fbpx

 

Ten artykuł trzeba zacząć stwierdzeniem, że Stelvio jest nadal najlepiej prowadzącym się SUV-em w tym segmencie. Prawdopodobnie również najlepiej wyglądającym. Włosi potrafią robić samochody, a Alfa Romeo jest tego książkowym przykładem. Jeżeli ktoś chciałby zanegować tą tezę, to albo nigdy nie jeździł Alfą albo nie zagłębiał się we włoską motoryzację i jej historię. Oczywiście, zdarzały się projekty absurdalne i niedorzeczne, ale w XXI wieku na takie nie ma już miejsca. 

Niedawno Stelvio przeszło lifting i mimo że na zewnątrz dużo się nie zmieniło, to wewnątrz zaszły dość znaczące zmiany. 

Tylko w wersji VELOCE dostaniemy nadkola w kolorze nadwozia, co naprawdę świetnie wygląda i bardzo „wyszczupla” całą linię nadwozia. Bryła wydaje się dużo lżejsza i atletyczna. Ciekawe, że zabieg, który ma na celu tylko lekkie muśnięcie świeżym lookiem, może dać tak dużą różnicę.

Widziałem ją na żywo w pięknym niebieskim Montecarlo Blue i nie mogłem oderwać od niej oczu.

Wewnątrz zadziało się o wiele więcej. Według mnie zmianą numer 1 jest to, że główny ekran wyposażony został w funkcję dotyku, a przy tym menu jest dużo ładniejsze i prostsze. Idąc w dół – zmienił się też selektor zmiany biegów. Teraz obszyty skórą, z pięknym szwem nadaje Stelvio eleganckiego sportowego sznytu. Nie mogę zapomnieć o kierownicy, która zyskała trochę milimetrów w obwodzie, porównując ją do poprzedniej wersji. 

Przeprojektowany został także podłokietnik. W wersji z tego roku jest symetryczny, otwierany na przycisk z dodatkową kieszenią na telefon. Kieszeń umieszczona pod kątem 45 stopni do podłokietnika jest niezwykle innowacyjna i wygodna; opierając przedramię na podłokietniku możemy wygodnie wyciągnąć telefon. 

Nie można zapomnieć także, że otwór ten ma także funkcję bezprzewodowego ładowania! Coś świetnego. Swojego liftingu doczekało się także pokrętło obsługi głównego menu. Obrotowa część wykonana jest z aluminium i kręci się sama obręcz, a nie całe pokrętło jak poprzednio. Wisienką na torcie jest ukoronowanie tych zmian włoską flagą przy selektorze biegów. Poza tymi zmianami we wnętrzu nadal jest elegancko i ze sportowym pazurem, a z tymi zmianami jest jeszcze bardziej!

O prowadzeniu można mówić tylko w superlatywach. Stelvio jest dość dużym samochodem, ma prawie 4,7 metra długości i prawie 2,2 metra szerokości. Włosi, jak już wcześniej wspomniałem, potrafią robić samochody, a do Stelvio przyłożyli się z największą dbałością o właściwości jezdne. 

Układ kierowniczy jest niezwykle inteligentny i przyjemny. Po pierwsze zakręty i łuki nie stanowią dla niego żadnego problemu, a przy tym każdy ruch jest precyzyjny niczym chirurgiczne cięcie. 

Niesamowite, że SUV tych gabarytów może poruszać się z tak dużą gracją. Prowadzenie, czy to Stelvio, czy Giulii, jest wprost uzależniające.

Świetne wrażenie dają tryby jazdy D-N-A, oczywiście najwięcej frajdy jest w trybie D jak DYNAMIC. W połączeniu z pełnym manualnym trybem zmiany biegów oraz lekką dozą przygody, ruszanie spod świateł było czymś wyjątkowym.

Przechodząc do cyfr opisujących Alfę, to Stelvio napędza dwulitrowy silnik z turbodoładowaniem o mocy 280 KM. Moc ta rozdzielana jest na wszystkie 4 koła dzięki napędowi Q4, a furę emocji zapełnia rozkład masy 50:50. Napęd przekazywany jest na wszystkie koła dzięki ośmiobiegowej skrzyni automatycznej, która działa bez zarzutów. 

Do katalogowej „setki” dwulitrowy 280-konny silnik rozpędza Stelvio w 5,5 sekundy. To naprawdę świetny czas, jak na tak duże auto.

Słowem podsumowania, Stelvio to model godny uwagi i dobra alternatywa dla nudnego SUV-a, którego miałeś kupić. Jeszcze dodatkowo w tym pięknym czerwonym kolorze. Nic tylko brać, rozkoszować się każdym kilometrem jazdy i żyć pasją Alfa Romeo.

Może to dobry prezent na Dzień Kobiet?