fbpx

„Mniej znaczy więcej” – tej ponadczasowej zasadzie, która sprawdza się zarówno w branży beauty, fashion, jak i we fryzjerstwie, hołduje również Łukasz Zaleski. Z młodym, a jakże utalentowanym, stylistą fryzur rozmawiam o aktualnych trendach, własnym Atelier w Poznaniu, inspiracjach oraz spełnianiu marzeń.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia: Małgorzata Opala

Panie Łukaszu, uczestniczył Pan w stylizacji i przygotowaniach Pauliny Roszak-Krawczuk z IKEA Poznań do majowej sesji „Poznańskiego Prestiżu”. Jak wspomina Pan ten projekt?

Łukasz Zaleski: Serdecznie dziękuję za zaproszenie do tego projektu dziewczynom z Kreatorzy Wizerunku by MM, bo to była przemiła praca w fantastycznym zespole ludzi z pasją i zaangażowaniem. Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego i wierzę, że czytelnicy również. Bardzo lubię prace przy sesjach, bo pozwalam sobie wtedy na kreowanie fryzur trochę innych niż te, jakie tworzę na co dzień w swoim Atelier, do którego oczywiście serdecznie zapraszam.
Czy według Pana trendy we fryzjerstwie zmieniają się tak samo jak trendy fashion?

Fryzura zawsze jest blisko świata mody. Stanowi uzupełnienie stylizacji, potrafi doskonale dopełnić całość. Uważam, że zmiany w świecie fashion pociągają za sobą zmiany w trendach fryzjerskich. Jednak te drugie trendy nie są tak mocne jak sama moda. Dość często jest bowiem tak, że do mocnej stylizacji proponuję lekką czy też gładką fryzurę, dopełniając to klasycznym, stonowanym kolorem włosów. To świat mody dynamicznie się zmienia, wymuszając zmiany w świecie fryzjerstwa czy makijażu. 

Modne fryzury to nie tylko strzyżenie, ale również odpowiednia koloryzacja. Jak doradza Pan klientkom zmianę koloru włosów? Kieruje się Pan odcieniem cery oraz kolorem oczu?

Wiele czynników ma wpływ na dobór odpowiedniej fryzury czy koloryzacji. Od zawsze jestem fanem naturalności, podkreślającej kobiecą delikatność i urodę. Jeśli wyczesane fryzury i mocne kolory, to tylko na duże awangardowe wyjścia lub pokazy mody, które są raczej artystycznym przedsięwzięciem, gdzie rzeczywiście możemy zaszaleć ze swoim wizerunkiem. Obraz dzisiejszej ulicy, który staram się współtworzyć, to w dużej mierze naturalnie wyglądające włosy i naturalne koloryzacje.  Lubię też efekt włosów niedoskonałych, „niedopieszczonych” w pełni przez fryzjera. 

Jakie fryzury są modne w tym sezonie wiosna-lato 2019? Long bob, asymetria, fale, romantyczne upięcia?

W tym sezonie zaobserwowałem, iż na chwilę zapomnieliśmy o klasycznych odcieniach. Pojawił się nowy mikrotrend, czyli pastelowe włosy, zabawa kolorami. Z drugiej strony triumfuje też klasyczna – i moim zdaniem – bardzo kobieca długość do ramion. A jeśli blond, to „zakurzony” odcień, wpadający w popielatą szarość lub chłodne brązy. Wszechobecny jest trend, który trwa nadal, na skracanie włosów, któremu z zadowoleniem uległo już wiele moich klientek. Cięcie na wysokości podbródka w okolicach ramion subtelnie podkreśla rysy twarzy, odświeża, odmładza, dając możliwość do naprawdę wielu stylizacji, jak i upięć, które nie są czasochłonne. 

Obserwując otoczenie, analizując potrzeby swoich klientów w Atelier, czy uważa Pan, że Polacy dbają bardziej o fryzury?

Jasne, że dbają! Ulice są pełne fajnych i kolorowo ubranych ludzi z naprawdę dobrymi fryzurami.

Pracuje Pan ze znanymi osobami, gwiazdami sztuki, kultury, muzyki czy biznesu. Ostatnio zadbał Pan o fryzurę Anity Lipnickiej. W jaki duży projekt jest Pan obecnie zaangażowany?

Praca z Anitą Lipnicką była dla mnie przyjemnością. To niezwykle miłe móc pracować z artystką, którą się uwielbia od lat. Tym bardziej że był to jeden z wyjątkowych koncertów Anity, ponieważ obchodziła 25-lecie pracy na scenie.  Bardzo się cieszę, że Anita pozwoliła mi zadbać o fryzurę podczas wizyty w Poznaniu. A zwieńczeniem naszej współpracy był magiczny koncert, w którym z przyjemnością uczestniczyłem. Jeżeli chodzi o projekty, to ten rok zaczął się wyjątkowo intensywnie. Po raz kolejny miałem okazję pracować przy spektaklu Szkoły Baletowej wystawianym w poznańskiej Operze. Następnie praca przy kolejnym klipie muzycznym dla artystki, z którą współpracuję od jakiegoś czasu. A efekty tej pracy już wkrótce ujrzą światło dzienne. (śmiech) Więcej prac i projektów, w których biorę udział można zobaczyć na moim profilu na Facebooku bądź Instagramie.

Stylista fryzur musi być również po części socjologiem i psychologiem ludzkiej natury. Trzeba doradzić, wytłumaczyć czy nakłonić klientkę do zmiany decyzji, np. dotyczącej cięcia bądź koloryzacji. Pan jako hair stylist musi przecież łączyć te wszystkie kompetencje…

Myślę, że w każdym zawodzie, w którym mamy do czynienia bezpośrednio z klientem, trzeba być nie tylko doskonałym fachowcem, rozmówcą, ale też trochę psychologiem. Moje atelier jest miejscem kameralnym. Takim, o jakim marzyłem, znajdującym się w zabytkowej, pięknej kamienicy parkowej, w centrum Poznania. Można się tu pośmiać, zrelaksować  oraz swobodnie porozmawiać, a co za tym idzie zbudować długoterminową relację, którą bardzo sobie cenię. Klienci oczekują ode mnie porady, ale to jest właśnie fantastyczne, że mogę, wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie oraz umiejętności, uszczęśliwić każdego, kto marzy o pięknej fryzurze. Staram się każdemu z osobna pomóc i doradzić tak, aby wyszedł z mojego salonu maksymalnie zadowolony. Jak wspomniałem, z wieloma klientami mam wypracowane długoletnie relacje. W trakcie tej współpracy fryzury siłą rzeczy się zmieniają – każdy z nas dojrzewa, zmieniamy pracę, sposób bycia, ubierania się, a wraz z tym często fryzurę. Dlatego też staram się dawać z siebie wszystko, a potwierdzeniem tego jest fakt, iż przez kolejne lata nadal się spotykamy. Nigdy nie robię niczego wbrew woli mojego gościa. (śmiech)

Ludzie często szokują swoim wyglądem i zachowaniem. Chcą zwrócić na siebie uwagę. Awangardowe kolory, ekstremalne sytuacje, wyprawy survivalowe. Czy według Pana w branży fryzjerskiej jest teraz trend na awangardę? Czy może bardziej na topie są stylizacje zgodne z dewizą „mniej znaczy więcej”?

Myślę, że kreatywny fryzjer zawsze znajdzie czas i miejsce na odrobinę awangardy. Jednak chciałbym podkreślić to, co dla mnie stanowi największą wartość – ja w swojej pracy stawiam na klasykę, minimalizm oraz funkcjonalność. Fryzura to zabawa… I to właśnie ta zabawa jest dla mnie awangardą samą w sobie. Trendy stanowią dla mnie inspirację, ale nie trzymam się ich kurczowo. Staram się je poznawać, obserwując pokazy mody, przeglądając prasę czy też jeżdżąc na szkolenia. Inspiruję się latami 60., 70., 80. XX.. Są to fryzury, które cały czas wracają. To te fryzury z lat młodości mojej mamy. Oglądam zdjęcia w albumie rodzinnym i to, co  tworzę dzisiaj, jest zainspirowane właśnie trendami z tamtych jakże pięknych lat.

Kto jest dla Pana autorytetem w branży?

Osób z branży, które szanuję i cenię,  jest naprawdę wiele. Natomiast śmiało mogę powiedzieć, że od lat jestem fanem kunsztu chociażby Jagi Hupało czy Leszka Czajki. Są też osoby spoza granic Polski, które uwielbiam, ale będąc patriotą, uważam, że należy doceniać dobro naszego kraju. (śmiech) Lubię obserwować pracę innych. To daje mi możliwość rozwoju i zaczerpnięcia inspiracji. 

Proszę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić swoje plany na przyszłość – ważne projekty, przedsięwzięcia, współpracę z wyjątkowymi dla Pana osobowościami.

Mam mnóstwo planów związanych z moją drogą zawodową, które chciałbym zrealizować, choć czasami zastanawiam się, czy rzeczywiście wystarczy mi na to wszystko czasu i przede wszystkim energii do działania. (śmiech) A tak poważnie – to dość mocno staram się skupiać na rozwoju swojego Atelier, które sygnowane jest moim nazwiskiem. Każda z osób, z którymi współpracowałem czy obecnie współpracuję, jest dla mnie wyjątkowa. Uwielbiam wyzwania, bo to doskonała życiowa lekcja, z której zawsze coś się wynosi. Lista osób, z którymi chciałbym się spotkać na swojej zawodowej ścieżce jest dość długa. (śmiech) Na pewno efekty tych spotkań będzie można zobaczyć na moim profilu w social mediach.