fbpx

W niewielkiej stolarni pod Poznaniem przez wiele miesięcy powstawał prototyp luksusowego stołu bilardowego – mogame to efekt misternej, ręcznej pracy wielkopolskich rzemieślników, połączenie tradycji z nowoczesnym designem i prestiżowej rozrywki z elementem wystroju wnętrz. – My nie produkujemy stołów bilardowych, my je tworzymy – mówią Wojciech Witowski i Dawid Maus, właściciele firmy mogame. I nie ma w tym cienia przesady.  

Rozmawia: Michał Gradowski 

Czy pomysł na założenie firmy oferującej luksusowe stoły bilardowe to efekt sportowej pasji, czy raczej konsekwencja dostrzeżenia niszy na rynku? Jak zaczęła się ta historia?  

Dawid Maus: Tradycje bilardowe są kultywowane w mojej rodzinie od ponad 25 lat – mój wujek zajmuje się produkcją stołów bilardowych, a ojciec przez wiele lat mu pomagał. Już od dziecka przyglądałem się ich pracy w stolarni i od kuchni mogłem poznać cały proces. Razem z Wojtkiem od lat amatorsko gramy w bilard i wspólnie doszliśmy do wniosku, że w Polsce półka premium stołów bilardowych jest zupełnie niezagospodarowana. Zbudowaliśmy więc od podstaw całą koncepcję mogame – stołów bilardowych tworzonych przez najlepszych polskich rzemieślników, z materiałów najwyższej jakości, z niezwykłą dbałością o każdy detal. Nigdy wcześniej nie graliśmy w bilard tyle co teraz i jest to część naszej pracy. (śmiech) 

Rozszyfrujmy nazwę mogame. Game – wiadomo. A co oznacza mo”? 

Wojciech Witowski: Hasłem, które od początku przyświecało nam przy pracy nad tym projektem było „Desire more from the game” – „Oczekuj więcej od gry”. Przedrostek „mo” pochodzi więc od „more”, choć całą nazwę wymawiamy po polsku. To „coś więcej” to w przypadku mogame niezwykła jakość wykonania, niepowtarzalny design i możliwość dostosowania stołu do indywidualnych preferencji. W ten sposób powstał ekskluzywny produkt, choć my myślimy o nim raczej jak o „obiekcie”, bo to bardziej element wystroju wnętrza niż przedmiot użytkowy, bardziej obraz czy rzeźba niż mebel. Misterna praca rzemieślników sprawia, że jesteśmy już bardzo blisko sztuki, choć jednocześnie oferujemy w pełni profesjonalny stół, który daje wyjątkową przyjemność gry.   

Nazywanie Waszych stołów ozdobą nie jest przesadą, bo finalny produkt to rękodzieło – efekt współpracy m.in. stolarza, rymarza i ślusarza. Można też wybierać spośród różnych rodzajów drewna czy znaleźć swój ulubiony kolor w szerokiej palecie sukien. Co jeszcze wyróżnia mogame?  

D.M.: Pewnie wiele osób zadaje sobie pytanie, co może być wyjątkowego w stole bilardowym? Decydujące są detale. Tworząc nasz stół zadbaliśmy o to, aby oddziaływał na pięć zmysłów.

Na początek wzrok. Dzięki projektowi Wawrzyńca Walczaka cała konstrukcja sprawia wrażenie lekkiej – trudno się domyślić, że to obiekt, który waży prawie pół tony. Ten efekt udało się osiągnąć m.in. dzięki niewielkiej grubości korony całego stołu – choć w środku jest płyta kamienna i stalowy stelaż, stół ma w sumie niespełna 11 cm grubości. Do tego lite drewno, sukno najwyższej jakości, skórzane łuzy i kosze, a także wyjątkowe inkrustacje ze stali szlachetnej. Długo zastanawialiśmy się w jaki sposób wkomponować logo w ten projekt. Namalować? Banał. Wypalić laserem? Także nic wyjątkowego. W końcu postawiliśmy na inkrustacje, czyli takie połączenie stali z drewnem, aby w dotyku stanowiły jedną powierzchnię. 

Kolejnym zmysłem, jaki wzięliśmy pod uwagę, jest słuch. Nasze stoły są tworzone z myślą raczej o domach i biurach niż klubach bilardowych, a jeśli gra w bilard ma być elementem np. wieczornego spotkania towarzyskiego, to nie powinna zakłócać spokoju innym domownikom. Zastosowaliśmy więc  

m.in. specjalne maty wygłuszające pomiędzy stelażem a płytą czy kosze z miękkiej skóry, dzięki którym bile wpadające do łuzy nie hałasują. Sprawdzaliśmy to dokładnie i jak dotąd nigdzie nie znaleźliśmy stołu, który byłby cichszy. 

Dbając o każdy szczegół uwzględniliśmy też wrażenia dotykowe. Projektując skórzane kosze zastanawialiśmy się, czy bardziej atrakcyjna, zewnętrzna strona skóry powinna być umieszczona w środku kosza, czy na zewnątrz. Względy estetyczne podpowiadały, że raczej na zewnątrz, ale wtedy przy wyciąganiu bil z łuz dłoń dotykała szorstkiej, zamszowej strony skóry. Wspólnie z rymarzami opracowaliśmy więc taki sposób jej zszywania, aby z obu stron kosza skóra była przyjemna w dotyku. 

Wzięliśmy też pod uwagę zmysł węchu. Sukno nie zawsze ma ładny zapach, dlatego zanim trafi do klienta jest skrupulatnie wietrzone. Stosujemy też wyłącznie bezwonne lakiery. Nasze stoły wypełniają pokoje zapachem naturalnego drewna i prawdziwej skóry. Proszę to sobie wyobrazić! 

Wreszcie ostatni ze zmysłów – smak, który w przypadku gry w bilard kojarzy się przede wszystkim z whisky. Problem w tym, że większość środków do zabezpieczania litego drewna, które nie zakrywają jego struktury, są bezwonne i odporne na uderzenia bil – nie są jednocześnie odporne na alkohol i szklankę whisky postawioną na stole, co może skutkować trwałymi odbarwieniami. Musieliśmy więc, poprzez dziesiątki prób, skomponować własną mieszankę – lakier, który łączyłby te wszystkie cechy. Myślenie o dobrym smaku towarzyszyło nam na każdym etapie tego projektu. 

Dla kogo przede wszystkim stworzono stoły mogame? Czy mają one być np. wyjątkową ozdobą gabinetu prezesa, czy może bardziej elementem strefy relaksu dla pracowników, które coraz częściej powstają w nowoczesnych biurach?  

W.W.: Nasze stoły powstają z myślą o przestrzeniach domowych, biurowych, hotelowych czy konferencyjnych. Gra w bilard ma być pretekstem do spotkania z przyjaciółmi czy partnerami biznesowymi, a mogame dobrze komponuje się np. z dobrym alkoholem czy cygarami.

Bardzo ważna w tym projekcie jest personalizacja, możliwość dostosowania stołu do potrzeb i charakteru właściciela. Stół może zostać wykonany z dowolnego drewna, do wyboru jest cała paleta kolorów sukien, barwimy też skórę. Nawet kolor kredy jest dostosowany do koloru sukna. Klienci potrafią dostosowywać aranżację pomieszczenia do designu stołu, a nie odwrotnie. Zdarzają się nawet całe pomieszczenia budowane specjalnie z myślą o wstawieniu nowego stołu bilardowego.

Na życzenie inkrustujemy w stole np. nazwisko właściciela, jego odręczny podpis czy firmowe logo. Do stołu można zamówić również blat, który będzie w pełni zakrywał pole gry – np. z litego drewna lub przeszklony. Można więc zachować układ gry, przy tym samym stole zjeść kolację, a później dokończyć partię. Na blacie możemy też umieścić wygrawerowane pole do gry w pokera – wszystko zależy od wyobraźni i potrzeb klienta. Blat może się składać z jednej części, ale może też być skonstruowany z kilku elementów – tak, aby jedna osoba mogła go samodzielnie zamontować i zdemontować.  

Co warte podkreślenia – techniki rozstawiania zwykłych stołów zakładają najczęściej, że będą one przez cały czas w jednym miejscu, a przecież przestrzeń domowa czy biurowa się zmienia. Dlatego nasze stoły można bardzo łatwo przenieść w inną lokalizację – specjalnie zaprojektowany system poziomowania 

i wózek hydrauliczny pozwalają jednej osobie bez trudu zmienić położenie stołu, a następnie go wypoziomować. 

Jak długo powstaje taki stół i co jest najtrudniejsze w całym procesie? 

D.M.: Wytworzenie stołu trwa od 8 do 12 tygodni. Na dobry produkt trzeba poczekać, dla świadomych klientów nie stanowi to żadnej przeszkody. Sam proces wymaga czasu. Stoły mogame powstają w klimatycznej stolarni, przy użyciu tradycyjnych narzędzi stolarskich, bo priorytetem jest dla nas perfekcja wykonania. W cały proces zaangażowanych jest kilkanaście osób, a nasi stolarze czy ślusarze to ludzie, których rodzinne tradycje w wykonywanym zawodzie sięgają trzech pokoleń wstecz. Zresztą stolarze z Cechu Swarzędzkiego, z ogromnym doświadczeniem, powiedzieli nam otwarcie, że to najbardziej skomplikowany projekt, jaki przyszło im współtworzyć. Dlatego jesteśmy dumni z ich pracy i efektu końcowego, a przy montażu stołu u klienta najczęściej jesteśmy osobiście. Firmujemy mogame swoimi twarzami, bo uważamy, że ten stół jest tego warty. 

Poza tym, że świetnie wygląda – jak w przypadku mogame – stół bilardowy ma służyć przede wszystkim do grania. Czy wymiary są takie same, jak w przypadku stołów, które można spotkać w klubach bilardowych? 

W.W.: Nasz stół oraz jego pole gry są przepisowe. Płyta, bandy czy sukno pochodzą od najwyższej klasy „turniejowych” producentów. Teoretycznie można by rozgrywać na nim profesjonalne turnieje, nie jest to jednak produkt dla sportowców. Wyobrażamy go sobie raczej w domu, w którym w jednym pomieszczeniu stoi fortepian, a w drugim stół bilardowy. Poza tym coraz więcej hoteli i centrów konferencyjnych stawia na nowoczesny design, a tradycyjne stoły bilardowe nie bardzo pasują do takiej stylistyki. Nasze stoły wypełniają tę lukę.  

Gdzie w Poznaniu, poza prywatnymi domami, można zobaczyć stoły mogame i ile taka przyjemność kosztuje?

D.M.: W Poznaniu można zobaczyć nasz stół np. na Stadionie Miejskim w strefie biznesowej, a już niedługo także na Młyńskiej12. Zaczynamy promocję od Poznania, ale w planach są także showroomy w Krakowie i Warszawie.

Cena stołu mogame jest bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Możemy natomiast powiedzieć, że każdorazowo cena uwzględnia także  transport i montaż, kije najwyższej klasy, stojak na kije, wysokiej klasy bile, a także trójkąt, który podobnie jak stojak na kije jest wykonany nie tylko z tego samego drewna co stół, ale nawet z tej samej partii drewna, dzięki czemu ma identyczną strukturę.  

Trudno porównywać nasz stół do tradycyjnych stołów bilardowych, które są kilkukrotnie tańsze – to tak jakby zestawiać ekskluzywne meble z limitowanych kolekcji z masową produkcją. Zaledwie kilka firm na świecie tworzy tego typu projekty. Myślę, że w Polsce jesteśmy pierwsi. 

Gdybyśmy mieli wskazać jakiś prestiżowy sport, od razu na myśl przychodzi golf, może tenis. A z czym kojarzy się bilard? Czy to popularna dyscyplina w Wielkopolsce i samym Poznaniu? 

W.W.: Bilard jest grą o długiej tradycji, od wielu lat kojarzony z rozrywką dżentelmenów. To elegancka gra, która zapewnia relaks w prestiżowym stylu, a w przeciwieństwie do golfa czy tenisa wymaga relatywnie niewielkiej powierzchni i jest łatwo dostępna w kameralnym wydaniu – nie trzeba mieć własnego kortu czy pokonywać wielu kilometrów, żeby dostać się na pole golfowe. To także idealne rozwiązanie dla ekskluzywnych hoteli, które nie zawsze dysponują odpowiednią powierzchnią na potrzeby tenisa, o golfie nie wspominając. Umieszczenie w nich stołu bilardowego klasy premium z pewnością zyska uznanie najbardziej wymagających gości, ceniących klasę i dobrą rozrywkę. 

Co do naszego regionu, Wielkopolska to ważne miejsce na bilardowej mapie Polski, reprezentanci naszego regionu i samego Poznania mają na koncie wiele tytułów zdobytych na mistrzostwach Polski, Europy i świata w różnych kategoriach. Wielu z nich testowało nasze stoły, ale my chcemy dotrzeć przede wszystkim do pasjonatów amatorskiej gry w bilard, a także do osób, które nigdy nie grały w tę grę, ale szukają prestiżowej rozrywki i niebanalnego elementu wystroju wnętrza.  

Precyzja, koncentracja, umiejętność przewidywania – wszystko to może przydać się w grze w bilard, ale też w biznesie. Jakie jeszcze punkty styczne można by wymienić? 

D.M.: Myślę, że najważniejszym elementem wspólnym biznesu i gry w bilard jest strategia. Ideą gry w bilard nie jest samo wbicie bili do łuzy. To też, ale najważniejsze jest ustawienie bili tak, aby zapewnić sobie pewny strzał w kolejnym ruchu. Jest to nieustanne planowanie. Podobnie jak w szachach, ale bardziej widowiskowo. (śmiech) Jako osoby prowadzące równolegle kilka innych projektów biznesowych, wiemy, jak ważny jest to czynnik – zarówno w pracy, jak i w grze. Dlatego wierzymy, że mogame będzie w przyszłości jednym z naszych projektów strategicznych.