fbpx

Tekst: Grzegorz Urbański – Zdjęcia: Volvo Firma Karlik

Już ponad 100 lat temu pojazdy elektryczne woziły najważniejszych ludzi w Stanach Zjednoczonych podziemnym tunelem z Kapitolu do budynku senatu. Potem nastała długa era silników spalinowych, które zawładnęły całą branżą motoryzacyjną. Obecnie mamy do czynienia z okresem przejściowym, który ma nas przygotować na dominację samochodów elektrycznych. To dlatego marki motoryzacyjne testują i wprowadzają coraz więcej silników hybrydowych. Zmiana nie jest łatwa, bo samochody „eco” są droższe od tych z tradycyjnym napędem. Kupujący z wielu państw europejskich mogą jednak liczyć na wsparcie rządowe, w postaci zachęt i dopłat ekologicznych do takich aut. A jak jest w Polsce?

Ekologiczna przyszłość
Jak podaje Instytut Samar, na bazie danych Centralnej Ewidencji Pojazdów, po polskich drogach na koniec września 2019, jeździło 109 118 samochodów „eco”, czyli takich, które wyposażone są w silnik elektryczny, silnik typu plug-in lub jednostkę hybrydową. Stanowi to zaledwie 0,5 procent wszystkich samochodów zarejestrowanych w Polsce. Zmiany są nieuchronne, bo państwa Unii Europejskiej zatwierdziły decyzję Parlamentu Europejskiego o drastycznej redukcji emisji spalin samochodów nowych do 2030 roku o 37,5 procent w stosunku do limitu roku 2021.

Emisja CO2
Prawie 30 procent emisji CO2 w Unii Europejskiej pochodzi z sektora transportu, z czego 72 procent – z transportu drogowego. Przemysł motoryzacyjny stoi dziś przed ogromnym wyzwaniem. Producenci motoryzacyjni będą monitorowani, czy rzeczywiście spełniają dopuszczalne wartości. A kto będzie powyżej limitu, zapłaci surowe kary. Od 1 stycznia 2020 roku 95 procent wszystkich samochodów sprzedawanych w UE będzie musiało spełniać limit średniej maksymalnej emisji na poziomie 95 g CO2/km. Jest jeszcze sporo do zrobienia, bo w 2018 roku średnia ta wyniosła 125 g C02/km. Nie ma co ukrywać, że osiągnięcie takich limitów bez posiadania w ofercie modeli elektrycznych nie będzie możliwe.

Dopłaty ekologiczne
W Polsce Ministerstwo Energii, postępując zgodnie z wytycznymi UE oraz śledząc aktualne trendy, przygotowało Plan Rozwoju Elektromobilności, który jest wynikiem działań UE zmierzających do popularyzacji elektromobilności i paliw alternatywnych w krajach Wspólnoty. Wraz z końcem 2019 roku weszło w życie rozporządzenie o dopłatach do samochodów elektrycznych. Dopłaty do kieszeni Polaków mają trafiać z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, a cena pojazdu kwalifikującego się do otrzymania dopłaty nie może przekroczyć 125 tysięcy złotych. Rozporządzenie z listopada 2019, w sprawie dopłat do zakupu pojazdów na paliwa alternatywne, mówiło o możliwości uzyskania zwrotu 30 procent ceny zakupu samochodu elektrycznego. Kwota zwrotu miała nie być większa niż 37 tysięcy 500 złotych. Na początku lutego 2020 przedstawiciele ministerstwa poinformowali jednak o konieczności obniżenia wysokości dopłat, co wymaga zmiany rozporządzenia. Nabór dotyczący zbierania wniosków o dopłaty ma rozpocząć się jeszcze w pierwszym kwartale 2020, a w pierwszej kolejności mają z niego skorzystać osoby fizyczne. W kolejnym kroku dopracowana zostanie propozycja dla firm.

Zachęty w segmencie premium
Lista samochodów elektrycznych kwalifikujących się na rządowe dopłaty nie jest długa. Obejmuje głównie marki popularne i próżno szukać pośród nich SUV-ów. Jak z taką sytuacją radzą sobie przedstawiciele segmentu premium? Marka Volvo postawiła na dwa kierunki zachęt, które mają na celu skłonienie kupujących do włączenia się w redukcję emisji spalin. Jedna z nich, dopłata ekologiczna*, odnosi się do wszystkich modeli szwedzkiej marki, a w przypadku największego SUV-a Volvo, XC90 wynosi nawet 60 tysięcy złotych. Druga dotyczy gamy Recharge, czyli wszystkich modeli Volvo wyposażonych w silnik elektryczny lub silnik typu plug-in. Użytkownicy samochodów z tymi jednostkami napędowymi otrzymają zwrot za energię wykorzystaną do jazdy w trybie czysto elektrycznym za okres 12 miesięcy. Oferta będzie dotyczyć samochodów zamówionych począwszy od 16 października 2019 roku.