możemy być partnerem przy projektach wykraczających poza standardowe wykonawstwo.

Kolejnym przykładem jest współpraca z Aleksandrą Adamchyk pokazanym podczas Rotterdam Art Week. Czy właśnie w takim kierunku chcecie rozwijać współpracę z projektantami?

To zapewne jeden z kierunków, który chcemy rozwijać. Nie oznacza to jednak odejścia od realizacji wnętrz. Wręcz przeciwnie, doświadczenie zdobyte przy wymagających projektach prywatnych i komercyjnych daje nam bardzo mocne zaplecze do pracy nad pojedynczymi, autorskimi obiektami. Projektant tworzy obiekt o własnej formie, który może funkcjonować niezależnie od konkretnego wnętrza, a my szukamy najlepszego sposobu jego wykonania. Te dwa obszary dobrze się uzupełniają. Doświadczenia z realizacji wnętrz wykorzystujemy przy projektach autorskich, a rozwiązania wypracowane przy pojedynczych obiektach mogą później znaleźć zastosowanie w innych realizacjach.

Z jednej strony mamy więc collectible design i pojedyncze obiekty, z drugiej ANGO musi być normalnym przedsiębiorstwem, które potrzebuje skali i obrotu. Jak pogodzić te dwa światy?

To przede wszystkim kwestia odpowiedniej organizacji produkcji. Musimy umieć prowadzić zarówno duże, powtarzalne realizacje zapewniające firmie skalę, jak i projekty indywidualne, przy których możemy poświęcić więcej czasu na detal, próby i szukanie niestandardowych rozwiązań.
Nasze zaplecze pozwala nam dziś podejmować się dużych realizacji komercyjnych, takich jak hotele, akademiki czy biurowce, a jednocześnie prowadzić projekty jednostkowe.
Ważną częścią działalności są również wnętrza komercyjne.
Tak. W Poznaniu mamy na koncie między innymi dwie duże realizacje biurowe o znaczącej skali. Obejmowały wiele nietypowych elementów i rozwiązań zaprojektowanych indywidualnie dla konkretnych przestrzeni. Przy takich projektach liczy się nie tylko zdolność wyprodukowania dużej liczby elementów. Trzeba wpisać się w harmonogram całej inwestycji, skoordynować produkcję, dostawy i montaż z pracą innych branż, a jednocześnie utrzymać zakładany poziom jakości. Mamy dziś doświadczenie, zespół i zaplecze technologiczne, które pozwalają nam brać odpowiedzialność za projekty, w których duża skala idzie w parze z wysokimi wymaganiami dotyczącymi detalu.

20250729 GFX2344
Dom prywatny, Konstancin – Jeziorna, foto: Grzegorz Woźniak

Skala działalności rośnie i powstaje kolejna hala.

Rosnąca skala realizacji sprawiła, że kolejnym naturalnym krokiem stała się rozbudowa firmy. Rozpoczęliśmy budowę nowego obiektu, który znacząco zwiększy zarówno naszą przestrzeń produkcyjną, jak i powierzchnię biurową. Nowa hala pozwoli nam dalej rozbudowywać park maszynowy, wdrażać kolejne technologie i wykonywać u siebie więcej procesów, nad którymi będziemy mieli bezpośrednią kontrolę. Bardzo ważne są dla mnie również warunki pracy. Nowa hala będzie miała m.in. ogrzewanie podłogowe i pełną klimatyzację. Jeżeli oczekujemy od ludzi precyzji, zaangażowania i bardzo wysokiej jakości wykonania, powinniśmy zapewnić im odpowiednie warunki do pracy.

Kolejna inwestycja technologiczna ma dotyczyć w szczególności kamienia?

Tak. Konglomeraty możemy już obrabiać we własnym zakresie, natomiast przy kamieniu nadal współpracujemy z wyspecjalizowanymi podwykonawcami. W nowym zakładzie planujemy rozszerzyć nasze możliwości również o technologię cięcia wodą. To przede wszystkim praktyczna decyzja. Przy wymagających realizacjach pracujemy często z materiałami o dużej wartości, na które dodatkowo trzeba długo czekać. Jeżeli element zostanie wykonany nieprawidłowo, problemem nie jest tylko koszt nowego materiału. Czasami oznacza to kilka kolejnych tygodni oczekiwania, co może wpłynąć na termin całej realizacji. Własna technologia daje nam większą kontrolę, ale też możliwość szybszej reakcji, kiedy w trakcie projektu trzeba coś zmienić albo wykonać nietypowy element.

Realizujecie projekty również dla klientów zagranicznych. Czy przy takich realizacjach oczekiwania wobec wykonawcy są inne?

Nie powiedziałbym, że sam fakt, że klient jest z zagranicy, oznacza zupełnie inne oczekiwania. W segmencie, w którym pracujemy, wymagania są po prostu bardzo wysokie niezależnie od kraju. Przy realizacjach zagranicznych rośnie natomiast odpowiedzialność organizacyjna. Wszystko musi być bardzo dobrze przygotowane jeszcze przed wyjazdem, bo na miejscu możliwości szybkiego poprawienia czy dorobienia elementu są znacznie bardziej ograniczone. Dlatego ogromne znaczenie mają dokładne pomiary, przygotowanie technologiczne, logistyka i koordynacja montażu. Dla klienta najważniejsze jest jednak to, żeby cały ten proces pozostał po naszej stronie. Oczekuje jakości, przewidywalności i efektu zgodnego z tym, co zostało wcześniej ustalone.

20260118 GFX4053
Resort & Spa Artus Hotel Karpacz, projekt: Bien Studio, foto: Grzegorz Woźniak

ANGO jest dziś w bardzo intensywnym momencie rozwoju: powstaje nowy zakład, inwestujecie w kolejne technologie, realizujecie projekty w Polsce i za granicą, rozwijacie też współpracę z projektantami. Jak widzi Pan firmę za kilka lat?

Widzę ANGO jako znacznie większą organizację niż dzisiaj, ale nadal elastyczną i zdolną do realizowania bardzo indywidualnych projektów. Chcemy zwiększać skalę, rozwijać technologie i obecność na rynkach zagranicznych, ale bez utraty tego, co jest dzisiaj naszą mocną stroną: umiejętności indywidualnego podejścia do projektu i szukania rozwiązań tam, gdzie nie ma gotowych odpowiedzi.
Duży potencjał widzę również we współpracy z architektami i projektantami oraz w projektach autorskich, które pozwalają nam wychodzić poza klasyczne wykonawstwo meblowe i rozwijać markę ANGO również w świecie designu. Maszyny można kupić, technologie można wdrożyć, powierzchnię produkcyjną można zwiększyć. Najdłużej buduje się wiedzę i doświadczenie zespołu. I właśnie na tym chcemy oprzeć dalszy rozwój ANGO. To ta wiedza daje nam odwagę, żeby przy kolejnym nietypowym projekcie zamiast pytać, czy da się go zrobić, zacząć szukać sposobu, jak go zrobić.

Alicja Kulbicka

Alicja Kulbicka

Redaktor naczelna
REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Andrzej Messyasz Prezes Zarządu Ango Meble
REKLAMA
REKLAMA