fbpx

 

Michał Seidel (CEO & Founder Good People) – niepohamowany wulkan pozytywnej energii, którą zaraża swoich współpracowników i partnerów biznesowych. Na poznańskim Grunwaldzie stworzył agencję kreatywną Good People, która nie tylko działa globalnie, ale przygotowała pierwszą na świecie platformę rowerową z showroomem – Multibike. Zodiakalny Wodnik, lubiący angażować się społecznie, stąd pomysł na ogólnopolską akcję „Lepiej w kasku”, promującą szeroko rozumiane bezpieczeństwo na drodze.

Rozmawia: Beata Ratajczak

Zdjęcia: Karolina Iwańska / Maciej Krobski / Maciej Bera

Wierzysz, że „dobro zawsze zwycięża”?

Michał Seidel: Oczywiście. Wierzę, że ludzie z natury są dobrzy, tylko niektóre życiowe sytuacje sprawiają, że czasami o tym zapominają.

Dobrzy ludzie to bardzo szerokie pojęcie. Potrafisz w trzech słowach powiedzieć, co to dla Ciebie oznacza, że ludzie są dobrzy? 

Szacunek, lojalność, szczerość.

A pracownicy? Jaki Twoim zdaniem jest dobry pracownik?

Przede wszystkim taki, któremu chce się pracować, a nie tylko przychodzić do pracy, żeby zrobić swoje i iść do domu. Zaangażowanie w projekt – to klucz.

Na co zwracasz uwagę przy wyborze współpracowników?

Na cechy interpersonalne. Umiejętności można nabyć, a osobowość nie tak łatwo zmienić. Jeśli na pierwszym spotkaniu jest między nami „flow”, to już wiem, że będzie nam się dobrze pracowało bez względu na trudności, które są nieuniknione w każdym projekcie. Zawsze mówię, że nie pracuję w agencji reklamowej, tylko agencji kreatywnej. Bo właśnie kreatywność DOBRYCH ludzi jest w naszym przypadku kluczem do sukcesu.

Co robisz, żeby Twoi pracownicy lubili swoją pracę? Czy firma umożliwia pracownikom rozwój swoich pasji, wspiera ich w realizacji swoich planów?

Od początku istnienia agencji kreatywnej Good People starałem się, aby było to miejsce przyjazne pracownikom. Gdzie mój zespól nie tylko pracuje nad małymi i większymi projektami, ale również lubi tu przychodzić – przecież spędzamy większą część życia w pracy. Staramy się wspierać w różnych sytuacjach, nawet tych prywatnych. Kiedy ktoś z nas zachoruje, wysyłamy mu np. zdrową paczkę kurierem. (śmiech) Co tydzień przyjeżdżają świeże owoce, często wychodzimy na wspólny lunch czy kolacje, jeździmy na gokartach, a jak mamy spiętrzenie tematów, to  pięciominutowa gra w piłkarzyki w stu procentach nas odpręża i daje dodatkowego kopa do działania.  

Ponadto trzeba traktować pracowników po partnersku i umieć słuchać. Dodatkowo staram się być z moim zespołem absolutnie szczery. Nic przed nimi nie ukrywam. Wiadomo, że w biznesie raz idzie lepiej, raz gorzej, ale najważniejsze, żeby nie udawać przed pracownikami i razem stawiać czoła problemom. W końcu jesteśmy zespołem! 

Każdy człowiek jest inny, a te wszystkie różnice, różnorodne upodobania, zainteresowania czynią go wyjątkowym. Jak wykorzystujesz potencjał swoich pracowników? Ma to dla Ciebie znaczenie?

Agencja kreatywna to niebywały przekrój osobowości. Staramy się być dla siebie nie tylko wsparciem przy projektach, ale również w codziennym życiu. Dużo rozmawiamy, dzięki temu udaje nam się unikać konfliktów. Czasami zdarza nam się dłużej dyskutować o danym projekcie, ale są to najczęściej rozmowy bardzo kreatywne. (uśmiech)

W Good People każdy jest wyjątkowy i każdy jest najważniejszym ogniwem agencji. Każdy ma prawo do własnego zdania i każdy potrafi przekonać innych do niego. Najważniejsze to znać swoją wartość i mówić wprost, co się myśli, a nie dusić to w sobie. Sam jestem osobą bardzo otwartą i do tego zachęcam swoich współpracowników. Wiem, że w dzisiejszym świecie idealnym słowem w biznesie jest „dyplomacja”, ale cenię szczerość i myślę, że czasami w dłuższej perspektywie to się bardziej opłaca.

Z Twoich wypowiedzi wynika, że Twoi pracownicy lubią swoją pracę. Dlaczego to takie ważne?

Jeśli pracownicy lubią swoją pracę, to przekłada się to na prowadzone projekty i na nasze życie codzienne. Bardzo często słyszę od naszych klientów, że idealnie wstrzeliliśmy się w ich potrzeby. Bez DOBRYCH ludzi, którzy lubią to, co robią, żaden projekt nie wyjdzie w stu procentach dobry.

A Ty lubisz swoją pracę?

Kocham! Już na studiach marzyłem zawsze o takiej pracy, która nie tylko będzie spełniać moje potrzeby materialne, ale przede wszystkim, która będzie sprawiała mi radość. Praca, w której nie będę odliczał dni do weekendu i w której będę lubił poniedziałki. I myślę, że po trzynastu latach mi się to udało.
Każdy nowy tydzień przynosi coś nowego, a w mojej głowie jest tyle różnych pomysłów, aż czasami się boję, że życia mi nie starczy na zrealizowanie chociaż połowy z nich. (śmiech) 

Czy robisz coś zawodowo poza zarządzaniem agencją Good People?

Tak. Wspólnie z Good People i agencją interaktywną MDA stworzyłem pierwszą w Polsce multiplatformę rowerową pod nazwą Multibike. Kilka lat temu, analizując rynek rowerowy, doszedłem do wniosku, że brakuje takiego miejsca w sieci, w którym każdy amator dwóch kółek znajdzie coś dla siebie. Zainteresowałem tym tematem znajomego i poznał mnie z moim przyszłym inwestorem. Szybko znaleźliśmy wspólny język i w przeciągu siedmiu miesięcy powstał Multibike. Wielki start mieliśmy 11 kwietnia ubiegłego roku i cały czas się rozwijamy. W tym roku zastanawiamy się nad uruchomieniem rundy inwestorskiej, aby pozyskać kapitał na rozwój na przyszły rok.

Przez trzy lata wykładałem na poznańskich uczelniach; Collegium da Vinci i sporadycznie na Uniwersytecie Ekonomicznym, ale ze względu na narodziny potomka zrezygnowałem z weekendowych zajęć.

Wróćmy jeszcze do Good People. Czy to oznacza, że lubicie się także po pracy?

To znaczy, że każdy na każdego może zawsze liczyć. Wiadomo, że wszyscy mamy swoje życie; rodziny, dzieci, przyjaciół…bAle w grupie siła i jeśli któremuś z nas w jakimś aspekcie się nie wiedzie, to staramy się być zawsze dla siebie oparciem.

Dużo mówisz o tym, że „dobrzy ludzie” są po prostu dobrzy w tym, co robią. A co z innymi sferami życia? Robicie coś dobrego także poza pracą?

Staramy się w naszych projektach wykazywać nie tylko dobrą pracą, ale przede wszystkim nieść za swoimi czynami coś dobrego. Stąd pomysł na ogólnopolską akcję społeczną „Lepiej w kasku”. Mimo że głównym organizatorem akcji jest portal Multibike, komunikujemy nie tylko zalety jazdy w kasku na rowerze, ale również na rolkach, nartach czy popularnych ostatnio hulajnogach.

Skąd w ogóle pomysł na taką akcję?

Wszystkie innowacyjne pomysły rodzą się z jakiejś potrzeby. I tak też było w tym przypadku. Ponad rok temu odwiedziła nas moja szwagierka, która na co dzień mieszka w Fort William w Szkocji, gdzie kolarstwo górskie jest mocno rozwiniętym sportem. Podczas spaceru zobaczyliśmy rodzinę z dziećmi na rowerach, ale kask miały tylko dzieci. Jej mąż, Szkot, spytał dlaczego rodzice nie mają kasku, na co odpowiedziałem, że u nas w Polsce nie ma takiego obowiązku. Okazało się, że w Szkocji również go nie ma, ale jest wyższa świadomość wśród rowerzystów, żeby go nosić nawet podczas rekreacyjnych przejażdżek. W tym samym czasie startowała nasza platforma rowerowa Multibike, zatem pomyślałem, że świetnie byłoby stworzyć ogólnopolską akcję pt. „Zawsze w kasku”. Podczas burzy mózgów w agencji stwierdziliśmy, że patrząc na charakter Polaków, lepszym słowem będzie „lepiej”, stąd została nazwa „Lepiej w kasku”.

Myślę, że bardzo ważna jest odpowiedzialność społeczna biznesu, zatem wśród naszych projektów nie mogło zabraknąć tego typu inicjatywy.

Z jakim odzewem spotkała się akcja? Kogo udało się Wam zaangażować?

Początkowo akcja miała trwać przez wakacje, tj. lipiec, sierpień i wrzesień, ale zaobserwowaliśmy tak ogromne zainteresowanie naszym projektem, że podjęliśmy decyzję o stworzeniu akcji całorocznej. W pierwszych miesiącach akcji, dzięki zainteresowaniu ze strony mediów i dzięki naszym partnerom, uzyskaliśmy ogólnopolski zasięg na poziomie ponad 3,5 mln. Już w tym roku możemy pochwalić się zasięgiem na poziomie ponad 7 mln. Każdy może wejść do akcji, robiąc sobie zdjęcie w kasku i udostępniając na swoim profilu z #lepiejwkasku.

Udało nam się zaangażować nie tylko użytkowników dróg, ale również polskich celebrytów, dzięki którym, przez swój lifestylowy charakter, akcja nabrała niesłychanego rozpędu. 

Widać, że dla Was „dobro” jest kluczowe. A jak to jest z konsumentami? Myślisz, że dla nich to, że pracują dla nich dobrzy ludzie, także ma jakieś znaczenie?

Myślę, że konsumenci rzadko zdają sobie sprawę, kto stoi za danym produktem. Chyba, że to ktoś z branży. (śmiech)

A klienci? Czy Wasi klienci też muszą być dobrzy?

Staramy się dla naszych klientów być nie tylko agencją, wykonawcą, ale przede wszystkim partnerem, na którego zawsze mogą liczyć. To bardzo ważne! Nasze relacje budujemy nie tylko interpersonalnie, ale również tworząc dla naszych klientów nieszablonowe projekty. 

Czy to oznacza, że w swoim portfolio macie tylko dobre produkty? Takie, w które sami wierzycie?

Jak to mawiał mój profesor na studiach: „business is business”, ale na szczęście od samego początku prowadzimy projekty, do których jesteśmy przekonani i nie robimy tego czysto z ekonomicznego punktu widzenia.

Good People – agencja kreatywna z Poznania, którą tworzą naprawdę DOBRZY LUDZIE. Swoją kreatywność i niestandardowe podejście przekuwają na projekty dla takich marek, jak m.in.: Volvo, Intermarché, Szumisie, Cargill, Aviva, Santander czy Raben. Organizatorzy ogólnopolskiej akcji społecznej „Lepiej w kasku”.