fbpx

Produkcją tapicerowanych mebli zajmują się od 30 lat, rodzinny team wzmocniło kolejne pokolenie, a z okazji jubileuszu przygotowali specjalną kolekcję mebli z tkaninami zaprojektowanymi przez znanego polskiego projektanta. Choć ich produkty od lat doskonale znają kontrahenci z Europy Zachodniej, a ostatnio także z Azji, chcą teraz mocniej postawić na klientów z Wielkopolski. Poznajcie rodzinę Wieczorków, właścicieli firmy FWMT Poland z Krosna koło Mosiny.

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: Jakub Wittchen

Własną firmę, która obecnie jest rodzinną spółką FWMT, założył Pan w 1990 roku, tuż po szkole, jako zaledwie dwudziestodwulatek. Jak wyglądały początki tej działalności? 

Janusz Wieczorek: Moja sytuacja była wtedy podobna do wielu ludzi w tamtym okresie – początkach kapitalizmu w Polsce: młody, ambitny człowiek, któremu miało się urodzić dziecko, nie chciał pracować na etacie i założył własną firmę – 8 stycznia, niemal dokładnie 30 lat temu, zarejestrowałem działalność w urzędzie w Mosinie. Podjąłem wtedy decyzję, że zacznę samodzielnie robić, bo trudno było na tym etapie mówić o produkcji, meble tapicerowane. Pierwszymi meblami, które samodzielnie zrobiłem i sprzedałem były cztery małe pufy, a po kilku miesiącach zatrudniłem już uczniów – byli wtedy niewiele młodsi ode mnie. 

Rzeczywistość rynkowa stopniowo zaczęła się zmieniać, od okresu kiedy wszystko sprzedawało się na pniu, przechodziliśmy do czasów, w których – obok produkcji – trzeba było zadbać też o sprzedaż, dotarcie do klientów. Wiele zakładów produkcyjnych działających w czasach komunizmu, w czasach niedoboru, nie przetrwało tej zmiany, a my od początku hartowaliśmy się w innych warunkach, aktualnych w dużym uproszczeniu do dziś – to klienci decydują o tym, czy firma przetrwa. 

FWMT to rodzinny biznes, przedstawmy więc firmowe drzewo genealogiczne: kto z rodziny i czym się obecnie zajmuje? 

Jolanta Wieczorek: W firmie od kilku lat poza nami pracują także dwie nasze córki – Klaudia i Natalia. To była ich samodzielna decyzja, my raczej je do tego zniechęcaliśmy, niż zachęcaliśmy, ale teraz widzimy, jak świetnie odnajdują się w bieżącej działalności firmy, jak wiele do niej wnoszą. Podział obowiązków i obszarów działalności jest precyzyjnie określony, co pozwala nam na sprawne zarządzanie firmą i pozytywnie wpływa na relacje ze współpracownikami – bo tak właśnie nazywamy naszą kadrę – to nie są nasi pracownicy, ale współpracownicy. Zachowujemy charakter firmy rodzinnej, wszystkie kluczowe decyzje omawiamy zawsze wspólnie. Każdy z nas patrzy na tę samą sytuację z innego punktu widzenia i niejednokrotnie było już tak, że właśnie te wspólne, rodzinne burze mózgów pozwalały nam podjąć trafną decyzję. 

Janusz Wieczorek: W kwietniu zmieniliśmy formę prawną działalności, a Firma Wieczorek to teraz spółka FWMT Poland – ja jestem prezesem zarządu, a żona i córki członkami zarządu. Żona koordynuje w firmie sprawy związane z finansami i współpracą z bankami, ale przede wszystkim wnosi do firmy pierwiastek cierpliwości, niezwykłej rozwagi, tonuje nastroje, jest w firmie głównym negocjatorem. Warto też podkreślić, że kiedy rozwijaliśmy firmę, cały ciężar prowadzenia domu i wychowywania córek spoczywał na żonie, wykonała wtedy ogromną pracę, która teraz procentuje.  

Klaudia Gawecka: Już od najmłodszych lat spędzałyśmy w firmie sporo czasu, a kiedy chciałyśmy dorobić w wakacje – na produkcji wypychałyśmy poduszki. 

Wiedziałyśmy dobrze, na czym polega praca rodziców, więc dołączenie do zespołu przebiegało naturalnie. Ja pracuję w firmie w pełnym wymiarze od ośmiu lat. 

Obecnie zajmuję się planowaniem produkcji, kontaktem z kontrahentami zagranicznymi oraz opracowywaniem nowych kolekcji mebli. Nigdy nie miałam wątpliwości, że chcę rozwijać rodzinny biznes. „Przeszłyśmy” wraz z siostrą przez wszystkie działy firmy, znamy ją od podszewki, nie jesteśmy osobami z zewnątrz i mamy szczególny kontakt z pracownikami, bo dorastałyśmy razem z nimi.  

Natalia Wieczorek: Moje pierwsze wspomnienie związane z firmą rodziców? Pamiętam, jak pani w biurze plotła nam warkoczyki. (śmiech) Mimo że pracowałam wcześniej w kilku innych miejscach, zawsze miałam z tyłu głowy przekonanie, że to rodzinna firma będzie najlepszym wyborem, a na stałe dołączyłam do zespołu cztery lata temu. Obecnie zajmuję się zarządzaniem i marketingiem naszego salonu firmowego, kontaktem z pracownikami i administracją, a także organizacją eventów marketingowych i prowadzeniem firmowych kont w social mediach.

Jakie wydarzenia w 30-letniej historii firmy możemy uznać za przełomowe?  

Janusz Wieczorek: Patrząc z dzisiejszej perspektywy – były trzy takie momenty. W 1996 roku, kiedy całą firmę tworzyłem ja z żoną oraz trzech moich uczniów, po raz pierwszy wzięliśmy udział w Międzynarodowych Targach Poznańskich. Nawiązałem tam współpracę z dużą, zagraniczną siecią handlową, co otworzyło przed nami nowe możliwości – pozwoliło na zwiększenie obrotów i zatrudnienie nowych pracowników. Kolejną kluczową decyzją było wybudowanie nowego zakładu produkcyjnego dwa lata później, który – po wielu rozbudowach i modernizacjach – funkcjonuje do dziś. Powstał w nowym miejscu, zupełnie od postaw, bez finansowania ze środków zewnętrznych – to była wtedy ogromna inwestycja. 

Na przestrzeni lat rynek meblowy szybko się zmieniał, a dostrzeżenie tego trendu w odpowiednim momencie i zmiana modelu działania firmy – z nastawieniem na wyższą jakość i ciekawy design – było kolejną istotną decyzją w historii firmy. Jej ukoronowaniem jest aktualna rocznicowa kolekcja, która swoją oficjalną premierę będzie miała na poznańskich targach Meble Polska 2020. 

Porozmawiajmy więc o tej nowej kolekcji, ale też o innych modelach, bo w ofercie FWMT znajdziemy ponad 120 różnych mebli: ekskluzywnych zestawów wypoczynkowych, funkcjonalnych sof i narożników oraz wygodnych foteli. Jak powstają nowe kolekcje?   

Klaudia Gawecka: Szerokie spektrum klientów z całej Europy sprawia, że nasze kolekcje mebli są bardzo urozmaicone. Inspiracji poszukujemy na międzynarodowych targach meblarskich, m.in. w Kolonii i Bad Salzuflen. Nowe modele powstają również we współpracy z naszymi klientami. Jubileuszowa kolekcja jest natomiast odzwierciedleniem zmian zachodzących na przestrzeni ostatnich lat w naszej firmie, dążenia do produkcji mebli premium dla najbardziej wymagających klientów. Nowa kolekcja wyróżnia się designerskim wyglądem, najwyższą jakością materiałów, wysoko elastycznymi piankami oraz tkaniną zaprojektowaną przez znanego polskiego projektanta. Posiada także wiele funkcjonalnych rozwiązań – np. wygodny stolik, który jest częścią narożnika. Wizytówką tej jubileuszowej kolekcji jest model VISION, który łączy ze sobą wszystko, na czym zależałoby nam najbardziej jako klientom: prostotę, elegancję, nowoczesność i funkcjonalność. Ciekawa bryła mebla wsparta na metalowych, czarnych, matowych nogach tworzą unikatową całość. Kolekcję jubileuszową zaprezentujemy już wkrótce na targach w Poznaniu, które odbędą się w dniach 25-28 lutego.

Jak na przestrzeni tych trzech dekad zmieniały się oczekiwania Waszych klientów? 

Janusz Wieczorek: Oczekiwania klientów z upływem lat zmieniły się radykalnie. W latach 90. rynek był bardzo trudny. Wyprodukowany mebel trzeba było wstawić w komis i czekać, aż zostanie sprzedany. Po kilku latach sytuacja się jednak zmieniła, a my zmodyfikowaliśmy profil firmy, stawiając na wysoką jakość i szerszą niż do tej pory gamę dostępnych modeli i tkanin. Ten trend był aktualny przez wiele lat, ale obecnie najważniejszy dla klientów jest design, jakość wykonania zarówno samych mebli, jak i surowców z jakich zostały wyprodukowane, a także niepowtarzalność. A to oznaczało dla nas kolejny istotny zwrot w filozofii myślenia o produkcji mebli. Nigdy nie byliśmy firmą, która prowadzi masową produkcję, ale teraz przywiązujemy jeszcze większą wagę do perfekcyjnej jakości wykonania, oferowania modnych tkanin oraz wyróżniającego się designu. Konstrukcje naszych mebli powstają z wyselekcjonowanego drewna liściasto-iglastego, które jest suszone w naszej fabryce przez prawie trzy miesiące w specjalnie przygotowanych warunkach, stosujemy sprężyny i pianki najwyższej jakości, które nie odkształcają się po krótkim okresie użytkowania oraz wyselekcjonowane tkaniny o wyjątkowej odporności na zabrudzenia.  

Polska należy do światowych liderów pod względem eksportu mebli. Państwa firma jest współautorem tego sukcesu, docierając m.in.: do Belgii, Czech i na Słowację, do Irlandii, Danii czy Szwecji. Czym wygrywają za granicą polskie meble? 

Janusz Wieczorek: Polskie firmy mają doświadczenie, specjalistów oraz infrastrukturę pozwalającą na produkowanie mebli na wielką skalę. Niewielka odległość od państw Europy Zachodniej czy Skandynawii pozwala nam zapewnić krótki czas dostawy zamówień i obsługę gwarancyjną, która w wariancie współpracy z producentami z Chin jest problematyczna ze względu na czas i koszty transportu. Nie ma też co ukrywać – cena naszych produktów ma wciąż duże znaczenie dla zagranicznych kontrahentów. Polska to według najnowszych szacunków trzeci eksporter mebli na świecie, ale w rzeczywistości ta pozycja może być jeszcze wyższa, bo wiele firm produkujących w Polsce sprzedaje swoje produkty pod zagraniczną marką.

Blisko 95 procent naszej produkcji to zamówienia dla kontrahentów zagranicznych. Oprócz klientów z państw europejskich, ze Skandynawii czy Beneluksu, z którymi współpracujemy nieprzerwanie od kilkunastu lat, rozpoczęliśmy też współpracę z klientami z państw azjatyckich – posiadanie mebli z Europy jest tam pewną formą nobilitacji. Dostrzegamy jednak także rosnące możliwości na rynku lokalnym, dlatego systematycznie rozwijamy sprzedaż detaliczną w naszym salonie firmowym. Naszym atutem jest możliwość indywidualizacji zamówień – szeroki wybór modeli, tkanin, rodzajów nóżek i poduszek oraz krótki czas realizacji – do trzech tygodni. 

Na rynku pracy coraz trudniej o fachowców, a zwłaszcza rzemieślników. Czy podobnie jest w przemyśle meblarskim? Firma zatrudnia obecnie prawie 60 osób. Czy większość z nich pracuje z Państwem już od wielu lat? 

Janusz Wieczorek: Jeden z pracowników, który zaczynał jako mój uczeń, pracuje z nami nieprzerwanie dwadzieścia siedem lat – to w dzisiejszych czasach już się praktycznie nie zdarza. Trzon naszej kadry również tworzą wieloletni pracownicy, z dwudziesto- i dwudziestopięcioletnim stażem. To nasz team, bez nich nie byłoby sukcesów firmy. Byli z nami w różnych sytuacjach, bo przez te trzydzieści lat – jak w każdej firmie – zdarzały się lepsze i gorsze okresy. Atrakcyjne wynagrodzenie jest oczywiście istotne, ale myślę, że są związani z naszą firmą także ze względu na pewność i stabilność pracy, zaufanie, jakie przez te lata zbudowaliśmy i dobrą atmosferę. 

Natalia Wieczorek: Na rynku pracy rzeczywiście brakuje fachowców, ale nam udaje się przyciągać młodych pracowników, którzy zaczynają swoją drogę w tym zawodzie. Razem z tatą uczestniczyliśmy w cyklu konferencji organizowanych przez gminę, dotyczących braku pracowników w branży meblowej. Zdobyłam tam kontakty do dyrektorów szkół, z którymi później nawiązaliśmy współpracę – przygotowaliśmy prezentację o firmie oraz autorski film z udziałem naszych pracowników przybliżający pracę tapicera, a później pokazywaliśmy je na lekcjach. Dzięki temu w tym roku mamy ośmiu nowych uczniów. Mamy nadzieję, że ta liczba z roku na rok będzie coraz większa.

Janusz Wieczorek: Specjalne podziękowania należą się tutaj dyrektorkom szkół, z którymi współpracujemy – spotkaliśmy się z bardzo dobrym przyjęciem, dużą znajomością rynku pracy i zrozumieniem potrzeb przedsiębiorców. 

Firma zlokalizowana jest w Krośnie koło Mosiny, a obok siedziby znajduje się też salon, w którym można obejrzeć najnowsze kolekcje. Równolegle działa także firmowy sklep internetowy. Która formuła sprawdza się lepiej w dzisiejszych czasach? Czy klient, kupując ekskluzywne meble, musi je zobaczyć, dotknąć faktury materiału, czy niekoniecznie? 

Jolanta Wieczorek: Wszystko zależy od profilu klienta. Ciągle dużą grupę odbiorców detalicznych stanowią klienci, którzy faktycznie przed zakupem muszą zobaczyć dany mebel, dotknąć tkaniny, usiąść na fotelu czy położyć się na sofie. Jest jednak coraz większa grupa klientów, zwłaszcza z młodszego pokolenia, która woli kupić mebel przez Internet, ewentualnie wcześniej zobaczyć jedynie próbkę materiału, którą wysyłamy pocztą. Klient kupujący nawet luksusowy mebel niekoniecznie musi go zobaczyć na żywo, dlatego warto równolegle rozwijać dwa niezależne kanały dystrybucji – showroom i sklep online. 

Jakie są plany firmy na najbliższych kilka sezonów i jak będzie wyglądała FWMT za kolejne trzydzieści lat? 

Janusz Wieczorek: Rynek meblowy w ostatnich kilku latach zmienia się bardzo dynamicznie, koszty produkcji oraz surowców systematycznie rosną, a ceny dla kontrahentów zagranicznych pozostają na niezmienionym poziomie. W perspektywie najbliższych pięciu-dziesięciu lat zamierzamy zmodyfikować nasz model sprzedaży. Niewykluczone, że – wraz z rozwojem usług logistycznych – będziemy wysyłać gotowe meble z naszej fabryki bezpośrednio do klientów detalicznych w innych krajach. Rozwijamy też nasz sklep internetowy, bo coraz większe grono klientów wybiera i kupuje meble za pośrednictwem smartfonów.   

Co będzie za kolejne trzydzieści lat? Niedawno nasza rodzina powiększyła się i zostałem dziadkiem. Trudno wyrokować, jakie plany na przyszłość będzie miała półtoramiesięczna dziś wnuczka, ale – jeśli tylko będzie chciała – na pewno pomoże nam rozwinąć rodzinny biznes.