fbpx

Piwo to czas relaksu i dobrych emocji. Dlatego Browar Za Miastem ma w swej bogatej ofercie takie piwa jak Pogoda Ducha czy Długi Weekend.

O piwie rzemieślniczym oraz o rozwijaniu firmy opowiedział nam Tomasz Brycki, prezes zarządu Browaru za Miastem. 

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: Filip Olczak

Skąd pomysł na warzenie własnego piwa?

Od 26 lat zawodowo zajmuję się piwem. W 1996 roku rozpocząłem pracę w firmie, która obecnie jest liderem rynku w Polsce. W tamtym czasie rozpoczęły się ogromne zmiany w całej branży piwnej. Znacznie podniesiono jakość piwa, zbudowano szeroką dystrybucję. Piwo stało się popularne i modne. Firma rozwijała się szybko, przekraczała ambitne plany sprzedaży. Później jednak przyszło spowolnienie rozwoju, a kluczowe decyzje coraz częściej były podejmowane zagranicą. Cele jednak nadal były ambitne, a to wymuszało bolesne zmiany, często dotyczące ludzi i produktów.

Przez blisko 20 lat pracy zdobyłem bogatą wiedzę i doświadczenie. Zajmowałem się m.in. zarządzaniem marką i budowaniem strategii firmy.

Stopniowo rosła we mnie chęć robienia czegoś innego. Czegoś, co ma sens, co jest zgodne z moimi wartościami. Idea porządnej pracy, szacunku dla człowieka i produktu od dawna ma dla mnie ogromne znaczenie. Wywodzę się z rodziny rzemieślniczej. Pradziadek i dziadek byli kowalami i tworzyli prawdziwe cuda, których dziś już prawie nikt nie potrafi robić.

 

Jak wyglądały początki działalności Browaru za Miastem?

Już w 2006 roku pojawiły się marzenia o własnym browarze, o produkcji piwa zgodnie ze sztuką piwowarską. Dopiero później uwarzyłem pierwsze piwo.

W 2016 roku, wraz z Markiem (Marek Wziątek – przyp. red.), założyliśmy Browar Za Miastem. To wtedy powstały pierwsze plany browaru i pierwsze receptury, a pierwsze piwo sprzedaliśmy wiosną 2017 r.

Początki były bardzo trudne. Firmę rozkręcaliśmy we dwóch, dlatego musieliśmy szybko uczyć się zarządzania produkcją, logistyki czy planowania finansowego. Na przykład pierwszą fakturę wystawiałem ponad godzinę. (śmiech)

Od początku określiliśmy najważniejsze elementy strategii, m.in. grupę docelową, portfel produktów, plany dystrybucji. Oczywiście popełniliśmy wiele błędów, ale większość decyzji była trafna. Dzięki temu po 5 latach działalności firma jest w pierwszej lidze browarów rzemieślniczych w Polsce, a wkrótce rozpoczniemy produkcję we własnym browarze.

Wasze piwa łatwo poznać po charakterystycznych etykietach i niepowtarzalnych nazwach. Jak powstają?  

Jak wcześniej wspomniałem, zaczęliśmy od strategii. Świadomie zdecydowaliśmy się na szatę graficzną naszych piw, która mocno różni się od innych piw rzemieślniczych. Konsekwentnie utrzymujemy układ etykiet oraz podejście do nazw poszczególnych piw. Większość nazw to efekt pracy dwóch założycieli firmy, chociaż często angażujemy fanów browaru. Kolejnym krokiem jest projekt etykiety. Tym zajmuje się agencja marketingowa.

 

Czym różni się piwo rzemieślnicze od piwa z dużego browaru, z korporacji?

Moim zdaniem, w przypadku każdego rzemiosła najważniejszy jest człowiek i produkt lub usługa, które tworzy. Według definicji Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych, którego Browar za Miastem jest członkiem, kluczowe są cztery składniki: jakość produktu, ludzie tworzący piwo, innowacyjność i niezależność.

Zacznijmy od ludzi. W przypadku rzemiosła ludzie mają ogromne znaczenie, zarówno w trakcie produkcji, jak i sprzedaży. Bardzo ważne jest doświadczenie, osobiste zaangażowanie, wzięcie prawdziwej odpowiedzialności za produkt, który oferujemy innym.

Rzemiosło to oczywiście wyjątkowa dbałość o produkt. Prawdziwe piwo wymaga porządnych surowców, właściwej receptury i odpowiedniego traktowania surowców. Produkcja piwa od warzenia do rozlewu w browarze rzemieślniczym zazwyczaj trwa miesiąc, a w przypadku portera czy imperialnego stouta przekracza nawet rok. W prawdziwym rzemiośle niedopuszczalne są praktyki znane z innych firm, jak pogarszanie parametrów produktu, potanianie go czy przyspieszanie produkcji.

Następny ważny element to innowacyjność. Chodzi o prawdziwe nowości, a nie o mnożenie kolejnych wariantów tego samego produktu. To dzięki temu browary rzemieślnicze ożywiły polski rynek, który był w stagnacji.

Ostatni element to niezależność. Niezależność od dużych firm, od korporacji, które kierują się innymi zasadami i innymi celami.

Dzięki browarom rzemieślniczym konsument otrzymuje szeroki wybór piw, może odkryć dziesiątki styli piwnych mocno różniących się wyglądem, aromatem i smakiem. Każdy może poczuć, na czym polega różnica między rozwodnionym produktem a prawdziwym piwem.

Jak rozwija się rynek piw rzemieślniczych w Polsce? Jak wyglądamy pod tym względem na tle innych europejskich krajów?

Zacznijmy od tego, że piwo jest jednym z najbardziej popularnych napojów, obok herbaty i kawy. Od kilku lat konsumpcja jednak nie rośnie, ale zmienia się jej charakter. Rośnie udział piw rzemieślniczych kosztem korporacji. Konsumenci odchodzą od tzw. eurolagera oferowanego przez korporacje, w kierunku innych styli, które produkują głównie browary rzemieślnicze.

Udział browarów rzemieślniczych w Polsce wynosi około 3-5% wartościowo i rośnie. Potencjał pokazuje rynek w USA, gdzie udział browarów rzemieślniczych wynosi obecnie około 25% wartościowo.

Od kilku lat polskie piwo jest postrzegane przez Polaków jako jedno z najlepszych na świecie. Potwierdzają to także eksperci, a piwa z polskich browarów rzemieślniczych zdobywają nagrody na prestiżowych konkursach na całym świecie.

Czy rzemieślnicze piwa, które można kupić w sklepach sieciowych, to ten sam produkt, który wypijemy np. w klimatycznym pubie czy na piwnym festiwalu?  

W naszym przypadku to dokładnie ten sam produkt. Budujemy reputację od lat i nie możemy dopuścić do tego, aby klient był niezadowolony.

Jedyna różnica między różnymi miejscami sprzedaży polega na szerokości oferty. Zazwyczaj w pubach, na festiwalach piwnych czy w sklepach specjalistycznych oferta browarów rzemieślniczych jest bardzo szeroka.

W dużych sklepach sieciowych oferta często jest ograniczona do kilku produktów z jednego browaru. Sieci zapewniają jednak dużą dystrybucję, dzięki czemu rośnie liczba kupujących piwo rzemieślnicze, którzy odkrywają jak smakuje prawdziwe piwo.

 

Jak rozwijacie ofertę? Jak powstaje pomysł na kolejne piwo?

Pięć lat temu zaczęliśmy od czterech piw, m.in. pilsnera i pszenicznego. Przez lata stopniowo rozszerzamy ofertę o kolejne piwa, wprowadzamy nowości. W tej chwili mamy w ciągłej ofercie 10 piw oraz 10 kolejnych piw sezonowych i nowości. Są to piwa z różnych styli, takie jak na przykład silnie goryczkowy West Coast IPA czy piwo z dodatkiem owoców, takie jak pszeniczne z mango i marakują.

Początkiem pracy nad kolejnym piwem zawsze jest strategia i analiza rynku. Określam styl piwa, jego podstawowe parametry oraz oczekiwane wrażenia sensoryczne – wygląd, zapach, smak. Później do pracy przystępuje główny piwowar, który komponuje recepturę, określa niezbędne surowce i sposób produkcji. Zdarza się, że w kolejnych podejściach do danego stylu modyfikujemy recepturę tak długo, aż będziemy zadowoleni. Tak było na przykład z piwem Leniwe Chwile, czyli New England IPA.

Gdzie można kupić produkty Browaru za Miastem? 

Nasze piwa są w stałej dystrybucji w wielu sklepach specjalistycznych, pubach i restauracjach. Są sprzedawane także w sieciach sklepów takich jak Auchan, Carrefour, Duży Ben, Stokrotka (tam dostępna jest pełna oferta). Regularnie trafiają na półki w sklepach sieci Lidl i Intermarche. W okresie od marca do października jesteśmy też obecni na wielu festiwalach piwnych w całej Polsce.

 

W 2020 roku przeprowadziliście emisję akcji w formie crowdfundingu. Dlaczego?

Zainspirował nas sukces jednego z brytyjskich browarów, który pozytywnie przeprowadził kilka emisji akcji w takiej formie. Zaczynał podobnie jak my, od produkcji zlecanej w innych browarach, a dzisiaj po wielu latach funkcjonowania warzy piwo w trzech własnych browarach.

Istotą emisji akcji drogą crowdfundingu, a raczej crowdinvestingu jest sprzedaż akcji firmy do szerokiej grupy nabywców. Dzięki temu firma pozyskuje dodatkowe środki na rozwój oraz wiąże się na lata z dużą grupą ludzi, którzy są zainteresowani powodzeniem firmy. Ta grupa może stać się prawdziwą armią ambasadorów marki.

W naszym przypadku na zakup akcji zdecydowało się prawie 650 osób. Od momentu emisji akcji mamy z nimi regularny kontakt. Często ma to charakter dialogu, ponieważ z jednej strony komunikujemy o rozwoju firmy, a z drugiej otrzymujemy realne wsparcie. Akcjonariusze kupują piwo, namawiają znajomych do próbowania naszych piw czy sugerują nowe style piwne.

Dzięki emisji akcji w crowdfundingu pozyskaliśmy ponad 4 mln zł.

Ta kwota uzupełniła pozostałe źródła finansowania – wkład założycieli i pierwszych kilku akcjonariuszy, kredyt bankowy, dotacje z UE. Dzięki temu zrealizowaliśmy inwestycję – własny browar, którego koszt budowy wyniósł około 10 mln. zł. Produkcję we własnym browarze rozpoczniemy lada dzień.

 

Co jest najtrudniejsze, jeśli chce się prowadzić taki biznes?

Najbardziej potrzebne są takie czynniki jak wiara w sukces, duże zaangażowanie i konsekwencja w działaniu. Bez tego trudno jest prowadzić biznes i rozwijać firmę. Potrzebna jest wizja, strategia i sprawna realizacja planów. Trzeba się szybko uczyć, wyciągać wnioski i adaptować do zmiennych warunków.

 

Jakie są Wasze najważniejsze przewagi nad konkurencją?

Już na starcie mieliśmy przewagę ze względu na długie doświadczenie w branży, zdobyte w dużych firmach. Wśród polskich browarów rzemieślniczych chyba tylko kilka osób ma porównywalne doświadczenie. Nasz główny piwowar warzy piwo od 40 lat. Mamy szerokie kontakty, dzięki którym łatwiej nam jest dotrzeć do potencjalnych klientów i nawiązać z nimi skuteczną współpracę. Doświadczenie w prowadzeniu dużych projektów, w pracy z osobami z bardzo różnych kultur, pomaga nam przygotować biznesplan czy rozmawiać z bankami o finansowaniu.

Łączymy to, co najlepsze w małej i dużej firmie. Chodzi o zwinność i szybkość działania oraz zorganizowanie i uporządkowanie.

Plany na przyszłość?

W najbliższych tygodniach uruchomimy produkcję w naszym nowym browarze. Już teraz planujemy kolejne inwestycje, żeby sprostać rosnącemu popytowi.