fbpx

O wpływie pandemii na rynek nieruchomości opowiedział nam Andrzej Marszałek, prezes zarządu Oddziału Poznańskiego Polskiego Związku Firm Deweloperskich 

CENY NIERUCHOMOŚCI nie spadną? 

O wpływie pandemii na rynek nieruchomości opowiedział nam Andrzej Marszałek, prezes zarządu Oddziału Poznańskiego Polskiego Związku Firm Deweloperskich 

rozmawia: Michał Gradowski 

W jakim stopniu pandemia wpłynęła na branżę deweloperską? 

ANDRZEJ MARSZAŁEK: Rozpoczęte inwestycje przebiegają bez zakłóceń, ale cały czas przyglądamy się rozwojowi sytuacji. Od początku pandemii już dwukrotnie przeprowadziliśmy ogólnopolskie ankiety wśród naszych członków – wynika z nich, że skala zjawiska odstąpień od umów rezerwacyjnych jest niewielka. W przypadku umów deweloperskich także mamy do czynienia z niedużym odsetkiem. 

Przy czym trzeba zaznaczyć, że samo wystąpienie stanu epidemii nie jest wprost przesłanką umożliwiającą jednostronne odstąpienie od umowy deweloperskiej. Kwestie te mogą być i zazwyczaj są uregulowane pomiędzy deweloperem a klientem. Najczęściej jednak spotykaliśmy się z wnioskami o przesunięcie terminów wynikających z zawartych umów. Na tym etapie trudno to ująć w jakieś pełne i rzetelne statystyki, ale – wraz z łagodzeniem kolejnych obostrzeń – klienci wracają do nas i interesują się zakupem mieszkań. Dotyczy to zarówno klientów inwestycyjnych, gotówkowych, jak i tych, którzy kupują nieruchomości dla własnych celów mieszkaniowych. 

Średnia cena 1 m kw. na rynku pierwotnym w Poznaniu, według danych portalu rynekpierwotny.pl, wynosiła pod koniec 2019 roku 7,3 tys. zł. Warto się wstrzymać z zakupem nieruchomości? Ceny spadną? 

Niejednokrotnie o tym dyskutowaliśmy w naszym gronie – obecnie nie ma przesłanek do spadków cen. Makroekonomiczne czynniki, które mogłyby na to wpłynąć, takie jak znaczące obniżki wynagrodzeń czy istotny wzrost stopy bezrobocia, na ten moment nie występują. Nie zmniejszyły się koszty pracy czy ceny materiałów budowlanych, nie ma też symptomów, które mogłyby sugerować ich spadek. Trudno się więc spodziewać spadków cen. 

W branży deweloperskiej nie było zwolnień? Na budowach nie zabrakło pracowników, przede wszystkim tych z zagranicy? 

Trudno to jednoznacznie ocenić, bo nasza branża opiera się na współpracy z setkami kooperantów, ale w naszych ankietach problem zwolnień oraz niedoboru pracowników raczej nie był kluczowy. Część pracowników, m.in. z Ukrainy, wyjechała z kraju, ale jak dotąd ta sytuacja nie wpłynęła negatywnie na przebieg inwestycji. 

Aż trudno uwierzyć, że jest aż tak dobrze… 

Proszę mnie źle nie zrozumieć – zarówno my – deweloperzy, jak i banki oraz ich klienci monitorują rozwój sytuacji. Banki zaostrzyły kryteria udzielania kredytów dla deweloperów, identyczna jest ich polityka wobec klientów indywidualnych, ale nadal działają, rozpatrują nowe wnioski, więc nie jest tak, że nagle cały ten proces się zatrzymał. 

Skupiamy się na bieżącej działalności – bo w naszym przypadku to duże inwestycje, setki miejsc pracy, milionowe kredyty, ryzyko zwiększenia skali odstąpień od umów – najważniejsze, aby nie wpaść w kłopoty na tym etapie. We wspomnianej ankiecie, którą przeprowadziliśmy na początku maja, 99 proc. członków PZFD – a proszę pamiętać, że zrzeszamy także niewielkie firmy – nie spodziewa się do końca roku problemów z płynnością finansową. Planowanie nowych inwestycji na pewno będzie przebiegało z większą ostrożnością, ale trudno teraz cokolwiek prognozować. 

Czy firmy deweloperskie korzystają z pomocy w ramach tzw. tarczy antykryzysowej? 

Nasza branża nie jest wyłączona z tej pomocy, ale jej zakres zależy od indywidualnej sytuacji każdej z firm. Dla całej branży duże znaczenie miały zapisy zawarte w dwóch pierwszych wersjach, Tarczy 1.0 i 2.0, dotyczące zasad 

funkcjonowania organów państwowych i zawieszające na przykład bieg terminów administracyjnych, co rodziło problemy np. z odbiorami zakończonych inwestycji. Wydanie pozwolenia na użytkowanie wymagało wizyty odpowiednich organów – nadzoru budowlanego, straży pożarnej czy sanepidu, co w czasie pandemii było utrudnione. Między innymi dzięki naszym zabiegom w Ministerstwie Rozwoju w Tarczy 3.0 znalazły się jednak zapisy, które – nie wchodząc w szczegóły – odwieszają bieg terminów dotyczących np. postępowań w sprawie wydawania warunków zabudowy czy pozwoleń na budowę, a w przypadku np. czynności odbiorowych wprowadzają instytucję „milczącej zgody”, co oznacza brak konieczności wizyty urzędników nadzoru budowlanego na budowie przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. 

Ważne dla nas było także nastawienie urzędów do inwestorów, aby z powodu różnego rodzaju obostrzeń nie spowalniały procesów administracyjnych, które wpływają nie tylko na naszą pracę, ale także na wszystkie inne firmy współpracujące z branżą deweloperską. PZFD i 15 podobnych branżowych organizacji związanych z szeroko pojętym budownictwem wystosowało apel do samorządów, m.in. władz miasta Poznania i starostwa powiatowego. Te działania przyniosły efekt. 

Deweloperzy przekazali w sumie ponad 2,5 miliona złotych na walkę z koronawirusem i wsparcie personelu medycznego w całej Polsce. W pomoc zaangażowało się ponad 50 firm. Także Odział Poznański PZFD aktywnie włączył się w walkę z koronawirusem. Jak przebiegały podjęte działania? 

Większość inicjatyw pomocowych zaczęła się na szczeblu lokalnym, ich konsekwencją było uruchomienie przez zarząd PZFD ogólnopolskiej zbiórki finansowej, której efektem było przekazanie wspomnianej kwoty. Poszczególne oddziały PZFD, a mamy ich w Polsce pięć (Poznań, Warszawa, Wrocław, Kraków, Trójmiasto), od początku pandemii pomagały lokalnie, punktowo. 

W marcu, wraz z wiceprezes zarządu Agnieszką Banaszak, odwiedziłem Szpital Miejski im. Józefa Strusia przy ul. Szwajcarskiej, który teraz pełni funkcję szpitala zakaźnego. Odważyliśmy się tam pojechać, porozmawiać, a efektem tych rozmów było zamontowanie na nasze zlecenie i na nasz koszt instalacji monitoringu na dwóch oddziałach chirurgii – w sumie 14 kamer służących do monitorowania stanu pacjentów. 

Na prośbę Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta Poznania zainicjowaliśmy akcję dostarczenia kontenerów dla czterech ośrodków pomocy. Na nasze zlecenie i nasz koszt firma Algeco postawiła 10 kontenerów mieszkalnych z toaletami i prysznicami, które posłużą do odbycia kwarantanny. Uznaliśmy, że – poza pomocą finansową – warto wykorzystać wiedzę i zasoby, którymi dysponujemy. 

Jakie mogą być długofalowe konsekwencje obecnej sytuacji dla branży deweloperskiej i całej gospodarki? 

Nie jestem makroekonomistą, a nawet eksperci raczej wstrzymują się teraz z prognozami. Ważne są nastroje – mam wrażenie, że wszyscy są już zmęczeni obostrzeniami, że następuje pewne rozluźnienie. Inwestycje w nieruchomości, przy niskich stopach procentowych i niskim oprocentowaniu lokat bankowych, są atrakcyjną formą zabezpieczenia kapitału. Na to liczymy. 

Jak prywatnie radzi Pan sobie z epidemią? 

Zachowuję rygory sanitarne, ale nie izoluję się. Od pierwszego dnia epidemii codziennie jestem w biurze, choć większość pracowników przeszła na tryb pracy zdalnej. Nie jest to jakieś wielkie poświęcenie z mojej strony – uznałem, że skoro można chodzić od pracy, to do niej chodzę, tak jest łatwiej. Nie mam już dzieci w wieku szkolnym, nie muszę odrabiać lekcji, mogę sobie na to pozwolić. Poziom lęku związanego z potencjalnym zakażeniem jest kwestią indywidualną, byłbym nieodpowiedzialny, gdybym powiedział, że nie boję się wirusa, ale staram się żyć normalnie.