fbpx

Dwunasta edycja Forum Gospodarczego Metropolii Poznań nie ma i nie będzie miała oficjalnego programu. Nie znajdziemy też listy prelegentów, a pierwszym zadaniem uczestników Forum będzie wspólne stworzenie jego agendy. – Chcemy spojrzeć na problemy Poznania i całej aglomeracji okiem nowej generacji, zjednoczyć osoby ze środowiska biznesowego z wolą pracy społecznej i młodzieńczym entuzjazmem – mówi Wojciech Kruk, prezydent Wielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, organizatora Forum. 

 

Rozmawia: Michał Gradowski 

Zdjęcia: Filip Olczak 

Już 29 maja w Poznaniu w budynku Concordia Design odbędzie się XII Forum Gospodarcze Metropolii Poznań. Jakie są obecnie najważniejsze wyzwania i zagrożenia dla przedsiębiorców? 

Od kilku lat te zagrożenia są podobne, a ich skala systematycznie się pogłębia. Po pierwsze – to brak rąk do pracy i brak działań ze strony rządzących zmierzających do rozwiązania tego problemu. Konieczne byłoby przede wszystkim wprowadzenie zmian w ustawodawstwie dotyczącym zatrudniania cudzoziemców. Ich czasowe zatrudnianie, na pół roku, w wielu branżach nie ma sensu – tyle może trwać przeszkolenie pracownika, który miałby obsługiwać skomplikowaną maszynę. Ciągle duża grupa młodych, dobrze wykształconych  Polaków wyjeżdża z kraju, więc ten problem na pewno nie zniknie, wręcz przeciwnie. Niezbędne są także zmiany w systemie szkolnictwa – głównie zawodowego, ale także wyższego – w kierunku kształcenia absolwentów o kompetencjach bardziej przydatnych dla gospodarki. Na to nakłada się jeszcze presja płacowa – związana z niedoborem pracowników, ale też ze zwiększonymi świadczeniami socjalnymi, które zniechęcają do pracy albo zwiększają oczekiwania finansowe wobec pracodawców. Nie ma niczego złego we wzroście płac, o ile towarzyszy mu wzrost produktywności. Jeśli brakuje tego drugiego elementu, zyski firm spadają.    

Drugim elementem, który hamuje obecnie rozwój przedsiębiorstw jest nieprzewidywalność regulacji prawnych i podatkowych. Oba te czynniki w konsekwencji powodują wstrzymywanie się z inwestycjami, przedsiębiorcy przyjmują taktykę „na przeczekanie”, a jeśli mają do wyboru ograniczenie własnej konsumpcji, obniżenie poziomu życia, do którego są przyzwyczajeni lub ograniczenie inwestycji – najczęściej wybierają to drugie.   

Czy lokalna specyfika jest w tym przypadku istotna? 

Nasza specyfika, patrząc z perspektywy aglomeracji, to silna pozycja powiatu poznańskiego, który bardzo dynamicznie się rozwija i stagnacja w samym mieście. Liczba mieszkańców Poznania się zmniejsza, to w pewnej mierze naturalny proces, ale działania miasta wspierające rozwój przedsiębiorczości nie są wystarczające. Pokutuje też brak ustawy metropolitalnej, jednolitego zarządzania całym powiatem i miastem Poznań. Spory dotyczące na przykład tego, kto ma płacić za budowę wiaduktu na Plewiskach są z punktu widzenia efektywnego zarządzania stratą czasu. To tak, jakbyśmy mieli rozmawiać o cenie biletów do Teatru Polskiego, który jest własnością miasta – że powinny być tańsze dla mieszkańców Poznania, a droższe dla mieszkańców gmin ościennych. Podobne problemy występują także w innych miastach, ale jeśli prześledzimy wpływy do budżetu z tytułu podatku dochodowego – w Poznaniu rosną one zdecydowane wolniej niż w innych miastach.  

Forum odbędzie się w nowatorskiej formule antykonferencji Open Space Technology. W uproszczeniu można ją sprowadzić do spostrzeżenia, że   najbardziej owocne rozmowy na konferencjach mają często miejsce w czasie przerwy na kawę. Skąd pomysł na taką formułę? Ilu uczestników można się spodziewać i jaki będzie ich „profil”?  

Mamy nadzieję, że Forum pomoże nam dotrzeć do młodszego kręgu odbiorców, bo trzon członków naszej Izby stanowi grono dostojnych przedsiębiorców, którzy budowali mocną pozycję swoich firm kilkanaście czy już nawet kilkadziesiąt lat temu. Chcemy spojrzeć na problemy Poznania i całej aglomeracji okiem nowej generacji, zjednoczyć osoby ze środowiska biznesowego z wolą pracy społecznej i młodzieńczym entuzjazmem niekoniecznie związanym tylko z metryką.  

Pomysł na tę formułę, bo przyznam, że ja osobiście nigdy nie uczestniczyłem w konferencji tego typu, pochodzi od liderów zespołu, który kieruje tym projektem – dwóch doktorów, Marcina Trydeńskiego i Radosława Śliwki. Forum nie ma oficjalnego programu czy harmonogramu wystąpień prelegentów. Zadaniem uczestników będzie wspólne stworzenie agendy i zgłaszanie tematów do dyskusji w podgrupach. Naszą rolą będzie dopilnowanie, aby ta agenda była jak najbardziej rozwojowa, żebyśmy rozmawiali o istotnych dla aglomeracji problemach w szerszym wymiarze – na przykład nie o konkretnych miejscach, które wymagają rewitalizacji, ale o planowaniu przestrzennym. Moją rolą będzie oficjalne otwarcie Forum, a później przyglądanie się pracy w grupach. Każda z tych grup wypracuje też rekomendacje, które przekażemy władzom samorządowym i mediom. 

Wśród uczestników spodziewamy się właścicieli, menedżerów, szefów działów marketingu czy HR największych wielkopolskich firm, ale też właścicieli mniejszych biznesów, którym zależy na rozwoju Poznania i całej aglomeracji. 

Formularz rejestracyjny można znaleźć na stronie internetowej Forum: www.forumgospodarcze.com. 

Organizatorem tego wydarzenia jest Wielkopolska Izba Przemysłowo-Handlowa. Jak na co dzień Izba realizuje swoją misję – wspieranie rozwoju przedsiębiorstw oraz skuteczne reprezentowanie interesów regionalnych mikro, małych i średnich firm? 

Wszystkim, którzy chcieliby zapisać się do Izby i pytają o korzyści wynikające z członkostwa, czyli wypowiadają sakramentalne „co ja z tego będę miał/miała?” zawsze odpowiadam: „To, co Pan/Pani sobie wymyśli”. Na życzenie firm, które należą do Izby organizujemy na przykład konferencje, które pozwalają na przedstawienie swojej oferty i poszerzenie grona odbiorców. Dysponujemy kontaktami do izb handlowych na całym świecie, które mogą pomóc w zorganizowaniu spotkania z lokalnymi firmami np. na branżowych targach. Zajmujemy się organizacją szkoleń, seminariów biznesowych i misji gospodarczych, a także legalizacją dokumentów. Ważną częścią działalności Izby są także usługi Sądu Arbitrażowego.  

Kiedy Pan rozwijał swoją firmę nie było takiego dostępu do informacji, tylu spotkań przedsiębiorców, tak silnego akcentu na budowanie relacji. Co byłoby dla Pana najważniejsze, gdyby dzisiaj miał Pan budować nowy projekt od zera?   

Jestem bardzo samokrytyczny, gdybym miał zbudować nowy biznes od zera – nie odniósłbym sukcesu. Brakuje mi wiedzy informatyczno-inżynierskiej i swobodnej znajomości języków. Spektakularny biznes można dziś zbudować chyba tylko w branży nowych technologii. Handel przejęły wielkie sieci sklepów, a jakikolwiek biznes związany z produkcją wymaga ogromnego kapitału. Bronią się firmy oferujące niszowe produkty czy zajmujące się wysokiej jakości rzemiosłem.  

Gdybym jednak nie zaczynał od zera, ale dysponował pewnym kapitałem, mógłbym zainwestować w wybrany, słabo prosperujący biznes, z jakąś bazową grupą odbiorców, a później go zrestrukturyzować, unowocześniać, posiłkując się pomocą ekspertów. M.in. takie zadania realizujemy też w Izbie – wśród naszych członków są firmy specjalizujące się w restrukturyzacji, ostatnio jedna z nich podjęła się przeprowadzania tego procesu w firmie zajmującej się niszową, wysoce specjalistyczną produkcją, bo dostrzegła w niej potencjał na duży biznes.  

Najpewniej jednak postawiłbym na gastronomię i otworzył restaurację. W tej branży widać wyraźnie, choć to także część szerszego zjawiska w gospodarce, że bardziej liczy się psychologia niż ekonomia. Trzeba umieć wcielić się w potencjalnego odbiorcę swoich produktów i usług, a później odpowiedzieć sobie na pytanie, czego ten klient potrzebuje. Trzeba myśleć bardziej o jego oczekiwaniach niż o zarabianiu pieniędzy. Przy mojej osobowości i podejściu do klienta, gdybym nauczył się jeszcze trochę gotować albo najął dobrego szefa kuchni, mógłbym stworzyć restaurację z ponadprzeciętnym poziomem obsługi, klimatycznym wystrojem, dobrym jedzeniem i taką atmosferą, że mieszkańcy Poznania na pewno by ją polubili.