fbpx

Jedna z ikon Poznania obchodzi właśnie 18. urodziny, ale wciąż ma wiele nowych pomysłów i witalnej energii. O planowaniu w czasach chaosu, przebijaniu handlowej bańki i odkrywaniu przez klientów na nowo drobnych przyjemności opowiedziała nam Magdalena Kowalak, prezes spółki zarządzającej Starym Browarem

 

Rozmawia: Michał Gradowski

 

Czy Stary Browar to miejsce, które kojarzy się Pani przede wszystkim z pracą czy także z zakupami i spędzaniem wolnego czasu? Ofertę zna Pani pewnie lepiej niż przeciętny konsument… 

Prywatnie bardzo często przyjeżdżam do Starego Browaru do kina – ostatnio byliśmy z rodziną na premierze nowej części Bonda. Cenię sobie także ciekawą ofertę naszych restauracji i oczywiście zakupy – nie powinno to być zaskoczeniem, że we wszystko zaopatruję się w Starym Browarze, przy czym robię to raczej przy okazji, po pracy.

Z tą znajomością oferty to nie do końca prawda – owszem, dość dobrze wiem, co można kupić w naszych butikach, ale najlepiej orientuję się, co jest w witrynach, więc raczej specjalizuję się w window shopping. 

Szczegółowa znajomość oferty nie jest jednak potrzebna, bo zawsze mogę liczyć na wysoką jakość obsługi – niezależnie od tego, czy szukam eleganckiego stroju na konferencję, żółtych skarpetek czy prezentu dla bliskich. To zakupy, które zajmują bardzo mało czasu, ale sprawiają dużo przyjemności.

 

Może obsługa wie, że „tajemniczym klientem” jest prezes spółki zarządzającej Starym Browarem, więc bardziej się stara?  

Wbrew pozorom nie jestem aż tak rozpoznawalna. Choć często można mnie spotkać w centrum, to w samych sklepach spędzam relatywnie niewiele czasu. To raczej efekt doświadczenia, tego, że Stary Browar ma już 18 lat. Wiele z osób, które tu pracują ma już długi staż, to fachowcy w swojej dziedzinie, którzy znają wysokie wymagania naszych klientów i myślą o długofalowej współpracy – nie chcą koniecznie sprzedać produktu „tu i teraz”, ale dbają przede wszystkim o satysfakcję klienta.

Choć przez te 18 lat siłą rzeczy wiele się zmieniało – pojawiały się nowe marki, pracownicy zmieniali miejsce zatrudnienia – to bardzo często osoba, która wcześniej była np. kierownikiem w sklepie A, przejmowała stery w sklepie B, a później w sklepie C. Ciągle pracowała więc w Starym Browarze, a w każdym z butików zostawiała wychowanków, przekazywała im swoją kulturę pracy. To doświadczenie procentuje. Stary Browar to nie tylko piękny budynek, ale przede wszystkim ludzie.

Jak duża to społeczność? 

Sam zespół zarządzający, odpowiedzialny za bieżące funkcjonowanie centrum, wynajem powierzchni, finanse, marketing, organizowanie wydarzeń kulturalnych czy infrastrukturę techniczną, liczy 35 osób. Kolejne 150-200 osób to pracownicy firmy ochroniarskiej, firmy sprzątającej i firm zajmujących się serwisowaniem urządzeń. Jeśli dodamy do tego pracowników ponad 200 sklepów i restauracji, a w wielu z nich pracują przecież duże zespoły, to otrzymamy ponad 1500 osób. Do tego trzeba doliczyć dostawców wszystkich produktów, które można znaleźć w Starym Browarze – od świeżego pieczywa, po szeroką ofertę odzieży i akcesoriów.

 

Większość tych ludzi w ostatnim czasie przeżywała pewnie trudne chwile. Jak Stary Browar radził sobie w czasie lockdownów? Czy z perspektywy klienta zakupy w centrum handlowym wyglądają obecnie inaczej?

To był dla nas bardzo trudny czas nie tylko ze względu na obostrzenia, ale też szybkie zmiany sytuacji. Decyzje o kolejnych lockdownach zapadały bez uprzedzenia i z dnia na dzień, a kiedy w ubiegłym roku ogłoszono, że centra handlowe mogą zostać otwarte zaraz po majówce, część butików nie miała nawet towaru. Wiele marek działa obecnie omnichannelowo, jednocześnie w kanale online i offline – więc towar, który przetransportowano do miejsca wysyłki nie zdążył wrócić do sklepów stacjonarnych. Do tego w 2020 r. dochodziły jeszcze problemy z przerwanymi łańcuchami dostaw – np. kurtki na sezon jesienno-zimowy, które w danym okresie powinny być już w sprzedaży, stały gdzieś na morzu w kontenerowcu.

Trudno też wrócić do normalności, zwłaszcza, że rzeczywistość jest już zupełnie inna i musimy na nowo uczyć się zwyczajów zakupowych naszych klientów. Jest nam jednak o tyle łatwiej, że nasi klienci identyfikują się z tym miejscem i szybko wrócili do Starego Browaru. Już w czerwcu 2021 r. osiągnęliśmy poziom obrotów z 2019 roku, a każdy kolejny miesiąc jest lepszy.

Natomiast co do zwyczajów konsumentów, trudno mówić o jakiejś jednej nowej normie, zwłaszcza, że nasi klienci są bardzo różni – począwszy od licznego grona młodzieży w wieku licealnym i studentów, przez osoby aktywne zawodowo, rodziny z dziećmi w różnym wieku, aż po osoby z pokolenia silver.

Klienci przenieśli się do Internetu – to prawda, ale na pewno nie wszyscy i na pewno nie na stałe. Mogą w domu przed komputerem czy smartfonem zapoznać się z ofertą, ale nic nie zastąpi kupowania wszystkimi zmysłami, dotknięcia materiału czy przymierzenia np. płaszcza z wysokiej jakości wełny, czy też dobrze leżących jeansów. Trudno kupować online bez dostępności do produktów offline i odwrotnie.

Wystarczy rozejrzeć się po Starym Browarze i zobaczyć, ile obecnie odbywa się tu remontów. I nie są to zmiany wprowadzane jedynie przez nowych najemców – dotyczą też marek, które są z nami od wielu lat, ale ciągle inwestują i zmieniają przestrzeń swoich sklepów, aby poprawiać wrażenia zakupowe klientów. Butiki coraz bardziej związane są z daną marką i jej DNA. Produktów na wieszakach jest mniej, co ułatwia zapoznanie się z ofertą i pozwala na lepszą ekspozycję.

Na popularności zyskuje także home fashion. Coraz większą wagę przywiązujemy do wystroju wnętrz i sprzętów, które mamy w domu, ale też do tego, w co jesteśmy ubrani. Gustowna poduszka, koc, świeczka czy domowy strój z angory – tego coraz częściej szukają klienci.

Czy 18 lat to dużo czy mało dla centrum handlowego?

Bardzo dużo. W 2003 roku jako kraj i społeczeństwo byliśmy w zupełnie innym miejscu niż obecnie. Rozwój Internetu i nowych technologii, a także postęp gospodarczy zmieniły nie tylko nasze otoczenie, zmienili się też nasi klienci.

W teorii można wyróżnić cykle życia centrów handlowych, a każda kolejna generacja tego typu obiektów różni się proporcjami pomiędzy ofertą handlową, a ofertą związaną z rozrywką i spędzaniem wolnego czasu. Stary Browar od początku był jednak projektem doświadczalnym, wówczas musieliśmy udowadniać, że ta nowatorska koncepcja ma sens. Inni podążali naszym śladem i teraz tego rodzaju projekty określa się mianem mixed use.

W tym czasie zmierzyliśmy się z niejedną trudną sytuacją – jak choćby ze sprzedażą i zmianą identyfikacji wizualnej oraz całej koncepcji działania, bo idea 50/50 była mocno związana z poprzednią właścicielką, panią Grażyną Kulczyk. Cały czas patrzymy jednak do przodu i myślimy nie o tym, czym dla swoich klientów był kiedyś Stary Browar, ale czym jest i czym może dla nich być w przyszłości.

 

Przez te 18 lat Browar był miejscem organizacji wielu unikatowych wydarzeń kulturalnych. Gdybyśmy mieli wskazać trzy z nich, to na co by Pani postawiła? 

Program kulturalny w Starym Browarze to zawsze spore wyzwanie, bo ciągle podnosimy sobie poprzeczkę, ale też trochę spełniamy nasze marzenia.

Trudno wskazać tylko trzy wydarzenia, ale na pewno bardzo ważna była wystawa „Björk Digital” organizowana w ramach 11. edycji Art&Fashion Forum w 2017 roku. O wyjątkowości tej wystawy świadczyła nie tylko ranga artystki, ale też unikatowe połączenie sztuki wizualnej i muzyki. Warto też wyróżnić wydarzenie organizowane w 2011 roku we współpracy z Uniwersytetem Artystycznym – „Tarzan”. 31 młodych artystów działających w ramach Pracowni Działań Przestrzennych Mirosława Bałki stworzyło na całej przestrzeni Starego Browaru wiele kreatywnych instalacji. Na przykład samochód porzucony przez właściciela na naszym parkingu (przez kilka lat zmagaliśmy się z procedurami, aby go stamtąd usunąć) został cały pokryty śniegiem w spray’u. Dobrze zapamiętałam ten efekt zaskoczenia wynikający z „dialogu” artystów z klientami.

Do głowy przychodzi mi od razu także jeden z ostatnich eventów – „Cali na biało w Starym Browarze”. Przez wiele lat organizowaliśmy Klub Starego Browaru, który łączył w sobie formuły pokazu mody, bankietu i wydarzenia kulturalnego – koncertu, spektaklu teatralnego albo występu kabaretu.

Ograniczenie liczby uczestników spotkań, ale też preferencje naszych gości, którzy woleli spotykać się na świeżym powietrzu, zmobilizowały nas do stworzenia nowej formuły – białej kolacji nawiązującej do francuskiej tradycji w parku Starego Browaru, zwieńczonej koncertem Reni Jusis z repertuarem z jej nowej płyty „Je suis Reni”. To było naprawdę niesamowite wydarzenie, a sama artystka mówiła, że nie spodziewała się tak wyjątkowej atmosfery podczas koncertu.

Jesteśmy też miejscem organizacji cyklicznych spotkań autorskich z cenionymi pisarzami – w wielu przypadkach Stary Browar jest jedynym centrum handlowym, w którym twórcy chcą spotykać się z czytelnikami – i nie chodzi tu tylko o ciekawe otoczenie, ale też o ludzi, naszych klientów, którzy także są wyjątkowi. W 2020 roku byliśmy gospodarzem gali konkursowej i Weekendu z Książką lubimyczytac.pl. Browar odwiedziło wtedy wielu popularnych polskich pisarzy. Trudno znaleźć wydarzenia o takiej randze w innych centrach handlowych w Polsce.

 

Co jeszcze wyróżnia Stary Browar na tle innych centrów handlowych?

Jest wiele takich elementów. Lokalizacja, niepowtarzalna architektura, otwartość, unikalna oferta, Dziedziniec, wyjątkowe miejsce w samym sercu Poznania czy park – jako jedyne centrum handlowe w Polsce możemy się pochwalić tak dużym, bo 4-hektarowym terenem zieleni. Wyjątkowa jest także koncepcja, sposób w jaki pracujemy i zarządzamy tym miejscem. Oczywiście bardzo ważna jest oferta handlowa, ale nie mniejszą wagę przykładamy do oferty kulturalnej, jakości i przyjemności spędzania czasu i robienia zakupów. W naszej optyce Stary Browar ma być miejscem, gdzie zakupy łączą się z inną aktywnością: spotkaniem towarzyskim, pysznym posiłkiem, wizytą na wystawie, wyjściem na koncert.

Większość centrów handlowych projektuje się na zasadzie bańki oderwanej od otoczenia. My jesteśmy raczej membraną, miejscem, przez które można przejść po drodze do pracy czy domu, załatwić coś w czasie przerwy na lunch, coraz bardziej otwieramy się na potrzeby pracowników okolicznych biurowców i lokalnej społeczności.

 

Jednym z nowych pomysłów Starego Browaru jest Foodpark – zmiana koncepcji strefy gastronomicznej w Pasażu. Jak będzie wyglądała w nowej odsłonie?

To element szerszych zmian, które od trzech latach wprowadzamy w naszej ofercie gastronomicznej. Najpierw nowe oblicze zyskał food court w Atrium, gdzie czas spędza najwięcej młodzieży, więc dostosowaliśmy ofertę do ich potrzeb – pojawiło się tam choćby modne w tej grupie wiekowej BubbleJoy (serwowane są tam podawane na zimno i ciepło herbaty z kuleczkami tapioki). Kolejne zmiany wprowadziliśmy na Dziedzińcu, gdzie dominuje oferta fine dining z obsługą kelnerską i ciekawym menu kuchni świata. Ze względu na duże

ogródki była to też strefa, która najszybciej „odżyła” po pandemii.

Teraz pracujemy nad Foodparkiem na poziomie +2 Pasażu. Inspiracją była dla nas tzw. „kuchnia otwarta” – w domu głównym miejscem „akcji” w czasie przyjęcia czy okolicznościowej imprezy coraz częściej jest właśnie kuchnia, to tam przygotowywane są potrawy i przekąski, a goście uczestniczą w całym procesie. W Foodparku działać będzie 12 restauracji, ale przestrzeń dla gości będzie wspólna – duża powierzchnia ze stolikami różnej wielkości, także dla większych grup, idealna na spotkania ze znajomymi, rodziną, ale też lunch czy obiad po pracy. Negocjacje w gronie rodziny czy przyjaciół w stylu „dziś kuchnia włoska czy tajska?” nie będą już potrzebne. W ofercie Foodparku znajdziemy m.in. najlepsze burgery, rameny czy pierogi, wyjątkową ofertę kuchni orientalnej oraz wegańskiej i wegetariańskiej, wrapy i kebaby, ale w wydaniu fusion – nowoczesnym i zdrowym. Będą to znane, rozpoznawalne marki, ale nie sieciowe, wyróżniające się dużą dbałością o jakość składników, serwujące świeże i zdrowe potrawy – od śniadań, przez lunche, po ofertę obiadową, a czas w Foodparku będzie można spędzać aż do późnego wieczora, bo będzie tam też bar.

Projekt tej przestrzeni przygotowało poznańskie biuro mode:lina™, a otwarcie planujemy na wiosnę przyszłego roku. Pandemia mocno pokrzyżowała nam harmonogram prac, zwłaszcza, że branża gastronomiczna była jedną z najbardziej dotkniętych skutkami lockdownów, ale długofalowe trendy pokazują, że poznaniacy coraz częściej jedzą poza domem, coraz lepiej znają kuchnie świata, są otwarci na nowe smaki i potrzebują takiego miejsca.

 

Niedawno nowe oblicze zyskała przestrzeń przed wejściem do Starego Browaru od ul. Ratajczaka. Jak ta inwestycja wpisuje się w Waszą strategię „dobrego sąsiedztwa”? 

Od początku chcieliśmy funkcjonować w symbiozie, a nie w oderwaniu od otoczenia. Stąd np. nasz specjalny program lojalnościowy ze stałymi zniżkami do restauracji, kawiarni i punktów usługowych dedykowany pracownikom okolicznych biur – Karta Sąsiada.

Plac przed wejściem do Starego Browaru od ul. Ratajczaka był wcześniej dużą, pustą przestrzenią, trochę bez funkcji. Postanowiliśmy więc stworzyć tam nowoczesny miejski plac z prawdziwego zdarzenia, gdzie powstanie możliwie jak najwięcej zieleni, jasno wytyczone ścieżki i fontanna. Przed przystąpieniem do inwestycji odbyliśmy wiele konsultacji m.in. z konserwatorem zabytków, plastykiem miejskim czy Radą Osiedla Stare Miasto. Traktujemy tę przestrzeń jako integralną część miasta. Większość tego terenu to dach podziemnego parkingu, więc nie dało się tam posadzić dużych drzew, ale wraz z projektantami z Pracowni Architektury 1050 stworzyliśmy przyjazne, zielone i otwarte miejsce spotkań. Projekt został niedawno wyróżniony nominacją do Nagrody Architektonicznej Prezydenta Miasta Poznania im. Jana Baptysty Quadro.

Jakie są plany na przyszłość Starego Browaru? Perspektywa kolejnych 18 lat jest pewnie zbyt odległa, więc poproszę o plan pięcioletni.

Rzeczywiście do niedawna planowaliśmy nasze działania w perspektywie pięciu lat, na bieżąco weryfikując pierwotne założenia. Obecnie trudno planować w perspektywie dłuższej niż trzy lata, ale to, co nas czeka z pewnością, to kolejne zmiany.

Aktualnie nasze działania koncentrujemy na Foodparku, jesteśmy też w trakcie wymiany systemu identyfikacji wizualnej, żeby naszym klientom łatwiej było poruszać się po Starym Browarze. Ponadto wdrażamy projekty z zakresu ochrony środowiska. W przypadku tak dużego obiektu zużycie energii elektrycznej jest na poziomie niewielkiej fabryki, dlatego wymieniamy oświetlenie na LEDowe oraz modernizujemy technologię chłodzenia i wentylacji – tak, aby zmniejszyć zużycie prądu.

Cały czas pracujemy też nad ofertą. Przed nami powiększenie drogerii Rossmann i premiera nowej marki – Maxi Zoo – w Starym Browarze do tej pory nigdy nie było sklepu zoologicznego. Przy Placu od strony ul. Ratajczaka powstaje wyjątkowa cukiernia Deseo. A to tylko kilka premier, które wydarzą się u nas w najbliższych miesiącach.

Przede wszystkim jednak w tych trudnych, pandemicznych czasach przypominamy klientom o prostych przyjemnościach – o spotkaniach „na żywo”, wspólnych zakupach, seansach kinowych i możliwości wypicia dobrej kawy w kawiarni i niezmiennie serdecznie zapraszamy do Starego Browaru.