fbpx

Zima w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Coraz trudniej się nią cieszyć nawet tym osobom, które na ogół nie narzekają na zimno. Najlepszym sposobem na podładowanie akumulatorów w tym szaroburym okresie jest wycieczka do miejsca, w którym przez cały rok można delektować się pięknym słońcem. Takiego, które zimą urzeka, cieszy ciepłem i zaskakuje.

Tekst i zdjęcia: Karolina Iwańska, GOOD PEOPLE

Maroko, bo to właśnie ten kraj stał się celem naszej zimowej podróży, wciąga od pierwszych chwil. Już na lotnisku w Marrakeszu można odnieść wrażenie, że trafiliśmy do zupełnie innego świata! Marrakesh Menara Airport jest wyjątkowy. Wyróżnia się przepiękną fasadą terminala. Zaskakują tu różnorodne bryły geometryczne. Figury często zbudowane są ze szkła, co w połączeniu z przechodzącym przez nie światłem tworzy niesamowity efekt.

Szaleństwo kolorów, barw i smaków

Lotnisko jest doskonałą zapowiedzią tego, co czeka nas w samym Marrakeszu – atrakcji, które mogą wprost oszołomić turystę! Jednak nic nie jest w stanie przygotować nas na wizytę na Dżami al-Fana, największej atrakcji turystycznej miasta, a zarazem największym placu w marrakeszańskiej medynie. Wieczorem plac tętni życiem, co sprawia, że zyskał miano „serca Marrakeszu”. Można tu zobaczyć żonglerów, zaklinaczy węży, fakirów, kobiety malujące dłonie henną czy mężczyzn z tresowanymi małpkami. To też najlepsze miejsce, by spróbować świeżego soku z pomarańczy.  Trudno zapomnieć wrażenia, jakie daje obserwowanie placu z jednego z okolicznych kawiarnianych tarasów. Na Dżami al-Fana łatwo dać się pochłonąć emocjom. Ważne jednak, by ciągle mieć oczy dookoła głowy, uważać na siebie i szczególnie zadbać o swój dobytek.

Egzotyka w Twoim domu

Spacer po medynie może być dość wymagający, bo łatwo zgubić się wśród licznych wąskich uliczek. Warto jednak zaryzykować! W medynie możemy znaleźć targowisko, a na nim towary, które zaskakują swoją urodą i różnorodnością. Niełatwo oprzeć się przedmiotom, które mogą wrócić z nami do domu! U lokalnych handlarzy znajdziemy kolorowe naczynia, barberskie dywany, wiklinowe dekoracje do domu, nietypowe marokańskie kapcie, a także lampiony, poduszki i mnóstwo oryginalnych wyrobów skórzanych. Na każdym rogu pachnie przyprawami, przede wszystkim przeznaczonymi do tadżin – tradycyjnej potrawy marokańskiej. Zakupy w tym miejscu pozwolą nam zabrać namiastkę Maroka do domu i cieszyć się klimatem tego niesamowitego kraju jeszcze długo po powrocie.

Ucieczka od tłumu

W Marrakeszu dobrze jest skusić się na nocleg w riadzie, czyli tradycyjnym, kolorowym marokańskim domu, gdzie dziedziniec jest centralnym punktem budynku.  To będzie niezapomniane przeżycie! A kiedy tętniący życiem Marrakesz zacznie cię męczyć i przytłaczać, warto wybrać się w podróż do bardziej odludnych miejsc. Dla nas był to moment, kiedy postanowiliśmy pojechać na pustynię Erg Chebbi. Już sama droga do tego miejsca prowadzi malowniczymi, krętymi drogami przez góry Atlas. Podczas podróży na pustynię zobaczyliśmy mnóstwo niesamowitych miejsc i nocowaliśmy na farmie w gaju oliwnym. Najbardziej w naszą pamięć zapadł Wąwóz Dades, słynący z intrygujących krajobrazów, skalistych kanionów, starych kasb i malowniczych wsi. Niemożliwe jest pokonanie tej trasy bez zatrzymywania się – za każdym zakrętem czają się widoki tak spektakularne, że jedynym powodem, by przestać je podziwiać jest chęć zrobienia zdjęcia.

Na trasie z Marrakeszu do Merzouga na uwagę zasługuje też ufortyfikowana osada Ajt Bin Haddu. To miejsce docenione przez twórców filmowych – nagrywano tam m.in. Gladiatora oraz Grę o Tron.

Noc pod gwiazdami

Maroko pozwoliło nam spełnić marzenie o nocy spędzonej na pustyni. Noc na Erg Chebbi jest niesamowita, ale też wymagająca. Często zapominamy, że gorąca za dnia pustynia w nocy zamienia się w bardzo zimne miejsce. Temperatura spadła nawet do –1 st. C. Spaliśmy w namiotach, bez takich luksusów jak ogrzewanie czy dostęp do ciepłej wody. Pozwoliło nam przetrwać ubranie na cebulkę i wiele warstw ciepłych koców. Wieczór spędzony pod gwiazdami i wschód słońca w pełni wynagradzają tu wszelkie niedogodności. Rano rozgrzała nas gorąca miętowa herbata marokańska, tradycyjnie serwowana z ogromną ilością cukru. Pustynia to istna oaza spokoju. Można tu się wyciszyć, odpocząć i popatrzeć na horyzont. To idealne miejsce dla każdego, kto potrzebuje odetchnąć i pomyśleć.

Raj dla fotografów

Maroko czaruje i sprawia, że trudno rozstać się z aparatem. W grudniu pozwala dodatkowo docenić widoki ze względu na niewielkie zainteresowanie turystów. Podczas naszej podróży wąska droga prowadząca pomiędzy ogromnymi, czerwonymi i pomarańczowymi ścianami skalnymi przez Wąwóz Todra świeciła pustkami. W sezonie to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc! Nocne afrykańskie niebo wygląda niesamowicie, a za dnia gra świateł nadaje zupełnie nowy wymiar zwyczajnym sytuacjom. Każde miejsce jest przesycone kolorem i niesamowitością – tutaj nawet codzienne życie zaskakuje swoim urokiem. 

Co warto wiedzieć?

·         Na placu Dżami al-Fana można zjeść wyjątkowe marokańskie potrawy. Trzeba uważać na nagabywaczy, którzy zrobią wszystko, byś zjadł właśnie u nich.

·         W czasie zakupów warto zagłębić się między stragany – możesz spotkać tam ludzi, którzy produkują sprzedawane towary.

·         Nie sugeruj się czasem podróży z Google Maps czy Maps.me. Zawsze załóż, że dojazd potrwa dłużej.

·         Zimą koniecznie upewnij się, czy w wybranym riadzie lub hotelu jest ogrzewanie.

·         Marokańczycy mówiący po angielsku to rzadkość. Podczas targowania się mogą dla ułatwienia pokazywać liczby wyświetlane na kalkulatorze.

·         Pytaj tubylców o pozwolenie przed zrobieniem zdjęcia. Często nie życzą sobie fotografowania nie tylko ludzi, ale także miejsc.

·         Jeśli Marokańczyk zaoferuje Ci jakąkolwiek pomoc, licz się z tym, że na koniec może poprosić o „wypłatę”. Jeśli więc nie potrzebujesz pomocy, odmawiaj miło, ale stanowczo.