fbpx

Tekst i zdjęcia: Filip Olczak

Słoneczna Italia zawsze będzie mi się kojarzyć z aromatyczną kawą, dobrymi winami i pysznym jedzeniem. Sami Włosi znani są natomiast z ogromnej miłości do motosportu, a przede wszystkim do marek wywodzących się z ich kraju. Jedną z nich mogłem poznać bliżej w dwudniowym teście. Mimo że nigdy nie zwiedzałem Półwyspu Apenińskiego, to Alfa Romeo Stelvio zabrała mnie w podróż do serca samych Włoch. 

Stelvio to pierwszy SUV, który łączy wszystkie elementy motosportu i dziedzictwa marki. A właśnie te w Alfie stawiane są na piedestale podczas projektowania aut. Sportowego stylu i wysokiej jakości materiałów w Stelvio nie brakuje. Zresztą udowodniła mi to, zapewniając niebywały komfort i sportowe emocje na każdym kilometrze trasy. 

Wygląd do potęgi STELVIO

Włosi słyną z tworzenia pięknego designu. Nie da się ukryć, że Alfa Romeo również, a Stelvio jest tego doskonałym przykładem. Jej linia to połączenie sportowego charakteru i dziedzictwa tej marki. W tym modelu króluje hiperboliczny kształt nadwozia, który uwydatnia duszę tego samochodu. Pas przedni wyróżniają duże światła LED z charakterystycznym wzorem oraz trójkątny grill. Całość tworzy kompozycję, od której nie można oderwać oczu. Tył to synonim idealnych proporcji, niczym figura Monicci Belucci, a dwie chromowane końcówki wydechu to wisienka na torcie całej stylizacji. Wzornictwo Stelvio jest wyrazem siły i dynamizmu, które drzemią w tym samochodzie. 

Wnętrze niczym drogi garnitur

Kabina pasażerska w tym samochodzie to coś, czego się nie zapomina. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że to ziszczenie najpiękniejszych snów. Najwyższej jakości skóra została połączona z włóknem węglowym oraz innymi przyjemnymi materiałami, których aż chce się dotykać. Elegancja i ergonomia przemawia tu przez każdy cal. Od kierownicy nie mogłem oderwać wzroku. Dobrze leżąca w dłoniach została skonstruowana w taki sposób, aby przystosować się do każdego stylu jazdy. Ogromne łopatki służące do zmiany biegów wykonane z aluminium przypominały, z jakim samochodem mam do czynienia. Przyznaję się, nie omieszkałem z nich skorzystać. Fotel kierowcy to jeden z moich ulubionych, na którym siedziałem. Jest niesamowicie wygodny, a przy tym trzymanie w zakrętach było wzorowe. 


Elegancka strona mocy

Jeżeli ktoś z Was zasmakuje prowadzenia i osiągów Stelvio, to nie będzie mógł o nich zapomnieć na długo. Prezentowany model napędzała dwulitrowa jednostka benzynowa o mocy 280 KM. To rozgalopowane stado musiała ujarzmić 8-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów z oznaczeniem ZF. Tutaj wielkie brawa dla włoskich inżynierów, bo doskonale sobie z tym radziła. Przełożenia zmieniane były w mgnieniu oka, natomiast przejście w tryb manualny to obowiązkowy punkt podczas jazdy tym modelem. Przekładnia reaguje natychmiast i nie wtrąca się w decyzje kierowcy. Nie zmienia biegów na wyższe, nawet po dojściu do czerwonego pola na obrotomierzu. Układ kierowniczy to przedłużenie woli kierowcy, dosłownie. Taki efekt osiągnięto za sprawą fantastycznie precyzyjnego układu kierowniczego i rozkładu masy 50:50. Po kilku godzinach jazdy zapomina się, że jeździ się SUV-em. Zawieszenie Stelvio zestrojono tak fenomenalnie, że każdy znajdzie swój ulubiony tryb jazdy. Tych akurat są trzy. Selektor DNA zapewnia najlepsze osiągi, komfortową jazdę i pełną przyczepność w każdych warunkach. Warto wspomnieć, że nasza testowa Alfa Romeo posiadała napęd Q4, który nie dosyć, że gwarantował bezpieczeństwo, to umożliwiał przyspieszenie do przysłowiowej setki w granicach 5,7 sekundy. 

 

Stelvio bez dwóch zdań pokazała sportowego ducha i historię marki. Mimo że to pierwszy SUV tego koncernu, to jest on nadzwyczaj udany. Według mnie Stelvio skradnie serca miłośnikom intensywnych wrażeń za kierownicą oraz wyszukanego stylu. Szanowna Alfo, obrałaś prawidłowy kurs.