fbpx

Już od trzydziestu lat w Suchym Lesie działa polska rodzinna firma ACO, która dba o to, aby nasz dom czy mieszkanie robiły dobre pierwsze wrażenie. Produkują domofony wyróżniające się designem i najnowocześniejszymi technologiami. Zaczynali w garażu, dziś są rozpoznawalną marką w całym kraju i konsekwentnie zdobywają kolejne rynki zagraniczne. O historii firmy i innowacyjnych rozwiązaniach, dzięki którym możemy np. obsługiwać domofon przez smartfon rozmawiamy z Szymonem Nowakiem, prezesem zarządu firmy ACO.

  

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: Jakub Borkowski

Skąd pomysł akurat na domofony? 

W 1989 roku rodzice rozpoczęli budowanie ACO – najpierw od niewielkiej firmy instalacyjnej. Zapotrzebowanie na urządzenia elektroniczne, w tym także domofony, było wtedy ogromne. Liczyła się każda sztuka, którą udało się zdobyć na rynku, a najważniejszą cechą domofonu była trwałość i odporność na tzw. akty wandalizmu. Pasja taty do elektroniki i konstruowania oraz doświadczenie instalatorskie przerodziły się w pomysł na biznes – tak powstały nasze pierwsze urządzenia. Bez tego wielkiego zaangażowania, ciężkiej pracy i ogromnej determinacji rodziców nie bylibyśmy teraz jedną z zaledwie kilku liczących się polskich firm produkujących domofony, która z powodzeniem wchodzi na kolejne rynki zagraniczne.   

Niecałe dwa lata temu formalnie zakończyliśmy proces sukcesji, ale rodzice cały czas efektywnie wspierają mnie w bieżącej działalności i służą mi poradą. Nigdy nie miałem wątpliwości, że będę kontynuował rodzinny biznes. Już w szkole podstawowej w czasie wakacji pomagałem w firmie, w miarę swoich możliwości. Było to zupełnie naturalne, firma była częścią naszego życia i – tak jak w przypadku wielu przedsiębiorstw, które rozwijały się na początku lat 90. XX wieku – jej siedziba mieściła się w naszym domu, w garażu. Dziś ACO to już tętniący życiem niezależny organizm. Mam taki zwyczaj, że rozpoczynam każdy dzień w pracy od „spaceru” po firmie, staram się ze wszystkimi przywitać, zamienić kilka słów, ale jest to coraz trudniejsze, bo zatrudniamy już ponad siedemdziesiąt osób i ciągle intensywnie się rozwijamy.  

Od czasu początków firmy rzeczywistość zmieniła się diametralnie. Dobrze pokazujecie to na filmie promocyjnym, który można zobaczyć m.in. na platformie YouTube. Nie ma już kołatek czy archaicznych dzwonków, zastąpiły je wideodomofony z dotykowymi ekranami…

Pod każdym względem wiele się zmieniło na rynku. Domofony to już nie tylko elektronika i mechanika. W tym biznesie, podobnie jak w wielu innych, informatyka, branża programistyczna mają coraz więcej do powiedzenia. Chcemy być firmą samowystarczalną, cały proces – od projektu aż do zapakowania gotowego urządzenia – odbywa się w naszej siedzibie, w Suchym Lesie, dlatego działamy jednocześnie na wielu płaszczyznach. Zajmujemy się projektowaniem, montowaniem i programowaniem elektroniki, wszystkie elementy mechaniczne są naszego autorstwa i wykonania, posiadamy własną narzędziownię i wtryskarnię. Mocno stawiamy na inwestycje w nowoczesny dział badań i rozwoju. Wszystko jest w naszych rękach, więc charakter naszej pracy zmienia się wraz z potrzebami klientów. Produkujemy około dwudziestu tysięcy różnych urządzeń miesięcznie – od takich dedykowanych do jednego wolnostojącego domu, po urządzenia, które obsługują inwestycje rzędu tysiąca lokali. Te najbardziej zaawansowane, wyposażone w wielordzeniowe procesory, niewiele ustępują komputerom. Jakość urządzeń, materiały, z których zostały wykonane, serwis – to wszystko ma znaczenie. Wideodomofony w budownictwie jednorodzinnym to już standard, powszechne stały się też domofony bezsłuchawkowe, głośnomówiące, choć nie wszyscy klienci byli na początku do nich przekonani ze względu na brak prywatności rozmowy. Domofony spełniają też obecnie więcej funkcji. Sterowanie bramą wjazdową, żaluzjami, światłem czy nawet telewizorem za pomocą jednego panelu – możliwości są prawie nieograniczone.  

Domofony muszą być dzisiaj nie tylko niezawodne i funkcjonalne, ale też powinny po prostu dobrze się prezentować. Dbałość o ciekawy design, odpowiedni kształt i proporcje są istotnym elementem naszej pracy. Szczotkowana stal nierdzewna, szklane ekrany dotykowe – to już powszechne rozwiązania, podobnie jak wysoka jakość dźwięku i obrazu czy podświetlenie LED w podczerwieni, które nie będzie oślepiało naszych gości.  

Nie brakuje także domofonów dostosowanych do potrzeb osób starszych, z  

klawiaturami z alfabetem Braille’a czy symbolami i animacjami dla niesłyszących, a rozmiar czy kształt panelu zewnętrznego możemy dostosować do indywidualnych potrzeb – zrealizowaliśmy na przykład zamówienie dla przedszkola, gdzie panel domofonu był w kształcie żyrafy. 

Choć wydawałoby się, że trudno wymyślić coś nowego w domofonie, Wam się udało i od niedawna rozmowę domofonową możemy „odebrać” w smartfonie. Jak to działa?  

Wiele rozwiązań wprowadzaliśmy jako pierwsi w Polsce, a dążenie do innowacyjności, myślenie kilka kroków do przodu, zawsze było cechą charakterystyczną naszej firmy. Przykładem takiego rozwiązania są właśnie urządzenia serii acoGO!, dzięki którym możemy rozmowę domofonową przekierować na smartfon. Żadna inna polska firma nie oferuje takiego rozwiązania. Wszystko działa w oparciu o chmurę i najnowocześniejsze technologie. Dzięki niewielkiemu urządzeniu łączącemu smartfon z domofonem za pomocą przyjaznej aplikacji mobilnej acoGO! nie musimy być w domu, aby wiedzieć, że ktoś dzwoni do naszych drzwi. To rozwiązanie idealne dla osób, które chcą wiedzieć, że ktoś złożył im wizytę w czasie ich nieobecności. Pozwala też odebrać połączenie domofonowe bez ruszania się z fotela. Z takiej opcji mogą korzystać nie tylko właściciele domów wolnostojących – każdy mieszkaniec bloku czy kamienicy, wyposażonych w cyfrowy domofon ACO, może takie urządzenie kupić i zamontować. Aplikacja w telefonie jest bardzo prosta w obsłudze, umożliwia też dopasowanie ustawień do indywidualnych potrzeb – możemy np. zaprogramować, po ilu sygnałach rozmowa będzie przełączana na smartfon.  

Firma ACO jest laureatem konkursu Poznański Lider Przedsiębiorczości, brała też udział w prestiżowym programie Paszport do Exportu. Gdzie jeszcze poza Polską można znaleźć domofony ACO? 

Polski rynek ciągle jest dla nas najważniejszy, nasza marka jest już rozpoznawalna, zdobyliśmy zaufanie wielu partnerów, dla wielu z nich coraz większe znaczenia ma fakt, że oferujemy w stu procentach polski produkt. Nasze domofony, za pośrednictwem autoryzowanej sieci dystrybucji, trafiają później do instalatorów, deweloperów czy klientów końcowych. 

Od kilku lat mocno rozwijamy również eksport. Mamy stałych partnerów dystrybucyjnych w krajach Europy Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech, ale także w Austrii, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii. W perspektywie najbliższych trzech-pięciu lat chcemy mieć w każdym kraju europejskim takiego sprawdzonego partnera.  

Na targach we Francji pozyskaliśmy też ważnego klienta z Algierii, który ma bardzo ambitne plany – również dla nas zapowiadają się one obiecująco. Produkty ACO można też kupić m.in. w Kosowie, a w planach mamy kilka kolejnych targów zagranicznych – m.in. we Włoszech, Niemczech, Kazachstanie, na Ukrainie czy w Emiratach Arabskich.  

Co jest najprzyjemniejsze w tej pracy? Nowy, ważny kontrakt, wprowadzenie nowego urządzenia na rynek? I co po pracy? 

Jestem osobą, która nie do końca potrafi cieszyć się sukcesem, żona często mówi, że dla mnie nigdy nie ma chwili spokoju, że zamiast celebrować coś, co się udało, zawsze wybiegam już myślami w przyszłość, planuję kolejne działania, myślę, co jeszcze można zmienić i udoskonalić – w naszych produktach i procesach wewnątrz firmy. Najprzyjemniejsze jest więc chyba to, że ciągle mamy jeszcze wiele do zrobienia, ciągle możemy się rozwijać. 

Po pracy amatorsko uprawiam triathlon, sporo podróżujemy, aktywnie spędzamy czas z rodziną. Dbamy o work-life balance – dzięki temu ten pierwiastek pasji, zapoczątkowany w firmie przez mojego tatę, ciągle jest w niej obecny.