fbpx

 

 

Dobry wygląd wpływa na kobiecą psychikę, dowartościowuje, pozwala spełniać marzenia i wierzyć w siebie. Właścicielka Studia Metamorfozy, Agnieszka Stachowiak, wie o tym doskonale. Pokazuje klientkom, co należy podkreślić, a co zatuszować. Dla wielu osób jest inspiracją i wulkanem pozytywnej energii. Odnosi sukcesy w perfekcyjnych zmianach wizerunku, a także zwycięstwa na sportowym podium. Poznajcie wyjątkową kobietę!

 

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia: Janusz Gliszczyński

 

Jak narodził się pomysł na stworzenie Studia Metamorfozy?

 

AGNIESZKA STACHOWIAK: Z potrzeby serca i z chęci niesienia pomocy innym!

(śmiech) A patrząc tak jeszcze głębiej – po prostu przez większość mojego

dorastającego życia byłam osobą o nieszczególnej urodzie – tak wtedy uważałam

(choć miałam przepiękną mamę!), borykałam się z problemami skórnymi. Do 18. roku życia ciągle czułam się gorsza, brzydsza, niedowartościowana, a szkolne uwagi kolegów, uszczypliwości na temat mojego wyglądu jeszcze potęgowały brak wiary w siebie .To było ogromną  traumą dla mnie.

Kiedy na początku lat 90. wyjechałam do Niemiec i zobaczyłam kolorowy świat, stwierdziłam, że chcę być tak samo szczęśliwa i uśmiechnięta. Zaczęłam szukać dla siebie rozwiązania, jak dbać o swój wygląd. Zaczęłam chodzić na różne kursy makijażu, wizażu. Po dwóch latach, gdy wróciłam do Polski, nikt z moich znajomych mnie nie poznawał. Ścięłam włosy, zaczęłam się malować, inaczej ubierać, zwracać uwagę na stylizację. Ludzie z otoczenia, dla których byłam przezroczysta i obojętna, zaczęli mnie zauważać i mówić: „Aga, super wyglądasz!”, „Zrób też coś ze mną.”

Miała Pani wstępnie inne plany na przyszłość w Polsce.

Tak, po powrocie do kraju chciałam zostać tłumaczem przysięgłym języka niemieckiego. Bardzo dobrze znałam ten język. Pracowałam przez trzy lata na Międzynarodowych Targach Poznańskich jako tłumacz, w tym czasie studiowałam Turystykę i Rekreację na poznańskim AWF-ie.

 

W jakim zawodzie Pani siebie widziała?

Początkowo pragnęłam być nauczycielem WF-u, następnie – gdy dostałam się w

Niemczech na studia – managerem sportu. A gdy byłam już studentką Turystyki i

Rekreacji, marzyłam o spełnianiu się w roli rezydentki w pięknych miejscach, w ekskluzywnych hotelach i chciałam opiekować się turystami z Polski.

Życie jednak napisało inny scenariusz…

(śmiech) Oczywiście! Nastąpił wielki boom w branży beauty i zapotrzebowanie wielu

kobiet na moje szalone pomysły. Zapytań i zamówień odnośnie zmiany wizerunku miałam mnóstwo. Każda kobieta chciała pięknie i młodo wyglądać! Pomógł mi w tym

marketing szeptany, mówiąc kolokwialnie – poczta pantoflowa. Jedna koleżanka, która poddała się mojej metamorfozie, poleciła mnie innej… i tak się zaczęło. I trwa do dziś. (śmiech) Zdjęcia kobiet przed metamorfozą i po wykonuję  już od 1993 roku – i ten trik wciąż działa. Szok, wielki wybuch emocji… Cudowne przeżycia!

 

Nigdy niczego nie planowałam, nie zakładałam, że będę właścicielką Studia Metamorfozy, że z mojej pasji zrobię zawód.

 

Od kiedy Pani działa na poznańskim rynku beauty?

W tym miejscu, przy ul. Matejki 36/2, już od osiemnastu lat. Ten adres jest dla mnie

bardzo szczęśliwy i jak magnes przyciąga nowe osoby. Wracają do mnie stałe

klientki z prośbą o doradzenie lub kolejną zmianę wizerunku, np. na sezon

wiosna-lato. Po czterech latach od otwarcia Studia Metamorfozy otworzyłam trzy kolejne. Było takie zapotrzebowanie. Zatrudniałam 15 osób na umowę o pracę.

Z małej jednoosobowej firmy, stworzyłam dobrze prosperujący zespół. Niestety, jak się zbyt dużo pracuje, człowiek staje przed różnymi dylematami: brakiem czasu dla

rodziny, brakiem czasu dla siebie, brakiem odpoczynku. Pomagałam wielu osobom, a sama zaczęłam odczuwać skutki wielogodzinnej pracy. Postawiłam więc na jeden salon – Studio Metamorfozy przy ul. Matejki 36/2.

 

Wiem, że jest Pani wykwalifikowaną wizażystką. Ale nie tylko?

Zrobiłam jeszcze dodatkowe kursy analizy kolorystycznej, stylizacji fryzur, stylizacji

ubioru. Jestem kobietą-orkiestrą! (śmiech) Zajmuję się klientką kompleksowo,

profesjonalnie doradzając, a najpierw słuchając jej opowieści o sobie. Staram się

wymodelować tak kobietę, aby otworzyć dla niej nowy etap w życiu, podczas którego

zacznie czuć się zauważona, dowartościowana i zacznie spełniać swoje najskrytsze

marzenia. Udzielam się w przeróżnych projektach, bo potrafię zrobić fryzurę, dobrać

makijaż i ubiór – współpracuję przy sesjach zdjęciowych, w mini produkcjach filmowych.

 

Stare powiedzenie brzmi: „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”. Wiadomo, że w dobie Internetu, social media, fake newsów wizerunek jest bardzo ważny. Niektórzy aż nadmiernie poprawiają swój wygląd, inni natomiast kompletnie o siebie nie dbają lub nie umieją. Na co Pani, jako koordynatorka wielkich przemian swoich klientek, zwraca największą uwagę?

Każda metamorfoza trwa około trzech godzin i każda rozpoczyna się od szczerej

rozmowy. Dla mnie ważne jest, czy to pomysł samej klientki, która poczuła, że chce coś zmienić w swoim życiu, czy metamorfoza jest formą niespodzianki, bądź prezentu od męża, partnera. Zwracam uwagę na podejście pań do swojego wyglądu, do samokrytyki. Wiem, że kobiety poszukują pomysłu na siebie, a ja podaję alternatywy do wyboru, wytyczam nowe kierunki.

Dyskutujemy na temat mojego pomysłu odnośnie strzyżenia i dobranej kolorystyki, bo zazwyczaj  już od wejścia  klientki  mam kilka opcji, jak dana osoba mogłaby wyglądać. Zawsze pytam, jaki ma być cel podjętej metamorfozy. Czy wydobywamy zakopaną gdzieś kobiecość? Podkreślamy zapomniane atuty? Czy klientka chce się do kogoś upodobnić? – bo też mam takie zadania. Uwielbiam wstępne rozmowy, wprowadzające mnie w potrzeby klientek. Dzięki mojemu podejściu psychologicznemu (śmiech), poznajemy się. Następnie dokonuję analizy kolorystycznej, bo zawsze podkreślam, że dobrze dobrany kolor włosów, to już

80 procent sukcesu. A nietrafiony kolor spowoduje, że na cerze będzie widać wszystkie mankamenty, niedociągnięcia, np. uwidocznią się defekty skóry naczynkowej lub nadmierne sińce wokół oczu. Prawidłowo wybrany kolor fryzury wywołuje efekt wow! Przywraca utracony blask kobiecie. Ważna jest dla mnie znajomość budowy i geometrii twarzy, aby dobrać odpowiednie cięcie lub poszaleć z przedłużaniem włosów. (śmiech) Dla mnie długie włosy są synonimem kobiecości. Dobór koloru włosów dokonuję w zestawieniu z kolorem skóry i oczu klientki.

 

Co daje Pani ta praca?

Radość, satysfakcję i wielkie szczęście! Cieszę się, gdy mogę pomóc kobiecie dobrać odpowiednią fryzurę, nauczyć ją robić makijaż – delikatny lub z pazurem, w zależności od charakteru i potrzeb. Otwieram przed klientką „nową szafę”, pełną kolorów, printów, uczę podkreślać walory sylwetki, eksponować to co trzeba – po prostu akcentować kobiecość. Czuję, że panie się przede mną otwierają, mówią mi o swoich brakach, marzeniach, tęsknotach. Po części moja rola przybiera też formę bliskiej przyjaciółki, czasem też psychologa, który doradzi, pokieruje. Kocham emocje, które finalnie wybuchają, gdy po trzech godzinach metamorfozy kobieta wreszcie może spojrzeć w lustro i zauważyć efekt zmian.

 

Jakie ma Pani wartościowe rady dla uczestniczek metamorfoz?

Zawsze daję moim klientkom „zadanie domowe” (śmiech), tzn. mówię, iż teraz są

oszlifowane jak diamenty, a tylko od nich samych zależy jak będą pielęgnować ten nowy wizerunek, jak dbać o siebie. Ponadto, radzę kobietom, aby zawsze miały w

samochodzie seksowną sukienkę i buty na wysokich obcasach – to jest pakiet

niezastąpiony, wręcz idealny, który poprawia nastrój i nadaje pewności siebie.

Zapewne metamorfoza wywołuje ogromny uśmiech i łzy szczęścia… Jak reagują kobiety na swój nowy wygląd?

Podczas początkowej rozmowy pytam, czy klientka chce znać poszczególne etapy

mojej pracy, czy metamorfoza ma być niespodzianką. Najczęściej panie wybierają tę

drugą opcję – ku mojemu zadowoleniu. Wówczas mogę poszaleć i nie mam

wytyczonych granic. (śmiech) Na zakończenie pokazuję klientce zdjęcie przed

 

metamorfozą i po – i dopiero wtedy odsłaniam przed nią lustro. Wówczas kobieta wydaje okrzyk radości, roni łzy szczęścia, nie wierzy w swoją przemianę. Często panie mówią : „To ja? Naprawdę ja?” Kocham te emocje, to jest cudowne, gdy dostarczam kobietom tyle radości.

 

Ukończyła Pani poznański AWF, wciąż Pani kontynuuje sportowe pasje: biegi, jazdę na rowerze, pływanie, kąpiele w zimnej wodzie. Czy hart ducha, zdrowe podejście do życia, hobby sportowca pomagają Pani w prowadzeniu biznesu w branży beauty?

Zapewne tak, bo wszystko robię naturalnie, swobodnie, bez spięcia. Nie mam w sobie żyłki współzawodnictwa ani rywalizacji. Trzy lata temu nastąpił wielki zwrot w moim życiu – powróciłam do codziennego uprawiania sportu. Jak się zabrałam za siebie, to w tym roku debiutując, zostałam nieoficjalną trzykrotną Mistrzynią Polski (śmiech) w pływaniu zimowym w temperaturze wody 0,07 stopnia, w swojej kategorii wiekowej. Proszę tego nie mylić z morsowaniem, gdyż jestem już pływakiem zimowym. Po moim debiucie w Gdynia Winter Swimming Cup 2021 oraz Dziwna Challenge – Open Winter Swimming Wolin 2021 okazało się, że mam predyspozycje i niezwykły talent pływania w tak zimnej wodzie.

Trening ogólnorozwojowy, wydolnościowy, który wykonuję pięć razy w tygodniu, naprzemiennie: bieganie, jazda na rowerze i czasami pływanie, daje dobre rezultaty. Niewątpliwie fakt, iż jestem byłą zawodniczką, pływaczką ułatwia mi osiąganie tych

sukcesów.

 

Dba Pani o swój wygląd podczas sportowych konkurencji?

Nie mogłabym inaczej! (śmiech). Oczywiście, z racji wykonywanego na co dzień swojego zawodu lubię podkreślać swoją kobiecość. Lubię swoje włosy i zawsze nawet jak jadę na rowerze, wcześniej zaplatam sobie warkocz, żeby nawet w kasku dobrze wyglądać. (śmiech)

Makijażu podczas rozgrywek sportowych nie stosuję, ale jak najbardziej zwracam uwagę na swój wygląd, taki z pazurem… jak ja. (śmiech) Ostatnio podczas Dziwna Challenge 2021 uczestniczki zawodów patrzyły na mnie z przymrużeniem oka. Zapewne myśląc, co ja tutaj robię! Dwanaście pań, wszystkie młodsze ode mnie. A ja wskoczyłam do zimnej wody, przepłynęłam  dwa dystanse i wygrałam na dystansie 50 metrów, zdobywając pierwsze miejsce, a na 100 metrów stanęłam na drugim miejscu podium. Sama byłam bardzo zaskoczona tym sukcesem. Nawet takich marzeń nie miałam. (śmiech) Była przy tym zabawa i satysfakcja, bo rok pandemii był dla mnie rokiem debiutu w pływaniu w zimnej wodzie.

Gdzie odbywają się treningi?

Mieszkam na Wildzie, a najczęściej jeżdżę do Strzeszynka albo nad Rusałkę, aby

trenować pływanie w niskiej temperaturze. Zazwyczaj sama, tylko z bojką. Wtedy

pływam tylko na bardzo płytkiej wodzie. Jestem ratowniczką wodną WOPR i wiem, jakie są zagrożenia. Dlatego też wszystkich instruuję, by zimowe pływanie praktykowali w asyście innych osób. Woda to żywioł i rozwaga jest najważniejsza, aby nie doszło do nieszczęśliwych wypadków. Dla mnie najważniejsza jest dobra rozgrzewka, a potem to jest już przyjemność zanurzyć się w tak zimnej wodzie.

 

Uwielbiam bieganie i dlatego też staram się bardzo dbać o kolana; w związku z tym

zawsze biegam po miękkiej nawierzchni, unikając asfaltu. Obowiązkowo rozgrzewka i stretching. Może dzięki temu udaje mi się uniknąć kontuzji. Uwielbiam jeździć też na

rowerze. Staram się robić ok. 100 km na rowerze tygodniowo i ok. 20 km biegu. Najważniejsza jest regularność i po pewnym czasie nie potrafimy już bez tego żyć… (śmiech)

 

Skąd Pani ma taką siłę i energię?

Z wnętrza, z serca i ze sportu! Dlatego wszystkich namawiam na uprawianie sportu.

Nakłaniam do ruchu, zdrowego stylu życia, aktywności na świeżym powietrzu. Uwielbiam bliskość przyrody – wówczas odpoczywam. Nieraz  mam potrzebę bycia sama ze sobą, ze swoimi myślami i cieszyć się z otaczającej mnie przyrody. To mnie uspokaja i ładuje energetycznie.

Energię czerpię z bliskości natury, a następnie dzielę się tymi pozytywnymi  emocjami z ludźmi.

 

Jakie ma Pani plany, marzenia?

Wybieram się na studia podyplomowe: Trener Pływania na poznańskim AWF-ie, na mojej ukochanej uczelni. Początkowo chciałam wybrać kierunek Coach Sportowy, ale było za mało chętnych. Mam taki pomysł, aby zachęcić poznanianki do ruchu, do aktywności sportowej. Chcę trenować i uczyć amatorki oraz przygotowywać je do zawodów w zimowym pływaniu.

Dodatkowo pragnę wystartować w Mistrzostwach Świata w pływaniu zimowym.

 

Trzymam kciuki za spełnienie marzeń.

Bardzo dziękuję.