fbpx

Kiedyś rasowe coupé posiadało parę drzwi, maksymalnie cztery miejsca, a przy tym tylną kanapę skonstruowaną z myślą raczej o dzieciach. W bagażniku było miejsce jedynie na dwie małe walizki i w sumie to by było na tyle. Dzisiejsze coupé to nowa definicja funkcjonalności i sportowego stylu, przy zachowaniu zadziornego charakteru. Większość z nich wyposażonych jest w dwie pary drzwi, pięć miejsc, spory bagażnik, który zmieści bagaże dwóch osób na dwutygodniowe wakacje. 

Już na początku mogę powiedzieć, że to nie był zwykły test. Było to wspaniałe przeżycie, którego mogłem doświadczać za sterami Mercedesa CLA 220 4MATIC. Spędziliśmy ze sobą prawie cztery doby, o których będzie mi trudno zapomnieć… podobnie jak ostatnią miłość. Model ten uzależnia, a dealer MB Motors powinien przed tym ostrzegać każdego, kto do niego wsiada. 

Niczym fresk Michała Anioła

Jest po prostu perfekcyjny. Nie rzucam słów na wiatr, w szczególności jeżeli chodzi o samochody. Jego linia boczna kojarzy mi się z samolotem B-2 Spirit, czyli jednym z najbardziej aerodynamicznych samolotów świata. W przeciwieństwie do konkurencji, Mercedes w stylistyce zachowuje spoistą równowagę pomiędzy ostrymi liniami a bardziej napompowanymi kształtami XX wieku. Takie połączenie to strzał w sedno, który nie może się nie podobać. 

Pas przedni wydaje się, jakby mówił do otoczenia. Nachylony pod kątem nadaje agresywności godnej rasowego coupé, a chromowany grill znów dodaje szczypty elegancji. Światła przednie, wykonane w technologii LED, to istne dzieło sztuki. Te do jazdy dziennej wyglądają jak malowane przez ponadczasowego artystę, natomiast wieczorne podróże rozpoczynają się od świetlnej symfonii świateł drogowych. 

Tył to coś, co w tym samochodzie lubię najbardziej. Światła rozciągnięte są dosyć szeroko, bo prawie nad początek nadkoli, co optycznie nadaje mu kubatury. Pakiet stylizacyjny AMG nie zapomniał dać o sobie znać, bowiem obok charakterystycznego tylnego dyfuzora nie można przejść obojętnie. Seksownie wydłużona klapa bagażnika tworzy delikatną lotkę, od której nie można oderwać wzroku. Wisienką na torcie całej stylizacji są bezramkowe drzwi oraz czarne 19” felgi, które po prostu rzucają na kolana. 

Natchniony boskim dotykiem

Przejechaliśmy wspólnie prawie pół Polski, poznaliśmy się dosyć intensywnie, więc zdecydowanie mogę powiedzieć coś na temat CLA. Charakteru mu nie brak, podobnie jak aparycji. Mimo że napędza go dwulitrowy, benzynowy, rzędowy, silnik o mocy 190 KM, napęd na cztery koła działał tu cuda. Przyspieszanie jest kapitalne, a sprint do setki zajmuje tylko 7 sekund. Nad rozdysponowaniem tej mocy czuwa bezbłędna, dwusprzęgłowa i siedmiobiegowa skrzynia biegów. Tej należą się owacje na stojąco, bo zmienia biegi równie szybko i niepostrzeżenie, ile trwa mrugnięcie powieką. Nisko osadzony środek ciężkości w połączeniu z napędem na cztery koła sprawia, że CLA doskonale spisuje się w zakrętach. Jedzie dokładnie tam, gdzie chcesz. A prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy włączy się tryb SPORT. Po wciśnięciu pedału gazu opony wgryzają się w asfalt. Samochód rozrywa otaczającą go masę powietrza niczym Concorde. 

Podczas podróży opiekę nade mną sprawował cały sztab elektronicznych asystentów, którzy wyciągnęliby mnie z każdych tarapatów. Dopełnieniem tego wszystkiego była rozszerzona rzeczywistość nawigacji, ułatwiająca podróżowanie oraz asystent głosowy MBUX. Świetna rzecz dla singla, który często podróżuje sam. 

Diabelnie luksusowy

Wnętrze, wykonane z najwyższych materiałów, zawiera w sobie cały szereg udogodnień. Skórzana tapicerka w kolorze czerni idealnie pasuje do całej gamy kolorystycznej oświetlenia ambientowego. Kubełkowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami nie są fałszywymi przyjaciółmi pleców, a wręcz przeciwnie. Zegary w ciekłokrystalicznej formie, połączone z ekranem komputera pokładowego, to teraz standard w Mercedesie, który wygląda nieziemsko! Wszystkie przyciski na panelu środkowym oraz konsola dotykowa to niemiecka robota. Wykonane z największą precyzją oraz dopracowaniem nigdy nie zawiodły mnie swoją intuicyjnością i łatwością obsługi. 

Mimo że charakter tego samochodu nie jest łatwy, to pokochają go wszyscy. Wystarczy na niego spojrzeć, zabrać go na przejażdżkę, podpisać umowę kupna, a później obserwować zazdrosnych kierowców, że to nie oni są na Waszym miejscu.