fbpx

 

Idzie lato, choć trudno w to uwierzyć, obserwując pogodę za oknem w późnomajowe popołudnie – bardziej jesienną niż będącą zapowiedzią ciepłych letnich wieczorów. Przynajmniej część z nas (tak, tak, prawnicy też robią sobie czasem wolne od pracy) lato zachęci do zagranicznych podróży. Ostatnie niemal półtora roku jak walcem przejechało po planach, oczekiwaniach i marzeniach wielu, przez co letnie miesiące jawią się jako światełko w tunelu i – jeśli będzie to możliwe ze względów finansowych – dobry moment na chwilę odpoczynku, by złapać oddech przed dalszą gonitwą. Bez znaczenia, czy myślimy o kieliszku schłodzonego białego wina pitego wieczorem w jednej z knajpek rozgrzanego chorwackiego Trogiru, gdy upał już choć trochę odpuści; lodach jedzonych w najlepszej lodziarni świata – Gelaterii Dondoli w toskańskim San Gimignano czy o leniwym żeglowaniu z rodziną na wodach pomiędzy greckimi wyspami, najpewniej zastanawiamy się, jak wyglądać będą te podróże w czasach zarazy. Co z kwarantanną po przyjeździe? Co z testami? Jakie ograniczenia w podróżowaniu nakłada na nas pandemia?

 

Przynajmniej częściową odpowiedź na te pytania daje paszport covidowy. To potoczna nazwa tak zwanego cyfrowego zielonego certyfikatu/zaświadczenia lub europejskiego certyfikatu cyfrowego. W maju porozumienie w sprawie jego wprowadzenia osiągnęły państwa Unii Europejskiej, przez co już od 1 lipca ma uzyskać pełną operacyjność i być premiowany na terenie całej Unii Europejskiej (i być może Wielkiej Brytanii, bo i Brytyjczycy zgłaszają taką chęć). Czym jest i co nam daje?

 

Paszport covidowy ma usprawnić i ułatwić podróże w obrębie Unii Europejskiej. Będzie uprawniał jego posiadacza do poruszania się bez przeszkód po wszystkich państwach członkowskich UE w sposób taki, jaki obowiązuje obywateli tych krajów. W praktyce oznacza to, że osoba posiadająca paszport covidowy będzie zwolniona chociażby z obowiązku poddania się kwarantannie po przyjeździe.

 

Nie jest jednak tak, jak sądzą niektórzy, iż paszport covidowy będzie warunkiem sine qua non podróży w ramach UE, a osoba bez paszportu nie będzie wpuszczona np. do Niemiec, Francji czy Belgii. Faktem jest, że paszport będzie ważny we wszystkich krajach UE, jednak ci, którzy nie będą go posiadać nadal będą uprawnieni do podróżowania – na warunkach jednak przewidzianych przez poszczególne państwa członkowskie, które trzeba będzie respektować w pełni.

 

Paszport ma być dostępny w wersji cyfrowej, którą będzie można przechowywać na urządzeniach mobilnych, np. na telefonie lub papierowej, w języku angielskim i języku narodowym. Obie wersje zawierać będą podstawowe dane właściciela paszportu (imię, nazwisko, datę wydania, datę urodzenia oraz informacje na temat szczepionki, wyniku testu lub statusu ozdrowieńca), a także kod QR. Ten indywidualny kod będzie dowodem na to, że właściciel paszportu został zaszczepiony przeciwko COVID-19, przeszedł infekcję COVID-19 i ma status ozdrowieńca bądź uzyskał ujemny wynik testu na koronawirusa. Zapowiada się, że paszport zostanie zabezpieczony w taki sposób, by nie dało się go podrobić.

 

Najpewniej paszporty covidowe wydawać mają krajowe placówki zdrowotne, szpitale czy ośrodki wykonujące testy, jednak na konkretne rozwiązania musimy jeszcze poczekać.

 

Założenia europejskiego certyfikatu cyfrowego są więc słuszne. Podróżować ma być łatwiej, sprawniej, szybciej. Może więc będą one kolejnym krokiem w drodze ku normalności.