fbpx

„Kiedy spada śnieg i wieje biały wiatr, samotny wilk umiera, ale stado przeżyje” – odnosząc się do tych słów George’a R.R. Martina, wiele „samotnych wilków” wybiera właśnie święta Bożego Narodzenia jako ten szczególny dzień, w którym oświadczają się ukochanej kobiecie. Redukują przy okazji problem wyboru idealnego prezentu gwiazdkowego do kwestii wielkości i szlachetności kamienia w pierścionku zaręczynowym. 

Tekst: Lilianna Kasprzyk, adwokat z Kancelarii Prawnej Renata Urowska i Wspólnicy sp.k.

Zdjęcie: Jakub Borkowski

Zima mimo swojej surowej temperatury jest bardzo romantyczną porą, a to wszystko za sprawą wydarzeń, które podczas niej świętujemy. Boże Narodzenie, sylwester, walentynki to uroczyste dni sprzyjające miłości, dobroci i wszystkim zakochanym. Czy może być coś bardziej romantycznego niż Wigilia, pachnąca choinka udekorowana ciepłem kolorowych lampek, kominek, grzane wino, biały krajobraz za oknem? W wymarzonym scenariuszu ona mówi „tak”. I oto przyjęta oferta stanowi niejako przyrzeczenie przyszłego małżeństwa, a co za tym idzie szczęśliwi narzeczeni podejmują kolejne działania zmierzające do sfinalizowania swoistej umowy, tj. organizacji wesela, mniejszego lub większego, jednak zawsze obarczonego nakładem finansowym. I o ile do zawarcia małżeństwa dojdzie i usłyszymy „żyli razem długo i szczęśliwie”, to jednak sytuacja komplikuje się, gdy narzeczeni z jakiegoś powodu zdecydują się na życie długo i szczęśliwie, lecz osobno. Bo choć Wigilia to jeden z tych dni w roku, kiedy gasną wszystkie spory, to jednak z nowym rokiem, nowym krokiem… Płomienne uczucie nierzadko odchodzi w niepamięć równie szybko jak zeszłoroczny śnieg. Wtedy pojawia się problem, bo przecież ona wydała fortunę na fotografa, DJ-a, wynajęcie sali, zamówienie zaproszeń ślubnych, a on oszczędności życia przeznaczył na weselny alkohol, o pierścionku nie wspominając. I o ile byli narzeczeni nie rozstają się w atmosferze przyjaźni, życzliwości i szczodrości, o tyle prezenty, którymi obdarowali się, i wydatki, które poczynili w związku z organizacją wesela stają się przedmiotem sporu, nierzadko znajdującym swój finał w sądzie.

Ostatnim aktem prawnym regulującym instytucje zaręczyn i wręczanych w związku z nimi prezentów był dekret z dnia 25 września 1945 r. Prawo małżeńskie, zgodnie z którym „kto bez słusznych powodów odstąpił od zaręczyn albo drugiemu dał słuszny powód do odstąpienia, odpowiadał wobec niego, jego rodziców lub osób działających zamiast rodziców, za poniesione przez nich straty, spowodowane uzasadnionymi przygotowaniami do zawarcia małżeństwa”. Jeżeli małżeństwo nie doszło do skutku, można było żądać od narzeczonego lub jego spadkobierców podarków zaręczynowych, przy czym narzeczony winny odstąpienia od zaręczyn nie miał tego prawa.

W aktualnym stanie prawnym na próżno szukać uregulowania wprost kwestii zwrotu podarków wręczonych w związku z zaręczynami, w tym pierścionka zaręczynowego, oraz kwestii związanych ze zwrotem wydatków poniesionych w związku z organizacją wesela. Sądy są jednak zmuszone radzić sobie i poszukiwać interpretacji w obowiązujących przepisach prawnych, bo tego typu spory coraz częściej trafiają na wokandę, czego przykładem jest słynny proces piosenkarki Dody, w którym jej były narzeczony domagał się m.in. zwrotu pierścionka zaręczynowego o wartości bagatela 100 tys. zł. I tak jak Doda zaśpiewała w swoje piosence o nieprzypadkowym tytule Gra Temidy: „Teraz rozdaję ja / karty w które grasz / Moje są zasady / czasem wygrać ci dam”, tak też uczyniła w tym konkretnym przypadku, dając wygrać narzeczonemu spór o pierścionek. To jego roszczenie spotkało się z przychylnością sądu, a sama piosenkarka, jak głosiły tabloidy, ów pierścionek zaręczynowy oddała do urzędu skarbowego na poczet długów narzeczonego.   

Kontynuując wątek pierścionka zaręczynowego, w orzecznictwie sądów można spotkać się z różnymi interpretacjami tego rodzaju podarunku. Przeważającą w nurcie orzeczniczym jest jednak ta, zgodnie z którą wręczenie pierścionka zaręczynowego uznawane jest za darowiznę. Co znajduje również odzwierciedlenie w przepisach prawa podatkowego, zgodnie z którymi drogi pierścionek zaręczynowy podlega opodatkowaniu podatkiem od darowizny. W związku z tym zwrotu pierścionka można żądać jedynie na podstawie odwołania darowizny. W przypadku odwołania darowizny pierścionka zaręczynowego niedoszła żona ma obowiązek zwrotu pierścionka w naturze. Jeżeli zaś w przypływie złości np. wyrzuci pierścionek do kanału, powinna zapłacić narzeczonemu równowartość pierścionka. Sytuacja komplikuje się, kiedy była narzeczona odmawia zwrotu przedmiotu darowizny i sprawa musi trafić do sądu. Należy mieć bowiem na względzie, że darczyńca może odwołać darowiznę z powodu rażącej niewdzięczności obdarowanej. Zatem mężczyzna, który chce odzyskać pierścionek zaręczynowy, będzie musiał wykazać przed sądem rażącą niewdzięczność drugiej strony umowy darowizny – narzeczonej. Czyli udowodnić, że do ślubu nie doszło z przyczyn zawinionych, leżących po stronie byłej oblubienicy. Odwołanie darowizny nie spotka się z powodzeniem w sytuacji, gdy to on jest winny zerwania zaręczyn, bądź też kiedy narzeczeni rozstali się polubownie, w przyjacielskich relacjach. Każdy przypadek jest rozpoznawany przez sąd indywidualnie po zbadaniu wszystkich okoliczności sprawy pod kątem zaistnienia przesłanki rażącej niewdzięczności.

Wina za niedojście do skutku małżeństwa ma również zasadnicze znaczenie przy sporach w zakresie poniesionych przez narzeczonych wydatków na poczet wesela. Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 29 maja 2015 r. sygn. akt I ACa 1775/14 rozpatrując sprawę skonfliktowanych byłych narzeczonych, którzy domagali się rozliczenia wydatków poniesionych w związku z przygotowaniem i organizacją wesela, wskazał, że zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Zdaniem Sądu ustalone w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym zasady określające instytucję małżeństwa wyłączają możliwość traktowania małżeństwa z punktu widzenia „finansowego”. Przepisy nie dopuszczają stosowania jakiejkolwiek presji w celu zmuszenia do zawarcia małżeństwa, tym bardziej nie przewidują ujemnych skutków finansowych dla osoby zrywającej przyrzeczenie zawarcia małżeństwa. Jednak Sąd zaznaczył, że gdyby okoliczności towarzyszące zerwaniu zaręczyn wskazywały na zamierzone bądź lekkomyślne działanie osoby zrywającej zaręczyny i gdyby skutkiem takiego właśnie działania powstała dla drugiej strony szkoda majątkowa, nic nie stoi na przeszkodzie zastosowania w takim przypadku ogólnych przepisów o odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z 15 lipca 1953 r., sygn. akt II C 687/53). Zdaniem tego sądu także lekkomyślne spowodowanie kosztów niedoszłego przyjęcia weselnego może stanowić podstawę do żądania stosownego odszkodowania. Oczywiście postępowanie osoby zrywającej przyrzeczenie małżeństwa musi w takim razie nosić znamiona „winy” w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego i musi stać w związku przyczynowym z wyrządzoną szkodą. Zatem w tym konkretnym przypadku sąd badał przyczyny zerwania zaręczyn i ewentualną winę małżonków za niedojście do skutku ślubu. W każdym przypadku element winy odgrywa zasadniczą rolę przy rozpatrywaniu roszczeń skłóconych narzeczonych.

Jeżeli zatem z przyczyn przez nas niezawinionych, a zawinionych przez drugą stronę, dojdzie do zerwania zaręczyn, możemy liczyć się z powodzeniem ewentualnych roszczeń odszkodowawczych. Zanim jednak zdecydujemy się na legalizację związku, pamiętajmy, że nie tylko rozwody są drogie, drogo może nas kosztować nawet sytuacja, w której zamiast marszu weselnego będziemy musieli zadowolić się kawałkiem Time to Say Goodbye.