fbpx

 

TEST Skoda ENYAQ 80 i Audi e-tron 50 quattro

Jak to jest z tymi elektrykami? Podobnie jak kiedyś z końmi. Kiedyś to właśnie konie stanowiły główny środek transportu, a teraz osoby o wyższym statusie majątkowym mogą poszczycić się posiadaniem konia i uprawiać jeździectwo. W niedalekiej przyszłości status „popularnego konia” przyjmie samochód elektryczny, a ten spalinowy będzie luksusem służącym do jeżdżenia po torze, który może okazać się sporym wydatkiem. Elektryfikacja jest nieunikniona, a wizja miast pogrążonych tylko w szumie bijących o asfalt opon – po prostu piękna!

AUDI E-TRON 50 QUATTRO

Elektryczna rodzina Audi ma w swoich ramionach model, obok którego nie da się przejść obojętnie, nawet jeżeli ten stoi w miejscu. Audi e-tron 50 quattro to samochód idealny pod każdym względem i trudno jest znaleźć aspekt, do którego można by było się przyczepić.

Patrząc z zewnątrz na e-trona, mamy do czynienia z nadwoziem SPORTBACK, czyli wersją bardziej usportowioną niż wersja standardowa. Przód to istna symfonia inżynierów, która hipnotyzuje od pierwszego wejrzenia. Światła Digital Matrix Led pełnią dwie funkcje, oczywiście pierwsza z nich to obłędny wygląd, a druga niezwykłe oświetlanie drogi przed pojazdem. Reflektory e-trona zostały w piksele, które wykrywając innych uczestników ruchu zmierzających z naprzeciwka, nie oślepiają ich.

E-tron porusza się z ogromną gracją na swoich wieloramiennych 21” felgach i oponach o wysokim profilu. To połączenie idealnie współgra z dużą i atletyczną sylwetką Audi, zapewniając także perfekcyjne prowadzenie. Przechodząc do jakże zgrabnego pasa tylnego omawianego modelu, to ten zasługuje na nagrodę za najlepszy design w swojej klasie. Ogromny „miecz świetlny” biegnie przez szerokość klapy bagażnika a swój początek i koniec znajduje na skrajnych reflektorach.

Po wciśnięciu hamulca, długi pas led wypełnia się krwistą czerwienią, a na najlepszy efekt należy poczekać do zmroku.

Wnętrze tego elektryka to miejsce dla każdego, panują tam znane dla Audi niemiecka dokładność oraz solidność. Przyjemna w dotyku, sportowa kierownica pokryta perforowaną skórą naprawdę zasługuje na aplauz! Od pierwszego chwytu czuć, że ma się do czynienia z towarem z najwyższej półki i właśnie to przekłada się na rzeczywistość. Zestaw info-rozrywki wprost mnie zachwycił. Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, żeby ekran dotykowy posiadał haptyczny „feedback”. Charakterystycznym i bardzo przyjemnym kliknięciem pod palcem wyróżnił się także dotykowy ekran sterowania klimatyzacją. Złośliwi nazwą to przerostem formy nad treścią, Audi nazywa to postępem i technologią. 

Wszystkie najważniejsze funkcje jak światła awaryjne, wyłączenie kontroli trakcji czy podgrzewanie szyb zostały pod fizycznymi przyciskami, co jest bardzo rozsądne.

Zachwycił mnie także selektor biegów. Nie ukrywam, że spędziłem około 15 sekund pod salonem Audi Franowo, żeby go rozgryźć. Ten, w kształcie przepustnicy samolotu, ukrył swoją funkcję w jednym aluminiowym elemencie.

E-tron oprócz swoich rozwiązań technologicznych wzbudza podziw przede wszystkim właściwościami jezdnymi. Dzięki umieszczeniu baterii w podłodze, które ważą 700 kg, środek ciężkości jest bardzo nisko, co czyni prowadzenie niezwykle precyzyjne. Do tego, układ kierowniczy działa niczym w gokarcie. Samochód jest żwawy i lekki w zakrętach, mimo swojej wagi bliskiej 2,5 tony, a to dzięki rozkładzie masy 50:50. Przyspieszanie to także coś, co lubi e-tron, bowiem pierwsza setka pokazuje się po czasie 6,5 sekundy dzięki mocy 313 KM i napędowi 4×4 działającemu poprzez dwa niezależne silniki elektryczne. 

W wyborze trybów jazdy „drive select” mamy do wyboru kilka ustawień napędu stosownych do nawierzchni, dzięki temu samochód jest bardzo adaptacyjny. 

Podczas codziennej jazdy auto faworyzuje napęd tylny, za pomocą wykorzystanej technologii nie czuć tego prawie w ogóle. Jazda na zakrętach to czysta przyjemność, bowiem wcześniej wspomniany nisko osadzony środek ciężkości i zawieszenie pneumatyczne mają tu swoją powinność. Audi nie oszczędza na materiałach wewnątrz i na zewnątrz, więc istotą charakteru e-trona jest komfort podróżowania. Nawet przy prędkościach autostradowych, wewnątrz panuje idealna cisza.

Ile można przejechać na jednym ładowaniu? To zależy. Zasięg plasuje się w graniach 230 kilometrów. 

SKODA ENYAQ iV 80

W 2021 roku do zelektryfikowanych modeli Skody dołącza prawdziwy gracz. Zaprojektowany od zera, na nowej płycie podłogowej MEB ze wspaniałymi osiągami i wyglądem godnym samochodu elektrycznego przyszłości. Skoda Enyaq iV 80 zaskoczyła nas swoim wnętrzem, wyglądem zewnętrznym, a także możliwościami jezdnymi. Jak? Już tłumaczę…

Enayq z zewnątrz nie wygląda jak zjawisko elektrycznej motoryzacji przyszłości, co nie oznacza, że się nie wyróżnia. Zgrabna sylwetka z lekko opadającą linią dachu, dynamiczny pas przedni z agresywnymi światłami i pas tylny, z którego zniknęło logo, a pojawił się napis „SKODA”, tworzy spójną całość i zwartą bryłę. 

Całość osadzono na 21 calowych felgach z ciekawym wzorem, który oprócz wartości wizualnych spełnia funkcję energooszczędną.

Wnętrze w nowej Skodzie Enyaq iV 80 to coś, nad czym należy spędzić najwięcej czasu. Połączenie wysokiej jakości materiałów z technologią zdaje egzamin na szóstkę, a przy okazji tworzy lepszy wizerunek marki. Fotele trochę „kanapowe”, ale za to świetnie trzymające w zakrętach sprawiają, że kierowca otulony jest niczym w bezpiecznym kokonie. Nasz testowy model wyposażony był w skórzaną tapicerkę w fantastycznym brązowym kolorze, która idealnie komponowała się z resztą stylizacji. Kierownica przyjemna w dotyku i pokryta perforowaną skórą, pewnie trzyma się dłoni i usprawnia manewry, trzeba to powiedzieć – dużym samochodem. 

Wokół Enyaqa pojawiały się głosy na temat zbyt dużej różnicy wielkości ekranów. Według mnie ekran przed kierowcą, który pokazuje wystarczająco informacji, jest naprawdę czytelny. Dodatkowo, został umiejscowiony tak, że kierownica nie zasłania nawet małej jego części. To jest ogromny plus. Drugi ekran, znacznie większy posiada 13” i dysponuje AppleCarplay oraz AndroidAuto za pośrednictwem bluetooth. Jakość wyświetlania jest pierwszorzędna i nie spotkałem się z żadnymi opóźnieniami podczas obsługi. 

Co do właściwości jezdnych, to tutaj także nie mam nic do zarzucenia. Reakcja na pedał „gazu” jest natychmiastowa, a trzymanie w zakrętach – perfekcyjne. To również zasługa baterii umieszczonej w podłodze i nowej płycie podłogowej. Za kierownicą Enyaqa zaskoczyła mnie reakcja na pedał hamulca, która była bardzo intuicyjna, zamieniając energię hamowania (rekuperację) na energię elektryczną. 

Napęd w naszym testowym modelu był przenoszony na tylną oś, co dawało fantastyczne wrażenia z jazdy i pewność prowadzenia. Wszystkie inteligentne systemy sprawiały, że 204 KM Enyaqa nie powodowały zerwań napędu podczas ruszania. W ciaśniejszych miejscach jak parking Skoda zawracała prawie w miejscu właśnie dzięki temu, że przednia oś nie była sprzężona z napędem.

Deklarowany zasięg Skody to 536 km, ale jak każdy wie zależy to wszystko od warunków panujących na drodze. Moim zdaniem Enyaq bez większego wysiłku przejdzie 440-450 kilometrów na jednym ładowaniu.

Oba elektryki miały cechy, które je ze sobą łączyły, a także dzieliły. Napęd, moc, wyposażenie – to wszystko uzależnione jest od naszego portfela i zapotrzebowań naszej codziennej jazdy. Są aspekty, które zbliżają te samochody. Każdy z nich jest bezszelestny, dynamiczny, bardzo zaawansowany technologicznie oraz bezemisyjny. Wyobraź sobie Twoje ukochane miasto pogrążone w ciszy czystości oraz technologii. Elektryfikacja jest nieunikniona i zbliża się wielkami krokami. Pytanie, czy jesteś na nią gotowy? Ja, zdecydowanie tak!