fbpx

Zaprzyjaźniliśmy się daleko od domu, bo we Frankfurcie nad Menem i zwiedziliśmy całą Hesję. Tak trudno było się rozstać, że spotkaliśmy się ponownie tu w Poznaniu, i to ze zdwojoną siłą. Tym razem miałem do czynienia z dwoma lwami, które najwybredniejszemu potrafią zamknąć usta, a niektórych nawet rzucić na kolana. Ten samochód się nie nudzi, do tego stopnia, że patrzysz na niego i zwyczajnie go podziwiasz.

Jeździ tak dobrze, jak wygląda

Nie powinno się rzucać słów na wiatr i ja tego też nie zrobię. Bez żadnych „ale” trzeba przyznać, że nowy 508 prowadzi się tak świetnie, jak wygląda. Mimo że testowane wersje były przednionapędowe, to nic na to nie wskazywało. O terminie podsterowności można było zapomnieć, nawet przy dużych prędkościach podczas pokonywania łuków. Niczym rasowe lwy wbijały swoje pazury w asfalt, zapewniając sto procent przyczepności.

W wersji GT pod maską swoje miejsce znalazł wysokoprężny silnik o mocy 177 KM, generujący 400 NM. To naprawdę strasznie fajna jednostka napędowa, z każdorazowym wciśnięciem pedału gazu 508 ruszał z lekkością kartki papieru, a to także zasługa szybkiej ośmiobiegowej i dwusprzęgłowej skrzyni biegów. Ta zmieniała biegi błyskawicznie, przypominając podróż francuskim concorde’em. Konkurencji pod tym względem zostało się przyglądać i brać przykład.

Technologiczny futurysta

Francuzi słyną z kreowania nowych kształtów, pomysłów i ciekawego wzornictwa. We wnętrzu Peugeota 508 nie jest inaczej. Zasiadasz za kierownicą i wiesz, że długo stąd nie wyjdziesz. Najpierw każdy ma obawy przed małą kierownicą, która przypomina drążek lotniczy Boeinga. Po chwili nie chcą zmieniać jej na nic innego. W moim przypadku było tak samo. Nad tym niecodziennym kształtem swoje miejsce znalazły zegary oraz i-Cockpit. Są równie innowacyjne co kierownica, posiadają szereg personalizacji oraz udogodnień stworzonych specjalnie dla kierowcy. Niecodzienne jest też ich umiejscowienie, bowiem znalazły się zaraz na podszybiu, co pozwoliło zrezygnować z wyświetlacza head-up. Jeżeli już o technologii mowa, to nie można zapomnieć o systemie Night Vision, to chyba mój ulubiony gadżet w nowym 508. Ostrzeganie kierowcy o ludziach – hulajnogistach, skuterzystach, przechodniach i rowerzystach – na drodze lub chodniku. Nie zdążyłem jeszcze dostrzec zarysu postaci, a kamera noktowizyjna robiła to za mnie. To się nazywa krok w stronę bezpieczeństwa.

Wnętrze otula kierowcę niczym kokon. Potężna konsola onieśmiela swoim minimalizmem, a zarazem nowoczesnością. Dotykowe przyciski wyparły te fizyczne, a to naprawdę zgrabne wejście w XXI wiek. Na ekranie dotykowym można by wyświetlać największe hollywoodzkie produkcje. Jego jasność, kolory oraz rozdzielczość bije na głowę konkurencję. Przy okazji, nagłośnienie Focal też robiło swoje. Soprany i basy zawsze wybrzmiewały tam, gdzie powinny. Fascynująca jest też czułość oraz łatwość poruszania się po systemie. Peugeot 508 to nie model, w którym kilka godzin spędzasz na przeklikanie się przez funkcje. Wszystko jest proste i klarowne.

Liftback vs SW (kombi)

Różnice widać gołym okiem. Jeżeli chcesz spakować więcej na wakacje, bądź po prostu masz większą rodzinę, to wybierz SW. Spokojnie mogę stwierdzić, że to jedno z najładniejszych kombi na rynku. Agresywne, z zadziornie opadającą linią nadwozia, a przy okazji zapakujesz je po dach. Liftback również oferuje niemało przestrzeni bagażowej, dzięki temu, że pokrywa bagażnika podnosi się z szybą, można zapakować naprawdę sporo. Przechodząc do liczb – liftback oferuje 487 litrów z rozłożonymi siedzeniami i 1537 ze złożonymi, natomiast SW: 530 z rozłożonym drugim rzędem siedzeń, a ze złożonym prawie 1600. Różnice są niewielkie, natomiast przewożenie dłuższych rzeczy staje się znacznie prostsze. 

Jedno jest pewne – w tych dwóch wersjach nadwozia będziesz prezentować się fenomenalnie.