Renata Borowska-Juszczyńska | Dobiegliśmy do mety

Teatr Wielki w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Renata Borowską _ Juszczyńska

Spotykamy się w piękny, słoneczny wrześniowy dzień w jednym z najbardziej znanych budynków Poznania. Projekt gmachu pod Pegazem, bo tak nazywają go mieszkańcy naszego miasta, autorstwa Maxa Littmanna powstał w Monachium, a sam budynek wyrastał w latach 1909-1910, równolegle z położonym nieopodal Zamkiem Cesarskim. Park z fontanną, dziś jedno z ulubionych miejsc odpoczynku poznaniaków, był częścią architektonicznego planu, budowy miejskiego teatru w Poznaniu w miejsce wysłużonej Arkadii. Dziś po 113 latach od momentu jego powstania, świętujemy jego powrót, po trwającej dwa lata modernizacji sceny głównej. Co stanowiło największe wyzwanie tego czasu, co się zmieniło i czym Teatr Wielki zaskoczy w nadchodzącym sezonie – Renata Borowska-Juszczyńska, dyrektor Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu.


Dwa lata bez sceny, jak Pani wspomina ten czas?

RENATA BOROWSKA-JUSZCZYŃSKA: Tak naprawdę to cztery lata, bo dwuletnią przerwę w graniu na własnej scenie spowodowaną remontem sceny, poprzedziła pandemia, która także uniemożliwiła nam występy. Jaki był ten czas? Na pewno było to wymagające wyzwanie, z bardzo zróżnicowanymi problemami. Jeśli miałabym to porównać do jakiejś dyscypliny sportowej, to byłby to permanentny bieg przez płotki. (śmiech) Ale to był taki bieg z perspektywą, że trzeba biec, trzeba wysoko skakać przez przeszkody, bo inaczej cały proces traci sens. To, co nas mocno mobilizowało, to fakt, że w trakcie tego trudnego czasu nie zaprzestaliśmy naszej aktywności. Grając w różnych przestrzeniach poza naszym teatrem poszerzyliśmy swoje umiejętności, kompetencje, horyzont artystyczny, a także okazało się, że potrafiliśmy zaadaptować się do innych rzeczywistości.

Co stanowiło największe wyzwanie podczas tego niełatwego czasu?

Granie na zaprzyjaźnionych scenach, niemniej jednak często nieprzystosowanych do chociażby takiej ilości sprzętu, jakiej potrzebujemy, to przede wszystkim duże wyzwanie logistyczne. Potrzeba przewożenia instrumentów, akcesoriów, dojazd zespołu to niemały wysiłek, a z drugiej strony dobór zespołów realizatorów w taki sposób, żeby jak najlepiej i w jak najbardziej wartościowy sposób realizować zadania artystyczne. Nie chodziło nam o to, aby po prostu wystawić Straszny dwór w przestrzeni MTP czy w hali AWF, ale żeby poprzez wyjście z Teatru i zrealizowanie spektaklu w takim pozornie nieteatralnym miejscu, doprowadzić do bezpośredniego spotkania ze zróżnicowaną publicznością. Okazało się, że nie tylko nasz, operowy widz, za nami podążał, ale pojawił się też zupełnie nowy odbiorca, który do budynku opery z różnych powodów nie chciał przychodzić, a pojawiał się w innych lokalizacjach. Być może robił to z ciekawości dla teatru, z ciekawości dla sztuki i dla tego, co zaskakujące. Pojawiał się na naszych prezentacjach właśnie w tych nietypowych lokalizacjach.

Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu

Czy można zatem powiedzieć, że ośmieliliście widza, który być może budynku opery się bał?

I ośmieliliśmy, ale przede wszystkim go znaleźliśmy. Wykorzystaliśmy ten czas na podróż w kierunku widza. Z jednej strony ogrom wysiłku włożyliśmy w stałą aktywność teatru, ale z drugiej strony ciągle myśleliśmy o widzu, któremu także pragnęliśmy dać poczucie stabilności i pewnej systematyczności. Tu ogromne podziękowania w kierunku władz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza za to, że umożliwiły nam stałą obecność w przestrzeni Auli Uniwersyteckiej – to pozwoliło nam zbudować pewien schemat, że koncertowe wykonania największych tytułów operowych, takich jak Madame Butterfly, Traviata czy Simon Boccanegra odbywają się właśnie tam. Z kolei wszystkie nasze tytuły baletowe, dzięki wsparciu pani Ewy Voelkel, mogły się odbywać w Auli Artis. Tam też systematycznie odbywały się nasze premiery baletowe i to takich dzieł, jak Don Kichot, tryptyk BER, Ślady czy Don Juan. Oczywiście, muzyka do tych przedstawień została zarejestrowana wcześniej. W Auli Artis zaprezentowaliśmy również dzieła z muzyką na żywo, w tym operę kameralną Albert Herring Brittena i instalację operową Carmen. Toujours la mort z muzyką Georgesa Bizeta i Teoniki Rożynek. Ta systematyczność przedstawień dała poczucie stabilności również naszym zespołom. Byliśmy także na stałe obecni w Kościele Karmelitów Bosych czy w Kościele Ojców Dominikanów, gdzie mogła wybrzmiewać muzyka oratoryjna. Z naszymi mniejszymi produkcjami, powstałymi na bazie dużych tytułów operowych, takich jak Don Giovanni, Don Pasquale czy Carmen, poruszaliśmy się także po całym regionie. Z koncertowym wykonaniem Parii Moniuszki udaliśmy się w podroż do Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie, do Teatru Wielkiego w Łodzi, a także do Filharmonii Berlińskiej, gdzie Paria została wykonana pierwszy raz w historii. 

Ale nie uciekaliście też od premier w tym czasie…

Rusałka Dvořáka z genialną rolą Iwony Sobotki czy Jawnuta Moniuszki to tytuły, które miały swoją premierę poza naszą macierzystą sceną. Jawnuta to tytuł, który nie jest wymieniany jednym tchem z innymi kompozycjami Moniuszki, jednak jest absolutnym zjawiskiem. Zupełnie wyjątkowa opowieść, wyreżyserowana przez Ilarię Lanzino i zinterpretowana wspólnie z zespołem wspaniałych muzyków z Romskiej Dynastii Czureja, zachwyciła i poruszyła publiczność zgromadzoną na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Spektakl był streamingowany przez platformę Opera Vision, a następnie tam dostępny przez kilka miesięcy, dzięki czemu Jawnutę obejrzało prawie 12 500 tysiąca widzów na całym świecie. Tytuł ten zgłosiliśmy do konkursu International Opera Award, czyli naszych operowych Oscarów i czekamy. Przez czas pandemii, a potem remontu sceny, zbudowaliśmy markę teatru, który potrafi w sposób twórczy, świeży, a przede wszystkim współczesny, odczytać klasyczne, często zapomniane dzieła, w tym między innymi patrona Sceny pod Pegazem.

Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu

Wróćmy do remontu sceny. Co nastręczało najwięcej trudności? Ostatni remont, choć nie na tak dużą skalę, odbył się przeszło 30 lat temu…

Największym wyzwaniem było zgromadzenie na to pieniędzy, ponieważ z całą resztą, którą musimy planować równolegle, myślę, że sobie radzimy. Modernizacja nie odbyłaby się bez wsparcia, które pozwoliło nam sprostać wyzwaniom związanym z remontem. Modernizację sceny dofinansowano z budżetu Samorządu Województwa Wielkopolskiego oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Warstwa finansowa przy tej skali modernizacji była bardzo ważna, gdyż nie ma dobrej pracy, bez godnej płacy. W trakcie remontu sceny stanęliśmy przez wyzwaniem, jakim jest inflacja. Różnica cen pomiędzy rokiem 2019 a 2023 jest ogromna. Realnie to od 60 do nawet 80 procent. Dzisiaj każdy z nas odczuwa wzrost cen w swoim gospodarstwie domowym, więc i nas ten problem dotyka i to w instytucjonalnym wymiarze. Na szczęście mamy markę teatru, który zbudował jakość artystyczną, ale też jest instytucją solidną i godną zaufania, jeśli chodzi o rozliczenia finansowe i budowanie budżetów, które odzwierciedlają rzeczywistość. Mieliśmy szczegółowo opracowany plan działań. I choć ostatnie 3-4 lata pokazały, że budowane mozolnie plany potrafią zamienić się wniwecz, uważam, że bez planów, zarówno tych krótko-, jak i długoterminowych, nie widzimy drogi, nie potrafimy odnaleźć się w rzeczywistości. To zaś z kolei potrafi sparaliżować, zatrzymać, przepełnić niemocą. Tego w naszym teatrze nie ma. W tym trudnym czasie mobilizacja była stuprocentowa.

Wspomniała Pani, że ten czas był dla Was niczym nieustający bieg przez płotki. Ale dobiegliście do mety. 14.10. wielka inauguracja sceny po remoncie. Jakie udogodnienia zostały wprowadzone podczas modernizacji? Czy widz zauważy zmianę?

Trwający przeszło dwa lata remont przyniósł Teatrowi Wielkiemu w Poznaniu generalne zmiany w mechanice sceny, w zakresie oświetlenia, elektroakustyki oraz bezpieczeństwa. Jesteśmy pierwszą operą w Europie, która będzie mogła pochwalić się immersyjnym systemem dźwięku przestrzennego L’Acoustic L-Isa Hyperreal 360 wraz z systemem wspomagania akustyki Ambiance. Dzięki temu podczas spektakli wykreujemy wokół widzów pejzaż dźwiękowy w taki sposób, aby de facto byli otoczeni dźwiękiem. Będzie to efekt porównywalny do kinowego dolby surround. Nasze spektakle – nie tylko premierowe, ale również i te, które są w naszym repertuarze – zabrzmią zatem w nowej odsłonie. Modernizacja sceny była zaplanowana na szeroką skalę i aby móc wyobrazić sobie ogrom zrealizowanych prac, przytoczę dla przykładu kilka liczb:
▶ mamy w sumie 63 sztankiety, wszystkie elektryczne, m.in. 42 główne dekoracyjne, o udźwigu 500 kg (wcześniej było 120 kg), 4 dekoracyjne boczne, 4 oświetleniowe boczne, 6 na zasceniu, 4 kurtynowe i 1 do tablicy wyświetleń tekstu libretta – ta również jest nowa,
▶ położono ponad 60 km kabli,
▶ udźwig roboczy każdej z 4 zapadni zwiększono do 15 ton, 
▶ wymieniono ponad 800 m2 drewnianej podłogi; wykorzystano do tego drewno sosnowe, w którym słoje są w orientacji pionowej; położono ponad 7800 desek,
▶ sterowanie ręczne zastąpiono mechanicznym,
▶ dzięki zmianom 1 osoba będzie w stanie od strony technicznej obsłużyć spektakl, zrobi to posługując się 3 mobilnymi pulpitami elektronicznymi: 2 większymi i 1 mniejszym (do ręki),
▶ rekonstrukcję kurtyny wykonano w Wiedniu, motywy dekoracyjne przeszyto z poprzedniej kurtyny, nowa kurtyna jest zawieszona na 70 mocowaniach,  
▶ położono ponad 700 nowych obwodów elektrycznych i 600 regulatorów,
▶ system oświetleniowy został w całości wymieniony na nowy – poczynając od regulatorów i rozdzielnic, poprzez przewody i gniazda przyłączeniowe, a kończąc na urządzeniach oświetleniowych,
▶ 95% nowych urządzeń systemu oświetlenia to konstrukcje oparte na źródłach LED, co pozwoli obniżyć zużycie energii elektrycznej o blisko 75% w stosunku do urządzeń używanych przed remontem,
▶ urządzeń oświetleniowych jest o trzy razy więcej niż przed rozpoczęciem inwestycji,
▶ do sterowania systemem oświetlenia zastosowano najnowocześniejsze konsolety obsługujące 26 723 kanały DMX512, których pełen potencjał to 255 000 (istnieje możliwości rozbudowy oraz modernizacji systemu w przyszłości); przed remontem maksymalnie używano 1024 kanały,
▶ modernizacji zostało poddane również oświetlenie widowni – wymieniono wszystkie żarówki na źródła LED, emitujące najwyższej jakości światło. Rozwiązanie to dziesięciokrotnie obniży zużycie prądu. Identyczne żarówki LED oświetlają widownię takich teatrów, jak Opera w Sydney, La Scala w Mediolanie czy Metropolitan Opera w Nowym Jorku,
▶ napęd śrubowy zapadni został zastąpiony linowym,
▶ zamontowano nową zapadnię osobową,
▶ strop techniczny został wzmocniony, dodano stalową podłogę – dzięki temu rozwinięto maszynownię mechaniki górnej, czyli większość napędów przeniesiono na strop techniczny,
▶ rozbudowano wentylację – wzmocniono system klimatyzacji na scenie oraz założono 2 nowe wentylatory oddymiające, każdy o średnicy 125 cm i mocy 1600 m3/min.,
▶ zmodyfikowano windę prospektową, która oprócz funkcji transportowej, posiada też funkcje magazynowania dekoracji scenicznych, kotar, wykładzin; napędy linowe windy zastąpiono hydraulicznymi, zmodyfikowano układ sterowania, przebudowano platformę transportową windy, dzieląc ją na strefę transportową i osobową, poprawiając tym samym bezpieczeństwo pracowników,
▶ remont trwał przeszło 25 miesięcy,
▶ w modernizację sceny było zaangażowanych ponad 120 osób.

Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu

Jakie nastroje panują w zespole w związku z powrotem na macierzystą scenę?

Zespół się bardzo cieszy, ale trochę studzę te nastroje, bo przez dwa lata grania na rożnych scenach bardzo poszerzyliśmy swoje kompetencje adaptacyjne, ale też nabraliśmy nieco innych przyzwyczajeń. Przede wszystkim zespoły nie musiały dzielić się sceną, mogły ćwiczyć niezależnie od siebie. Kiedy wracamy do naszej nowej, starej rzeczywistości, entuzjazm jest ogromny, ale też musimy na nowo
nauczyć się współpracować, dzielić sceną. Musimy się na nowo odnaleźć.

Co przygotowaliście dla widza w nadchodzącym sezonie?

Repertuar jak najbardziej zróżnicowany. Przede wszystkim chcemy wznowić jak najwięcej tytułów operowych i baletowych, czyli można powiedzieć, że wszystko, co zagramy, będzie premierą. Powrót na scenę pod Pegazem zainaugurujemy, stawiając na pierwszym miejscu Stanisława Moniuszkę, patrona poznańskiej sceny operowej. Nadchodzący sezon otworzy pierwsza edycja Festiwalu Moniuszki, którego najważniejszym wydarzeniem będzie Gala otwarcia sceny z udziałem Artura Rucińskiego. Usłyszymy również utwór Leszka Możdżera, którego inspiracją jest uwertura fantastyczna Bajka Moniuszki. Premierowa prezentacja tego dzieła miała miejsce w 2022 roku w ramach Enea Enter Festival. Mocnym akcentem Festiwalu będzie Straszny dwór w reżyserii Ilarii Lanzino, utalentowanej włoskiej artystki, doskonale już znanej poznańskiej publiczności. Ponadto zaprosimy Państwa do Kina Pałacowego na emisję nagrania spektaklu Paria w reżyserii Grahama Vicka i pod kierownictwem muzycznym Maestro Gabriela Chmury – ta inscenizacja Teatru Wielkiego w Poznaniu, zaprezentowana w Roku Moniuszkowskim, podbiła świat i została nagrodzona operowym Oscarem (International Opera Award w kategorii dzieło odkryte na nowo). Program Festiwalu będzie więc zróżnicowany i – mamy nadzieję – zachwyci zarówno widzów stęsknionych tradycyjnych interpretacji dzieł Moniuszki, jak i czekających na wydarzenia, które w nietuzinkowy sposób ukażą uniwersalizm jego twórczości. Będzie zatem nowatorsko, będzie klasycznie, będzie jazzowo, zaskakująco, i dla najmłodszych, i dla tych, którzy operę znają i kochają nie od dziś. Oczywiście, nie zabraknie premierowych emocji. Do przygotowania oper: Otello Verdiego (25 XI 2023) i Wyprawy pana Broučka Janačka (15 III 2024) zaprosiliśmy Davida Pountney’a, natomiast Manon Lescaut Pucciniego (8 VI 2024) zobaczymy w inscenizacji Gerarda Jonesa. Tancerki i tancerzy Baletu Teatru Wielkiego w Poznaniu będziemy z kolei podziwiać w dwóch premierach: Królowej Śniegu (27 X 2023) z muzyką Przemysława Zycha i w choreografii Roberta Bondary oraz w wieczorze baletowym, stworzonym przez wiodących współczesnych choreografów – Sol Léon i Paula Lightfoota, Krzysztofa Pastora oraz Roberta Bondarę (22 VI 2024). Widzowie spodziewać się mogą również powrotu na scenę pod Pegazem takich tytułów, jak Traviata, Wesele Figara, Carmen, Skrzypek na dachu, Zemsta nietoperza, Don Kichot, Ślady, Don Juana. Mając na uwadze generalny remont sceny i jej infrastruktury, diametralnie zmieni się odbiór spektakli. Mogę zapewnić, że nasi widzowie odkryją i pokochają te spektakle na nowo, a sezon 2023/2024 przyniesie mnóstwo emocji i wrażeń artystycznych.

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Teatr Wielki w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Remont Sceny Teatru Wielkiego w Poznaniu|Renata Borowską _ Juszczyńska
REKLAMA
REKLAMA

MACIEJ KRAMER | Zbliża się jubileusz HAPPY JAZZ BAND

Happy Jazz BAnd


Składa się z trzynastu utalentowanych muzyków, absolwentów poznańskiej Akademii Muzycznej, których pasją jest gra w stylu swing i old jazz. Happy Jazz Band – bo o nim mowa – to zespół sięgający po utwory Louisa Armstronga czy Franka Sinatry, a także po polskie kompozycje, w tym twórczość charyzmatycznego i niezapomnianego Andrzeja Zauchy. O fenomenie wspólnych lat muzykowania, nagrywaniu płyty oraz wybitnych artystach opowiada saksofonista i lider zespołu Happy Jazz Band – Maciej Kramer.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska | Zdjęcia: Archiwum zespołu HJB

Jaka jest geneza powstania zespołu o wdzięcznej nazwie Happy Jazz Band?

MACIEJ KRAMER: Zespół powstał w kwietniu 2015 roku, bo kilku entuzjastów muzyki swingowej postanowiło dać wyraz swojej pasji, jaką jest właśnie muzyka swingowa i jazzowa. Rzucone hasło o powstaniu zespołu było jak wyzwanie, które należało przyjąć. Oczywiście towarzyszyła nam niepewność jak poukładają się sprawy czy będziemy mieli gdzie spotykać się na próby, czy zagramy jakikolwiek koncert, a w szczególności czy temat zachwyci. Z czasem sytuacja zaczęła się klarować, wyłaniał się stabilny skład zespołu, a apetyt na muzykowanie zdawał się być niezaspokojony. Należy podkreślić, że od samego początku Happy Jazz Band cieszył się wsparciem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Jazzu Tradycyjnego Dixie Club, a w szczególności Prezesa Klubu Pana Piotra Soroki.
Sięgacie po światowy repertuar swingowy od Armstronga, Franka Sinatry po nowoczesne kompozycje.

Czy bardziej skupiacie się na nurcie old jazz, czy jednak wychodzicie w stronę modern jazzu?

Skupiamy się głównie na klasycznym swingowym nurcie, sięgając po kompozycje ojców założycieli epoki swingu. Gramy rozpoznawalne tematy dobrze znane słuchaczom. Oczywiście Frank Sinatra jest tutaj w pewnym sensie naszą wizytówką. Nie stronimy jednak od nowoczesnych kompozycji i polskich utworów nawiązujących stylistycznie do klasycznej szkoły.

Jaki więc repertuar jest przez Was najchętniej grany?

Ciężko wskazać, które utwory gramy najchętniej. Każdy utwór niesie ze sobą określony bagaż emocji, który determinuje również muzyka wykonującego dany utwór. Ponadto każdy słuchacz reaguje zupełnie inaczej na konkretną melodię i wyśpiewane słowa. Natomiast prawdą jest, że nie stronimy zarówno od repertuaru światowej muzyki rozrywkowej, jak i polskich standardów. Fakt, że znamy je z radia czy telewizji, jeszcze bardziej potęguje nasze uczucie przyjemności i satysfakcji z ich wykonywania. 

Ile osób liczy obecnie Happy Jazz Band?

Skład osobowy zmieniał się na przestrzeni lat. Aktualnie Happy Jazz Band liczy 13 muzyków w większości absolwentów poznańskiej Akademii Muzycznej. W zależności od sytuacji i potrzeb poszerzamy również nasz skład o wyjątkowego solistę instrumentalnego tak, aby koncert był jeszcze bardziej ciekawy dla słuchaczy. Wielokrotnie dane nam było koncertować z uznanym saksofonistą Janem Adamczewskim, a historycznie patrząc, cieszę się niezmiernie z faktu, że współpracowaliśmy z niesamowicie charyzmatycznym trębaczem Patrycjuszem Gruszeckim, klarnecistą Dixie Company Rafałem Kubale, saksofonistą Maciejem Sokołowskim oraz z pianistką Katarzyną Stroińską-Sierant.

Agnieszka Różańska, aktorka Teatru Nowego w Poznaniu i współpracująca z Teatrem Muzycznym w Poznaniu, dołączyła w ub. roku do Waszego zespołu. Czy to znaczy, że nabór nowych członków wciąż trwa?

Obecnie nie prowadzimy naboru do zespołu. Aktualny skład w zasadzie spełnia nasze oczekiwania. Myślę, że większość muzyków – członków zespołu podziela moją opinię. A fakt, że Agnieszka Różańska, z olbrzymim doświadczeniem aktorskim i scenicznym, zdecydowała się do nas dołączyć, pozwala nam śmiało patrzeć w przyszłość i rozwijać się w kierunkach, o których wcześniej nie myśleliśmy. Aktorski kunszt Agnieszki daje nam możliwość nowego spojrzenia na dotychczas wykonywane utwory oraz ich nowe, aktorskie interpretacje. Wszyscy się wzajemnie od siebie uczymy oraz wzajemnie inspirujemy i to jest bardzo duża wartość dodana w tym zespole.

Jakie osoby stanowią filar zespołu?

Agnieszka Różańska i Sebastian Stieler to nasi wspaniali wokaliści, którzy dzięki swojemu zaangażowaniu, radosnemu usposobieniu nadają zespołowi wyjątkowości. O potencjale artystycznym Agnieszki Różańskiej już nieco wspomniałem, natomiast drugim silnym filarem zespołu jest wokalista, kontrabasista z wykształcenia oraz producent muzyczny Sebastian Stieler. Charyzmatyczny i charakterystyczny głos Sebastiana, szerokie muzyczne doświadczanie zdobyte również w kraju, z którego jazz i swing pochodzi, pozwalają nam sięgać po wymagający repertuar klasyki swingu, choćby Franka Sinatry czy Cole Portera.

Muzycy grający na jakich instrumentach tworzą muzyczne tło i piękne dźwięki oprawy Happy Jazz Band?

Oprawa dźwiękowa to kooperacja instrumentalistów – sekcji saksofonowej, sekcji dętej blaszanej i sekcji rytmicznej, wśród których warto zwrócić uwagę na niezwykle doświadczonych muzyków: pianistę – Wiesława Stielera, perkusistę Marka Surdyka oraz basistę Józefa Matuszewskiego, którzy na każdym kroku dzielą się z nami „młodymi” swoją wiedzą, wspomnianym doświadczeniem i obyciem scenicznym.

Gdzie spotykacie się na próby? Macie swoje stałe miejsce spotkań?

W przeszłości bywało bardzo różnie. Zdarzało się, że grywaliśmy w piwnicach, korzystając z uprzejmości osób prywatnych i przeróżnych instytucji, a do dnia próby nie wiedzieliśmy gdzie ona się odbędzie. W salach bywało niesamowicie zimno albo nie było na czym siedzieć. Jednak te trudności udawało się jakoś wspólnym entuzjazmem do muzykowania zagłuszyć, zepchnąć na drugi plan. Obecnie ćwiczymy w komfortowych warunkach profesjonalnej sali w jednym z domów kultury niedaleko Poznania.

Podróżujecie po Wielkopolsce, jesteście zapraszani na różne eventy, w rozmaite miejsca. Gdzie chętnie wracacie, gdzie chętnie gracie?

Mamy to szczęście, że wszędzie gdzie się pojawimy, jesteśmy witani entuzjastycznie i z sympatią. Wracamy chętnie tam, gdzie muzyka swingowa ma szansę się przebić i jest doceniana, a na tym nam najbardziej zależy. Niezależnie od tego, czy będzie to niewielka scena na wolnym powietrzu czy profesjonalna – w dużym ośrodku kultury. Naszym celem jest niesienie radości i dobrej energii swingu oraz propagowanie tzw. kultury wysokiej, do jakiej bez wątpienia należy zaliczyć swing.  

Happy Jazz Band
MACIEJ KRAMER | Zbliża się jubileusz HAPPY JAZZ BAND 6
IMG 0213 2
MACIEJ KRAMER | Zbliża się jubileusz HAPPY JAZZ BAND 7

Za rok będziecie obchodzić 10 jubileusz powstania zespołu. Co przed Wami? Jakie plany, jakie muzyczne marzenia?

Obecnie największym naszym przedsięwzięciem muzycznym jest nagranie płyty. Do tego zadania podchodzimy poważnie, a nie jest to proste przy tak dużym składzie. Pierwsze kroki – a raczej nagrania są już za nami, ale to oczywiście za mało, aby już mówić o płycie. Ponadto wszyscy artyści mają w sobie taką przypadłość, że mogą w nieskończoność poprawiać to, co stworzyli. (śmiech) Teraz staram się utrzymać determinację i zapał wśród muzyków do dalszej wytężonej pracy nad płytą. Dzięki uprzejmości Stielerstudios możemy to marzenie realizować, za co jestem bardzo wdzięczny.

Kogo – jako zespół – chcielibyście zaprosić do współpracy?

Na chwilę obecną jesteśmy zadowoleni ze współpracy, jaka zawiązała się między nami a szeroko pojętym poznańskim środowiskiem muzycznym. Staramy się promować i wspierać nawzajem, co skutkuje olbrzymią synergią działania. Osobiście mam jeszcze w głowie kilku wyśmienitych muzyków, z którymi chciałbym nawiązać bliższą współpracę, ale czas to zweryfikuje i zobaczę, co wyjdzie z moich planów. Niech pozostanie to na razie tajemnicą, o jakich nazwiskach myślę. (śmiech) Mam nadzieję, że będzie to miłe zaskoczenie dla naszych wiernych fanów, których serdecznie pozdrawiam i zapraszam na nasze koncerty.

Magda Ciesielska

Magdalena Ciesielska

redaktor prowadząca
REKLAMA
REKLAMA
Happy Jazz BAnd
REKLAMA
REKLAMA