fbpx

Elegancja, prestiż, bezpieczeństwo, technologia – to tylko kilka przymiotników, które mogą opisywać najnowszy model Klasy S od Mercedes-Benz. Wspominając ostatni model flagowego modelu Mercedesa, można zauważyć, że zaszło dużo zmian, nie tylko tych wizualnych, ale i technologicznych. Czy można być jeszcze lepszym niż swój poprzednik? Razem z redaktor naczelną Alicją Kulbicką zabraliśmy najnowszą „eskę” na przejażdżkę i sprawdziliśmy czy może być jeszcze lepiej…

Tekst i zdjęcia: Filip Olczak

To już siódma generacja tego luksusowego produktu sygnowanego znaczkiem Mercedesa, która nie przestaje zaskakiwać. Począwszy od wyglądu zewnętrznego, który zmienił się całkowicie, aż po wnętrze – nowoczesne, odświeżone z dużą dozą luksusu. Sylwetka najnowszej Klasy S znacząco urosła wszerz i wzdłuż. Charakterystyczną zmianą z przodu są także smuklejsze reflektory oraz znacznie większy grill, umieszczony pod mniejszym kątem. Linia boczna to najbardziej perfekcyjny ciąg Fibonacciego, jeżeli chodzi o jej proporcje. Długa, atletyczna maska, aerodynamiczna kabina oraz krótki, ale proporcjonalny tył – to wszytko sprawia, że nie można oderwać od niej oczu. Dodatkowo, znaczącą zmianą w stylistyce i aerodynamice Klasy S są wysuwane klamki, które łączą przyjemne z pożytecznym. Z tyłu pojawiły się podłużne dwuczęściowe lampy, które wpisują się w najnowszą stylistykę wszystkich modeli Mercedesa. Współczynnik oporu wynosi 0,22, więc śmiało można stwierdzić, że „eska” tnie powietrze niczym pocisk.

Jak wygląda Klasa S, każdy widzi, jest po prostu zjawiskowa. Teraz czas na coś, co najbardziej interesować nas powinno w takich samochodach, czyli osiągi.
Nasz testowy model wyposażony był… (Prawdopodobnie szybciej byłoby wymienić, w co nie była wyposażona S Klasa.) W każdym razie, pod maską rozgościł się silnik o mocy 435 koni mechanicznych i pojemności 3 litrów, i mimo zgryźliwych komentarzy kłębiących się w głowach złośliwców, to muszę przyznać, że nie trzeba było wybitnie zachęcać jej pedałem gazu do żwawego przyspieszania. S Klasa robiła to z wielką gracją i chęcią. Dodatkowo, do tradycyjnego napędu, w parze dołączyła nowoczesność, czyli system miękkiej hybrydy, co w efekcie dodało 22KM i 250Nm.
Dodatkowe ułatwienia prowadzenia w „czarnej damie” to napęd 4MATIC oraz tylna oś skrętna. Zawracanie samochodem, który ma ponad 5,2 m wydawałoby się trudne, ale nie tym razem. Inżynieria pozwoliła na to, żeby tylna oś skręcała się od 4,5 aż do 10 stopni. Efektem jest nie tylko wcześniej wspomniana zwrotność na parkingach, ale też stabilność podczas jazdy i pewność prowadzenia. 

W środku kierowcy i pasażerom nie brakuje niczego. Fotele tulą każdego z podróżujących podczas manewrów, a przy tym są wygodne, jak przystało na Mercedesa. W każdym z nich dostępne jest wiele programów masaży, które ukoją zmęczone plecy. Dodatkowo coś, co urzekło mnie od pierwszego momentu, to małe poduszki na zagłówkach wynoszące komfort jazdy na zupełnie nowy poziom. Po środku kokpitu króluje ogromny 12,8” calowy wyświetlacz z haptyką, która pomaga w komunikacji pomiędzy kierowcą a samochodem. Wszystkie informacje przekazywane są w sposób niezwykle subtelny, dzięki podświetleniu ambiente. To oplata wnętrze, a przyjemne światło daje sygnały pasażerom np. o zwiększającej się temperaturze wewnątrz kabiny czy (podczas otwierania drzwi) nadjeżdżającym niebezpieczeństwie. Dodatkowo oświetlenie to zmienia się podczas jazdy niezwykle subtelnie, nie rozpraszając kierowcy. „Zegary” przed kierowcą, jeżeli jeszcze w ogóle można je tak nazwać, nie są jednowymiarowe. Najważniejsze informacje sprawiają wrażenie uwypuklonych treści. Wszystko przypomina projekcje 3D, ale bez specjalnych okularów. Na szybie, oprócz efektu trójwymiarowości zegarów jest potężny, 77” wyświetlacz Head-Up, gdzie wyświetlane są wszystkie niezbędne informacje o drodze, bieżącej prędkości czy nawigacji.

Nieziemski komfort, z jakim miałem zaszczyt spotkać się w tym samochodzie, jest nie do opisania. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że żaden samochód nie sprawiał wrażenia poruszającej się chmury tak jak robi to Klasa S. Nie dosyć, że w zakrętach potrafi pokazać zęby i pokonać je szybko, bez zbędnych niespodzianek, to jazda po prostej drodze okazuje się jeszcze ciekawsza. W szczególności, że bruk czy asfalt nie robiły żadnej różnicy dla tego samochodu. Warto wspomnieć, że wersja, którą testowałem posiadała 21” felgi. To zasługa specjalnego zawieszania AIR BODY CONTROL. W przyszłości E-ACTIVE BODY CONTROL (opcjonalnie) pełni także funkcję bezpieczeństwa, bowiem przy zderzeniu bocznym podnosi karoserię w ułamki sekund. Zabieg ten powoduje, że siła uderzenia rozkłada się w najmocniejszych konstrukcyjnie elementach karoserii, jak najlepiej chroniąc podróżujących.

Mercedes startuje z nieco wyższą ceną za swój flagowy model niż konkurencja, ale też przeskok technologiczny ze Stuttgartu na pewno jest wart tej dopłaty. W końcu, przyglądając się innowacyjnym systemom bezpieczeństwa, pewne jest jedno: Zdrowie jest bezcenne.