fbpx

Środek transportu? Już nie. Dziś samochód ma wzbudzać emocje, rozpalać żądze, dostarczać wrażeń. A przynajmniej foldery reklamowe kuszą nas tego typu hasłami. Japoński producent zapewnia, że Mazda 3 jest dynamiczna i potrafi uwieść. Jak jest w rzeczywistości? Miałem kilka dni, aby to sprawdzić.

Zacznę od liczb. Mazda 3 przyszła na świat w 2003 roku. Jej sprzedaż sięgnęła ponad 6 milionów egzemplarzy, z czego 1 milion sprzedał się w Europie. Taki wynik zobowiązuje. Nie dziwi zatem fakt, że najnowsza odsłona Mazdy 3 to coś o wiele więcej, niż tylko face lifting. To samochód, który narodził się na nowo.

Bardziej – to słowo klucz. Nowa Mazda 3 ma bowiem bardziej agresywny wygląd, jest bardziej luksusowa i ma bardziej czytelne menu. Lista zmian jest oczywiście znacznie dłuższa, ale zacznę od wyglądu. Mimo, że nadwozie zostało skrócone o 6 mm i obniżone o 10 mm, to można odnieść wrażenie, że samochód nabrał masy mięśniowej. Mazda 3 dostępna jest 9 wersjach koloru nadwozia zatem nawet najbardziej wybredny klient będzie miał w czym wybierać. Testowany egzemplarz to Soul Crystal Red – danie popisowe tuż obok lakieru Soul Red. To właśnie one stanowią w Polsce hit sprzedaży.

Wnętrze – tu Mazda konsekwentnie trzyma się zasady „człowiek w centrum uwagi” mimo, że z poprzedniej generacji nie zostało tu nic. Materiały są lepsze, obsługa łatwiejsza, a zwieńczeniem całości jest wzorowa ergonomia. Wyświetlacz pokładowy urósł a do 8,8” tego typu zmiany zawsze są na plus. Mało tego, zmieniło się również menu komputera pokładowego zaś wisienką na torcie jest jego dotykowa obsługa. Oklaski za metamorfozę, jaką przeszedł head up display: zamiast plastikowej płytki, mamy teraz najważniejsze informacje bezpośrednio na szybie. Jest radość. Nie można zapominać, że Mazda w swojej klasie oferuje najwięcej. Wyposażenie standardowe jest naprawdę bogate, o czym przekonałem się od razu po wejściu do środka. 

Japończycy dosyć ostrożnie podchodzą do wszelkich rewolucji pod maską. Zamiast niepewnych eksperymentów, wolą rozwiązania, za które są w stanie poręczyć własną głową. A Mazda 3 jest tego kolejnym przykładem. To dlatego jej sercem jest benzynowy, dwulitrowy, wolnossący motor generujący moc 122 KM. Wolnossąca jednostka z pewnością ucieszy tych, którzy do turbosprężarek podchodzą z deficytem zaufania. Bo w dobie, kiedy inni z litrowego silnika wyciskają całe stada koni, Mazda nadal pozostaje tradycjonalistką.

Wbrew pozorom dwulitrowe serce odznacza się niemal symbolicznym zużyciem paliwa. Po maksymalną moc trzeba sięgnąć na nieco wyższe obroty, ale japońskie silniki są już z tego znane. Całość pracuje równo, cicho, po prostu wzorowo. W połączeniu z automatyczną, 6-biegową skrzynią biegów podróżowanie tym samochodem to przyjemna chwila wytchnienia. Owszem, Mazda 3 nie wciskała mnie bezlitośnie w fotel, ale też nie o to producentowi chodzi. Mazda 3 ma być seksowną kochanką i czułą przyjaciółką w jednym. Za sprawą designu właściciel ma się przed sąsiadem nie powstydzić, ale po całym dniu za kierownicą nadal ma mieć chęć, aby do niej wrócić. I z tej roli nowa Mazda 3 wywiązuje się z nawiązką.