fbpx

Nie jest tajemnicą, że Porsche Macan to najchętniej sprzedający się model w historii marki. Charakterystyczna linia, osiągi, sportowy charakter, praktyczność – to wszystko w dużym skrócie charakteryzuje Macana. Wierzę, że oprócz tych oczywistych cech, pod skórą najnowszej generacji tego modelu kryje się coś jeszcze, coś, co tak rozkochało wszystkich nowych nabywców, że słupki sprzedaży poszybowały w górę ponownie. Może to fakt, że to ostatni spalinowy Macan? W każdym razie, zabrałem go na przejażdżkę, by dokładnie się mu przyjrzeć.

Tekst i zdjęcia: Filip Olczak

Zmian jest dużo, ale na pierwszy rzut oka tylko prawdziwy fan tego modelu będzie w stanie je dostrzec. Należałoby zacząć od tego, że ze sceny schodzi wersja „Turbo”, a do wyboru klientów pozostają 3 wersje, czyli podstawowa, S oraz GTS. Théodore Géricault powiedział kiedyś, że „im więcej czerni w obrazie, tym większa jego wartość”, ten cytat w stosunku do Macana GTS ma jak największy sens, ponieważ przód GTS’a zyskał pomalowaną na czarno środkową sekcję zderzaka przedniego. Według mnie właśnie takie detale odróżniają Macana od zwykłych SUV-ów. Z tyłu, nie musicie się martwić, wydechy pozostały na swoim miejscu i nie są to atrapy, nawet w podstawowej wersji!

Największy „glow up” przeszło wnętrze Porsche Macan. Nawet Ci, którzy nie mają styczności na co dzień z tą marką zauważą znaczną zmianę. Wystarczy spojrzeć na środkową konsolę, gdzie króluje teraz przyszłość, bowiem zniknęły fizyczne przyciski, a zastąpiono je dotykowymi. Zmianie uległa także gałka skrzyni biegów, która jest mniejsza oraz kierownica, która może wydać się znajoma. Tak, to ta sama co w modelu 911… i analogowy zegarek pozostał na swoim miejscu.

Testowany model, który odebrałem z Porsche Centrum Poznań, napędzała jednostka o pojemności 2 litrów i 265 KM, która rozpędzała Macana do pierwszej setki w 6.2 sekundy, co daje świetny wynik. Oprócz fantastycznych osiągów Macan charakteryzuje się wyjątkowym prowadzeniem. Relacja kierowca-samochodów jest naprawdę nadzwyczajna, a to dzięki wyjątkowego układowi kierowniczemu, który reaguje w mgnieniu oka na to, co dzieje się w danym momencie na drodze.

Nie można przejść obojętnie obok skrzyni PDK, która w tym modelu posiadała siedem przełożeń, a w trybie „Sport Plus” pokazywała, co potrafi. Zmiany biegów odbywały się w naprawdę sportowy sposób, a silnik pracował na bardzo wysokich obrotach. W trybie do jazdy codziennej przełożenia odbywały się natomiast wprost niezauważenie! Dwie twarze skrzyni PDK spodobają się tym, którzy po załatwieniu wszystkich spraw lubią wskoczyć na wyższe obroty.

Jako, że test odbywał się w śnieżnej aurze, to nie można zapomnieć o napędzie na wszystkie 4 koła, który doskonale sprawdzał się na oblodzonych drogach asfaltowych i zaśnieżonych drogach bocznych. Nie było mowy o jakimkolwiek ślizgu, a nawet jeśli taki by zaistniał, to napęd w połączeniu z systemami chroniącymi kierowcę z powrotem kieruje samochód na właściwy tor

Zawieszenie pneumatyczne, którego jestem ogromnym zwolennikiem potrafi zmieniać charakter Macana o 180 stopni, bowiem 5 centymetrów to dużo. W trybie do jazdy codziennej Macan unosi się nad ziemią około 18,7 cm, w trybie OFFROAD prześwit rośnie aż o 4 cm, co zdecydowanie widać zza kierownicy tego modelu.Moim ulubionym był jednak tryb i twardość zawieszania SPORT PLUS, gdzie docelowy prześwit Porsche Macan wynosił 17,7 cm a wrażenie przyssania sylwetki samochodu do asfaltu – bezcenne.

Porsche Macan III generacji to samochód, który daje dużo radości. Z dreszczem przebiegającym po plecach przewiezie Was z punktu A do punktu B, nie straszne dla niego śnieg i lód, nie będzie bał się też pobrudzić w kurzu i błocie. Mocniejsze wciśnięcie pedału gazu i odważniejsza zmiana biegów to też dla niego chleb powszedni, nie przestraszy się też zatłoczonego miasta, ze względu na swoje dosyć kompaktowe rozmiary. Jedno jest pewne, nikt nie robi samochodów do wszystkiego, które będą idealne w każdych warunkach, jednak Porsche zrobiło Macana, który tym ideałom jest najbliżej.