fbpx

 

Doradca stylu. Ulubiony projektant gwiazd. Przyjaciel wielu osób z pierwszych stron gazet. Co sądzi o spełnianiu marzeń, o swoich klientkach i zmienności w modzie? Co mu dają podróże?

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia: Katarzyna Kalumiere/ KASSAI PRODUCTION, Filip Okopny/ Fashion Images

O jakim zawodzie Pan marzył w dzieciństwie? Czy myśli i plany od zawsze oscylowały wokół mody?

MACIEJ ZIEŃ: Tak, od zawsze marzyłem o byciu projektantem. Świat mody fascynował mnie od najmłodszych lat. Już jako nastolatek podkradałem ubrania z szafy mamy i je przerabiałem. 

Dążąc do spełniania swoich marzeń, osobistych i zawodowych, jak daleko – według Pana – można się posunąć?

Uważam, że nie ma takiej granicy. W dążeniu do celu nie należy sobie wyznaczać limitu, jedynie likwidować przeszkody. W życiu powinno dążyć się do spełniania marzeń, bo to nas napędza i daje ogromną przyjemność.   

Jest Pan rannym ptaszkiem czy typem sowy? O jakiej porze najbardziej Pan lubi pracować? Kiedy rodzą się najciekawsze pomysły?

Lubię długo spać, ale kiedy jest dużo zadań, wstaję wcześnie, by wykorzystać w pełni dzień. Jeśli chodzi o projektowanie, to nie ma idealnej pory. Potrzebna jest wena, inspiracja, odpowiedni stan umysłu, a to może pojawić się o każdej porze dnia i nocy. 

Co ceni Pan w ludziach, z którymi współpracuje, którzy są Pana stałymi klientami?

W każdej z moich klientek cenię co innego, ponieważ każda kobieta jest inna. Tym, co je łączy, jest wyjątkowość. Uwielbiam rozmowy z nimi o życiu, pracy, podróżach. Są one dla mnie niezwykle inspirujące. 

Wiemy, że świat fashion, show-biznes wciąga, często człowieka niszczy, wprowadza w stany depresyjne. W jaki sposób obronić się przed negatywnym wpływem sławy i sukcesu?

Bardzo ważne jest zachowanie balansu między pracą a odpoczynkiem. Dla mnie najlepszym sposobem relaksu są podróże. Po każdym intensywnym okresie, przygotowaniach do pokazu, wyjeżdżam. Lubię poznawać nowe miejsca, kulturę, sztukę. Taka zmiana otoczenia jest odprężająca dla umysłu, a jednocześnie daje źródło natchnienia.

Jaki kolor jest Pana ulubionym? Elegancka czerń, subtelna biel, tajemniczy kobalt, czy jakiś inny?

Granatowy. To elegancki odcień niebieskiego, który najczęściej pojawia się w mojej garderobie. 

„Zień blisko kobiety” to też Zień nauczyciel? Kreujący, doradzający, uczący stylu?

Lubię doradzać kobietom, w czym dobrze wyglądają, jaki kolor, krój jest dla nich odpowiedni.  Nie określiłbym się mianem nauczyciela, a bardziej doradcy, przyjaciela. Staram się słuchać kobiet, zrozumieć ich potrzeby. Być blisko, tworzyć dla nich kreacje, które spełnią kobiece marzenia. 

Często w swoich kolekcjach podkreśla Pan mariaż sztuk, czerpiąc natchnienie z malarstwa, rzeźby, architektury, inspirując się astrologią – jak chociażby w kolekcji o wdzięcznej nazwie Mojo. Czy szeroko rozumiana moda stanowi dla Pana wciąż nieodgadnioną tajemnicę, zagadkę? 

Każda nowa kolekcja jest dla mnie pewnego rodzaju zagadką. Dopiero na pokazie w pełni widzę jej końcowy efekt. To niezwykle ekscytujące. Dlatego kocham modę, jej zmienność, powiew świeżości wraz z nowym sezonem. 

W kolekcji Mojo Jesień-Zima 2019/20 odsłania Pan czar i urok kobiecości, klasyczne piękno, ponadczasową elegancję. Tak Pan lubi postrzegać kobietę – jako zmysłową, uwodzicielską i luksusową?

Zawsze staram się podkreślić kobiecość. Lubię zaznaczyć kształty sylwetki, wyróżnić walory płci pięknej. W każdym projekcie kieruje mnie idea elegancji. Chcę, aby kobieta w moich projektach czuła się wyjątkowo i wyglądała stylowo.

Czy słowa Audrey Hepburn: „Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie, w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca, gdzie mieszka miłość” uważa Pan za trafne i prawdziwe?

Tak. W tworzonych przeze mnie kreacjach najważniejsza jest kobieta, która je nosi. Najważniejsze jest, jak ona się czuje w danej sukience. To decyduje o tym, jak się prezentuje i jak jest odbierana przez innych. Chcę, aby moje kreacje dodawały pewności siebie. Kobieta, która dobrze czuje się sama ze sobą, która akceptuje siebie, jest najpiękniejsza.