fbpx

Nauka języków obcych w globalnym świecie to konieczność. To język internetu, dyplomacji, wielkiego biznesu, finansów czy muzyki. Od znajomości angielskiego może zależeć nasz awans w pracy czy choćby udane wakacje w obcych krajach. Co jednak zrobić, aby nauka nie stała się kolejnym przykrym obowiązkiem i pozwalała cieszyć się nowo poznanymi umiejętnościami? O rewolucyjnej metodzie uczenia i jej spektakularnych efektach opowiedziała mi Ula Ligas, właścicielka szkoły językowej Move on. 

 

Rozmawia: Alicja Kulbicka

Zdjęcia: Filip Olczak 

 

„Nauka na luzie” to Wasze hasło przewodnie. Jednak kiedy słyszymy o zdobywaniu nowych umiejętności szybko i bez wysiłku, od razu zapala nam się czerwona lampka. Czy jest jakiś haczyk? Jak rozumiecie ten luz? I dlaczego dominuje przekonanie, że nauka języka to raczej ciężka, systematyczna praca niż dobra zabawa?

 

ULA LIGAS: Mam wrażenie, że błędne przekonania to nasza narodowa przypadłość! (śmiech) Nauka na luzie to nauka, która jest zgodna z naszymi naturalnymi predyspozycjami. Każdy z nas posiada w sobie klucz, który pozwala otworzyć drzwi do łatwej i „luźnej” edukacji. I dzięki niemu możemy wykorzystać swój cały naturalny potencjał przez co nauka przychodzi nam z łatwością, a postępy są szybciej zauważalne. Każdy przed rozpoczęciem nauki wykonuje test na dominujące typy inteligencji, wynik testu daje nam informację, co będzie kursantowi sprzyjać, a co będzie wyzwaniem. Nauka na luzie to nie tylko sposób uczenia się, ale też warunki i atmosfera, która powinna sprzyjać uczącemu się. W Move on staramy się tę atmosferę stworzyć, dzięki pięknym wnętrzom  naszej szkoły, która mieści się w starej kamienicy przy ulicy Żupańskiego. Dębowy parkiet, stary kaflowy piec, zapach kawy to elementy, dzięki którym każdy poczuje się tu jak w domu. A relaksacyjna atmosfera to ważny aspekt w procesie uczenia się, który ma być dobrą zabawą. Dodatkowo bardzo ważny jest dla mnie dobór trenerów językowych do profilu kursanta. Bardzo mocno korzystamy z Systemu Treningowego o nazwie Struktogram. To szwajcarska metodologia, która pozwala nam wniknąć w biostrukturę mózgu naszego kursanta, dzięki czemu lepiej się rozumiemy i lepiej się komunikujemy. Jest to ogromna wiedza, która jest swego rodzaju kodem do poznania siebie i drugiego człowieka. Dzięki tej wiedzy wiemy, czy nasz klient potrzebuje nauki dużo i dynamicznie, czy to jest ktoś, kto potrzebuje więcej komunikacji interpersonalnej, czy tabelek, statystyk i analizy. A dlaczego na luzie? Nie stosujemy zeszytów, podręczników, jesteśmy przeciwieństwem tradycyjnej edukacji. Okazuje się, że bez ocen i bez testów można uczyć inaczej, ze spektakularnymi efektami.

 

Na czym polega metoda Colina Rose?

 

Metoda ta pojawiła się w moim życiu w zeszłym roku. To, co mnie do niej przekonało, to nacisk położony przede wszystkim na komunikację. Chodzi o to, aby nie wkuwać w nieskończoność gramatyki, tylko realnie się komunikować, rozmawiać. W metodzie Colina Rose proces edukacyjny jest – można powiedzieć – odwrócony. W praktyce wygląda to tak, że przez cały tydzień kursant pracuje na platformie learningowej, która jest niezwykle polisensoryczna. Tutaj zdobywamy umiejętności, wystarczy 20-30 minut codziennie. „Żywe” zajęcia z trenerem językowym odbywają się raz w tygodniu. Lekcja w 100% poświęcona jest komunikacji, dzięki temu kursant ma szansę praktykować umiejętności zdobyte na platformie. A wszystko to w czasie trwającego zaledwie 6-miesięcznego kursu.

 

W Move on przed rozpoczęciem nauki badacie typy inteligencji. Ile takich  typów wyróżniacie i jak na tej bazie dostosowujecie metody do różnych predyspozycji? 

To bardzo ważny element tej metody. Teoria inteligencji wielorakich Howarda Gardnera, mówi o tym, że każdy z nas posiada 8 typów inteligencji. Tradycyjna edukacja bazuje na dwóch podstawowych, czyli językowej i matematyczno-logicznej, podczas gdy zaledwie 20% naszego społeczeństwa ma te dwa typy inteligencji najmocniej rozwinięte. A jest jeszcze cały wachlarz pozostałych. Wyróżniamy jeszcze inteligencję ruchową, przyrodniczą, intrapersonalną, interpersonalną, wizualno-przestrzenną i muzyczną. Wynik testu, który uczestnik kursu rozwiązuje na początku nauki w naszej szkole, daje nam odpowiedź, co będzie mu sprzyjać w nauce, a co będzie wyzwaniem. Czyli – wracając do początku naszej rozmowy – poznajemy indywidualny klucz do łatwego uczenia się.

 

Jak to się przekłada na praktykę?

 

Już multisensoryczna platforma learningowa, z której korzysta kursant jest dostosowana tak, aby każdy z typów inteligencji czerpał z niej pełnymi garściami. Natomiast cała magia dzieje się na lekcji. Pracujemy w bardzo małych grupach, trener językowy, który zna dominujące typy inteligencji swoich uczniów tak prowadzi zajęcia, aby wykorzystać ich naturalny potencjał. Jeżeli mamy do czynienia z rozwiniętą inteligencją ruchową, na lekcjach musi być więcej ruchu i dynamiki. Dzięki temu możemy osiągać spektakularne efekty.

 

Sama testowałaś tę metodę, ucząc się hiszpańskiego. Jakie osiągnęłaś efekty? I w jakim czasie?

 

Szkoła Move on powstała tuż przed pandemią, więc czas lockdownu postanowiłam wykorzystać na naukę języka, który zawsze chciałam poznać. Kurs trwał pół roku dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że na pewno jestem w stanie porozumiewać się po hiszpańsku w stopniu komunikatywnym. To, co mnie zachwyciło, to to, że nie potrzebuję mieć zeszytu, a książkę i ćwiczenia mam on-line na platformie. To zupełne zaprzeczenie tradycyjnej edukacji. Po pierwszych zajęciach mogłam powiedzieć 10-12 zdań o sobie! To było zachwycające! Zrozumiałam, że w pół roku nauczyłam się więcej niż niejeden z moich wcześniejszych kursantów uczących się metodami tradycyjnymi; którzy do tego momentu dochodzili w dwa, trzy lata.

 

Jakich języków można się nauczyć metodą Colina Rose i dla kogo są dedykowane? 

 

Jest to język angielski i hiszpański dla osób dorosłych na wszystkich poziomach zaawansowania. Nowością w tym roku jest kurs Teens dla dzieci w wieku 10-14 lat. Pierwszy na świecie wykorzystujący tę metodę. Sposób nauki dzieci jest identyczny, kursanci korzystają z platformy, na której umieszczony jest interaktywny podręcznik i interaktywne ćwiczenia. Interaktywny podręcznik ma przyjemną formę komiksu narysowanego w stylu Cyberpunk. Treść jest dostosowana do wieku kursanta, w tym kursie mówimy językiem dzieci. Osobiście nazywam go kursem pozytywnego rozwoju dziecka, ponieważ oprócz nauki języka jest tu bardzo dużo wartościowych treści. W Teens mówimy o emocjach, nazywamy je i pokazujemy, że każdy ma prawo je wyrażać; nie tylko tłumaczymy, czym jest odpowiedzialność, ale również uczymy jej. Zwracamy uwagę na team building, uczymy, że praca zespołowa przynosi nie tylko szybsze efekty, ale daje możliwość większego sukcesu. Kurs posiada mechanizmy, które w naturalny sposób angażują do samodzielnej pracy. Dzieciom po prostu się chce. Nie oceniamy i nie testujemy. Dzieci mają tego wystarczająco dużo na co dzień w szkołach, do których uczęszczają.  Kurs Teens Sezon 1, bo tak go nazywamy, kończy się poziomem B1 w skali CEFR. Co ważne, wszystkie materiały dydaktyczne powstają w Polsce w Instytucie Colina Rose, pracują nad nimi metodycy z Instytutu.

Czy wykorzystujecie także narzędzia on-line? Czy w czasach home office i nauki zdalnej taka metoda ciągle jest atrakcyjna?  

 

Metoda Colina Rose została stworzona do nauki stacjonarnej. Wykorzystywanie typów inteligencji w nauce najbardziej sprawdza się jednak przy kontakcie osobistym. Jednak w początkowym czasie epidemii ze względu na obostrzenia nauka stacjonarna po prostu nie była możliwa. Powstały nowe narzędzia, które starają się przenieść jeden do jeden świat naszych lekcji do on-line’u. Jednak kiedy tylko stało się to możliwe, z radością przywitaliśmy naszych kursantów w progach szkoły. Nasze sale są przystosowane do bezpiecznych spotkań w grupach 2- i 3-osobowych z lektorem. Z drugiej strony epidemia pokazała, że są ludzie, którym on-line’owa  forma nauki bardziej odpowiada. Nie muszą przyjeżdżać na zajęcia, stać w korkach, szukać miejsca do zaparkowania. Paradoksalnie łatwiej nam dzisiaj skompletować grupę do nauki on-line niż stacjonarnie. Choćby ze względu na miejsce zamieszkania naszych klientów. Mamy grupy ludzi z różnych miast, dla których taka nauka jest znacznym ułatwieniem.

 

Ilu dzisiaj jest lektorów w szkole? Jak powstawał Wasz zespół? Jakie umiejętności, poza oczywiście znajomością języka, były dla Ciebie ważne w procesie rekrutacji? 

 

W tej chwili zespół liczy 16 osób i cały czas się rozwija. Mam cudownych ludzi w firmie, którzy mają wielkie serca i są profesjonalistami w swoim fachu. Wszyscy przeszli szkolenie w Instytucie, aby móc uczyć języka metodą Colina Rose. Nasi lektorzy muszą także być trochę psychologami, właśnie ze względu na pracę z typami inteligencji u kursantów. Bardzo nam zależy, aby nasi klienci przy okazji nauki języków stawali się bardziej pewni siebie, aby pozbywali się barier w swoich głowach. Kto z nas nie czuje się pewniej, będąc za granicą, kiedy potrafi się skomunikować z otoczeniem? Stajemy się dzięki temu bardziej otwarci. Dla wielu moich klientów znajomość języka to drzwi do lepszego jutra. Pozwala im to zmienić pracę na lepiej płatną, czy poznawać nowe perspektywy w swoim dotychczasowym zawodzie. Wiele prac naukowych dostępnych jest tylko w języku angielskim, a to dla wielu osób oznacza, że bez znajomości tego języka nie będą mogli się rozwijać.

 

 Move on działa obecnie w Poznaniu, Zielonej Górze, Tychach i Zbąszyniu. Jakie są Twoje plany na dalszy rozwój?  

 

Pandemia pokazała, że dzisiaj wszystko, co cyfrowe i innowacyjne jest potrzebne. Jeśli nie będziemy za tym podążać, zostaniemy w tyle. Bardzo chciałabym popracować nad kursem on-line dla dorosłych, który ułatwi ludziom komunikację w czasie podróży zagranicznych. To moje oczko w głowie i  jestem przekonana, że taki produkt niebawem się u nas pojawi.