fbpx

O otwartości, uważnym słuchaniu, innowacjach w operze i planach na przyszłość opowiada Renata Borowska-Juszczyńska, dyrektor Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu.

Rozmawiają: dr Agata Wittchen-Barełkowska i Mikołaj Maciejewski (NU Foundation)

Zdjęcia: Jakub Wittchen

Opera powszechnie uważana jest za sztukę elitarną. Czy kojarzony z operą prestiż pomaga zdobywać partnerów biznesowych?

Renata Borowska-Juszczyńska: Wydaje mi się, że to dwie różne rzeczy: sztuka elitarna i prestiż. Sztuka elitarna, czyli dostępna jedynie dla wybranego grona wtajemniczonych – takiego postrzegania teatru chcemy unikać. Jeśli nadal funkcjonuje ono w powszechnej świadomości, to bardzo źle i to znaczy, że mamy jeszcze dużo do zrobienia na tym polu. Prestiż to według mnie nasze zobowiązanie względem widzów – jeśli jesteśmy postrzegani jako instytucja prestiżowa, czyli taka, która ma znaczenie, jest ważna, to dobrze. Ale powinno to wynikać z naszych działań – jakości artystycznej, wysokiej kultury i dbałości, z jaką zwracamy się do widza. Na ten prestiż pracujemy, nie chcemy go gratis z kolumnami i złoceniami w foyer. Tak rozumiany prestiż oczywiście pomaga – jest postrzegany jako gwarancja jakości, również gwarancja jakości współpracy biznesowej.

Jako jedna z nielicznych instytucji zatrudniacie osobę na stanowisku specjalisty ds. pozyskiwania funduszy – czy taka osoba jest potrzebna w instytucji?

Przy liczbie i poziomie zadań, jakie realizujemy, nasze potrzeby i zaangażowanie środków jest znaczne. Poza tym działamy też w budynku zabytkowym, co poza środkami niezbędnymi dla działalności artystycznej generuje również duże potrzeby związane z infrastrukturą. Osoba pracująca na tym stanowisku, przy wsparciu innych działów, zbiera te nasze potrzeby budżetowe i sprawia, że wykorzystujemy każdą okazję, by je zaspokoić. 

Jak inicjujecie współpracę z biznesem? W jaki sposób przygotowujecie się do rozmów z potencjalnymi partnerami? Co możecie im zaoferować?

Na początek zapraszamy na spektakl – przecież działalność artystyczna to nasza wizytówka. Trudniej rozmawia się o wsparciu kultury w biurach, łatwiej, kiedy właśnie jej doświadczamy.

Przed spotkaniem sprawdzamy obszar działalności potencjalnego partnera – nie tylko tej głównej, ale również dodatkowej – często firmy prowadzą już jakieś dodatkowe działania skierowane do własnych pracowników lub prospołeczne, są na coś szczególnie wyczulone – to dla nas dobry sygnał, bo to obszar, nad którym możemy wspólnie pracować.

Do zaoferowania mamy bardzo dużo – od przestrzeni po wspólne działania artystyczne. Z reguły współpraca nie ogranicza się do jednego obszaru, ale jest specjalnie wypracowaną, kompleksową ofertą dostosowaną do konkretnego podmiotu, konkretnego partnera. Lubimy zaskakiwać i proponować działania niestandardowe. Wspaniale rozwija się nasza współpraca z Mecenasem Teatru – firmą Enea – mam wrażenie, że z każdym rokiem możemy zaproponować więcej, bo lepiej rozumiemy swoje potrzeby. My przede wszystkim chcemy być bliżej – pokazać teatr, to, jak działamy, pochwalić się naszymi artystami i to też spełnia oczekiwania partnerów biznesowych, którzy nie traktują nas wyłącznie jako przestrzeń, w której można pokazać swój produkt, a jak partnera, z którym warto spędzić czas.

Jak budujecie relację z partnerami? Na co zwracacie szczególną uwagę? Czy dyrektor jest osobiście zaangażowany w ten proces?

Kluczem jest jakość relacji. Czas i kontakt bezpośredni to dziś towary luksusowe – staramy się naszym partnerom podarować jedno i drugie.

Są oczywiście różne modele zarządzania, ale nie wyobrażam sobie niezaangażowanego dyrektora, a już w ogóle niezaangażowanego dyrektora instytucji kultury. Tak samo angażuję się w budowanie programu artystycznego i realizację działań marketingowych. Poza tym każdy biznes ma za sobą konkretną osobę – ktoś buduje firmę, jej wizerunek i działania zupełnie tak samo, jak ja staram się budować markę Teatru Wielkiego. Biznes to człowiek i bardzo chcę go poznać – takie spotkania zawsze są fascynujące, bo przecież możemy się od siebie wiele nauczyć.

Czy we współpracę z partnerami biznesowymi zaangażowani są artyści Teatru Wielkiego w Poznaniu? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Każda osoba, która pracuje w teatrze, dokłada swoją cegiełkę do naszej działalności. A artyści pełnią funkcję szczególną – w końcu to oni są na scenie, są rozpoznawalni, nierzadko również partnerzy biznesowi zwracają uwagę na konkretnego artystę, śledzą jego karierę. I tu ponownie – możemy zaoferować spotkanie. Artyści Teatru Wielkiego chętnie dzielą się swoim talentem np. nasz kierownik chóru może pomóc przygotować zespół pracowników na wigilię firmową, a tancerka baletu poprowadzić zajęcia dla dzieci.

Czy doświadczenie z pracy w sektorze pozarządowym przydaje się w zarządzaniu instytucją kultury? Jakie są różnice w budowaniu relacji z pozycji NGO i instytucji kultury?

Praca w NGO uczy dwóch ważnych rzeczy – odpowiedzialności społecznej i uporu. To się bardzo przydaje na każdym kroku. Instytucja kultury realizuje swój program dla kogoś, dla konkretnej społeczności i w konkretnych warunkach – to bardzo ważne, by przy każdym podejmowanym kroku o tym pamiętać. A upór jest potrzebny, by stawiać poprzeczkę wysoko i nie zrezygnować, gdy pojawią się trudności – a pojawią się na pewno. Dzięki temu, przy wsparciu moich współpracowników, mogę planować i z powodzeniem realizować takie projekty artystyczne, jak Paria czy koncertowe wykonanie Halki w Filharmonii Berlińskiej.

Każda działalność zinstytucjonalizowana daje poczucie stabilności – to pomaga w budowaniu długofalowych relacji. Z drugiej strony nakłada też ograniczenia, których NGO nie zna…

Teatr Wielki w Poznaniu angażuje się we współpracę międzynarodową i realizuje innowacyjne przedsięwzięcia poza murami teatru, których przykładem może być premiera Parii w Arenie. Czy opera jest miejscem dla innowacji?

Najlepszym z możliwych. I mam nadzieję, że udaje nam się to udowodnić. Paria to było duże wyzwanie dla naszego zespołu, ale też ogromna przyjemność współpracy z Grahamem Vickiem. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek inny mógł w tak otwarty sposób zrealizować tę operę Moniuszki i wspólnie z Gabrielem Chmurą wydobyć jej wartość artystyczną i pokazać światu. 

W tym sezonie mamy już za sobą premierę Anhellego Dariusza Przybylskiego – to też ważny punkt naszych działań. Po pierwsze dlatego, że dzieło to zostało napisane na zamówienie Teatru Wielkiego, ze wsparciem Instytutu Muzyki i Tańca. Inspirowanie i „napędzanie” twórczości muzycznej, to jedno z zadań instytucji kultury, które uważam za bardzo ważne. Po drugie dlatego, że wspólnie z realizatorkami premiery – Margo Zālīte i Dorotą Karolczak zabraliśmy głos w sprawie, której nie sposób już bagatelizować – klimatu i zmian, które spowodowała działalność człowieka. Scenografia do spektaklu powstała z odpadów i śmieci, które zebraliśmy wspólnie z naszymi widzami. Publiczność była też bardziej niż w tradycyjnych realizacjach zaangażowana w samą inscenizację, można wręcz powiedzieć, że była integralną częścią działań scenicznych.

Inspirujemy, dbamy o rozwój i innowacyjność. W dniu 19 stycznia odbył się u nas finał European Opera Directing Prize – konkursu skierowanego do młodych reżyserów operowych. Jego zwycięzca zrealizuje w Poznaniu Straszny dwór. To bardzo ważne, by w operze pojawiała się nowa myśl.

Przed poznańską operą stoi wielkie wyzwanie – kilkunastomiesięczny remont. Jak to wpływa na zarządzanie instytucją, plany artystyczne i relacje z partnerami?

Remont jest wyzwaniem, to prawda. Ale jest też po prostu koniecznością – nasza scena nie mogłaby już dłużej działać bez tej inwestycji. Traktujemy remont jako szansę – czas, który chcemy wykorzystać po to, by wrócić w jeszcze lepszym wydaniu i z nową energią. Plany artystyczne i wszelkie inne działania na najbliższe kilkanaście miesięcy muszą oczywiście być dostosowane do warunków remontu. Nie będziemy prowadzić regularnej działalności w naszym budynku przy Fredry 9, ale obiecuję, że nie znikniemy zupełnie z Poznania i z regionu.

Jakie są plany repertuarowe opery na najbliższe miesiące?

Pracujemy bardzo intensywnie. Ten sezon jest ważny dla naszego zespołu baletowego – przed nami dwie premiery i aż czterech choreografów. W lutym Don Juan Roberta Bondary – od 2018 roku szefa poznańskiego baletu. A później „BER”, czyli Bondara, Rimeikis i wspaniały Alexander Ekman – obecnie najbardziej uznany twórca tańca współczesnego.

Na zakończenie sezonu zapraszamy na Manon Lescaut, która będzie świeżą interpretacją Pucciniego zaproponowaną przez czołowych artystów młodego pokolenia – Gerarda Jonesa i Blancę Añón – zwycięzców poprzedniej edycji EOP. Kierownictwo muzyczne nad premierą objął Gabriel Chmura.

To najbliższe działania, ale już myślimy o kolejnych dużych przedsięwzięciach. Po sukcesie Halki staramy się, by wrócić do Filharmonii Berlińskiej z Parią. Nasza obecność na rynku niemieckim to zasługa współpracy z partnerami instytucjonalnymi i biznesowymi. Cieszę się, że możemy liczyć np. na wsparcie kancelarii prawniczej von Zanthier&Schulz czy Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, bo mecenat na rzecz kultury to rzecz ważna i wyjątkowa, a my dzięki niemu możemy pokazywać Moniuszkę światu i zapraszać do współpracy najlepszych artystów, np. Łukasza Golińskiego czy Mikołaja Zalasińskiego.

Stoimy też przed szansą na zdobycie za realizację Parii w reżyserii Grahama Vicka operowego Oscara, czyli Opera Awards w kategorii Rediscovered Work. Trzymajcie kciuki!

A wszystko po to, żeby jeszcze bardziej wypromować naszego patrona, bo w Poznaniu Rok Moniuszki jeszcze się nie skończył i wciąż mamy nowe pomysły na popularyzowanie jego twórczości. Idąc tropem Śpiewnika domowego chcielibyśmy, by znów znalazło się miejsce dla pieśni Moniuszki w salonach Polaków. Przygotowujemy małe formy, miniopery, które będzie można zaprosić nawet do domu czy ulubionego klubu i obejrzeć spektakl we własnym salonie czy podarować komuś jako prezent okolicznościowy. Chcemy być dostępni i obecni w świadomości mieszkańców Poznania i regionu – stąd przyszły sezon to szeroko zakrojone działania zaplanowane właśnie pod tym kątem, będzie można nas spotkać w Auli UAM czy kościele Karmelitów Bosych przy ulicy Działowej. Ze względu na remont potrzebne są nam też nowe miejsca, w których możemy grać. I tu apel do czytelników – pomóżcie nam być razem z Wami, pomimo remontu.

Pracujesz jako dyrektor instytucji kultury. Czy kultura odgrywa również ważną rolę w Twoim życiu prywatnym?

Mojego życia prywatnego nie da się zupełnie oddzielić od pracy, którą wykonuję. Te dwie sfery przenikają się wzajemnie, często inspiracją podejmowanych decyzji programowych i nie tylko, są przeczytane książki, maniakalnie oglądane spektakle, filmy, reportaże, programy kulturalne i publicystyczne, wysłuchana muzyka, podróże, spotkani artyści, naukowcy czy przedsiębiorcy.  

Co jest najważniejsze w budowaniu relacji instytucji kultury i biznesu? 

Upór, determinacja, konsekwencja  i otwartość. Otwartość – zarówno po stronie instytucji kultury, jak i biznesu. My naprawdę mamy wiele wspólnego i możemy sobie nawzajem wiele ofiarować. Trzeba tylko wsłuchać się w swoje potrzeby i otworzyć na nowe możliwości.