fbpx

Swego czasu mój tata opowiadał mi, że oglądał Nieustraszonego. Jako dziecko marzyłem, żeby porozmawiać z samochodem, ale mogłem tylko oglądać jak robią to K.I.T.T. i David Hasselhoff z owego serialu. Siedemnaście lat później moje marzenie ziszcza się podczas testu Mercedesa GLE 300d. W odróżnieniu od K.I.T.T., GLE nie potrafi jeszcze walczyć z przestępczością, ale może jest to kolejny technologiczny krok Mercedesa?

Styl i klasa

Kiedy podczas przekazywania samochodu zobaczyłem jego linię, to uśmiech sam wskoczył mi na usta. Po siedmiu latach przyszła kolej na drugą, jeszcze piękniejszą i jeszcze odważniejszą generację GLE. Nadwozie urosło w stosunku do poprzednika, a sam Mercedes podkreśla, że inżynierowie stworzyli najbardziej aerodynamiczne auto w swojej klasie. Duża maska z licznymi przetłoczeniami podczas jazdy przypomina, z jakim modelem mamy do czynienia.

Testowany przeze mnie model wyposażony był w pakiet stylizacyjny AMG, który dodawał mu jeszcze więcej pikanterii. We wnętrzu znajduje się wszystko to, co powinno w tej klasy samochodzie. Zaczynając od foteli obszytych najwyższej jakości skórą, przez oświetlenie ambientowe o różnej barwie, a kończąc na perfumach dozowanych poprzez nawiew. Kokpit to po prostu definicja luksusu połączona z technologią. Ogromne dwa ekrany, który każdy liczy sobie po 12,3”, zamontowane za jedną taflą szkła dają piorunujący efekt. Możliwość personalizacji liczników czy wyglądu menu sprawia, że Mercedes w stu procentach wychodzi naprzeciw potrzebom kierowcy. 

 

 

Hej Mercedes!…

Kto z nas nie chciałby posiadać swojego prywatnego, nieomylnego asystenta? Jeżeli wybiera się Mercedesa, to dostaje się go w pakiecie. Nie zajmuje miejsca pasażera, szybko reaguje na komendy i ma przyjemny, kobiecy głos. A tak poważnie, to Mercedes stworzył głosowy system sterowania MBUX po to, aby poprawić wygodę i bezpieczeństwo podróżowania. Jeżeli w kabinie jest za gorąco, to nie trzeba odrywać rąk od kierownicy, żeby zmniejszyć temperaturę. Za kierowcę zrobi to system po wypowiedzeniu odpowiedniej komendy np.: „Hej Mercedes! Jest mi za gorąco”. Z oświetleniem wnętrza, szukaniem miejsc na mapie czy opowiadaniem żartów przez pokładową asystentkę jest podobnie. Wystarczy poprosić.
Gdybym chciał policzyć wszystkie systemy na pokładzie GLE i z nich skorzystać, to MB Motors musiałby mi wypożyczyć auto co najmniej na tydzień. Największe wrażenie wywarł na mnie asystent utrzymywania pasa ruchu z automatyczną kontrolą prędkości, które razem dały efekt prawie autonomicznej jazdy. Mercedes przygotował również coś dla fanów gry Need for Speed. Podczas nawigowania na ekranie głównym, wyświetlające się wskazówki przybierają formę barier z tej kultowej ściganki. Wszystko wspiera wirtualna rzeczywistość, która z początku może być trochę irytująca, ale gdy pojeździ się dłużej tym modelem, to bardzo ułatwia poruszanie po skrzyżowaniach. Nie wspominając już o bezprzewodowym ładowaniu – Mercedes to chyba pierwsza marka, która nie zapomina o wyższych i niższych kierowcach. Poprzez ustawienia na ekranie głównym można dostosować ustawienie fotela i kierownicy do wzrostu kierowcy. To coś, na co czekali wszyscy ci, którzy nie potrafią poprawnie ustawić swojego fotela do jazdy. A warto pamiętać, że ma to ogromny wpływ na nasze bezpieczeństwo. 

 

 

Ogromny jak dom, leciutki niczym puch

Jeżeli ktoś pomyślałby, że GLE to monstrum, które ledwo rusza ze świateł, to niech go nie zmyli jego wygląd. Pod maską drzemie dwulitrowy, silnik wysokoprężny o mocy 245 KM, współpracujący z kapitalnie szybką, dziewięciostopniową skrzynią 9G-Tronic.

Moc przekazywania jest na wszystkie koła, dzięki napędowi 4MATIC. Ten czyni z nowego GLE nie tylko zwinnego SUV-a, ale także samochód, któremu błoto nie straszne.

Co dziwne, jazda po polskich drogach to sama przyjemność. Zawieszenie tłumi wszystkie nierówności wzorowo, a podczas dynamicznych zakrętów samochód nie przechyla się na boki. To zasługa aktywnego układu E-ACTIVE BODY CONTROL, wyposażenia dodatkowego, które redukuje siłę przechyłów oraz podnosi komfort i pewność jazdy. System ma na celu przygotowanie samochodu do wjazdu w wyboje, zanim na nie najedzie.

 

 

Z perspektywy kierowcy samochód rzeczywiście jest ogromny i przez pierwsze chwile obcowania z nim czuć obawę przed niechcianą kolizją. To wrażenie szybko znika, bowiem kierowcę wspomaga system kamer 360 st., gdzie obraz nawet w nocy jest ostry jak brzytwa.

Jeżeli miałbym doszukiwać się wad w tym modelu, to byłoby to jedynie parkowanie w ciasnych uliczkach Poznania. 

Układ kierowniczy w każdym trybie pracuje idealnie i wydaje mi się, że każdy odnajdzie spośród nich coś dla siebie. 

Co do lekkości, to zachodzi tu lekka niespójność. Auto waży trochę ponad dwie tony, ale nie czuć tego podczas ruszania spod świateł i dynamicznej jazdy. Jest bardzo zrywny i żwawy, co zupełnie nie koresponduje z jego gabarytami i masą. 

Jak widać, nie zawsze jest prawdą, że jak cię widzą, tak cię piszą. GLE okazał się zwinnym SUV-em, który dostarcza masę wrażeń. Wyglądem przyciągał wzrok innych kierowców, którzy zwyczajnie go podziwiali, albo po prostu mi zazdrościli, że to nie oni siedzą za kierownicą.