fbpx

Szyk i elegancja. Luksusowe kreacje rodem z czerwonego dywanu. Jak odnieść spektakularny sukces w branży fashion i nieustannie wspinać się po szczeblach kariery?  O modzie, biznesie, wielkich marzeniach rozmawiam z młodą projektantką mody, założycielką brandu Madeline – Magdaleną Maćkowiak.

Rozmawia: Magdalena Ciesielska

Zdjęcia z sesji: Igor Drozdowski

Zdjęcie projektantki: Zuza Chałupniczak

Jak narodził się pomysł na luksusowe kolekcje Haute Couture, wysokie krawiectwo, ubrania oryginalne, wyselekcjonowane?

Magdalena Maćkowiak: Do prawdziwego Haute Couture jeszcze mi bardzo daleko (śmiech!). Staram się, chociaż w minimalnym stopniu, przybliżyć moim klientkom piękno tego działu mody. Pragnę pokazać, że da się tworzyć rzeczy z wysokiej półki, chociaż nie mamy takich warunków jak zagraniczne marki. Niestety, na naszym polskim rynku Haute Couture jest bardzo mało. Jednak, pomimo licznych utrudnień, nadal pragnę iść w tym kierunku, bo to – moim zdaniem – najpiękniejszy dział mody.

Takie też są Twoje plany na przyszłość?

Moje największe plany to tworzenie tylko mody na wysokim poziomie. Prawdziwych kolekcji Haute Couture. Wiele osób podziwia projekty Haute Couture na międzynarodowych wybiegach, ale nie wie, ile przy każdej kreacji jest pracy. A to wszystko jest szyte ręcznie. Każdy detal jest dopracowywany w pracowni krawieckiej. Tkaniny są odpowiednio dobierane do poszczególnych części garderoby. I to jest w tym najpiękniejsze.

Wiadomo, że z innego materiału zaprojektujesz przecudowny frak w barokowe ornamenty, który można podziwiać podczas Twojej ostatniej sesji zdjęciowej, a z czego innego wykonane są zwiewne sukienki. Gdzie kupujesz wysokojakościowe materiały?

 

Żakardy, muśliny, jedwabie, naturalne tkaniny – wszystko to są głównie włoskie produkty, znanych i cenionych marek. Projektuję i szyję tylko z materiałów sprawdzonych, o wysokiej jakości i wyjątkowych wzorach.

Jesteś usatysfakcjonowana, że masz w Poznaniu swoją autorską pracownię artystyczno-krawiecką? To przecież ogromny sukces dla tak młodej osoby jak Ty.

Na pewno. Zważywszy na to, że niedawno obroniłam dyplom. Patrząc, co się dzieje na naszym rynku fashion, to jest mało osób, które otwierają typową pracownię krawiecką, gdzie tworzą rzeczy na miarę. Oczywiście, jest mi jeszcze bardzo daleko do międzynarodowych standardów Haute Couture, brakuje mi atelier w Paryżu (śmiech!) , żeby to wszystko było autentyczne. Na ten moment jestem z siebie bardzo dumna. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę miała swój własny butik, o którym tak marzę. I że pracownia będzie większa i będę mogła zatrudnić więcej specjalistów. Ale to małymi krokami… Póki co, wszystko idzie w dobrym kierunku.

Oczywiście, że w dobrym. A nawet powiedziałabym, że fenomenalnym. Pochwal się trochę, z kim najprawdopodobniej będziesz pracować.

Odezwała się do mnie stylistka Beaty Kozidrak. Przygotowanie projektów dla tak wielkiej gwiazdy i jeszcze kobiety charyzmatycznej, z przysłowiowym „pazurem” będzie dla mnie wielkim wyzwaniem – jeśli, oczywiście, wszystko pójdzie po mojej myśli.

Skąd czerpiesz inspiracje? Czy to są wzorce, niekwestionowane ikony stylu i ponadczasowej elegancji jak Grace Kelly, Audrey Hepburn czy Marilyn Monroe?

Myślę, że największe inspiracje – może to zabrzmi banalnie – czerpię ze wszystkiego, co mnie otacza: architektura, sztuka, natura, ludzie. I to widać w moich kolekcjach, np. sukniach, gdzie są odniesienia do przyrody. Bliski mojemu sercu motyw kwiatowy. Wszystko, co nas otacza jest piękne. Wystarczy trochę zwolnić i przyjrzeć się. Warto być dobrym obserwatorem.

Oglądałam zdjęcia z Twojej ostatniej sesji i faktycznie dominują tam desenie kwiatowe, żywe kolory. Do takich zwiewnych krojów to chyba pasuje muślin, mój ulubiony materiał. A z których materiałów Ty lubisz korzystać?

 

Najbardziej lubię materiały naturalne, ale wiadomo nie przy każdych projektach jesteśmy w stanie użyć jedwabi, kaszmirów i tego typu tkanin. Jak widać po moich kolekcjach najwięcej jest romantycznych klimatów, do których bardzo pasują delikatne, zwiewne materiały. I to jest charakterystyczną cechą mojej marki. Ponadto lubię zarówno pastele, które przebijają się we wcześniejszych kolekcjach, jak również żywe kolory. Barwy i ich odcienie uzależnione są od wielu czynników: mojej wizji, kroju danego projektu, od dobranego materiału itp. Wiele osób uważa, iż lubię sobie utrudniać życie (śmiech!), spędzając godziny nad doszywaniem koralików, cekinów. Poświęcam się drobiazgom. Cenię dopracowane szczegóły, bo wtedy satysfakcja jest ogromna.

Co jeszcze jest dla Ciebie równoznaczne z poczuciem satysfakcji?

Na pewno duży sukces to dla mnie praktyka w okresie szkolnym u naszej poznańskiej projektantki mody, Orushki. To jest artystka, uzdolniona kobieta. Gdyby nie ona i nauka w jej pracowni, nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem. Najwięcej wyniosłam właśnie z praktyk u Orushki i szczerze jej za to dziękuję. Ponadto dużo radości przyniosła mi ostatnia sesja zdjęciowa, której efekty można zobaczyć w „Poznańskim Prestiżu”. To dla mnie największa i spektakularna sesja fashion. Satysfakcją napełniają mnie też wspaniali ludzie, np. Szymon Kaczmarek, poznański malarz, z którym przygotowywałam filmy. Ponadto niezwykle uzdolniony fotograf, Igor Drozdowski. Ja po prostu bardzo lubię tworzyć artystyczne projekty. I wciąż pokazuję, że się rozwijam – a to jest bardzo ważne w życiu projektanta.

Czyli mam rozumieć, że fashion jest dla Ciebie zabawą, czystą kartą, którą wypełniasz swoimi pomysłami i koncepcjami artystycznymi?

Tak. Dla mnie tworzenie mody jest super zabawą. To moja ogromna pasja i w sumie największa miłość na ten moment (śmiech!). To nie zwykłe szycie ubrań, które się nosi na co dzień. Tylko tworzenie dzieł sztuki.

Patrząc na Twoje zróżnicowane i bogate kolekcje, przewijają się tam różne części garderoby: koszule, spodnie, marynarki, fraki, sukienki delikatne i takie na szczególne okazje. Jaką część garderoby najbardziej lubisz projektować?

Sukienki ślubne, wieczorowe, sylwestrowe, po prostu modę Haute Couture. Wiem, że w Polsce na razie nie jest to aż tak bardzo doceniane jak na zagranicznym rynku. Ale mam nadzieję, że to się zmieni na pozytyw. Bo ludzie są coraz bardziej otwarci na nowe, ciekawe rzeczy. Oryginalne i z dobrych jakościowo materiałów.

Kiedy narodziła się myśl, że chcesz swoje życie związać z modą i co na to Twoi najbliżsi?

Teraz dla moich rodziców, najbliższych to jest normalne. Choć wcześniej było tylko w sferze marzeń. A wiadomo jak jest z marzeniami… Projektowanie zawsze mnie pasjonowało, mimo że w średniej szkole uczyłam się w kierunku architekta krajobrazu. I  w czasie przygotowywania projektów ogrodu, to ja rysowałam kwiaty, owszem, ale na sukienkach (śmiech!). Wówczas przyszedł taki moment, w którym stwierdziłam, że warto postawić na siebie i zmienić swoją ścieżkę życia. Przebranżowiłam się, można powiedzieć, przyjechałam do naszego pięknego Poznania. I tu tworzę, rozwijam się. Projektowanie odzieży dojrzewało we mnie przez wiele lat, a nauka w Fashion School  pomogła mi zrozumieć, że właśnie moda jest czymś, co kocham najbardziej.

Przyglądając się Twoim sesjom i modelkom, to oprócz wysublimowanych strojów dużą uwagę przyciągają też fryzury, dopracowany makijaż. Czy Ty instruujesz stylistę w tym zakresie?

Mam to szczęście, że współpracuję z taką wizażystką, której nic nie muszę mówić i podpowiadać. Ona zrobi to perfekcyjnie. Z Magdą Banachowicz, o której tu mowa, znam się od wielu lat. Poznałyśmy się, kiedy ja byłam jej modelką. Więc teraz to wszystko odwróciło się, zatoczyło koło. Nieraz wysyłam swoje propozycje jak widzę dany projekt, mood board’y, ale Magda jest na tyle kreatywną i zdolną osobą, że mam do niej pełne zaufanie. Zawsze wiem, że wyjdzie super. Nie muszę tego nadzorować, posiadając taki dream team. I to jest fajne, że Poznań ma wielu zdolnych artystów. Łącząc ich w jedną grupę, można tworzyć naprawdę piękne rzeczy.

Oglądając przeróżne sesje, pokazy mody, śledząc aktualne trendy, jakie marki polskie czy zagraniczne przykuwają Twoją uwagę, stanowią pewnego rodzaju motywację do modowych poszukiwań?

Bardziej te zagraniczne jak Elie Saab, Dior, Chanel – bo to już Haute Couture na wysokim poziomie. A to jest moja największa pasja. Gdyby w Polsce były podobne marki, to pewnie czerpałabym z naszego rynku inspiracje. Ale jestem dobrej myśli, że to wszystko rozwinie się. I mam nadzieję, że ja będę taką polską marką, która pokaże, że da się zrobić coś na poziomie zagranicznych brandów i naprawdę w pięknym stylu i klimacie.

To trzymam kciuki za rozwój Twojego biznesu, za spełnianie marzeń i życzę Tobie owocnej współpracy ze zdolnymi osobami.

Dziękuję.

Magdalena Maćkowiak – młoda, pełna energii i pasji projektantka mody. Absolwentka poznańskiej Szkoły Fashion School. Zaraża entuzjazmem i optymizmem. Zna swoją wartość. Od 4 lat mieszka i pracuje w Poznaniu, realizując się zawodowo i spełniając marzenia.