fbpx

Jak ja lubię ten czas! Nie tylko z powodu świateł, błyszczących dekoracji i ogólnego świątecznego wariactwa. Przede wszystkim z powodu bliskości, która jest niezbędna, żeby święta były udane. Bez bliskich, przyjaciół, znajomych – nie mają sensu. Pustki, bez drugiego człowieka, nie wypełnią prezenty, miłości nie zastąpi grzane wino. 

Dlatego święta spędzam z osobami, które naprawdę kocham. A to nie tylko najbliższa rodzina, ale także przyjaciele. Od lat nie trzymam się tego polskiego zwyczaju, że święta to tylko z rodziną (nawet taką, której nie lubimy albo z którą spotykamy się raz w roku). Drugi dzień świat w naszym domu to czas przyjacielskich spotkań. Takich niewystrojonych i nie przy suto zastawionym stole. A takich kanapowych, czasami dresowych. Takich kuchennych, gdzie wszyscy się garną, bo to miejsce sprzyja pogaduchom. Takich, gdzie jedzenie nie jest najważniejsze, ale śledzika się chętnie wciągnie. Czas radości. Czas dla siebie i dla innych, taki niepospieszny, taki ważny. 

To także czas, kiedy musimy mieć oczy szeroko otwarte. Bo ktoś może nas bardzo potrzebować. Bardziej niż zwykle. Pamiętam zdziwienie mojej rodziny, kiedy na Wigilię zaprosiłam mojego znajomego z pracy… Powiedział mi, że nie ma nikogo bliskiego, do kogo mógłby pójść na święta. Dla mnie to niewyobrażalne. Na początku czuł się nieswojo, a potem miałam wrażenie, że się rozpuszcza w naszym cieple. Przydał się talerz dla wędrowca. Rozglądajmy się uważnie. Może ktoś potrzebuje wsparcia, pomocy, opieki. Albo tylko dobrego słowa. 

Kochane Panie, Kobiety, Dziewczyny. Nie musi być dwanaście potraw. Nie trzeba posprzątać na wysoki połysk. Nie musi być idealnie. Nie trzeba padać ze zmęczenia i zasnąć z nosem w bigosie. Wy jesteście ważne. Nie dajcie się tylko zagonić do roboty. Zamiast kręcić makowce, zakręcie loki. A potem porozmawiajcie, obejrzyjcie ukochany film i przytulcie kogoś kochanego. 

Wasza Well