fbpx

Samochody na prąd – to dzieje się na naszych oczach. Jeżeli ktoś zapytałby Cię o samochód przyszłości, to pewnie odpowiedziałbyś, że będzie latać 30 centymetrów nad ziemią, zrobi ci poranną kawę w drodze do pracy oraz SAM pojedzie po Twoje dziecko do przedszkola. Tak, prawdopodobnie motoryzacja będzie tak wyglądać, ale to za około 30 lat. Na początku przełączymy się na prąd i… jednak trochę zwolnimy. Oczywiście, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Dziękuję Mercedesowi EQC, że nauczył mnie żyć „wolniej” chociaż przez jeden dzień.

Tekst i zdjęcia: Filip Olczak

Może skupmy się trochę na właściwościach jezdnych. Prowadzi się tak samo, jak wygląda, czyli wyśmienicie. Pamiętacie telefony z otwieraną tylną klapką? Bateria była jednym z najcięższych elementów tego sprzętu. Tutaj jest podobnie, z tym że nie odczuwa się tego w ogóle. Akumulatory zostały umiejscowione w podwoziu a przez to środek ciężkości jest kapitalnie obniżony. Fizyki nie oszukasz – tak mawia moja szefowa. Zgadzam się z nią w 100 procentach, nie oszukasz, dlatego prowadzenie w zakrętach z bateriami pod zadkiem jest naprawdę super. 

Przyspieszenie? No jak może być w samochodzie, który napędzany jest silnikiem elektrycznym i ma napęd na wszystkie cztery koła? Gniecie w fotel po każdym naciśnięciu pedału gazu. Zapomniałbym, silniki na przedniej i tylnej osi generują, bagatela  408 KM i 760 Nm. Teraz możecie sobie to wyobrazić. Fajne w EQC jest jeszcze to, iż nie przechyla go na boki mimo wyższej pozycji za kierownicą. 

Wykonanie w środku to zupełnie nowy design, którego nie spotkamy w żadnym innym mercedesie. Oczywiście, niektóre elementy są podobne, jak wyświetlacze czy sama kierownica, ale różnią się detalami i wykończeniem, przez co EQC jest wyznacznikiem nowego stylu, ekologicznego stylu. Tak, wszystkie materiały wykorzystane w środku są z recyklingu. Brawo, Mercedesie. 

EQC to nie tylko ekosamochód, którego zasięg w praktyce to około 450 km, to też auto dla prawdziwych melomanów. Nie słychać silnika, wnętrze wygłuszone jest na piątkę, a głośniki niskotonowe znalazły swoje miejsce w podłodze. Można teraz powiedzieć, że muzykę w EQC odbiera się „całym sobą”. 

O fotelach można powiedzieć jedynie tyle, że naprawdę świetnie trzymają w zakrętach i nie będą męczyć w dłuższych podróżach. Zresztą EQC nie pozwoliłby na to. EQC trzeba ładować średnio co 450 km. Oczywiście, wartości zmieniają się od „ciężkości nogi” oraz warunków atmosferycznych. Szybkie ładowarki zrobią tą w 40 minut do poziomu 80 procent. W tym czasie na stacji zjesz pysznego rogalika, odpiszesz na maile i napijesz się aromatycznej kawy. Jeżeli jeździsz EQC w mieście, to średnio 40 minut spędzasz na zakupach w popularnym niemieckim markecie, którego reklamowego dżingla nienawidzisz, a właśnie w Poznaniu ten market ma szybką ładowarkę, Nikt nie marnuje czasu. Jak już wcześniej wspomniałem, EQC uczy wolniej żyć, a przede wszystkim zdrowiej, bo akurat dziś zapomniałeś kupić mleka, ale przy okazji podładujesz swoje auto. Kompletnie za darmo.

Ten samochód z każdej strony jest kosmiczny. Mimo że powstał na bazie GLC, to zaprojektowano go od kompletnego zera. Właśnie dlatego wygląda tak fenomenalnie. Przód: ogromny grill tworzący jednolitą całość z ledowymi światłami oraz potężna atrapa. To jego znak rozpoznawczy. W wersji 1886 prezentuje się to świetnie, a w AMG wygląda jeszcze lepiej. Z boku prezentuje swój ogrom, felgi z aerodynamicznym wzorem oraz jednak niski prześwit. Nie jest to jednak samochód do pokonywania dziur i hopek. To miejski e-SUV! Z tyłu jest jeszcze lepiej. Zazdroszczę tym, którzy mogą spotkać go w nocy. Przez całą klapę bagażnika ciągnie się „light saber”, czyli tzw. świetlny miecz w kolorze krwistej czerwieni… 

Czy takie modele mają szansę na polskim rynku? Mnie urzekł w całości i chciałbym, żeby jeden egzemplarz stanął pod moim domem. Polecam każdemu przejażdżkę tym ekskluzywnym jednak meleksem, bo wrażenia i komfort jazdy są przednie.