fbpx

 

Było Stelvio, czas na Tonale. To także nazwa przełęczy we Włoszech, która jest nieco łagodniejsza i wypłaszczona. Nowa Alfa Romeo Tonale została projektowana tak, żeby sprostała wymaganiom wysokości 1800 metrów n. p. m.  zachowując swój włosko-sportowy sznyt.

Co ciekawe, nie będzie jej elektrycznej wersji. Nie będzie też kompromisów. Wyróżnia się z tłumu i przyciąga wzrok. Nie jest nijaka i mocno powróciła do korzeni. Byliśmy na jej przedpremierowym pokazie i trochę Wam o niej opowiem.

 

Tekst i zdjęcia: Filip Olczak

 

Czy ten model to ratunek przed brakiem finezji innych marek z segmentu? Prawdopodobnie. Nie bez przyczyny Alfa Romeo umieściła na lusterkach Tonale flagi Włoch, których nie sposób nie zauważyć. Kształty to też nie jest dzieło młodych Włochów po południowej sjeście. Każda linia jest przemyślana i pieczołowicie przechodzi w następną, tworząc spójną całość.

Przód tego samochodu, agresywny, ale jednak z nutami subtelności jak na Alfę przystało, to element na który chciałoby się patrzeć godzinami. Wąskie światła z trzema liniami znajdują swoje połączenie poprzez trójkątny grill idealnie wkomponowany w pas przedni.

Tył tego samochodu również pokazał, że tradycyjny „lightsaber” jest passe. Zobaczcie jak zrobili w Tonale.

 

Co pod maską? Na początku miękka hybryda o mocy 130 KM + 20 KM, później 160 KM i w końcu plug-in o mocy 275 KM. Znając Alfę, na tym nie skończą… ale to tylko moje domysły.

 

Wnętrze nie sprawia wrażenia projektowanego przez księgowych. Mimo że nie mieliśmy okazji nim jeździć, to fotele sprawiają wrażenie dobrego podparcia przy szybszych zakrętach.

W Alfa Romeo Tonale widać przyłożenie do jakości, a potwierdzenie tego można zobaczyć w pokryciach foteli czy wszystkich drobnych przeszyciach. Z nowości, zmienił się wygląd zegarów i technologia ich wykonania oraz komputer pokładowy z konsolą środkową. Na szczęście przycisk START/STOP został we właściwym miejscu – na kierownicy.

 

Czekamy na wersję demonstracyjną!