fbpx

 

„Pamiętajmy o Osieckiej” wybrzmiewa każdego roku nowatorskimi interpretacjami tekstów i aranżacjami. W Teatrze Nowym im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu po raz kolejny byliśmy świadkami ogromnego talentu i dojrzałości twórczej młodych ludzi startujących w festiwalowych zmaganiach. Nowe odsłony utworów Agnieszki Osieckiej nieustannie wprawiają w osłupienie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a uniwersalne jakże teksty pasują do otaczającej nas rzeczywistości. Tegoroczną laureatką, zwyciężczynią I miejsca Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej”, jest Julia Mika, temperamentna i charyzmatyczna wokalistka. I wiele jeszcze przed nią…

 

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia: Marcin Baliński, Grażyna Gudejko, Mike Voznyi, Wiesław Ciecieręga

 

 

Julio, jesteś na III roku Szkoły Filmowej w Łodzi, zawodowo zajmujesz się muzyką, piszesz teksty i przy akompaniamencie np. Maćka Czemplika wykonujesz swoje utwory. Pochodzisz ze Śląska, a przygnało Cię do stolicy Wielkopolski. Dlaczego?

JULIA MIKA: „Pamiętajmy o Osieckiej” było w moim „top 3” postanowień festiwalowych. Wymarzyłam sobie, żeby być finalistką Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie – odhaczone w 2016 roku, Przeglądu Piosenki Aktorskiej – wciąż to wisi na mojej liście i czeka na odpowiedni moment (śmiech), i „Pamiętajmy o Osieckiej”, gdzie moje marzenia zostały zdecydowanie przewyższone.

 

W niedzielę 10 października jury ogłosiło finalistów tegorocznej edycji Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej”. I serce zaczęło Ci szybciej bić? Co wówczas poczułaś, pomyślałaś, gdy usłyszałaś werdykt?

Podczas czytania wyników rozmawiałam ze sobą w myślach – „mdlejesz, Mika, czy nie mdlejesz?!”. (śmiech) Nie jestem w stanie opisać mojego stanu, gdy usłyszałam werdykt, bo pamięć zrobiła mi w tym miejscu dziurę. Cały wieczór nie mogłam dojść do siebie, a kiedy wszyscy poszli już spać, ja – z radości – chodziłam, biegałam i skakałam w zanurzonym w śnie Poznaniu. Mój stan oszołomienia i kompletnego zdziwienia oddaje mina na jednym ze zdjęć zrobionych podczas finału. (śmiech)

 

Twoim zdaniem dlaczego warto pamiętać o Agnieszce Osieckiej?

Zastanawiałam się ostatnio, jakby to było, poznać Ją w którymś z łódzkich pubów albo na filmówkowym kampusie… Niestety, spóźniłam się o jakieś 60 lat. (śmiech) Dlaczego warto pamiętać? Jej teksty potrafią dotknąć w najczulsze miejsca, nie mają daty zdatności do spożycia i łączą w doskonałych proporcjach piękno z brudem.

Zastanawialiśmy się też z osieckową ekipą, czy kiedyś będziemy pamiętać np. o Young Leosi…

 

Słuchasz wykonawców, artystów z poprzednich lat, z wcześniejszych pokoleń? Masz swoje autorytety? Kogo podziwiasz?

Pewnie! Wożę w aucie parę pofestiwalowych składanek „Okularników”. Fantastycznych wykonawców przez te lata uzbierało się wielu, że aż trudno mi ich wymieniać! Najcudowniej byłoby, gdyby każdego roku nagrywano płytę podczas finału, tym bardziej, że orkiestra pod kierownictwem Jacka Piskorza jest po prostu niesamowita.

Pozostając w aurze Agnieszki Osieckiej, bardzo cenię: Magdę Umer, Krystynę Jandę, Katarzynę Nosowską, Katarzynę Groniec i Marcina Januszkiewicza.

 

Lubisz wyzwania i sentymentalne podróże do przeszłości?

Moją dewizą jest – robić niż nie robić, dlatego myślę, że podejmowanie wyzwań to jedyna słuszna opcja, by nie zmarnować w życiu czasu. A przy sentymentach za każdym razem dochodzę do wniosku, że przez to, iż jestem tak zachłanna na życie, na doświadczanie co rusz nowych tematów, przeżyłam już tyle pięknych chwil.

 

Śpiewam, bo muszę, bo muszę – wykonałaś podczas 29 Studia Piosenki. A tak na serio dlaczego śpiewasz?

Dzieciaki w klasach 1-3 rysują ode mnie lepiej, więc droga plastyczna nie była mi pisana. (śmiech) Ponadto nie potrafię dotknąć przy prostych kolanach podłogi, więc w szkole baletowej mogliby nie docenić mojej gracji. (śmiech) Za aktorstwo dają mi oceny, a wiadomo, że jak człowiek się musi czegoś uczyć, to sprawia mu to mniejszą przyjemność. Jak przyniosłam kiedyś rodzicom swoje wiersze, to powiedzieli, że na trzeźwo tego nie ogarną. Dodatkowo mam za małą dłoń na większość instrumentów – gryf gitary jest szerszy niż mój najdłuższy palec. Więc co? Zostało mi śpiewanie – więc śpiewam. Śpiewam, bo chyba jednak muszę! (śmiech)

 

 

Twoje autorskie utwory mają wysoki poziom ekspresji, są refleksyjne, skłaniające do zadumy nad losem współczesnych dwudziestokilkulatków, do których grona i Ty należysz. Patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń, zwierzasz się odbiorcy, opowiadasz o osobistym zagubieniu w świecie, niedostosowaniu do obecnego tempa życia. Nie boisz się uzewnętrzniać swoich obaw i wątpliwości. Czujesz nieustanną presję otoczenia i oczekiwania narzucone przez internetowy świat?

Łatwo się uzależnić od łapek w górę i w dół, od pięknych ludzi z Instagrama, od filtrów i opcji „upiększenie” na zdjęciach. W Internecie możemy stworzyć taką wersję siebie, jaką chcielibyśmy być, lekko wyidealizowaną, oszlifowaną, bez wad, oraz taką, jak byśmy pragnęli, by odbierali nas inni. Oczywiście, że też tak robię, ale wydaje mi się, że dobrze idzie mi nauka, żeby nie porównywać się do tych milionów osób, które są ode mnie „lepsze i zdolniejsze”, a presję zamieniać w motywację do działania.

 

Gardzisz kłamstwem, hipokryzją i konsumpcjonizmem w obecnych (zwariowanych) czasach, czego dowodem są słowa utworu „Tusz”. Dla przeciwwagi: jakie pozytywy, jakie cenne wartości odnajdujesz w ludziach?

Ludzie są głównie fantastyczni! Czasem tylko coś im nie styka w głowie…

Uwielbiam jak człowiek robi coś dobrze i z pasją. Na przykład poznałam na Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej” Paulinę, która jest logopedką. Kiedy pytałam Ją o wymowę jakiegoś słowa albo ułożenie języka, od razu w Jej oczach pojawiały się iskry. To takie ekscytujące. Uwielbiam dystans do siebie, proste dobro, empatię i naturalność. Jestem ogromną szczęściarą, bo naprawdę, mam wokół siebie przede wszystkim wartościowych ludzi.

 

Podczas swojej kariery wokalnej masz już na swoim koncie: duet Kontaur, członkostwo w zespole Ćma Mać, współpracę z raperem Iggy’m Not Popem. Czym aktualnie się zajmujesz i co przed Tobą?

 

Aktualnie, jeśli chodzi o autorskie rzeczy, mam do skończenia parę pootwieranych projektów i… robię dłuższą pauzę. Przerwę na pozbieranie myśli, na określenie kierunku, na skończenie szkoły. Ponadto przygotowuję się do recitalu, który będę miała przyjemność zagrać na przyszłorocznej gali „Pamiętajmy o Osieckiej”. Już wpadłam w wir twórczego szaleństwa, pobiegłam do antykwariatu, wykupiłam wszystkie książki, które były o Osieckiej i rozpoczęłam przygotowania. Nie mogę się doczekać kolejnej edycji Festiwalu!