Legenda w cieście zawinięta, czyli historia Rogala Świętomarcińskiego

Rogale świętomarcińskie


Każdego roku, 11 listopada, kiedy w całym kraju rozbrzmiewają hymny z okazji Święta Niepodległości, w Poznaniu słychać coś jeszcze – śmiech na ulicy Święty Marcin i zapach świeżo pieczonych rogali. To właśnie wtedy stolica Wielkopolski świętuje swoje wyjątkowe imieniny, Imieniny Świętego Marcina. Tradycja, która łączy duchowość, legendę oraz wyjątkowy smak, trwa tu nieprzerwanie od ponad wieku. Rogal Świętomarciński stał się nie tylko przysmakiem, ale i symbolem poznaniaków. A jego historia? Zawiła jak ciasto, z którego jest zrobiony i pełna smaku jak makowe nadzienie.

Tekst: Zuzanna Kozłowska | Zdjęcia: Adobe Stock

Święty Marcin – patron, legenda i symbol dobroci


Święty Marcin z Tours był rzymskim żołnierzem, który przeszedł do historii nie z powodu bitew, lecz gestu miłosierdzia. Gdy pewnego mroźnego dnia spotkał zziębniętego żebraka, rozciął mieczem swój płaszcz i podzielił się nim z nieznajomym. Tę opowieść przez lata powtarzano w poznańskich kościołach, szczególnie w parafii pw. św. Marcina. Właśnie tam, w 1891 roku, proboszcz ks. Jan Lewicki podczas odpustu wezwał wiernych, by na wzór świętego, wsparli potrzebujących. Ta przypowieść o dobroci i współczuciu zapaliła iskrę, z której narodziła się tradycja, dziś już nierozerwalnie związana z tożsamością Poznania.

Od pogańskich ofiar do poznańskiego przysmaku

Zanim Rogal Świętomarciński trafił na stoły poznaniaków, jego kształt pojawił się już w dużo starszych obrzędach. Pierwsze wzmianki o zawijanym cieście przypominającym rogi pochodzą jeszcze z czasów pogańskich. Podczas jesiennych świąt składano w ofierze bogom ciasto uformowane w kształt bawolich rogów, jako symbol siły i urodzaju.
Z biegiem stuleci ta forma przetrwała, zmieniając znaczenie, lecz zachowując swój charakterystyczny kształt. Z ofiary dla bóstw uczyniono ofiarę z serca, gest dobroci i dzielenia się z innymi. I właśnie ta przemiana, z pogańskiego rytuału w chrześcijański symbol hojności, sprawia, że Rogal Marciński jest tak wyjątkowy.

Rogale świętomarcińskie

Sen cukiernika i narodziny tradycji

Legenda głosi, że w przeddzień odpustu świętomarcińskiego piekarz Walenty nie mógł zasnąć, myśląc o słowach proboszcza, który nawoływał do pomocy biednym. Modlił się o znak i w nocy przyśnił mu się sam św. Marcin, jadący konno przez śnieg. Rano przed domem piekarza leżała podkowa. Walenty zrozumiał przesłanie. Całą noc wypiekał ciasteczka w kształcie końskiej podkowy, nadziewane makiem i bakaliami. Następnego dnia rozdał je ubogim po mszy.

Tak narodził się słynny rogal!

Z czasem legendę przejął rzeczywisty cukiernik Józef Melzer, który, według źródeł historycznych, w 1891 roku naprawdę namówił swojego szefa do wypieku rogali z okazji odpustu. Zamożni poznaniacy kupowali je, a biedni otrzymywali za darmo. Pomysł okazał się tak trafiony, że wkrótce dołączyły kolejne cukiernie, a w 1901 roku tradycję przejęło Stowarzyszenie Cukierników. Tak rozpoczęła się historia, która trwa do dziś.

Prawda ukryta w archiwach

Choć legenda o piekarzu Walentym porusza serca, fakty są równie fascynujące. W archiwach zachowały się ogłoszenia z „Dziennika Poznańskiego” z 1860 roku, w których reklamowano już „Rogalik Św. Marciński”. Oznacza to, że tradycja wypieku istniała wcześniej, zanim pojawiła się słynna historia z 1891 roku. Badacze, w tym dr Wojciech Mania z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, wskazują, że rogal mógł mieć wiele źródeł. Jedne z nich łączą go z pogańskimi rytuałami, inne z triumfami Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Jednak wspólny mianownik jest jeden – Poznań od wieków potrafił łączyć historię, legendę i smak w coś, co dziś stało się jego kulinarną wizytówką.

Rogale świętomarcińskie

Rogal dziś – duma Poznania

Współczesne Imieniny Świętego Marcina to święto radości i wspólnoty. Ulicami miasta przechodzi barwny korowód z postacią świętego na białym koniu, słychać muzykę, a w powietrzu unosi się zapach świeżo pieczonych rogali. Szacuje się, że w listopadzie poznaniacy i turyści zjadają nawet milion rogali!
Oryginalne rogale przygotowywane są wyłącznie w certyfikowanych cukierniach na terenie
Wielkopolski, zgodnie z tradycyjną recepturą i pod ścisłą kontrolą. W 2008 roku Rogal Świętomarciński uzyskał unijny certyfikat „Produktu o Chronionej Nazwie Pochodzenia”, co oficjalnie potwierdziło jego wyjątkowość.

Jak rozpoznać prawdziwego Rogala Świętomarcińskiego?

Prawdziwy Rogal Marciński to nie zwykły rogalik z makiem. Jego sekret tkwi w szczegółach.
W cieście półfrancuskim, lekkim, a jednocześnie wilgotnym. W nadzieniu z białego maku, migdałów, orzechów, rodzynek i kandyzowanej skórki pomarańczowej, słodkim lukrze i chrupiących orzeszkach na wierzchu, a na końcu w jego wadze. Waga prawdziwego rogala świętomarcińskiego musi mieścić się między 150 a 250 gramów – nie mniej, nie więcej.

Każdy z tych elementów musi być zgodny z recepturą zatwierdzoną przez unijnych inspektorów.
Tylko wtedy rogal może nosić dumne miano „Świętomarcińskiego”.
W żadnym innym miejscu w Polsce listopad nie pachnie tak słodko jak w Poznaniu. Rogal
Świętomarciński to coś więcej niż deser, to oznaka hojności, tradycji i dumy z lokalnych korzeni. Gdy w jesienny poranek nad miastem unosi się zapach ciepłego ciasta, wiadomo, że nadszedł czas Imienin Świętego Marcina – dnia, w którym Poznań staje się najsłodszym miastem w kraju.

Zuzanna Kozłowska

Zuzanna Kozłowska

REKLAMA
REKLAMA

Może cię zainteresować:

Rogale świętomarcińskie
REKLAMA
REKLAMA