fbpx

Tekst: Agnieszka Kowalczyk

Klinika Urody Mona Lisa

www.monalisa-poznan.pl Facebook.pl/monalisapoznan

Kiedy w ubiegłym roku planowałam swój urlop, nie miałam żadnego sprecyzowanego miejsca, które chciałabym odwiedzić. W mojej wyobraźni pojawiał się jedynie obraz lazurowej wody i intensywnego słońca. Bardzo zależało mi, abym wróciła do Polski zrelaksowana, wypoczęta i pięknie opalona. Któregoś dnia, po jednej z rozmów z moim dobrym znajomym, wcześniejsze wizje nabrały realnych kształtów. Zainspirował mnie on do odwiedzenia cudownego miasta znajdującego się w malowniczej zatoce na południu Albanii nad Morzem Jońskim – Sarandy.
O Sarandzie wcześniej słyszałam niewiele, natomiast okazała się miastem niezwykłym. Na miejsce noclegu wybrałam apartament Saranda Sky ze strony wakacjewsarandzie.pl, który posiada niesamowity widok z 9. piętra na okoliczne góry, morze i błękitne niebo. Do miasta dostałam się wieczorną porą, promem z Korfu. Kiedy zobaczyłam przepiękny zachód słońca, od razu zakochałam się w tym miejscu. Bardzo szybko odczułam też ogromną gościnność Albańczyków. Może i umiejętność posługiwania się językiem angielskim nie jest ich mocną stroną, ale na pewno nie pozostawiają turystów bez pomocy. Są niezwykle otwarci, uśmiechnięci i bije od nich pozytywna energia.

Miło wspominam wiele miejsc, natomiast szczególnie – dwa z nich. Pierwszym jest malownicza miejscowość Ksamil, znajdująca się w połowie drogi między Sarandą a Butrinti, w południowej części Albanii. Zaskoczył mnie tam przede wszystkim błękit Morza Jońskiego oraz piękny widok oddalonego o kilkanaście kilometrów Korfu. W samym mieście turystów jest sporo. Zatem osobom lubiącym bardziej kameralny klimat, mogę polecić udanie się na jedną z trzech okolicznych wysepek, do których łatwo dopłynąć. Drugim miejscem, które bardzo utkwiło w mojej głowie, jest przepiękne źródło Blue Eye. To prawdziwy monument przyrody, w którym lazurowa woda nie spływa z gór, a wypływa spod ziemi. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie pełna paleta odcieni niebieskiego oraz otaczająca źródło soczysta zieleń, rosnąca całkowicie dziko, bez najmniejszej ingerencji człowieka.

 

Miasto Saranda na wybrzezu morza jońskiego w Albanii

Tak naprawdę Saranda jest miejscem, w którym każdy turysta znajdzie coś dla siebie, ponieważ ma dostęp zarówno do morza, jak i gór. Z jednej strony otacza ją Morze Jońskie, a z drugiej zbocze łańcucha górskiego Mali i Gjerë. Krystalicznie czysta i przyjemnie ciepła woda zachęca do kąpieli oraz uprawiania sportów wodnych. Ciekawą atrakcją jest także możliwość zanurkowania wśród wraków statków. U samego wybrzeża Sarandy jest ich ponad 20. Wielu turystów korzysta z tej atrakcji, ponieważ jest łatwo dostępna i nie wymaga wypływania w morze. Ponadto utkwił w mojej pamięci krajobraz miasta wzbogacony gajami oliwnymi, plantacjami owoców cytrusowych i licznymi winnicami. Oczywiście, muszę wspomnieć także o pogodzie. W tym miejscu jest ona po prostu pewna! Równie przyjemne są wieczory, ciepłe i pogodne, wręcz idealne na romantyczne spacery brzegiem morza.

 

Oprócz zachwycających widoków, które dostrzec można nawet zza hotelowych okien, bardzo dobrze zapamiętam także jedzenie. Albańczycy uwielbiają przyrządzać i jeść owoce morza. W każdej knajpce i restauracji można dostać je przygotowane na różne sposoby. Nie potrafię nawet wskazać ulubionej restauracji – kuchnia jest tam po prostu wyborna. Będąc w tym mieście, koniecznie trzeba spróbować także zupy rybnej. To klasyka kulinarna Sarandy i muszę przyznać, że podbiła także moje kubki smakowe. Dodatkowym plusem jest fakt, że dania są bardzo atrakcyjne cenowo. Zdecydowana większość miejsc proponuje pyszne i sycące obiady, których wartość nie przekracza 25 zł. Dobierając do tego jeden z tamtejszych napojów, serwujemy sobie nie lada ucztę. Na deser najczęściej wybierałam po prostu owoce. Są soczyste, słodkie, wyglądają i pachną bardzo zachęcająco. Rosną na miejscu, a więc nie muszą być pryskane.

Gratką i ciekawostką dla miłośników samochodów jest też fakt, że każdy rodowity mieszkaniec Sarandy posiada w swym garażu mercedesa. Niektóre są nowe i szybkie, inne starsze i niezwykle urocze. Ważne, aby radziły sobie podczas podróży po pagórkowatym terenie, na którym położone jest miasto.

Wyjeżdżając z Sarandy, miałam pewność, że odwiedzę to miasto ponownie. Mam nadzieję, że i kolejnym razem zastanę tam magiczne wręcz wybrzeże i tak przesympatycznych ludzi, jakich poznałam podczas pierwszej wyprawy.